Mood:
Now Playing: Lacrimosa
W swiecie chmur lata sie wieczorem, w nocy i o swicie, czasem o zachodzie slonca (np. kiedy jedzie sie na korki), oraz w ciagu dnia kiedy jest to piatek po 11:30, oraz zazwyczaj w soboty i niedziele. Latanie wcale nie przeszkadza w skupianiu sie na rzeczach przyziemnych. Udaje sie nadal jakos zaliczac przedmioty, czerpac przyjemnosc z rzeczy, ktore nas interesuja, a juz napewno da sie w skupieniu koncentrowac sie na pracy, za ktora sie zarabia. To jest... do momentu gdy cos co sie czyta nie zacznie przypominac o powodzie latania, a uczen na korepetycjach nie zajmie sie pisaniem kartkowki i wtedy tez na moment mysli odplyna. Latanie jest bardzo fajne. Czysto biologicznie skutkuje w podniesionych poziomach dopaminy, serotoniny i melatoniny (dwie pierwsze substancje odpowiedzialne sa za poczucie szczescia a trzecia pozwala spokojnie spac), zwieksza sie odpornosc mimo wychodzenia w teletubisiowej kurtce w mroz i nie zakladania kaptura, oraz chyba rosna badz maleja na korzysc pewne czesci ciala (to jest jeszcze do sprawdzenia). Z emocjonalnego punktu widzenia liczy sie tylko cudowna terazniejszosc, przykra przeszlosc tak jakby sie nie wydarzyla, a z jakichkolwiek wizji przyszlosci wyrzuca sie brak stalosci na tym swiecie. Dlatego wszystkim, ktorzy stracili badz prawie stracili poczucie nadzieji na jakikolwiek sens czegokolwiek na tym swiecie, goraco zycze latania. Ono samo przyjdzie - przekonalam sie ze warto jest czekac, chociaz wtedy gdy sie czeka to sie w to nie wierzy.
Posted by music5/innocenceandspice
at 12:10 AM CET
Updated: Tuesday, 23 January 2007 12:11 AM CET
Post Comment | View Comments (1) | Permalink | Share This Post
Updated: Tuesday, 23 January 2007 12:11 AM CET
Post Comment | View Comments (1) | Permalink | Share This Post