Site hosted by Angelfire.com: Build your free website today!
Blog Tools
Edit your Blog
Build a Blog
View Profile
« October 2006 »
S M T W T F S
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
Entries by Topic
All topics  «
Shopping!
Bershka
Troll
Gap
Jackpot
Relaks
Youtube
You are not logged in. Log in
Two worlds finally melted into one
Tuesday, 24 October 2006
Bo jak w zloby dano...
Mood:  not sure
Now Playing: Nothing
Jeszcze 3 lata temu mialam taki kryzys, ze nikt kompletnie zupelnie z plci przciwnej nie chce miec ze mna nic do czynienia poza przyjaznia, a jesli juz chce to chce tylko jednego. 2 lata temu powoli przyzwyczajalam sie, ze w Lodzi nawet tego drugiego nikt nie chce. Rok temu zludnie twierdzilam, ze ktos chce obu i w koncu pogodzilam sie z tym, ze w tym miescie dla nikogo nie bede atrakcyjna. A tu nadszedl ten rok, wreszcie skreslilam to miasto pod tym katem i zaczelam przygotowywac sie do wyjazdu, ktory jesli wszystko dobrze pojdzie odbedzie sie 10 lisotpada tego roku i odnajde dawna milosc... i nagle pojawia sie ktos z Lodzi. To jest takie glupie. Z jednej strony uwazam, ze nalezy mi sie troche zabawy chociazby z tego powodu by odzyskac wiare we wlasna atrakcyjnosc w tym konkretnie miescie (bo tego lata na szczescie znowu zaczelam w nia wierzyc ogolnie na swiecie), a z drugiej... moge miec to na co czekalam od pieciu lat. Za nic w swiecie nie zrobie niczego by po raz kolejny to zepsuc. No wiec co? Mam zerwac kontakt z pewnym osobnikiem z Lodzi? To by bylo brutalne, tym bardziej ze naprawde go polubilam... A z kolei jesli sie z nim spotkam to poczuje sie jak zdrajca. Co robic???

Posted by music5/innocenceandspice at 11:45 PM MEST
Post Comment | Permalink | Share This Post
Wednesday, 11 October 2006
O jesieni, latarniach i powietrzu w Lodzi, czyli "Dobrze mi idzie to pisanie"
Mood:  hungry
Now Playing: Autumn leaves
No tak, wieczor tego samego dnia (jesli 23:29 mozna nazwac "wieczorem") i... nowa notka! Wracalam dzis autobusem 98 z korkow i podziwialam "krajobraz" za oknem. Oczywiscie nie trzeba dodawac, ze bylo juz dawno ciemno, no ale Lodz ma jeszcze jako-takie oswietlenie latarniane, ze moglam cos dojrzec. Jest taki jeden wiadukt, ktory tak strasznie przypomina mi wiadukt, przez ktory przejezdzalo sie do mojego domu w Atenach... Z kolei na skrzyzowaniu takich dwoch duzych ulic (wiem - jestem po prost swietnie obeznan jesli chodzi o nazwy ulic...) jest taki niezbut urodziwy budynek, ktory z kolei tak strasznie przypomina mi taki jeden budynek w Swansea... Nalezy zwrocic uwage, ze obiekty ktore przypominaja mi inne obiekty sa obiektami raczej brzydkimi - produktami miast industrialnych, gdzie mozna sobie spokojnie pooddychac Co2. Co oznacza, ze przez wiekszosc zycia zylam w miejscach gdzie raczej wiecej jest betonu niz zieleni. Ale pomimo ze kocham zielen, to takie "brzydkie" czesci miast tez maja swoj sentyment. Przynajmniej dla mnie. A skoro mowa juz o spalinach to stwierdzilam ze pomimo ze Lodz ma porownywalnie duze zanieczyszczenie do Warszawy to tutejsze powietrze i tak gorzej oddzialowywuje na skore. Otoz zanieczyszczenia w powietrzu sa jak byly, ale w Warszawie dominuje susza podczas gdy w Lodzkiej wilgoci unosza sie te wszystkie paskudzctwa i osadzaja na skorze to efekt jest jaki jest. Wiem, ze moja wiedza z chemii jest bardzo ograniczona ale chyba to ma sens. Jesli nie, to niech mnie ktos poprawi. Wiem za to ze wilgoc ogolnie jest dobra na skore (podobno) no i ja mam jeszcze swoja teorie co do wlosow. Generalnie uwazam, ze pomimo ze przy wysokiej wilgoci sa problemy ze stylizacja wlosow to za to w swojej naturalnej formie wygladaja jekby ich bylo dwa razy wiecej - a dla mnie to pozytywna wiadomosc. Tak wiec slucham sobie kawalkow, ktorych zawsze slucham jesienia, nie ktorych nowych, jade ulicami Lodzi i podziwiam ten smog, przez ktory ksiezyc wyglada zabojczo. Tymczasem good night and good luck.

Posted by music5/innocenceandspice at 11:46 PM MEST
Post Comment | Permalink | Share This Post
Back to me
Mood:  lyrical
Now Playing: Miedzy Nami Cafe # 3
Jest to za czym tesknilam. Jest to uczucie. Jak przypomne sobie rzeczy, ktore czytalismy w zeszlym roku... (oprocz "Wichrowych Wzgorz") Po prostu nie moglam lepiej wybrac. Kultura ameryka?ska to moje powolanie. Zeby cos mi sie chcialo przez ponad godzine czytac poznym wieczorem w srodku tygodnia zamiast znalezc to w Sparknotes? To tylko moze byc literatura ameryka?ska. Nawet jesli jest to cos tak mocnego jak "A Narrative of Captivity And Restoration Of Mrs. Mary Rowlandson." Wlasciwie jak na poczatek to tym lepiej. Od razu przypomnialo mi sie jak w osmej klasie czytalam "Light In The Forest" o bialym chlopcu, ktory byl wychowany przez Indian a potem zwrocony swojej rodzinie i nie mogl sie dostosowac. To byly czasy... Jak czytam o Stanach Zjednoczonych czy to z czasow zakladania pierwszych kolonii, czy tez z czasow Wielkiej Depresji badz Zimnej Wojny -- ja to po prostu czuje chociaz nigdy tam nie bylam. Nigdy nie bedac w Stanach Zjednoczonych wyroslam na kulturze ameryka?skiej. Byc moze jestem typowa ofiara globalizacji, ale jesli tak to nie wyciagajcie mnie z tego nalogu bo rozkoszuje sie nim. O ile literatura Brytyjska porusza rozne ciekawe aspekty swojej kultury, to w ogole mnie nie rusza, bo jest zbyt podobna do reszty Europejskich kultur,z ktorymi pi przez drzwi jestem zapoznana. Natomiast literatura ameryka?ska zawsze bedzie dla mnie wycieczka w nieznane, chciaz legendarny Dziki Zachod juz od dawna nie jest dziki. Jestem pewna, ze po uslyszeniu czegos takiego nasuwa sie pytanie: dlaczego USA? Przeciez sa inne kultury o niebo bardziej nieznane i fascynujace! Owszem - ale ja - dziecko wspolczesnosci, mimo wszystko widze piekno w prostocie. A ze kultura ameryka?ska jest jednoczesnie tajemnicza i tak cudownie prosta - to milosc do niej musiala pasc na mnie.

Posted by music5/innocenceandspice at 1:14 AM MEST
Updated: Wednesday, 11 October 2006 2:44 PM MEST
Post Comment | Permalink | Share This Post
Monday, 2 October 2006
Too good to be true? A jednak...
Mood:  lucky
Now Playing: Lying is the most fun a girl can have withou taking her clothes off
Zrobialm sobie wlasnie przeglad swoich wlasnych piosenek. Nie tych z lat liceum, ale tych z zeszlego roku. Zauwazylam u siebie duza zmiane. Dziwnie to zabrzmi ale "sama uroslam we wlasnych oczach." Nie ma lepszej metody niz po wlasnych piosenkach zanalizowac co sie dzialo w mojej glowie przez ostatni rok. Nawet pomimo ze po zeszlym lecie na krotki czas czulam sie szczesliwa to juz po mojej pierwszej piosence z pazdziernika zeszlego roku slychac ze nie do konca wszystko bylo takie super - i ze to szczescie to bylo tylko zludzenie. Natomiast ostatnia piosenka (szybko przlecialam caly "album" bo glownie sa to teksty o tym, jakie zycie jest beznadziejne a faceci jakimi sa swiniami) najlepiej podsumowywuje ze juz powoli nabieralam sil na lepsze czasy, ale nie do konca jeszcze sie obudzilam ze snu zludzen. Zeszly rok to byl taki sen. Uparcie teirdzilam, ze zludzenie jest o wiele piekniejsze od rzeczywistosci wiec czemu w nim nie tkwic? Teraz nadal uwazam, ze male zludzenia sa dobre - latwiej wtedy cieszyc sie drobnymi rzeczami, ale jesli chodzi o takie rzeczy jak milosc czy przyjazn to lepiej jak najpredzec otworzyc oczy i stawic czola temu co prawdziwe. Oczywiscie latwo jest to mowic osobie, ktorej sie w zyciu wszystko uklada - dlatego mowie to teraz z taka latwoscia a jeszcze 3 miesiace temu nie chcialabym tego sluchac. Silent way jest w porzadku ale trzeba go uzywac wybiorczo, a czasami po prostu walnac glowa o beton zeby sie obudzic.

Posted by music5/innocenceandspice at 11:51 AM MEST
Updated: Wednesday, 11 October 2006 12:58 AM MEST
Post Comment | Permalink | Share This Post
Sunday, 1 October 2006
Plan uszczesliwienia swiata
Mood:  spacey
Now Playing: Radio 1
Mysle, ze nie jestem pierwsza osoba ktora chce uszczesliwic swiat. Naturalnie, moj plan jest awykonalny, ale posluchajcie chociaz teorii. Gdyby tak znalezc jeden czynnik dla kazdej indywidualnej osoby, ktory wznieca w niej dazenie do tego co sprawia ze jest szczesliwa, to moze by sie udalo. Oczywiscie zazwyczaj ludzie sami nie wiedza czego chca i stad wedlug mnie jest 90% problemow na tym swiecie. Oczywiscie na reszte nie mamy wplywu - tak jak np. miejsce w ktorym sie urodzilismy. Jezeli to miejsce jest magnesem dla klesek zywiolowych a nie ma sie mozliwosci przemieszczenia to faktycznie jest ciezko. Ale chyba nawet wtedy mozna sprobowac poswiecac czas temu co ci sprawia radosc (to jest - gdy jest czas na robienie czegos innego niz fizyczne przezycie). Mysle, ze gdyby ludzie sami z siebie uparcie szukali tego, co sprawia, ze w zyciu zajmuja sie czyms z czego czerpia przyjemnosc to nie popelnialiby przestwepstw. Bo kompletnie nie wierze, ze popelnianie przestepstwa moze komus sprawiac przyjemnosc - jesli tak twierdza to jest to zludzenie, bo gdyby przeciwko przestepcy zostalo popelnione to samo przestepstwo to juz chyba nie byloby to taka przyjemnosci, a dla mnie to termin uniwerslany. Mysle, ze gdyby na 100% mozna zapewnic kazdej osobie na tym swiecie przetrwanie to mozna by poswiecic czas na odnajdywanie tego co nas wszystkich z osobna nakreca. Wtedy ludzie nie wybieraliby kierunkow na studia, ktore ich tak naprawde nie interesuja i nie zawaliliby ich. Gdyby kazda osoba miala swojego aniola stroza, ktory podpowiada co nam w zyciu da najwiksza satysfakcje i radosc i ktory dodawalby odwagi by podejmowac ryzyko i nie bac sie stawiac czola roznym przeciwnosciom... Takimi aniolami moga byc przyjaciele, rodzina, od biedy psychologowie. Chcialabym zdobyc zaufanie jak najwiekszej ilosci osob - tak zebym mogla wyzwalac w nich to co sprawia ze dzialaja na rzecz swojego szczescia. Narazie staram sie jak moge jak najwieksza ilosc bliskich mi osob zarazic wiara w siebie - bo ja sama jej nie mialam dopoki mi jej nie wszczepiono przez inne bliskie mi osoby. Tak wiec wiem, ze to co sprawilo ze ja jestem szczesliwa trzeba podawac dalej (chociaz jest to inna rzecz dla kazdej indywidualnej osoby - ale podloze ma to samo) - nawet jesli to tylko teoria.

Posted by music5/innocenceandspice at 11:26 PM MEST
Updated: Monday, 2 October 2006 12:02 PM MEST
Post Comment | View Comments (1) | Permalink | Share This Post
Sunday, 17 September 2006
Pozwolic im odejsc
Mood:  not sure
Now Playing: Back To Basics
Niedziela popoludnie – czas aby wreszcie swoja szafe przemienic ze smietnika w SZAFE. Za male badz zbyt dziecinnie wygladajace ubrania – out. Niestety to samo tyczy sie kosmetykow... A ci, ktorzy mnie znaja wiedza ile znacza dla mnie kosmetyki. 5 lat trzymalam opakowania po szminkach, tuszach do rzes oraz podkladach do twarzy, a teraz nagle maja znalezc sie w smieciach tylko dlatego ze w szafie nie ma miejsca? To zabrzmi naprawde kretynsko, ale te rzeczy to sa moje wspomnienia. Blyszczyk, a raczej to co zostalo po blyszczyku do ust ktory mialam na sobie podczas swojego pierwszego pocalunku, opakowanie po balsamie ktorym bylam posmarowana gdzy przesladowal mnie jeden psychopata a moj przyjaciel udawal ze jest moim chlopakiem zeby tamten sie ode mnie odczepil... Trudno jest tak po prostu pozwolic tym przedmiotom odejsc, ale nie mozna tez ich wiecznie trzymac. Bo przeciez tego lata postanowilam ze wreszcie ide do przodu a nie zapatruje sie w przeszlosc. To co bylo zawsze wydaje sie piekniejsze od tego co jest teraz. Trik tkwi w tym ze zawsze moge sobie pomyslec, ze owszem; to co bylo bylo piekne, ale to co bedzie moze byc jeszcze piekniejsze. I chociaz zwyklym przedmiotom codziennego uzytku przypisuje az taka wage, ze szkoda jest mi je wyrszucic to punktem zwrotnym jest mysl, ze teraz przez nastepne 5 lat bede trzymac nowe przedmioty (na ktore notabene bedzie teraz miejsce w szafie) po ktorych tez bede miala piekne wspomnienia.

Posted by music5/innocenceandspice at 8:09 PM MEST
Post Comment | Permalink | Share This Post
Monday, 11 September 2006
Zajecia
Mood:  energetic
Now Playing: Radio 1
Pierwsze zajecia w szkole byly zajebiste! Nie spodziewalam sie, ze dzieciakom tak sie spodobaja moje lekcje. Naprawde bylo super. Znowu jestem pelna dobrej energii, bo w weekend troche przygaslam. Notabene to bylo naprawde slicznie. Juz nie moge sie doczekac az liscie na wszystkich drzewach beda kolorowe. Ale zbieranie aronii i gruszek tez bylo fajne. A teraz musze szybko sprzatnac burdel jaki zostawilam w domu przed wyjsciem, a potem... Arkadia! Ciao

Posted by music5/innocenceandspice at 4:09 PM MEST
Post Comment | Permalink | Share This Post
Wednesday, 6 September 2006
Paradise
Mood:  chillin'
Now Playing: My mom's classical music
Czesc i czolem wszystkim. Oto nowa ja. A raczej ta sama tylko ze ulepszona. Pewna siebie, idaca pewnym krokiem z podniesiona glowa i szczerym usmiechem na ustach. Po dwoch miesiacach wytezonej pracy fizycznej i najcudownieszych wieczorow spedzonych pod golym niebem wracam poczatkowo jako praktykantka w gimnazjum a potem jako studentka 3 roku anglistyki. Zycie jest tak piekne... Szczescie szczesciem, ale malo osob zdaje sobie sprawe z tego jak bardzo trzeba temu szczesciu czasami pomoc. Wiem, ze duzo zalezalo od losu ale sama tez tak ciezko zapracowalam na niektore rzeczy, ze nie moglabym nie byc bardzo zadowolona z siebie. Po prostu bije ode mnie optymizm i wysoka samoocena. Uwierzylam w ludzi - kochanych ludzi, ktorzy w bardzo duzej mierze przyczynili sie do mojego szczescia. Tak jak jest teraz mogloby byc zawsze. Chociaz dusza wciaz jestem w pieknej przeszlosci minionych dwoch miesiecy to wiem ze czeka mnie jeszcze duzo dobrego. Nigdy nie bylam tego tak pewna jak teraz. Kocham swoje zycie i ludzi znajdujacych sie w nim nad wszystko. Nie potrafie opisac swojej wdziecznosci.

Posted by music5/innocenceandspice at 8:24 PM MEST
Updated: Tuesday, 3 October 2006 9:19 PM MEST
Post Comment | Permalink | Share This Post

Newer | Latest | Older