Mood:
Now Playing: Back To Basics
Niedziela popoludnie – czas aby wreszcie swoja szafe przemienic ze smietnika w SZAFE. Za male badz zbyt dziecinnie wygladajace ubrania – out. Niestety to samo tyczy sie kosmetykow... A ci, ktorzy mnie znaja wiedza ile znacza dla mnie kosmetyki. 5 lat trzymalam opakowania po szminkach, tuszach do rzes oraz podkladach do twarzy, a teraz nagle maja znalezc sie w smieciach tylko dlatego ze w szafie nie ma miejsca? To zabrzmi naprawde kretynsko, ale te rzeczy to sa moje wspomnienia. Blyszczyk, a raczej to co zostalo po blyszczyku do ust ktory mialam na sobie podczas swojego pierwszego pocalunku, opakowanie po balsamie ktorym bylam posmarowana gdzy przesladowal mnie jeden psychopata a moj przyjaciel udawal ze jest moim chlopakiem zeby tamten sie ode mnie odczepil... Trudno jest tak po prostu pozwolic tym przedmiotom odejsc, ale nie mozna tez ich wiecznie trzymac. Bo przeciez tego lata postanowilam ze wreszcie ide do przodu a nie zapatruje sie w przeszlosc. To co bylo zawsze wydaje sie piekniejsze od tego co jest teraz. Trik tkwi w tym ze zawsze moge sobie pomyslec, ze owszem; to co bylo bylo piekne, ale to co bedzie moze byc jeszcze piekniejsze. I chociaz zwyklym przedmiotom codziennego uzytku przypisuje az taka wage, ze szkoda jest mi je wyrszucic to punktem zwrotnym jest mysl, ze teraz przez nastepne 5 lat bede trzymac nowe przedmioty (na ktore notabene bedzie teraz miejsce w szafie) po ktorych tez bede miala piekne wspomnienia.