To właśnie prezydent Kuczma.

Doszedł do władzy w 1994 roku, jako demokrata. Pełen obiecanek i z łysą głową.

To fragment mojego listu do prezydenta, który napisałam w imieniu moich przyjaciół i sąsiadów 25 listopada 2004 r.

PANIE PREZYDENCIE,

KIEDY DOSZEDŁ PAN DO WŁADZY, WIERZYLIŚMY, ŻE BĘDZIE PAN DEMOKRATĄ. ZAMIAST TEGO OGLĄDALIŚMY PRZEZ DZIESIĘĆ LAT JAK ZMIENIAŁ PAN GARNITURY, ZAPUSZCZAŁ WŁOSY I CZYNIŁ SWOICH KREWNYCH MILIONERAMI. NIE ZROBIŁ PAN NICZEGO DOBREGO DLA KRAJU, NIGDY NIE TROSZCZYŁ SIĘ PAN O LUDZI, A JEDYNIE O WŁASNE KIESZENIE.

TERAZ NARESZCIE MAMY OKAZJĘ POZBYĆ SIĘ PAŃSKIEGO REŻIMU, A TEN UKRADŁ NASZE GŁOSY. NIC NIE TRWA WIECZNIE, NASZA CIERPLIWOŚĆ RÓWNIEŻ, I DZISIAJ CAŁY KRAJ WYSZEDŁ NA ULICE. PANIE PREZYDENCIE, MAMY DOŚĆ PANA I NALEGAMY NA PAŃSKĄ REZYGNACJĘ. JEŚLI NIE UCZYNI PAN TEGO PO DOBROCI, LUDZIE ZAFUNDUJĄ PANU DYMISJĘ TAKĄ DROGĄ, JAKIEJ DOŚWIADCZYŁ RZYMSKI PREZYDENT CHAUSHESKU. OBAWIAMY SIĘ, ŻE WTEDY NASTĘPNY PAŃSKI GARNITUR BĘDZIE Z DREWNA, BEZ KIESZENI NA TE WSZYSTKIE PIENIĄDZE JAKIE PAN NAM UKRADŁ...

... reszta listu zawiera nieprzetłumaczalne idiomy i nie nadające się do upubliczniania wyrażenia.

 

To jest rządowy kandydat, człowiek Kuczmy. Zawsze był poszukiwany przez policję. Pierwszy raz został uwięziony za napad, później za atak i pobicie... Na końcu tej kolejki stoją ostatnie oszustwa związane z jego elekcją.

Był gubernatorem w południowo-wschodniej Ukrainie. Jednak ci muszą mieć ukończone studia, więc w jakiś sposób zdobył pełny dyplom profesora. Nazywamy go "Proffesor", bo nawet z tym dyplomem źle wymawia "professor".

Był naszym premierem przez ostatnie dwa lata. Mogę sobie tylko wyobrazić w jaki "uczony" sposób wpłynął na gospodarkę kraju.

To jest z kolei kandydat demokratów, zatruty dioksyną.

Tak właśnie wygląda twarz demokracji na ukrainie.

następna strona