Mood:
Now Playing: The Killers
Mam juz dosyc. Po prostu juz wariuje. Ja chyba nigdy nie powinnam byla jechac do tych Niemiec. Wszystko bylo w 100% w porzadku zanim wyjechalam i zatrulam sobie mozg. Naprawde nie wiem po co mi to bylo. Ja i moje idealistyczne myslenie, ze on sie kiedys zmieni. Nie mialam nic przeciwko wzbudzac zainteresowanie coraz to nowych adoratorow bez wiekszego wlasnego zainteresowania. To bylo cudowne. Czulam sie jak ksiezniczka. I co z tego ze nadal wzbudzam zainteresowanie? Co mi z tego? Jak ja nie spie po nocach a dniami nie moge sie skoncentrowac na niczym innym niz "Dlaczego on ***** nie dzwoni?!". Nie... Wystarczy, ze od powrotu juz trzy razy znizylam sie do tego poziomu na jakim bywalam tak czesto w liceum... Czy ja po prostu za duzo wymagam? Czy to jest tak cholernie trudne okazac mi chociaz ulamek uczucia? Moi koledzy jakos nie maja z tym problemu, tymczasem osoba, dla ktorej wskoczylabym w ogien jesli nie ma to przynajmniej zachowuje sie jakby miala mnie w najglebszym powazaniu! Jak mam nie zwariowac???
Posted by music5/innocenceandspice
at 10:52 PM CET
Post Comment | View Comments (3) | Permalink | Share This Post
Post Comment | View Comments (3) | Permalink | Share This Post