Site hosted by Angelfire.com: Build your free website today!

EUGENIUSZ KOŚCIESZA

 

SKRADZIONA TOŻSAMOŚĆ

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

               

 

1)   Państwo Polskie jest wspólnym dobrem wszystkich obywateli.

2)   Wskrzeszone walką i ofiarą najlepszych swoich synów ma być przekazywane w spadku dziejowym z pokolenia na pokolenie.

3)   Każde pokolenie obowiązane jest wysiłkiem własnym wzmóc siłę i powagę Państwa.

4)   Za spełnienie tego obowiązku odpowiada przed potomnością swoim honorem i swoim imieniem

 

 

 

- artykuł 1

 

z  prawomocnej

 

USTAWY KONSTYTUCYJNEJ RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

           

z dnia 23 kwietnia 1935

 


WSTĘP

           

           

Książka  oparta została  na  zakazanych( od trzech pokoleń) do wydawania   i kolportażu na obszarze PRL/IIIRP opracowaniach. Część z  tych zakazanych po dziś dzień tytułów  zawiera  zamieszczona na końcu ,,Bibliografia książki zakazanej”. W dużej części też ,na ich podstawie, autor wstydliwe i uakazuje haniebne dla aparatczyków PRL/IIIRP ,utrwalone  ,,białe plamy” dziejów najnowszych  i  skradzioną nam  polską tożsamość.

 Opracowanie to dyskredytuje  polski i prawomocny charakter  samozwańczego aparatu władzy występującego dziś  pod szyldem ,,IIIRP’’. Na tej też podstawie autor wyjaśnia   przyczyny gangreny  rozkładającej Polskę od szesćdziesięciu lat!

Książka,  choć  nie może objąć całego dorobku zakazanej  nowoczesnej polskiej myśli politycznej, to  jest wskazówką do znalezienia żródeł i podstaw naszej polskiej państwowości oraz sposobow korzystania ze wspaniałego dorobku historycznego i  ustawodawczego znacznie od nas mądrzejszych , lepiej wyedukowanych  i wychowanych państwowotwórczo i patriotycznie pokoleń Polaków.  Właśnie za tę wiedzę zostali oni poddani ludbójstwu w  latach 1939- 1956 przez naszych sąsiadów Niemców i Rosjan oraz rodzimych renegatów .

W części II-giej pokazano  genezę funkcjonującej  do dziś  propagandy zakłamania  i obecne ,  ustawowo zatwierdzone mechanizmy cenzury. Cenzury ,  utrudniającej dostęp do informacji dotyczących owych ,,białych plam”.-  tak haniebnych dla samozwańczej ,,elity’’ PRL/,,IIIRP’’.

Cześc III-cia  wyjaśnia  istotę  i przedstawia przewidywalne konsekwencje realizowanego procesu tzw. ,,euro-integracji’’ Polski ,  jako przypieczętowanie zawartego 23 sierpnia 1939r paktu Ribbentrop- Mołotow. Ukazuje  prawdziwe oblicze oraz  faktyczne powody motywujące,,polskich’’eurofili do szybkiego parcia  za ową euro-integracją. Książka, mimo, że  w przeszło ¾ swej treści dotyczy zagadnień historycznych nie jest  podręcznikiem do historii. Stanowi odniesienie  i powiązanie  spraw przeszłych do zagadnień jak najbardziej bieżących i aktualnych. Jest także rozwiniętą forma odpowiedzi na postawione na wstępie pytanie: Czy podpisany 16 kwietnia 2003 w Atenach ,,traktat stowarzyszeniowy” aby nie jest dla Polski dopełnieniem zawartego  23 VIII 1939, zbrodniczego paktu Ribbentrop - Mołotow?! Opracowanie to jest   twierdzaca odpowiedzią na tak postawione pytanie! Wykazuje  wspólnotę celów  i jednakowych skutków,  obu tych międzynarodowych  intryg politycznych realizowanych pod płaszczykiem ,,jednoczenia Europy’’. Nie tylko wykazuje  analogię między nimi; ale rowniez polityczne korzenie obecnych filo-unijnych decydentów Polski. Ich polityczny rodowód jako władców nad Polakami wywodzi się właśnie z paktu Ribbentrop- Mołotow. Stąd też ,  nie licząc się ani z Polską, ani z Polakami są oni tak żarliwymi zwolennikami przypieczętowania jego ustaleń pod szyldem ,,euro- integracji”.

Część IV  jest  programem politycznym dla Polaków , niegodzących się na dopełnienie zbrodniczego paktu., zawartego między Niemcami hitlerowskimi a Związkiem Sowieckim, realizowanego pod szyldem ,,wejścia Polski do Europy’’.

Wynikający z treści książki  i zamieszczonych załączników program polityczny przywrócenia autentycznie polskiej państwowości  jest  odebranym współczesnym Polakom, kapitałem polskiej myśli niepodległościowej i państwowotwórczej ostatniego stulecia.

            Dorosło już trzecie pokolenie Polaków urodzonych w niewoli i  cała tworzona przez nie myśl polityczna siłą rzeczy (mówiąc delikatnie) nie jest wysokiego lotu. Dlatego warto sięgnąć do autentycznie polskich źródeł , które  uderzą nas  swoją aktualnoscią.

Przedstawiony tu, oparty o legalizm, program polityczny jest  wypełnieniem ostatniej woli wskrzesiciela Państwa Polskiego, Marszałka Józefa Piłsudskiego. Wola ta została zredagowana  w jedynej prawomocnej na dzień dzisiejszy, Konstytucji Rzerczypospolitej Polskiej, przyjętej tuż przed śmiercią Marszałka 23 kwietnia 1935r. Ona też jest poniekąd głównym bohaterem tej książki.

 Przyjęcie zasad przedstawionego tu programu , jako płaszczyzny ogónopolskiego porozumienia środowisk patriotycznych i niepodległościowych jest podstawą do zrealizowania tak koniecznej  inicjatywy scaleniowej.  Oddolne przyjęcie i  wdrożenie tego programu przez wszystkich aktywnych  Polaków, umożliwiłoby  przejęcie władzy przez ludzi kompetentnych i reprezentujących faktycznie nasz, polski interes. Więcej.... umożliwiłoby legalne wypowiedzenie wszystkich zobowiązań podjętych przez narzucony Polakom reżim PRL/IIIRP(zarówno tych dotyczących zadłużenia kraju zaciągniętego przez sowieckich komunistów jak i  sabotażu gospodarczego wydającego darmo polski majątek narodowy na łup obcej finansjery). Przedstawiony program  wskazuje formalno- prawną drogę do rozliczenia winnych obecnego stanu kraju i  daje podstawę przywrócenia doskonale funkcjonującego i sprawiedliwego dla wszystkich sytemu prawnego.

           Zastosowanie przedstawionych w książce kryteriów oceny polityków  umożliwi też odróżnienie prowokatorów i  obcej agentury działającej wsród środowisk patriotycznych; bez potrzeby zaglądania do ich teczek personalnych.

Oparcie scalenia całego ruchu niepodległosciowego o główne złożenia zawartego w książce programu jest koniecznością i jedyną możliwością, abyśmy w ogóle przetrwali jako naród Polski obecne zagrożenia wynikające z przypieczętownia paktu Ribbenrop- Mołotow pod szyldem ,,euro- integracji”Polski  , oraz abysmy poznali podstawy ekonomiczne  prowadzenia suwerennej egzystencji.

Autor szczegółnie mocno pragnie podziękować za pomoc udzieloną podczas pracy nad opracowaniem:pracownikom gdańskiej Bibliteki PAN[1], pracownikom gdyńskiego oddziału IPN- za swobodny dostęp do materiałów ,  pani Bożenie S.- za znaczące wsparcie logistytczne i techniczne podczas pracy nad niniejszą książką. Również dziękuję  jej recenzentom panom: red. Leszkowi Ż., inż Jakubowi F. oraz pani Krystynie T.

Autor zezwala na swobodne, nieograniczone  kopiowanie , powielanie i kolportowanie niniejszego opracowania bez konieczności uzyskania jego zgody  i   nie rości sobie z tego tytułu prawa do jakichkolwiek korzyści finansowych .

Równocześnie autor odmawia jakichkolwiek praw firmom typu ZAiKS i im podobnym do reprezentowania, czy ochrony jego praw jako autora niniejszego opracowania!

           

 

                                                                                                          E.Kościesza

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 Spis treści

    

CZ I. NAJWAŻNIEJSZE ..BIAŁE PLAMY” NAJNOWSZYCH DZIEJÓW POLSKI.

 

   Wprowadzenie                                                                                                      10

 

. O ODRODZENIE PAŃSTWA POLSKIEGO

 

1. Sprawa polska na tle sytuacji międzynarodowej na początku XX w.    12

 

2. Polskie inicjatywy na rzecz odzyskania własnej państwowości do 1918r.         15

 

3. Wojna wyzwoleńcza i odzyskanie własnej państwowości 1918-21r .                 19

            - Ogłoszenie niepodległości Polski                                                                  19

            - Walki wyzwoleńcze w byłym zaborze austriackim                               20

            - Sprawa Śląska Cieszyńskiego (Zaolzia)                                                          22

            -Zrzucenie jarzma niemieckiej niewoli                                                    23

 

4. Wojna z Rosją Sowiecką 1919-1920r.                                                                  27

 

 NIEPODLEGŁOŚĆ

 

5.Rozwój ustroju państwowego Rzeczypospolitej Polskiej.                                     31

 

6 Dwie ,,lewice” w Polsce.                                                                                        36

 

7.Polityka zagraniczna Rzeczypospolitej Polskiej.                                       41

 

8. Polska w przededniu  wojny o zachowanie niepodległości                                   44                                                                           

 II WOJNA ŚWIATOWA- NAJAZD I ZDRADZENIE POLSKI

 

9. Działania wojenne Polski i Niemiec 1-17 IX 1939r.                                            45

 

10. Napaść ZSRS na Polskę- IV rozbiór Polski.                                                      50

 

11. Polska pod sowiecką okupacją 1939-1941r.                                                      53

 

12. Władze Przeczypospolitej Polskiej  na obczyźnie 1939 –1945.                          57

 

13.. Polskie Siły Zbrojne poza krajem.                                                                     64

            -Wojsko Polskie w Wielkiej Brytanii                                                    64

            - Polskie Siły Powietrzne i Polska Marynarka Wojenna                                    65

            -II Korpus Polski.                                                                                            66

 

14. Polskie Państwo Podziemne 1939-45                                                                 71

 

15.Polskie siły zbrone w okupowanym kraju: Armia Krajowa.                               75

 

16.Zmowy w Moskwie, Teheranie i Jałcie                                                             80

-sprzedanie i zdrada Polski przez sojuszników.

 

POWSTANIE LIPCOWE.                                                                                       84

(Samotna walka zdradzonej Polski 1944-1963r)

 

17. Plan,, Burza”                                                                                                     84

– polityczna konieczność czy ... strategiczny falstart.

18. Wcielenie Polski Wschodniej do Związku Sowieckiego.                                 92

 

19. Powstanie Warszawskie. Unicestwienie stolicy Polski.                                   95

(E cui facit, qui prodest!)

 

20. Aparat utrwalania sowieckiej okupacji w Polsce Zachodniej.             108

 

21 . Naród w samoobronie -wojna partyzancka                                                     117

z sowieckim okupantem 1944-1963r

 

 POD SOWIECKĄ OKUPACJĄ 1944-1992

 

22. Eksterminacja Polaków na obszarach zagrabionych przez ZSRS                   129

do 1991r.

 

23. Rodowód polityczny PRL: sukcesor paktu Ribbentrop- Mołotow.                134

 

24. Krypto- rasizm jako istota systemu politycznego PRL.                                  141

 

25. Anty-lweicowy charakter PRL. Eksterminacje polskiej lewicy w Kraju.       149

-         Eksterminacja Polskiej Partii Socjalistycznej przez aparat PRL      149

-         PRL-owski pucz wojskowy na robotniczym ruchu związkowym    150

w grudniu 1881r.

 

26. Zwalczanie polskiego Kościoła i religii chrześcijańaskiej                               156

przez bolszewicki reżym PRL.

 

27. Polityka wywłaszaczenia polskiej wsi przez system PRL/ ,,III R.P.’’ 168

 

28. PRL jako kolonia gospodarcza Związku Sowieckiego                         175

 

 III R. P.-  JAKO POLITYCZNO PERSONALNY SUKCESOR PRL

 

29. Geneza  tzw. ,,transformacji ustrojowej” 1989r.                                              181

 

30. Władze Rzeczypospolitej Polskiej 1945- 1992r.                                              185

 

31. Kanty ,,okrągłego stołu”                                                                                  188

           

32. L. Wałęsa, A Kwaśniewski :Prezydenci R.P. czy rezydenci                           192

na urzędzie namiestnika  PRL?

 

CZ.II. GENEZA I WSPÓŁCZESNE MECHANIZMY                                            195

UTRWALANIA ,,BIAŁYCH PLAM”             

 

 CZ.III. 16 IV 2003: POWTÓRKA CZY ...DOPEŁNIENIE PAKTU Z 23VIII1939

 

1.System (anty-) gospodarczy ,,III R.P.”                                                               203                                                    

2.Lichwiarsko –kahalny system polityczny ,,III R..P.”                                         208

 

3. Unia Europejska zagrożeniem podstaw egzystencji Polaków na dziś.  216

 

4.Rzesza europejska zagrożeniem dla dalszego bytu Polski.                                222

 

5. ,,ONI’’ czyli po trupie Polski do Europy                                                226

 

Cz .IV. PODSUMOWANIE

 

1. Systemu władzy  Polsce w świetle  prawomocnej Konstytucji RP z 1935r       234

 

Cz. V.ZAMIAST ZAKOŃCZENIA                                                                         242

ZAŁĄCZNIKI

 

- Program P.P.S. F.R.

- Istota demokracji na podstawie wyjątków z ,,Objaśnień programu PPS”.

- Wyjątki z kodeksu karnego Niepodległej Polski z 1932r.

- Wyjątki ordynacji wyborczej do Sejmu z 1935r 

- Treść układu Ribbentrop- Mołotow z przebiegiem linii rozdziału stref wpływów.

- Prawdziwy przebieg tzw. ,,lini Curzona”

- układ polsko-brytyjski o wzajemnej pomocy z 25 sierpnia 1939

- treść Karty Atlantyckiej

- ,,Uwmowa repatriacyjna” z 2 VII 1945- wyjątki

- Porozumienia gdańskie z 30 sierpnia 1980r.

-Wyjątki z tzw. Ustawy o ochronie danych osobowych

- Bibliografia tytułów dozwolonych do wydawania na obszarze kraju.  

-Bibliografia książki zakazanej

 


Cz. I . Najważniesze ,,białe plamy” najnowszych dziejów Polski

 

 

            Wprowadzenie

 

,,Najważniejsze ,,białe plamy’’ najnowszych dziejów Polski’’, mają stanowić klucz do zrozumienia istoty funkcjonowania obecnego systemu władzy w naszym kraju. Ponieważ rzeczy nie tworzą się z niczego, skutki dnia wczorajszego przechodzą na dzisiaj, tak i dotyczące nas realia nie wynikają z jakiegoś niebytu, rozpoczynając się w 1989r, lecz są ścisłą konsekwencją realizowanych doktryn i prowadzonych wobec naszego kraju zabiegów.

 Nie jest to kolejny podręcznik urzędowej historii. Wręcz odwrotnie. Książka ta jednoznacznie dyskredytuje rzetelność większości wydanych legalnie po 1944r  w Polsce podręczników historii najnowszej. W przeciwieństwie do nich, przytoczone przez autora tezy nie są wyssane z palca, jak się to praktykuje przy tworzeniu podręczników ,,historii” w naszym kraju od 60 lat. Każdy z podjętych tematów opiera się na jak najbardziej rzetelnych, a przytoczonych w tekście, źródłach piśmienniczych. Znaczenia sprawie dodaje, iż przytoczone źródła nie zostały w swej większości dotąd legalnie wydane w Polsce. Jako pozostające nadal niedostępnymi na krajowym rynku wydawniczym, są one wszystkie wyszczególnione w załączniku książki: ,,Bibliografia wg tytułów książki zakazanej”.

            Mimo swej szokującej wymowy dla wielu Polaków, wyuczonych na kłamliwej propagandzie, ta część książki bynajmniej nie ma stanowić jakieś formy przeciwwagi wobec spreparowanej przez komunistów obowiązującej dotąd ,,historii”. Nie ma stanowić, ponieważ każda dyskusja ze świadomie uprawianym, nieudokumentowanym kłamstwem jest bezprzedmiotowa i w swej istocie bezcelowa.

            Opracowanie nie ma  być pracą naukową z historii. Tych zresztą, uzyskując profesorskie tytuły, spreparowano dosyć metodą leninowskiego kłamstwa na katedrach marksistowskich uniwersytetów PRL. Ta część ma być udokumentowanym, popularnym i zrozumiałym dla posiadającego średnie wykształcenie Polaka politycznym elementarzem, tak dziś zafałszowanych, pojęć (demokracja, lewica, prawica itp.), jak również przedstawieniem wymazywanych ze świadomości polskiego społeczeństwa podstaw tworzenia własnej suwerennej państwowości. Naukowy zaś bądź dokumentalny charakter poruszanych tematów posiadają w swojej całości przywoływane przez autora opracowania, powtórzone we wspomnianej bibliografii książki zakazanej.

Istotą i głównym atutem części pierwszej książki ma być potraktowanie historii zgodnie z najważniejszym przesłaniem istnienia tej nauki – jako podstawy pojmowania polityki. Polityki w sensie ogólnym, ale przede wszystkim jej obecnej, urzędowej formy. Tej formy realizowanej przez władzę w Polsce, a dotyczącej nas w jak największym stopniu. Niestety, dotyczącej nas bez względu czy chcemy tego, czy też nie interesujemy się nią w ogóle. Niestety, dotyczącej nas czy to się nam podoba czy nie.

Tu też chcę zwrócić uwagę na poruszane a nieznane większości Polaków w kraju zagadnienia. W przypadku  czytelnika nie mającego dotąd styczności z wydawnictwami niezależnymi lub wręcz niepodległościowymi, a co za tym idzie mogących budzić się wątpliwości w rzetelność przedstawionych zagadnień, proponuję przerwać czytanie wg kolejności stron. Proponuję zapoznać się z rozdziałem ,,Działania wojenne Polski i Niemiec 1-17 września 1939”, a bezpośrednio po nim zapoznać się z drugą częścią książki ,, Geneza funkcjonowania i współczesne mechanizmy utrwalania ,,białych plam”. Po poznaniu współczesnych mechanizmów cenzury  będzie można wrócić do lektury w przerwanym miejscu, już bez zdziwienia wynikającego z przedstawionego kształtu zagadnień.  

Tak też ,,Białe plamy”, nie mają stanowić kolejnego niezrozumiałego chaosu pod szyldem ,,historii’ złożonego z nadmiaru zbędnych dat, przemilczeń i przeinaczeń, opracowanego na podsumowanie stulecia. Mają być logicznym przedstawieniem ciągu realizowanych od 100 lat poczynań, ich obecnych konsekwencji dla naszego kraju i życie nas samych. Pozwolą zrozumieć rzeczywiste pochodzenie, mechanizmy jak i faktyczne cele sprawującego dziś nad nami władzę systemu. Będąc podstawą dalszych tez i twierdzeń autora, pozwolą pojąć istotę drążącego kraj kryzysu, jako realizację ściśle realizowanych, a wrogich Polsce doktryn politycznych. Ta cecha książki jest właśnie tym, co ma postawić niniejsze opracowanie swoją wiarygodnością ponad nijakie programowe podręczniki historii wprowadzane do szkół. Czy zgodnie z intencją autora tak się stanie ? To oceni jedynie sam czytelnik, gdy spojrzy na nowo, już świadomie na otaczającą go rzeczywistość, po wnikliwym przeczytaniu całości ,,Skradzinej tożsamości”    


 

1.SPRAWA POLSKA NA ARENIE MIĘDZYNARODOWEJ NA POCZĄTKU XXw.

 

            Kwestia polska w znaczeniu państwowym nie istnieje dla międzynarodowej polityki urzędowej zarówno do, jak i w chwili wybuchu I wojny światowej. W gabinetach ministerialnych nie wspomina się nigdy nawet nazwy Polski. Urzędy zapisują Polaków wg ich paszportów jako Rosjan, Niemców, czy Austriaków. Jedynie na kongresach socjalistycznych rozbrzmiewa hasło Polski jako czynnika równouprawnionego z innymi narodami. Także np. dla Francji sprawa Polski jest niewygodna, gdyż milczenie w tej sprawie stanowi warunek przedwojennego sojuszu rosyjsko- francuskiego. Obydwa bloki mocarstw Europy, które miały się ze sobą zetrzeć w boju wojny światowej, nie znalazły miejsca dla Polski w swych programach , nawet dotyczących najdalszej rozważanej przyszłości.

Jednak, w głębszej analizie przyczyn I wojny światowej, odnaleźć można także i kwestię polską. Niestety, była ona wręcz przysypana mnóstwem spraw pomniejszych i zewnętrznie niewidoczna dla oka dyplomatów. Gdy wojna zaczęła się przeciągać, kruszyła pomału pokłady polityczne, leżące na powierzchni i dotarła do sprawy polskiej , co rozsadziło samą konsystencję samych państw zaborczych, zbudowaną faktycznie na rozbiorach Polski. Nie przewidywały tego państwa zaborcze i nie przewidywała tego aliancka koalicja [2].

Sprawa polska w biernym jej niejako znaczeniu, niemożność jej przekucia na wojenny kapitał miała stać się kamieniem, który ciągnął państwa zaborcze w głębię odmętu wojennych niepowodzeń. Głównym bowiem terenem wojny na wschodzie stały się rozległe obszary dawnej Rzeczypospolitej. Zużytkowanie ich w roli czynnej któregokolwiek z obozów walczących, przeważyłoby szalę wypadków wojennych w decydujących chwilach, gdy niewiele brakowało, by jeden blok mocarstw uzyskał nad drugim wyraźną przewagę.

W chwili, gdy Niemcy wkraczają w charakterze nowych okupantów na tereny kongresówki, z przeciwnej strony zjawia się odezwa wielkiego księcia Mikołaja- naczelnego dowódcy wszystkich armii rosyjskich. Towarzyszyła jej uroczysta deklaracja posłów polskich opcji ugodowej, zasiadających w rosyjskiej Dumie. Deklaracja zapowiadająca ,,solidarność Polaków z Rosjanami wobec śmiertelnego wroga słowiańszczyzny- Niemcom”. Odezwa wielkiego księcia, zapowiadając zjednoczenie Polaków z wszystkich trzech zaborów, mogła (lecz nie musiała) stanowić zapowiedź zamierzonego przez Rosję naruszenia układu sił państw zaborczych na trenie dawnej  Rzeczypospolitej. Jednak, mimo że odezwa ta  była napisana zręcznie, wywołując wielkie wrażenie na polskich umysłach, w istocie swej stanowiła akt czysto wojskowy, nie zaś zobowiązanie kompetentnych w tej kwestii organów rządowych z carem na czele.

Niezdobycie przez Niemców Paryża, piorunujący rozkład wojenny Austro-Węgier w latach 1914-16 przekreślały kalkulacje niemieckie co do możności szybkiego odniesienia zwycięstwa, a wręcz przeciwnie: podsuwały jako najbardziej realną wizję długiej wojny na wyczerpanie. W poszukiwaniu nowych rezerw wojennych, tym razem drugi zaborca, Niemcy, podejmują próbę wykorzystania sprawy polskiej.

5 XI 1916r nastąpiło ogłoszenie ,,Niepodległości Polski” przez cesarzy niemieckiego i austriackiego. Niespodzianka tego tzw.  aktu listopadowego okazała się w niedługim czasie iluzją, o tyle przejrzystą, jak z czasem widocznym się stało, że Niemcy nie zamierzają urzeczywistniać rzuconego hasła niepodległości Polski. W istocie pragnęli oni wrócić do idei linii granicznej trzeciego rozbioru Rzeczypospolitej i wciągnąć resztę kongresówki w obręb Rzeszy niemieckiej jako podporządkowanego im kraju na wzór Bawarii czy Saksonii.

Także podobny iluzyjny charakter miało ogłoszenie niepodległości państwa litewskiego z powołaną i kontrolowaną przez Niemców namiastką rządu: Tarybą. Ogłoszenie nazwą Litwy państewka na terenie historycznej Żmudzi ujawniało właściwe oblicze polityki niemieckiej, która, odrywając ten kraj od Rosji, równocześnie dążyła do zniszczenia historycznego związku Polski z Litwą. Niemcy więc każąc Polakom płacić krwią na polach bitew za namiastkę państwowości ograniczonej militarnie i celnie od siebie, równocześnie zalegalizować chcieli kosztem Polski dalsze swoje zdobycze terytorialne. Zapewne w razie stanowczego zwycięstwa Niemiec takie państewko stanowiłoby korzyść polityczną, niemniej jednak nie mogło ono żadną miarą stanowić dla Polaków punktu oparcia przeciw dalszemu parciu niemczyzny na wschód. Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że ogłoszenie przez Niemców zasady niepodległości Polski, miało duże znaczenie polityczne. Wyrywało sprawę Polski z martwego punktu, o którym nie wolno było w dyplomacji nawet mówić. Umożliwiło też gabinetom zachodnioeuropejskim, choć na razie w formie niezobowiązującej, poruszenie oficjalne kwestii polskiej wobec caratu, dla którego akt listopadowy stanowił cios.

       Kolejną niespodzianką dla Europy, a dalszym awansem sprawy Polski, jest rewolucja lutowa w Rosji w marcu 1917r. 30 marca 1917r Tymczasowy Rząd Rosyjski wydaje proklamację do Polaków. Proklamacja ta zapowiada utworzenie niepodległej Polski ze wszystkich ziem zaludnionych w większości przez Polaków. Ta nowa Polska miała być złączona wojskowym przymierzem z Rosją. Na podstawie aktu do tej proklamacji rozpoczęła się likwidacja stosunków polsko-rosyjskich, opartych na zasadzie rozbioru Polski. Rozpoczęto wydzielanie z armii rosyjskiej oddziałów polskich. Proklamacja ta bynajmniej nie oznaczała rezygnacji Rosji z zagarniętych ziem polskich i zamiaru odrodzenia Rzeczypospolitej, a utworzenia nowej Polski, ograniczonej w jej etnograficznych granicach i pozostającej pod jej protektoratem. Była to więc w swej istocie reakcja i odpowiedź dla programu niemieckiego w sprawie polskiej.

 Tak sprawa państwowości polski przeszła z politycznego niebytu do poziomu międzynarodowej licytacji, gdzie strony zaczęły się prześcigać, kto da więcej. Samo ustępstwo Rosji było także elementem tej licytacji, nie zaś wynikiem szczególnych sympatii konstytucjonalistów rosyjskich do Polski. Nastąpiło ono także za sprawą orędzia prezydenta Stanów Zjednoczonych  do Senatu z dnia 22 stycznia 1917r. Orędzie to, mówiąc o powojennym porządku świata, wyraźnie stwierdzało że ,, powinna istnieć zjednoczona, niepodległa i samodzielna Polska”. Inicjatywa prezydenta Wilsona była jego wielką zasługą dla Polski, gdyż obok dotychczasowych deklaracji państw zaborczych odezwało się w jej sprawie potężne mocarstwo światowe ,nie patrzące koniunkturalnie przez pryzmat kalkulacji rosyjskich, Anglii czy Francji, lecz stawiające sprawę jej istnienia jako podmiot polityki międzynarodowej. Znaczenie orędzia jeszcze niepomiernie wzrosło, gdy w kwietniu 1917 Stany Zjednoczone przystępują do wojny przeciw państwom centralnym. W przeciwieństwie do dotychczasowych praktyk tajnych traktatów czy programów państw alianckich, USA wystąpiło jawnie z wyraźnym programem ustalenia powojennego porządku świata, opartego na styczniowym orędziu prezydenckim. 13-ty punkt tego programu, precyzującego warunki przyszłego pokoju, deklarował: ,,Niezawisłe państwo polskie, które by musiało zamknąć w sobie niewątpliwie zamieszkałe przez ludność polską obszary , musiałoby być stworzone. Musiałoby ono posiadać wolny dostęp do morza. Jego gospodarcza niezawisłość i terytorialna nienaruszalność musiałaby być zagwarantowana przez międzynarodowy układ.”

W listopadzie 1918r z inspiracji Niemców następuje przewrót bolszewicki w Rosji. Przywódcy bolszewiccy z Leninem na czele, zostają sfinansowani i przerzuceni przez niemiecki wywiad ze Szwajcarii przez Niemcy, Finlandię do Rosji. Bolszewicki przewrót przejmuje władzę pod hasłem stanowczego zakończenia z wojną, co pozwoliło uzyskać mu na starcie poparcie w masach włościańskich i żołnierskich, pragnących powrotu do domów. Nowa władza w Rosji, działając w zgodzie do intencji swoich niemieckich mocodawców, wypowiada traktaty i zobowiązania Rosji, zawarte z aliancką koalicją, a przede wszystkim z Francją. Zmusza to Francję do powrotu do jej starych, zapomnianych programów kwestii polskiej. Zarysowała się przed nią konieczność odbudowy silnego państwa polskiego, które w razie nowej wojny  z Niemcami angażowało by ich wysiłek także na wschodniej granicy. We Francji uznano polski Naczelny Komitet Narodowy R. Dmowskiego, mający reprezentować przyszłe państwo polskie. W oparciu o ochotników przystąpiono do szybkiego formowania armii polskiej.

W miarę jak coraz szybciej dojrzewa na forum światowym sprawa niepodległej Polski, Niemcy z początkiem 1918r zaczęły spieszyć się z uporządkowaniem stosunków z Rosją Bolszewicką, by zapobiec niebezpieczeństwu samorzutnego zorganizowania się państwa polskiego. Było to tym bardziej prawdopodobne w wypadku przedostania się do Polski silnych oddziałów wojska polskiego, sformowanych w Rosji jeszcze przed bolszewickim przewrotem listopadowym. 3 marca 1918r obie strony zawarły traktat pokojowy w Brześciu. W stosunku do przyszłej mającej powstać Polski traktat ten był wypowiedzeniem wojny przez Niemcy i Austrię. W traktacie tym władze bolszewickie Rosji zrzekły się obszarów zachodnich opierając się o granice państwa moskiewskiego sprzed 1654r. Traktat ten naruszał całość królestwa polskiego odcinając od niego ziemię chełmińską i wschodnią część Małopolski z Lwowem. Powoływał szereg buforowych, nieistniejących przedtem państewek na wschodzie’ zamykając przyszłe państwo polskie na maleńkim terytorium kongresówki okrojonej ze wschodu i zachodu.

4 X 1918r Państwa Centralne zwróciły się z prośbą o podjęcie pertraktacji pokojowych. 11 XI wszedł w życie narzucony Niemcom rozejm. Jeden z jego warunków opiewał: ,,Wszystkie Wojska Niemieckie, jakie się znajdują obecnie na obszarach, które przed wojną tworzyły część Rosji, powinny wrócić do Niemiec, jakie były w dniu 1 sierpnia 1914r, skoro tylko Alianci uznają, że  chwila ku temu nadeszła ze względu na położenie tych obszarów.” Było to bardzo niebezpieczne dla odradzającej się Polski postanowienie. Polacy mogli już na starcie znaleźć się w faktycznej pełnej zależności Polski od Niemców, którzy uzyskawszy rozejm, zyskali czas i środki militarne do rozwiązania sytuacji na polskich obszarach w sposób dla siebie wygodny. Przystosowując się do nowej sytuacji, mogli to zrealizować jako potrzebny koalicji na tym obszarze nadzorca- rozjemca. Sprawa istnienia suwerennej Polski stać się mogła wynikiem politycznych decyzji, niekoniecznie przyjaznych, czy rozumiejących jej istotę obcych czynników decyzyjnych. Nadszedł czas, by  Polacy aspirujący do wolności sami wzięli sprawy w swoje ręce. Czas egzaminu polskiego społeczeństwa na prawo do wywalczenia i posiadania własnego państwa.       

 


 

2. POLSKIE INICJATYWY NA RZECZ ODZYSKANIA WŁASNEJ PAŃSTWOWOŚCI DO 1918r.

 

Do wybuchu wojny:

 

            Po upadku powstania 1863r rządy zaborcze wywierające specjalny nacisk na polskie sfery ziemiańskie, wyzuwając je z ziemi decyzjami administracyjnymi, szykanami czy nieograniczonym stosowaniu lichwy, osłabiając je gospodarczo, doprowadzają wreszcie do tego że spadkobiercy warstwy szlacheckiej- tej warstwy, która prowadziła walkę o niepodległość aż do 1864r, stają się podatnym instrumentem ugody i to we wszystkich trzech zaborach. Tworzące się zaś nowe warstwy wielkiego przemysłu i wielkiego handlu stanowią pewną podporę lojalizmu wobec rządów zaborczych. Politycznym uosobieniem tego nurtu staję się Narodowa Demokracja, która od roku 1905 stając się stronnictwem jawnym , przechodzi na płaszczyznę  ugody z rządem rosyjskim , idąc ku wsparciu carskiej idei panslawizmu* jawnie występowała przeciw polityce germanizacyjnej dwóch pozostałych zaborców. Ta strona programu Narodowej Demokracji zjednała jej niemal całe społeczeństwo polskie pod zaborem pruskim z powodu bezprzykładnego ucisku Polaków w tej dzielnicy. Osada za osadą, wieś za wsią, miasteczko z a miasteczkiem i powiat za powiatem za sprawą polityki wywłaszczeniowej wobec Polaków przechodziły w ręce Niemców. Również w zaborze austriackim endecja organizowała ruch narodowy w Małopolsce Wschodniej pod hasłem obrony polskich kresów, chcąc podważyć ,,ruską politykę” rządu wiedeńskiego dążącego do zantagonizowania ludności w tym regionie. Narodowa Demokracja wystąpiła z potępieniem uprawianej za sprawą żydów, akceptowanej prawnie przez zaborców lichwy powodującej znaczny spadek organicznego polskiego posiadania we wszystkich zaborach.

            Lider Narodowej Demokracji, Roman Dmowski, wysuwając hasło współdziałania z Rosją, zrywając z historyczną tradycją walki polskiej z caratem , gotów był nawet wspierać carskie władze w tłumieniu rewolucji w Polsce. Wszystko to, by skierować polskie działania przeciw Niemcom, mogącym stać się wkrótce wrogiem Rosji w zamian za niepotwierdzoną niczym nadzieją odzyskania w przyszłości pewnych swobód narodowych.

            Na starcie XX w. jedyną polską organizacją stojącą programowo na zasadzie pełnej niepodległości Polski jest Polska Partia Socjalistyczna. Za jej to sprawą konieczność istnienia niepodległej Polski zostaje uznana  programowo przez międzynarodówkę socjalistyczną. W latach rewolucji 1905-1906 jej hasło niepodległości przekuwa się na działalność zbrojną polskich rewolucjonistów Organizacji Bojowej P.P.S. W okresie znacznego napływu nowych członków podczas rewolucji 1905r sprawa ,,niepodległości Polski” powoduje rozłam tej partii na żydowski odłam: ,,P.P.S.-Lewica” i  widzącą konieczność dokonywania zmian społecznych na  gruncie suwerennej Polski: P.P.S.- Frakcja Rewolucyjna pod przewodnictwem Józefa Piłsudskiego.

            Choć rewolucja zostaje zdławiona, a po krótkim okresie złagodzenia rusyfikacji następuje nawrót anypolskiej polityki restrykcyjnej, to już w 1904r pojawia się nowy zwiastun na horyzoncie sprawy Polskiej. Za sprawą przystąpienia Anglii do koalicji francusko- rosyjskiej pęka układ tzw. ,,Świętego Przymierza. Następuje zmiana układu sił w Europie. Sojusz francusko-rosyjski i austro- niemiecki powodują, że po raz pierwszy nie tylko pęka solidarność zaborców, lecz co więcej realną staje się sprawa wojny między zaborcami.        

            Jedynym Polakiem, który docenia znaczenie nowego układu sił w Europie jest Józef Piłsudski. Słusznie uznając, iż w przyszłym konflikcie między zaborcami, posiadanie polskiej siły zbrojnej będzie najważniejszym atutem dla wytargowania kolejnych ustępstw czy wręcz dla wywalczenia własnego państwa, udaje się on z kongresówki na obszar zaboru austriackiego. W zaborze tym jako jedynym istniała możliwość legalnej pracy nad stworzeniem zawiązku polskiej siły zbrojnej. W latach 1907-1908 powstają dwie polskie paramilitarne organizacje jako związki strzeleckie: Związek Strzelecki i Polskie drużyny strzeleckie. Za sprawą Józefa Piłsudskiego oba związki podejmują ścisłą współpracę pod jego kierownictwem. W momencie wybuchu wojny pierwsza faza mobilizacji ochotników spośród strzelców związku pozwoliła sformować 22 kompanie piechoty i 1 szwadron kawalerii[3].

.

 W okresie wojny :

 

            W chwili wybuchu pierwszej wojny światowej jedynym reprezentantem sprawy  Polskiej są utworzone na bazie związków strzeleckich oddziały Józefa Piłsudskiego, które przyjmą nazwę Legionów. Jako oficjalnie pierwsze od 50 lat Wojsko Polskie, przystępują do wojny przeciw Rosji. Już w nocy z 5 na 6 VIII 1914r pierwsze oddziały strzeleckie, bez żadnych gwarancji, bez niczyjego poparcia , jeszcze przed samym wypowiedzeniem wojny przez Austrię, wkroczyły do zaboru rosyjskiego. Stwarzając fakt dokonany, przekroczyły granicę rozbiorów, niszcząc słupy graniczne na znak zjednoczenia rozdartej dotąd Polski.

Ponieważ wejście wojsk komendanta Piłsudskiego na obszary rosyjskiego zaboru nie przynosi oczekiwanego przez Austriaków polskiego powstania, dążą oni do pełnego przejęcia kontroli polityczne nad polską formacją. Temu służy powołanie z galicyjskich ugodowców politycznych władz Legionów pod nazwą Naczelnego Komitetu Narodowego, z podległą mu formalnie, a praktycznie austriackiemu dowództwu, Komendą Legionów. Działająca wg wytycznych austriackich  Komenda Legionów dążyła do ograniczenia wpływów Komendanta Piłsudskiego. Doprowadziła do rozdzielenia polskich brygad w celu izolowania komendanta wraz z jego Pierwszą Brygadą od dwóch pozostałych polskich brygad. W ciągu 1915r Legiony składają się z trzech brygad piechoty, dwóch pułków kawalerii, pułku kawalerii licząc około 20 000 żołnierzy[4].

            Mimo uwolnienia Królestwa Polskiego od Rosjan, Niemcy i Austro-Węgry nadal milczą w sprawie polskiej, wywołuje to ferment wśród legionistów. Piłsudski, jako nieformalny wódz Legionów, rzuca hasło wstrzymania zaciągu, zanim władze państw centralnych nie wypowiedzą się wyraźnie w sprawie niepodległości Polski. Równocześnie z oddziałów legionowych, będących kuźnią polskich kadr, wysyła szereg swych oficerów liniowych do Polskiej Organizacji Wojskowej., tajnej organizacji militarnej, utworzonej przez siebie z chwilą wybuchu wojny na ziemiach zboru rosyjskiego i skierowanej przeciw wszystkim trzem zaborcom. W związku z aktem cesarzy Niemiec i Austrii z dnia 5 listopada 1916r o niepodległości Polski, Legiony tworzące tzw. Polski Korpus Posiłkowy wycofano z frontu wschodniego do kraju w obręb okupacji niemieckiej. Tu legioniści mieli stać się kadrą wojska polskiego. Tymczasem za aktem listopadowym nie szły żadne polityczne ustępstwa niemieckich okupantów. Na zarządzony oficjalnie ochotniczy pobór do mającego powstać pod niemiecką komendą Wojska Polskiego, P.O.W. odpowiada skutecznie propagowaniem jego bojkotu. Sytuacja ewoluuje dalej, gdy z chwilą rewolucji w Rosji 1917r , gdy Rząd Rosyjski zadeklarował odbudowę państwa polskiego  rozpoczęto tworzenie Wojska Polskiego na dużą skalę. W lipcu 1917r, gdy sprawa Polski już wywołana wielostronnie nabrała podmiotowości międzynarodowej, komendant Piłsudski, nie widząc celu tworzenia oddziałów polskich pozostających w strukturach wojsk niemieckich, wydaje dyspozycje nieskładania przysięgi, mówiącej o braterstwie broni z wojskami państw centralnych. Większość legionistów idzie za rzuconym wezwaniem. W odpowiedzi na to Niemcy zareagowali aresztowaniem i wywiezieniem Józefa Piłsudskiego  do Magdeburga . Wobec ogłoszenia przez Niemców niepodległości Polski aresztowanie Komendanta Piłsudskiego stanowiło gwałt międzynarodowy. Było otwartym aktem nieprzyjaźni wobec Polski i wbrew niemieckim zapowiedziom pokazywało, że państwa centralne nie zamierzają postępować rzetelnie w spawie Polski. Legionistów ,odmawiających jej złożenia, internowano lub wcielono do wojska austriackiego. Odtąd Komendant Piłsudski, przebywający w więzieniu, reprezentuje dla opinii polskiej symbol całkowitej niepodległości Polski, niezależnej od wiązania jej losów i bytu z jakimkolwiek z zaborców.

            W szeregach wojska pozostało kilka tysięcy byłych legionistów, którzy za wszelką cenę postanowili doczekać z bronią w ręku chwili, gdy będą mogli wystąpić, walcząc naprawdę o Polskę tworząc Polski Korpus Posiłkowy pod dowództwem brygadiera J. Hallera. Po zawarciu traktatu brzeskiego, uznanego za nowy rozbiór Polski, korpus Hallera uderza na Austriaków w Małopolsce Wschodniej pod Rańczą. Częściowo przebija się przez linię frontu, po czym po jego przejściu rusza na wschód, aby połączyć się z wojskiem polskim tworzonym w Rosji.

            W Rosji tworzenie formacji o polskim charakterze rozpoczęto w październiku 1914r  na mocy porozumienia polskiego stronnictwa ugodowego, zasiadającego w Dumie rosyjskiej a rosyjskimi władzami wojskowymi tworząc Legion Puławski. Porozumienie to zaznaczało, iż legion nigdy nie będzie użyty do walki z Legionami Polskimi, działającymi po austriackiej stronie[5].W październiku 1915 zgadzają się Rosjanie na rozwinięcie legionu Puławskiego w brygadę strzelców polskich, a w 1917r w dywizję o stanie 12 000 ludzi.

            Na większą skalę formacje polskie rozwinęły się w Rosji od połowy 1917r, gdy ujawniła się niska wartość bojowa zrewolucjonizowanych nastrojami jednostek rosyjskich.

Z drugiej rozbudzony patriotyzm polski, wobec legionowego kryzysu przysięgowego, skierował swoje kroki ku nowym możliwościom służby dla sprawy kraju, jakie w tym momencie powstały w Rosji. Naczelne dowództwo nad formacjami polskimi w Rosji obejmuje gen. Dwbor- Mościcki, który tworzy tzw. I Korpus. Ześrodkowanie przeznaczonych dla jego utworzenia sił, rozrzuconych na znacznych przestrzeniach, napotyka na poważne trudności w okresie przewrotu bolszewickiego. Tworzące się jako jednolita siła oddziały korpusu opanowują Bobrujsk i rozpoczynają zaciętą walkę ze zbliżającymi się do miasta kolumnami bolszewickimi. Ogólne położenie pozostawionego samemu sobie wobec bolszewickich sił korpusu skłania gen. Dwbora do zawarcia korzystnej umowy z Niemcami, która w trakcie jej realizacji została przez Niemców złamana a korpus został przez nich rozbrojony.

            II Korpus Polski, powstały z żołnierzy Polaków frontu rumuńskiego , złączył się później na Ukrainie z oddziałami Polskiego Korpusu Posiłkowego, które przeszły przez front pod dowództwem Hallera. Spoiły się tu po raz pierwszy w organiczną całość dwie odrębne części składowe budującego się wojska polskiego. Ramię przy ramieniu biły się potem pod Kaniowem (11 V 1918 ) z Niemcami, którzy doszli w te strony podczas okupacji Ukrainy.

Korpus został przez Niemców rozbity. Część oddziałów uległa rozproszeniu, część została przez Niemców internowana.

            Część, spośród oficerów i żołnierzy, wydostając się z niemiecko bolszewickich kleszczy przedostaje się w głąb Rosji, gdzie przy poparciu tworzy nowe oddziały polskie. Na Kubaniu powstaje dywizja gen. Żeligowskiego, broniąca przed bolszewikami Oddesy. Następnie przez Bessarabię i Rumunię, tak potrzebna, wróciła w całości do odradzającego się kraju.

            Wcześniej jeszcze, bo jeszcze z końcem 1915 r przywódca Narodowej Demokracji R. Dmowski porzucił wreszcie swą niczym nieuzasadnioną  koncepcję wiązania sprawy polskiej z caratem i postanowił szukać rozwiązania sprawy polskiej w bezpośrednim kontakcie z czynnikami władz francuskich i brytyjskich.. Gdy negatywne początkowe nastawienie aliantów do sprawy Polski ulega zdecydowanej zmianie po akcie listpadowym, orędziu prezydenta Wilsona i rewolucji lutowej w Rosji, R. Dmowski  składa na ręce przedstawiciela alianckiej koalicji memoriał żądający stworzenia niepodległej Polski.

Inspirowany przez Niemców przewrót bolszewicki w Rosji, głoszący otwarcie zwolnienie Rosji od wszelkich traktatów zawartych z koalicją zmusza Francję do poważnego zajęcia się sprawą Polski, teraz jako przyszłego swojego sojusznika. Przebywający w Paryżu przywódcy Narodowej Demokracji zostają uznani przez rządy alianckiej koalicji za oficjalną reprezentację Polski powołując Naczelny Komitet Narodowy.

            Tym samym rusza we Francji formownie armii polskiej. Już 4 czerwca 1917r Prezydent Francji ogłosił powołanie autonomicznej armii polskiej, walczącej pod polskim sztandarem. Większość ochotników w liczbie około 30 tysięcy dostarczyła Polonia Amerykańska, następnie zwalniająca Polonusów ze swoich szeregów armia francuska i przebywający w obozach jeńców, wcieleni do armii państw centralnych, Polacy. Organizację wojska przeprowadzono na wzór francuski. Wyekwipowanie i uzbrojenie tych oddziałów, zwanych od odcieni swoich mundurów ,,błękitnymi”, przedstawiało się znakomicie. Latem 1918r walczą na froncie już dwa polskie pułki strzelców i jeden pułk artylerii. Po bitwie pod Kaniowem zaczynają napływać przez Murmańsk  legioniści oraz oficerowie i żołnierze korpusów wschodnich. 14 lipca przybywa do Havru gen. Haller, który zostaje mianowany wodzem naczelnym wojska polskiego we Francji przez Naczelny Komitet Narodowy. We Francji powstaje pięć dywizji ,,Błękitnej Armii”, które łącznie z dywizją gen. Żeligowskiego sformowaną na Kubaniu i polską dywizją sformowaną na Syberii stanowią siedem kompletnie wyekwipowanych i wyszkolonych dywizji Wojska Polskiego stanowiącymi bezcenny kapitał polityczny na potrzeby mającej się odrodzić , lecz pozostającej nadal pod niemiecką okupacją,  Polski.                

                        

 

 


3. WOJNA WYZWOLEŃCZA I ODZYSKANIE WŁASNEJ PAŃSTWOWOŚCI 1918-1921r.

 

OGŁOSZENIE NIEPODLEGŁOŚCI POLSKI

 

            W obliczu przegranej Niemiec i podjętych przez nich rokowań w sprawie zawieszenia broni, Rada Regencyjna powołana w Warszawie na podstawie aktu 5 listopada jako zawiązek przyszłego rządu polskiego, ogłasza 7 października 1918r Manifest Niepodległości Polski. Manifest powołuje państwo polskie, obejmujące wszystkie polskie ziemie z otwartym dostępem do morza. Orędzie zapowiadało zwołanie sejmu konstytucyjnego i przekazanie mu władzy. Nowy rząd powołany przez Radę Regencyjną zajął się przygotowaniem zwołania Sejmu w oparciu o demokratyczną zasadę  5- przymiotnikowego prawa wyborczego[6]. Rada Regencyjna zwróciła się do niemieckich władz wojskowych żądając kategorycznie uwolnienia Komendanta Piłsudskiego, za sprawą osoby którego, Niemcy zmierzali narzucić Warszawie swoje polityczne warunki. Gdy jednak Berlinowi zagroziła rewolucja uwolnili go bez dalszych prób wywierania na niego nacisku. W dniu wejścia rozejmu 11 listopada 1918 r. Józef Piłsudski przybywa do Warszawy. Powołany 7 listopada Rząd Ludowy w Lublinie oddaje się do jego dyspozycji. To samo czyni prawicowy w swoim charakterze rząd utworzony przez Radę Regencyjną. Józef Piłsudski już jako naczelnik odradzającego się Państwa Polskiego powołuje na pierwszego premiera Polski działacza P.P.S. Jędrzeja Moraczewskiego        

             11 listopada, jako symboliczną datę odzyskania Niepodległości Polski, przyjęły już później jako oficjalną władze suwerennej Rzeczpospolitej. Trzeba jednak pamiętać, iż data ta jednak nie wyznacza dokonanego faktu odrodzenia, czy powstania państwa jak to często próbuje się przedstawiać, jakoby ku zdziwieniu samych Polaków ,,ni z tego, ni z owego wyszła Polska na pierwszego” ( w tym wypadku na 11-tego- dop. autora).Był to faktycznie już czwarty, tym razem zwycięski zryw zbrojny Polaków od utraty własnej państwowości w 1795r.

Ta, przygotowywana wcześniejszymi latami działań kręgów patriotycznych środowisk, walka o suwerenny byt miała trwać, od obchodzonej obecnie przez nas jako święto narodowe daty, jeszcze ponad dwa lata, na kolejnych wyzwalanych obszarach kraju, przeciw starym zaborcom i nowym agresorom oraz na salonach dyplomatycznych Wersalu. Wersalu, gdzie podczas konferencji pokojowej ustalono i zatwierdzano warunki przyszłego kształtu Europy. Prawda jest taka, że z dniem 11 listopada 1918 r na nieokreślonym obszarze, nie posiadającym wytyczonych granic, własnej  administracji, siły zbrojnej, prawa czy międzynarodowego uznania, rozpoczęła działalność niezależna władza polska, która w swej ciągłości przeistoczyła się i wydała nasze własne Państwo Polskie.

            W określeniu tej ważnej daty nie chodziło bynajmniej o moment  powołania,, polskiego ośrodka ,,władzy państwowej”, gdyż te miały swoje miejsca już dnia 19.X 1918 na Śląsku Cieszyńskim, czy  7 XI 1918r w Lublinie, lecz o realny i praktycznie realizowany proces odtwarzania państwowości polskiej na obszarze większości czy całego kraju. Jedyną zaś realną , zorganizowaną i przygotowaną latami  do takich  działań siłą na obszarach Polski, stanowiła podporządkowana Józefowi Piłsudskiemu i tworzona na jego rozkaz w takim właśnie celu od 1914r, Polska Organizacja Wojskowa. Z chwilą przybycia z niemieckiej niewoli komendanta do swojego kraju i otrzymania przez niego tytułu Naczelnika Państwa 11 listopada, P.O.W. przystąpiła do zorganizowanego powstania rozbrajając oddziały zaborcze stacjonujące w kraju, do mobilizacji i tworzenia oddziałów Wojska Polskiego,do  zabezpieczenia i wsparcia tworzonych ośrodków administracji polskiej i regularnych działań wojennych na zagrożonych odcinkach państwowości, które  trwały już od pierwszego dnia np. w Małopolsce Wschodniej o Lwów. Trzeba dodać, że pomimo wcześniejszej pasywności dużego odłamu pacyfistycznie nastawionego wcześniejszymi klęskami polskiego społeczeństwa, kształcenie polskiej kadry zbrojnej już od 1905 roku, czy to jako Organizacji Bojowej PPS, czy ruchu strzeleckiego, przez Legiony Polskie, formacje polskie wojskowe utworzone w Rosji i we Francji po ogólnokrajową konspiracyjną POW  dało podstawę stworzenia  narzędzia umożliwiającego odzyskanie wolności   -Wojska Polskiego. Wojska, które zrodzone  w latach bojów niczym feniks z popiołów, zmuszone było toczyć kolejne, często równoczesne wojny o Polskę z Rusinami, z Rosją, Niemcami, Czechosłowacją a nawet, niestety, z powstałą na obszarze historycznej Żmudzi, Litwą. We wspaniałym łańcuchu zwycięstw, jakich oręż polski nie zaznał od blisko trzech stuleci, utrzymało naszą państwowość- karabinem, szablą i krwią wykreślając jego granice, także wbrew intrygującym zwykle przeciw Polsce w Wersalu europejskim politykom.

Należy tu podkreślić pozytywną rolę polityczną polskiego Komitetu Narodowego, z osobą Ignacego Paderewskiego, w formalnym przypieczętowaniu kształtu zdobytej zbrojnie państwowości. Paderewskiego, który przez swoje osobiste powiązania z Prezydentem  Stanów Zjednoczonych W.Wilsonem wyrwał z międzynarodowej zmowy milczenia problem państwowości polskiej i swą działalnością przyczynił się do stępienia antypolskiego ostrza polityki Wielkiej Brytanii, Niemiec i przedstawicieli uznawanej przez aliantów carskiej Rosji, dążących do ustanowienia co najwyżej polskiego państewka buforowego, którego kosztem by załatwiano problemy sporne między mocarstwami. W swojej działalności podczas konferencji pokojowej jako Premier Rzeczypospolitej pomagał legalizować na tym forum, realizowane metodą faktów dokonanych przez Wojsko Polskie odzyskiwanie kolejnych dzielnic rozbiorowych.

 

Uwagi na marginesie:   

Pod katem wspomnianych prób narzucenia Polsce marginalnej roli, jaka jednak dzięki naszym przodkom nie powidła się w czasie  konferencji w Wersalu, warto patrzeć na umizgi i politykę występujących jako polskie, dzisiejszych władz. Władz pozbywających się naszych praw i suwerenności, jako co najmniej nie kompetentnych do realizacji wykonywanych funkcji. Władz, które w momencie osłabienia imperium zaborcy, mając w chwili upadku muru berlińskiego jeszcze lepszą pozycję niż ta, jaka przydarzyła się w sytuacji międzynarodowej na przełomie 1918 i 1919r do wyjścia na niepodległość i zapewnienia najmocniejszych podstaw ekonomicznego bytu, postępują wręcz przeciwnie. Niezmuszane naciskiem społecznym czy zagrożeniem militarnym, z własnej woli od ponad 10-ciu lat realizują politykę likwidacji podstaw suwerenności, demontażu polskiej armii, niszczenia przemysłu, w tym także obronnego i rozpuszczania substancji narodowej wbrew interesowi Polski, Polaków i Polskiej Racji Stanu.

 

 

WALKI WYZWOLEŃCZE W BYŁYM ZABORZE AUSTRIACKIM

 

Wyzwolenie się Lwowa.

 

            Już podczas zawierania traktatu pokojowego w Brześciu, Austria zawiera układ z reprezentantem tzw. ,,Ukraińskiej Republiki Ludowej” –Serwjakiem , przyznając  mającej powstać pod austriackim protektoratem ,,Ukrainie „ wielkie obszary Rzeczypospolitej. Gdy w następnych miesiącach objawy konania austro- węgierskiej monarchii przybrały na sile, jej decydenci chwycili się nadziei, że przy ewentualnym powołaniu państwowego tworu ukraińskiego  można będzie jednego z członków dynastii Habsburgów umieścić na tronie tego państwa. Austriacki arcyksiążę Wilhelm, pracujący od lat nad zorganizowaniem ruchu separatystycznych polityków ukraińskich, podjął formowanie oddziałów ,,siczowych strilców”, mających służyć celowi przeprowadzenia tej koronacji i inkorporacji.

            W zorganizowanym we Lwowie przez siczowników tajnym Wojskowym  Komitecie postanowiono nie czekać na wynik odbywających się ukraińsko- polskich negocjacji. Negocjacji toczonych przez Ukraińską Radę Nacjonalną, występującą jako reprezentant ukraińskiego społeczeństwa zamieszkującego obszar Austro- Węgier i terenów zrzeczonych przez Rosję Bolszewicką traktatem brzeskim  . Kiedy więc było już głośno o przyjeździe Polskiej Komisji Likwidacyjnej z Krakowa dla objęcia wynegocjowanego objęcia rządów w całej Małopolsce Wschodniej ( zwanej też Galicją wschodnią), Wojskowy Komitet siczowyuch strilców  postanowił nie zwlekać i zająć zbrojnie Lwów w nocy z 31 października na 1 listopada. W  sąsiedztwo Lwowa ściągnięto uzbrojone grupy młodzieży ruskiej. O godzinie 2-giej w nocy wojsko ukraińsko -austriackie zajęło, jak się zdawało bezbronne miasto. Przeprowadzająca zamach na miasto kadra stacjonujących w mieście pułków austriackich wraz z żandarmerią mająca w dyspozycji 10 000 ludzi wsparta została przez 3000 sprowadzonych siczowników. Rankiem 1XI Austriacy i Ukraińcy kontrolowali ulice miasta dążąc do wymuszenia posłuszeństwa ludności Lwowa. Na murach ukazały się obwieszczenia władz ukraińskich wprowadzające stan wojenny na obszarze miasta.

            Kapitan Czesław Mączyński dokonał konsolidacji tajnych polskich organizacji militarnych działających na terenie Lwowa. Powołany tą drogą Komitet Obywatelski ogłosił ochotniczy pobór Polaków, tworząc biura zaciągu. Ponieważ całe zasoby pozostającej w dyspozycji polskich organizacji broni wynosiły 30 karabinów , kilkadziesiąt granatów i kilkaset rewolwerów, broń należało zdobyć na wrogu.

            Dnia 2 listopada zdobyte zostały przez Polaków austriackie magazyny broni, a wieczorem nowo sformowane polskie grupy szturmowe zajęły dworzec główny. Miasto rozdzieliła linia frontu. W nocy z 3 na 4 listopada miała miejsce jedna z największych bitew w czasie całej obrony Lwowa. Dworzec kolejowy zaatakowały doborowe oddziały siczowników , które po niezwykle zaciętej walce wreszcie go zdobyły. Już rankiem lwowianie odbili ponownie ten strategiczny punkt, utrzymując go przez cały okres dalszych walk. Dnia 5 i 6 listopada trwały walki na całym froncie. Oddziały polskie złożone z mieszkańców miasta odbiły budynek poczty i gmach dyrekcji policji zdobywając 15 karabinów maszynowych. Tymczasem oblężone miasto zostało pozbawione światła, gazu i wody. W następnych dniach Polacy opanowują pociąg amunicyjny i zdobywają 12 dział. Do ustępowania z kolejnych kwartałów miasta, czy nieraz wręcz ucieczki z pola walki zmuszane są nawet duże oddziały ukraińskie.16 listopada lwowianie odbijają elektrownię i odpierają atak siczowników na Szkołę Kadetów.

            Dla zobrazowania stanu ,,wojska polskiego’ walczącego we Lwowie warto podać iż np. 14 listopada  walcząca w jego szeregach młodzież szkolna stanowiła 32 % całego składu tego wojska. W szeregach obrońców występowały licznie kobiety. Duża ich część walczyła bezpośrednio z bronią w ręku odnosząc rany, trafiając w niewolę czy, jak często bywało, płacąc najwyższą cenę za swój heroizm. Tylko około 4 % całego składu lwowskiego wojska stanowili zwodowi wojskowi Z dniem 20 listopada 1918r stan tego wojska opiewał : oficerów 329, żołnierzy 2717, karabinów 4744, karabinów maszynowych 25 oraz 9 dział[7]. Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że posiadane uzbrojenie zostało zdobyte w całości na wrogu.

            Od samego początku Komenda Lwowa zabiega o odsiecz komunikując się z Krakowem, Lublinem i Warszawą. Wszystkie te starania nie przynosiły praktycznych rezultatów aż do 10 listopada. Dopiero po powrocie Komendanta Piłsudskiego z internowania w Magdeburgu , przygotowania do odsieczy przybierają formę realnych działań. Dnia 12 XI Naczelnik Państwa wydaje rozkaz gen. Roji przerwania kampanii na Spiżu, redukcji garnizonu w Nowym Sączu w celu poprowadzenia uzyskanych tu sił do Małopolski Wschodniej.16 XI Józef Piłsudski poleca przetransportowanie tych oddziałów do Przemyśla, celem podjęcia bezpośredniej odsieczy Lwowa. 19 XI Naczelny Wódz powierza  gen. Rozwadowskiemu dowództwo nad wszystkimi grupami Wojska Polskiego wysłanymi na pomoc oblężonemu miastu.  Z Przemyśla wyrusza na odsiecz pierwsza grupa wojska na sześciu pociągach poprzedzanych przez pociąg pancerny. Po przybyciu do Lwowa prowadzący te wojsko ppłk Tokarzewski opanowuje wzgórza nad miastem. Ukraiński Komitet Wojskowy zaskoczony przybyciem odsieczy i jej przemyślnym działaniem taktycznym zmuszony został do wydania rozkazu opuszczenia Lwowa, korzystając z jedynej jeszcze wolnej drogi z miasta. W ten sposób Lwów został oswobodzony. Odwaga i waleczność mieszkańców- obrońców miasta, odznaczonego za swój heroizm orderem Vrtututi Militari, dowiodła bezsprzecznie polskości Lwowa. Bezsprzecznie polski charakter ziemi Lwowskiej potwierdził także przeprowadzony w 1921 spis powszechny. Na jego podstawie ludność ruska zamieszkująca województwo lwowskie stanowiła 35,9%, zaś w samym mieście stanowiła 27,6 %. Ludność polska zamieszkała w całym województwie stanowiła 57%, zaś w samym mieście 63,4%[8].

 

Sprawa Śląska Cieszyńskiego (Zaolzia).

 

            Na Ziemi Cieszyńskiej oderwanej od Polski przez kilka stuleci dnia 30 października 1918 ustanowiono Radę Narodową dla Księstwa Cieszyńskiego. Wydała ona Manifest , w którym, opierając się na zasadach noty prezydenta Wilsona oraz na woli ludności śląskiej wyrażonej na wielkich ludowych spontanicznych wiecach, proklamowała przynależność Księstwa Cieszyńskiego do Polski. W nocy z 31 października na 1 listopada miasto objęły utworzone w nim oddziały wojska polskiego. Z Krakowa, gdzie od 28 X działała forma polskiej władzy- Polska Komisja Likwidacyjna nadszedł rozkaz, by komendę nad tworzonymi oddziałami objął najstarszy stopniem polski oficer.

            Równocześnie w Polskiej Ostrawie utworzył się czeski Narodni Vybor, który objął rządy nad gminami śląskimi obok Ostrawy o większości ludności czeskiej.

            W dniu 5 listopada Rada Narodowa zawarła z nią prowizoryczną umowę, w myśl której gminy z większością polską pozostaną pod władzą Rady Narodowej , zaś gminy z większością czeską pod władzą Narodnego Vyboru. Umowa ta miała być zaakceptowana i potwierdzona przez rządy polski i czeski. Rządy te miały w dalszym terminie uzgodnić dokładny przebieg granicy polsko- czeskiej.

            Jednak Czesi nie dotrzymali warunków zawartej umowy. Gdy tylko wojska czeskie sformowane za granicą przybyły do kraju, dokonały napaści zbrojnej na polską część Śląska Cieszyńskiego (23 stycznia 1919r) . Choć nieliczne wojsko polskie wsparte przez polskich robotników i górników podjęło zbrojny opór, wojska czeskie wobec swojej znacznej przewagi liczebnej i sprzętowej odepchnęły siły polskie z Cieszyna pod Skoczów.Tu, po nadejściu posiłków z głębi Polski, stoczono bitwę nad Wisłą. W jej wyniku wstrzymano pochód czeskich wojsk. W tym momencie nastąpiła ingerencja państw alianckiej koalicji w toczony na Śląsku konflikt.

            Czesi zmuszeni zostali do wycofania się poza Cieszyn. Gdy 26 lutego 1919r Wojsko Polskie wracało do Cieszyna na jego powitanie wyległo 80 tysięcy mieszkańców miasta[9]. W celu utrzymania pokoju przybyła na obszar Śląska Cieszyńskiego Misja Sojusznicza. 3 lutego 1920r zarząd nad obszarem objęła Międzynarodowa Komisja Plebiscytowa. Polskie i czeskie siły wojskowe musiały opuścić teren. Zastąpiły je siły międzynarodowe. Czyniono przygotowania do plebiscytu, który miał odbyć się w połowie 1920r. Przygotowania plebiscytowe spowodowały wzrost antagonizmów i ostrą walkę z konfrontacją fizyczną włącznie między Polakami a Czechami.

            Tymczasem wybuchła wojna między Polską a Rosją Sowiecką. Gdy w jej trakcie bolszewikom udało się zająć znaczne obszary Polski,  rząd polski, oparty o dawnych ugodowych polityków prawicy, szukał pomocy u państw alianckich , które miały jej udzielić m.in. pod warunkiem, że Polska zgodzi się na załatwienie sprawy cieszyńskiej wg uznania Entanty. Ówczesny premier Władysław Grabski, będący świetnym ekonomistą, lecz co najwyżej przeciętnym dyplomatą, zaakceptował ten warunek, podpisując w holenderskim (?) Spa przedłożone mu ultimatum 10 lipca 1920r. Choć Wojsko Polskie samodzielnie zakończyło zwycięsko bój z Rosjanami, podpisany przez premiera dokument stał się podstawą decyzji Rady Ambasadorów w Paryżu wydanej już 28 lipca 1920 r. Na jej mocy,  nawet bez przeprowadzenia ludnościowego plebiscytu, Polska i Czechosłowacja objęły przyznane im przez Radę obszary Ziemi Cieszyńskiej. Na jej zasadzie Śląsk Cieszyński, zamieszkały w większości przez ludność polską, w swojej znacznie większej części został włączony do Czechosłowacji, a z nią 150 tysięcy ludności polskiej (ogrodzonej od Polski granicą na rzece Olzie ).                           

 

ZRZUCANIE JARZMA NIEMIECKIEJ NIEWOLI

 

Wyzwolenie się obszaru byłego Królestwa Kongresowego.

 

            Rewolucja w Niemczech wraz z detronizacją cesarza Wilhelma II usuwała także kanclerza Maksymiliana Bodeńskiego, oddając 9 listopada 1918r  władzę w ręce socjalisty Fr. Eberta. Już poprzedniego dnia wymknął się potajemnie z Warszawy gubernator ds. polskich obszarów okupowanych gen. Beseler. Zostawiony sam sobie garnizon niemiecki w Warszawie liczący 12 tysięcy wojska, idąc za ogólnym rozwojem sytuacji w Rzeszy, powołał swoje rady żołnierskie, oddając im komendę. Jednak nadal, mimo zakończenia działań wojennych 11 listopada 1918, na obszarach dawnej kongresówki pozostawało około 80 tysięcy wojska niemieckiego. Choć oddziały te częściowo były zrewoltowane, to pozostawały nadal dość zdyscyplinowane, zarówno dzięki wpojonemu pruskiemu drylowi jak i w odruchu samoobrony, wynikającym z przebywania na obcym terenie. Tym bardziej, iż wiadomości o rewolucji wzbierającej w Rzeszy przeplatały się ze wzrostem wybuchowych nastrojów niepodległościowych pozostającej pod okupacją ludności Polskiej. Determinowało to gotowość bojową stacjonujących w Polsce wojsk niemieckich okupantów i zapowiadało wręcz nieuniknioną krwawą konfrontację obu stron.

            Jaskrawy przykład przeciwdziałania niemieckich okupantów wobec entuzjastycznie podjętej akcji wyzwoleńczej miał miejsce w Międzyrzeczu, gdzie próba rozbrojenia garnizonu niemieckiego ściągnęła na miasto ekspedycje karne z sąsiednich garnizonów. Ta niemiecka kontrakcja nie tylko rozbiła drobne oddolnie zmobilizowane polskie oddziały, lecz dokonała masowych egzekucji na polskiej ludności cywilnej i całkowitego rabunku majątku miasta i jego mieszkańców[10].

            W tej już dosłownie wybuchowej sytuacji ,10 listopada, przybywa do Warszawy zwolniony z twierdzy w Magdeburgu komendant legionów Józef Piłsudski. Jego przyjazd stanowił równocześnie hasło rozpoczęcia działań powstańczych Polskiej Organizacji Wojskowej na obszarze całego zniewolonego kraju. Tak też tego dnia rozpoczyna się rozbrajanie Niemców w Warszawie. Akcja ta, zgodnie z wcześniejszym planem powszechnego powstania, zaczyna rozprzestrzeniać w kolejnych dniach na dalsze części kraju. W tej sytuacji niemiecka rada żołnierska urzędująca w Warszawie, dowiadując się o przybyciu komendanta Piłsudskiego,  zwraca się do niego, jako jedynej osoby w mieście, której autorytet gwarantował celowość podjęcia rokowań i dotrzymania pojętych umową zobowiązań w sprawie ewakuacji niemieckich oddziałów do Niemiec. Na podstawie tych negocjacji ustalono: polskie kierownictwo przeprowadzanej koleją ewakuacji niemieckich wojsk do granicy Rzeszy, w zamian za pozostawienie uzbrojenia ewakuowanych oddziałów na już powstających, dzięki akcjom P.O.W.,  polskich punktach granicznych. Co nie mniej ważne, zawarte 16 listopada porozumienie objęło wszystkie niemieckie załogi całego obszaru kongresówki.

              Za sprawą tego porozumienia i sprawnie przez Polaków przeprowadzonej ewakuacji Niemców, 19 listopada cały ten obszar, oprócz  Suwalszczyzny i Polesia był już wolny. Po wtóre oddziały niemieckie zgodnie z zawartym z Józefem Piłsudskim i dotrzymanym układem składały wszystką broń w punktach granicznych. Broń ta dała podstawę  realnego uzbrojenia tworzonych zwykle na bazie P.O.W., pierwszych regularnych oddziałów Wojaka Polskiego.

 

Powstanie Wielkopolskie

 

            Z Małopolski Zachodniej i ziem byłej kongresówki Polacy usunęli niemieckich zaborców już z początkiem listopada 1918r. Inaczej było w zborze pruskim. Tutaj dopiero niemiecka rewolucja , która wywróciła stary pruski porządek, pozwoliła pomyśleć o skutecznej pracy przygotowawczej dla powrotu zrabowanych ziem w obręb polskiej państwowości.

            Członkowie starszego pokolenia skupieni w swej większości wokół endecji pracują wciąż nad polityczną organizacją Polaków zamieszkujących w całej Rzeszy. Skuteczna , prowadzona przez nich polityka pobudzenia narodowego, zaowocowała uświadomieniem Polaków zamieszkujących obszary zaboru niemieckiego o przełomowości nadchodzącego z końcem 1918r okresu. Praca ta przyniosła także namacalny efekt, jakim stało się następujące wydarzenie; obradujący w Poznaniu Sejm Dzielnicowy wyłonił z siebie jako władzę samorządową rzeczywiście polską Naczelną Radę Ludową, która jako swojego reprezentanta powołała Komisariat Naczelnej Władzy Ludowej.

            Patriotycznie usposobieni członkowie młodszego polskiego pokolenia, jako młodzież wojskowa skupiona w swej większości w Polskiej Organizacji Wojskowej zaboru pruskiego zajmuje się zbieraniem broni i przygotowywaniem sił wojskowych na całym terenie.

            26 grudnia 1918r ,wbrew próbującym przeciwdziałać Niemcom, przybywa do Poznania Ignacy Paderewski wraz z oficerami misji angielskiej. Jedyne swego rodzaju przyjęcie, jakiego doznał jako ten, który nakłonił Wilsona do wysunięcia w orędziu styczniowym słynnego punktu 13-tego o konieczności stworzenia wolnej Polski, było niezrównanym, należnym hołdem społeczeństwa Poznania i całej Wielkopolski dla wielkiego Polaka. Podczas drugiego dnia odbywających się na jego cześć w Poznaniu manifestacji, na jej uczestników rusza poznański pułk grenadierów pruskich wsparty przez lokalnych Niemców. Pruskie żołdactwo, wspierane przez hakatystów, rozpoczęło zdzierać i znieważać flagi polskie i koalicyjne. Za rękoczynami poszło demolowanie przez Niemców biur i pomieszczeń Naczelnej Rady Ludowej. Padły pierwsze strzały.

            Ludność polska także sięgnęła po ukrytą broń. Kończy się manifestacja. Rozpoczynają się walki uliczne w Poznaniu. 27 grudnia śródmieście Poznania jest w polskich rękach.

Walki uliczne w Poznaniu ,odebrane jako hasło do wybuchu powstania, poruszyły gorętsze elementy patriotyczne w całej Wielkopolsce. Cały szereg miast w prowincji poznańskiej przechodzi natychmiast do działań zaczepnych. Przeważnie bez walk przejmuje władzę z rąk przerażonych władz pruskich  i przystępuje do jawnego organizowania polskich oddziałów wojskowych.. Rozpoczynając działania powstańcy z poszczególnych ognisk dokonują odcięcia wszystkich linii kolejowych prowincji poznańskiej z Rzeszą oraz objęcia ważnych strategicznie węzłów kolejowych. Uniemożliwiło to szybką kontrakcję Niemców , pozwoliło okrzepnąć ruchowi powstańczemu i utworzyć wokół siebie ciągłą linię frontu.Obszar objęty powstaniem rozszerza się znacznie w styczniu , uzyskując bezpośrednie połączenie z odradzającą się Polską.

            Gdy samorzutny ruch powstańczy wypędził wroga z Ziemi Wielkopolskiej, działający jako legalna władza polityczna Wielkopolski Komisariat Naczelnej Rady Ludowej zwrócił się z nieoficjalną prośbą do Naczelnika Państwa Polskiego o wyznaczenie jednego z polskich generałów na stanowisko dowódcy Powstania. Józef Piłsudski wyznaczył na to stanowisko byłego dowódcę I Korpusu Wojska Polskiego sformowanego na terenie Rosji gen. Dwbor- Muśnickiego. Szefem jego sztabu został podpułkownik Władysław Anders. Równocześnie czynniki oficjalne obu stron uznały za konieczne, by nie angażować całości Państwa Polskiego ,,oficjalnie” w sprawę Powstania Wielkopolskiego. Takie bowiem stanowisko oficjalnego separatyzmu pozwalało powstającemu dopiero Państwu Polskiemu pozostawać w neutralnych stosunkach dyplomatycznych z państwem niemieckim, którego armia wschodnia nadal zajmowała rozległe obszary Ukrainy, Polesia, i Białorusi na kresach Polski. Z drugiej strony umożliwiało polskiemu Komitetowi Narodowemu we Francji prowadzić jako samodzielny podmiot nieskrępowaną politykę w sprawie zachodnich granic Polski. Także Komisariat Naczelnej Rady Ludowej prowadził intensywną akcję dyplomatyczną, jako suwerenna władza prowincji poznańskiej, starając się za pośrednictwem polskich przedstawicieli Komitetu Narodowego, by sprawa weszła pod obrady Międzysojuszniczej Komisji Rozjemczej w Spa.

            Tymczasem wojska powstańcze trwały na froncie osłaniając Wielkopolskę. Organizowały się i rosły w siłę. Gdy 12 stycznia 1919r Dowództwo Główne miało na swojej ewidencji 103 oficerów i 17 060 żołnierzy, to już w dniu 31 stycznia siły te wzrosły do 193 oficerów i 27 599 żołnierzy[11] [ ]. Wojska wielkopolskie toczą zacięte walki na niemal wszystkich atakowanych przez Niemców kierunkach. Niemcy, choć dysponujący przewagą ciężkiego uzbrojenia, nie tylko są skutecznie powstrzymywani na linii polskiej obrony. Aktywny charakter obrony, częste przeciwuderzenia, niweczą próby przejęcia przez Niemców inicjatywy. Przykładowo: podczas takiego kontruderzenia w nocy z 1 na 2 lutego oddziały wielkopolskie docierają aż do Nowego Kramska w Brandenburgii, przepędzając stamtąd silny garnizon, zdobywając 5 ckm-ów i około setki karabinów.

            Wskutek politycznych zabiegów Komisariatu Naczelnej Rady Ludowej i polskiego Komitetu Narodowego sprawa Powstania Wielkopolskiego weszła wreszcie na forum Międzynarodowej Komisji Rozjemczej. Jej decyzją z dniem 16 lutego 1919 r Niemcy mieli przyjąć rozejm na ustalonej frontem wokół Wielkopolski linii zawieszenia broni. Koalicja aliancka podyktowała ten warunek Niemcom, a wojska wielkopolskie potraktowane zostały na warunkach rozejmu jako wojska koalicyjne. Wobec tego, iż po terminie obowiązującego zawieszenia Niemcy prowadzą ataki na większości odcinków frontu, do Wielkopolski przybywa Misja Koalicyjna. Mimo przewlekania przez niemiecką stronę rozejmowych pertraktacji w celu zyskania czasu dla osiągnięcia przewagi na froncie, wobec nieustępliwego oporu Polaków, zmuszona została ona w marcu do ostatecznego przyjęcia warunków zawieszenia broni. 28 kwietnia 1919r Niemcy podpisały traktat pokojowy, na mocy którego Wielkopolska weszła w obszar Rzeczypospolitej Polskiej. Już w dniu 25 maja 1919 r Komisariat Naczelnej Rady Ludowej oddał wojska wielkopolskie do dyspozycji Naczelnego Dowództwa w Warszawie.                     

 

 

 

Wyzwolenie się Górnego Śląska

 

            W okresie odradzania się Polski także Ludność Górnego Śląska za przykładem innych uzyskujących wolność dzielnic pragnęła zrzucić niemieckie jarzmo niewoli. Jednakże w momencie zakończenia wojny nie była jeszcze ani zorganizowana, ani gotowa do odebrania władzy z rąk zaborcy. Na pomoc zaś odradzającej się w nieustannych bojach Polski, walczącej na czterech frontach: z Niemcami, Ukraińcami, Czechami i Bolszewikami, trudno było liczyć. Czas naglił, tym bardziej, że Niemcy, pragnąc zemścić się za utracone ziemie Wielkopolski i Pomorza, wzmogli jeszcze ucisk i prześladowanie na Śląsku, wysyłając do tej dzielnicy oddziały tzw. Grenschutzu, które w swym postępowaniem wobec ludności cywilnej stanowiły wręcz protoplastę późniejszych formacji SS. W tych warunkach Polacy postanowili podjąć przygotowania w razie konieczności podjęcia czynnej walki. Na Śląsku zaczynają powstawać struktury Polskiej Organizacji Wojskowej. Skupiają one coraz szersze masy ludności Śląska i zbierają zapasy- niezbędnej do ewentualnego wystąpienia- broni. Gdy niemieckie gwałty, terror i prowokacja przekroczyły granicę poniżenia i rozpaczy, polska ludność Górnego Śląska chwyciła za broń.

            W sierpniu 1919r wybucha powstanie ludności, które później otrzyma nazwę I-go Powstania Śląskiego. Jednakże słabo jeszcze uzbrojone oddziały powstańcze zostają szybko pokonane przez sprowadzone z Niemiec doborowe pułki piechoty i artylerii, bogato wsparte pojazdami pancernymi i lotnictwem. Powstańcy byli zmuszeni uchodzić w obszar odrodzonej już Polski , by uniknąć śmierci z ręki oprawców niemieckich, którzy po zdławieniu powstania podjęli krwawą zemstę  na polskiej ludności regionu. Mimo przegranego boju, Pierwsze Powstanie Śląskie spowodowało wymierne korzyści. Wkrótce na teren niedawnych walk przybyła Komisja Międzysojusznicza dla zbadania sprawy konfliktu na miejscu. Dzięki przybyciu tej komisji wraz z alianckimi oddziałami ustało bezkarne znęcanie się niemieckich żołdaków nad bezbronną polską ludnością. Z więzień wypuszczono znaczną ilość przetrzymywanych tam za działalność niepodległościową Ślązaków.

            Po upadku pierwszego powstania, P.O.W. rozpoczyna jeszcze bardziej niż poprzednio wzmożoną pracę organizacyjną nad tworzeniem zaplecza wojskowego. W sierpniu 1920r, gdy armie bolszewickie stoją pod Warszawą, rozzuchwaleni rzekomym upadkiem Polski, Niemcy, nie oglądając już na obecność Komisji Międzysojuszniczej, przystępują do antypolskich czystek etnicznych w Katowicach . W celu podjęcia obrony pozbawionej jakiejkolwiek opieki ludności cywilnej dowództwo P.O.W. przystępuje do zbrojnego powstania w nocy z 19 na 20 sierpnia. W czasie tego drugiego powstania, które trwało 2 tygodnie Górnoślązacy osiągnęli znaczące sukcesy w walce z Niemcami. Opanowali całkowicie 8 i częściowo 3 powiaty.

            Po przyjęciu przez Komisję Międzysojuszniczą postulatów P.O.W. : ,,natychmiastowego rozbrojenia wojska niemieckiego występującego pod nazwą Sicherschutzpolizei”, ,,wysłaniu go poza obszar Śląska” i ,,utworzenia policji plebiscytowej złożonej proporcjonalnie z miejscowych Polaków i Niemców”,  zakończono działania bojowe II-go Powstania Ślaskiego 26 sierpnia 1920r. Po raz pierwszy od czasu rozbiorów lud Śląska pobił Niemców  własnymi siłami.

            Dnia 20 III 1921 odbył się plebiscyt, na który Niemcy zwieźli z głębi Rzeszy 250 tys niemieckich emigrantów. Gdy na podstawie przecieków polska prasa na Śląsku doniosła, iż decyzją Komisji Międzysojuszniczej przeszedł angielski projekt podziału Górnego Śląska przyznający Polsce jedynie dwa pozbawione przemysłu powiaty. W odpowiedzi na to w nocy z 2-go na 3-go maja wybucha III Powstanie Śląskie.

            O prężności organizacji P.O.W. Górnego Śląska świadczyła mobilizacja sił dokonana w ciągu jednej nocy oraz akcja jej specjalnej grupy dywersyjnej. Grupa ta w noc inicjującą powstanie, o godzinie 3-ciej wysadziła w powietrze wszystkie mosty i węzły kolejowe położone nad Odrą i północno-zachodniej granicy Górnego Śląska, przerywając wszelką komunikację z Rzeszą Niemiecką. W gwałtownych, lecz krótkich walkach, powstańcy opanowali niemal cały obszar Górnego Śląska podchodząc do samej Odry. Dłuższe, bo trwające dwa dni, ciężkie walki trwały jedynie o opanowania Kędzierzyna. Po ostatecznym zdobyciu go przez powstańców, ingerowała w konflikt komisja aliancka rozpoczynając pertraktacje.

Niemcy, symulujący prowadzenie pertraktacji, równocześnie ściągnęli najemne, zaprawione w bojach oddziały z głębi kraju i uderzyli w kierunku na Kędzierzyn przez pozycje powstańcze wokół Góry św. Anny. Mimo kilkudniowego natarcia nie udaje im się przełamać obrony powstańczej. Te krwawe boje spowodowały ponowną bardziej stanowczą interwencję Komisji Międzysojuszniczej. Po rzetelnie już teraz przeprowadzonych pertraktacjach, oddziały polskie i niemieckie zostały zobowiązane do opuszczenia terenu plebiscytowego Górnego Śląska.

Argument  zwycięskiego III powstania Śląskiego był szczególnie potrzebny wobec dyplomacji angielskiej, ponieważ z całego jej stosunku do sprawy polskiej jasno wynikało, że w dniu planowanego ogłoszenia wyniku plebiscytu 5 maja 1921 decyzja Rady Ambasadorów pozbawiłaby Polskę całego obszaru przemysłowego. Tym razem Konferencja Ambasadorów przyznała Polsce znaczne  obszary przemysłowe obejmujące dwa powiaty całkowicie i częściowo siedem innych., Niemcom wszakże pozostawiając trzy czysto polskie powiaty i pięć częściowo polskich, w sumie zamieszkałych przez 600 tys Polaków.

 


4.WOJNA Z ROSJĄ SOWIECKĄ 1919-1920[12]

 

            W chwili powstania Państwa Polskiego wschodnie jego rubieże zajęte były przez resztki wojsk niemieckich, które stopniowo wycofywały się stamtąd, podążając szlakiem  Brześć- Białystok do Niemiec. Obszary te, opuszczane przez Niemców , z jednej strony zajmowały oddziały sowieckie, z drugiej wojsko polskie. Musiało to doprowadzić wkrótce wobec nieustalenia naszej granicy wschodniej oraz jednoznacznie deklarowanych agresywnych zamiarów Rosji Sowieckiej, do starcia obu wojsk.  

            W myśl idei Naczelnika Państwa, Józefa Piłsudskiego, iż należy zająć ziemie należące organicznie do Polski, 4 lutego 1919 r polskie oddziały pod dowództwem gen. Rydza- Śmigłego zajęły Kowel i dotarły do linii Styru , 10 lutego gen. Listowski opanował Brześć Litewski. W połowie lutego nastąpiły pierwsze starcia. Liczebnie słabe oddziały polskie zwycięsko parły oddziały armii czerwonej przed sobą, w ciągu dwóch miesięcy uwolniły z okowów zaboru znaczną część Grodzieńszczyzny oraz Wołynia, 7 marca wyzwoliły Pińsk.

            Zarówno te w/w działania jak i zagrożenie wszystkich polskich granic wymagało dużego wysiłku świeżo odrodzonego państwa w dziedzinie rozbudowy polskiej siły zbrojnej. Z początkiem 1919r następuje częściowy pobór kilku roczników w miarę będących w dyspozycji państwa środków. Organizacja wojska postępuje szybko naprzód. W oparciu o już doświadczone w wojnie światowej polskie kadry formowano pierwsze dywizje piechoty i brygady kawalerii.  Biorą one udział w śmiałej przeciw-sowieckiej operacji wileńskiej i prowadzonej osobiście przez Wodza Naczelnego Józefa Piłsudskiego. Doprowadza ona 19 kwietnia 1919r do powrotu Wilna do Rzeczypospolitej i wyzwolenia Baranowicz. W pierwszych dniach sierpnia, po złamaniu silnej ofensywy sowieckiej na froncie litewsko-białoruskim, armia gen. Szeptyckiego przeszła do działań zaczepnych na większą skalę i po kilkudniowych zaciętych walkach  opanowała 9 sierpnia Mińsk.

            Celem wszystkich działań polskich roku 1919 było jedynie wyparcie przeciwnika- rosyjskiego zaborcy i oswobodzenia ziem dawnej Rzeczypospolitej. W dniu 1 października oddziały polskie osiągnęły linię rzeki Berezyny, Ptyczycy, Uborci i Słuczy. W tym momencie ziemie Rzeczypospolitej uwolniono z niewoli skuwających ją oków rozbiorów .

            Naczelnik Państwa Józef Piłsudski widział możliwość odtworzenia przedrozbiorowej Rzeczypospolitej, lecz w zupełnie nowej formie. Uznając w pełni prawa narodowościowe Ukraińców, Litwinów i Białorusinów, dążył do federacji tych narodów na zasadzie równouprawnienia. Pozostawiał im otwartą sprawę doboru własnych form ustrojowych.  Realizacja idei federacji pozwalała odsunąć Rosję możliwie jak najdalej od wschodnich granic Polski i zamiast niepohamowanego w zaborczości sąsiada zyskać bezpieczną kurtynę z sojuszniczych państw. Jak pokazała dalsza historia, było to jak najbardziej racjonalne podejście.

            Władze bolszewickie, wbrew swojemu dekretowi o ,,prawie do swobodnego określenia narodów”, nie uznały ani jednego wypadku proklamowanej niepodległości i samookreślenia ludów poprzednio podbitych przez carskie imperium . Krwawo i bezwzględnie pacyfikowano ruchy wolnościowe wśród ludów próbujących zrzucić z siebie rosyjskie jarzmo, uprawiając to ludobójstwo pod przykrywką hasła ,,walki z kontrrewolucją”. Tak samo wyglądał stosunek władzy bolszewickiej do odradzającej się Polski.

Dla opinii międzynarodowej Moskwa wypuszczała dekrety o unieważnieniu traktatów rozbiorowych, w chwili gdy zrzekła się traktatem brzeskim z Niemcami na ich rzecz całego obszaru I Rzeczypospolitej. Równocześnie już przygotowuje się do narzucenia swego jarzma Polsce, powołując swój przyszły komunistyczny ,,rząd polski” z Żydem St. Heltmanen na czele. Jednocześnie z planem najazdu przygotowuje akcję wywrotową wewnątrz Polski. W tym celu w oparciu o litwacką SDKPiL oraz żydowski odłam Polskiej Partii Socjalistycznej, PPS- Lwicę, powołuje swoją agenturę pod nazwą Komunistycznej Partii Robotniczej Polski.     

Podbój Polski nie jest bynajmniej celem samym w sobie , lecz środkiem jego realizacji. Władze bolszewickiej Rosji zdecydowały o podjęciu ekspansji na zachód, aby zrealizować idee tzw. światowej rewolucji i pod przykrywką swych haseł wprowadzić w całej Europie komunistyczną dyktaturę. Na terenach Niemiec, Węgier i Austrii zintensyfikowały działalność agitacyjną i wywrotową. W udzieleniu militarnego wsparcia komunistom państw zachodnich, walczącym o przejęcie władzy, przeszkadzała bariera. Bariera, którą stanowiło odgradzające Rosję od zanarchizowanych krajów Europy nowo odrodzone Państwo Polskie. Dlatego też pierwszym celem Rosji Sowieckiej było zgniecenie Polski i usunięcie tej zapory na drodze wywołania światowej rewolucji pod postacią czerwonego fanatyzmu burzącego wszędzie ład, porządek i dobrobyt społeczeństw.   

Z końcem 1919r Rosja poczęła występować podstępnie z propozycjami pokojowymi wobec Polski. Równocześnie jednak sukcesywnie rozbudowywała swoją armię czerwoną. Znaczne siły sowieckie zostały skierowane na kierunek Polski i były stale zwiększane podczas toczonych negocjacji. Z przeciąganiem przez mobilizującą siły Rosję pertraktacji pokojowych powstawało realne niebezpieczeństwo uderzenia na znacznie mniejszą potencjałem militarnym Polskę. Naczelnik Państwa Józef Piłsudski rozumiał, że bolszewicy nie pokonani w polu nie uszanują nawet zawartego przez siebie pokoju i nie zrezygnują z pretensji carskich do ziem rosyjskiego zaboru Rzeczypospolitej. W tych warunkach stronie polskiej zostawały dwie możliwe ewentualności: albo czekać, aż przeważające siły rosyjskie uderzą na Polskę, albo uprzedzić rosyjskie uderzenie i przechodząc z ofensywą wobec nierozwiniętych jeszcze sił przeciwnika, szybko zakończyć wojnę na jego terytorium. Wódz Naczelny Józef Piłsudski wybrał drugą ewentualność. Tu trzeba sobie też zdać sprawę, że choć nowopowstała Polska zdawała się wielu zbyt słaba, by móc podejmować tak wielkie polityczne plany, to Rosja była wówczas również słaba i wewnętrznie rozdarta. Jeżeli była kiedykolwiek szansa odwrócenia koła historii, to właśnie wtedy.

25 kwietnia weszła w realizację idea koncepcji federalistycznej po uznaniu przez Polskę państwa nadnieprzańsko- ukraińskiego z atamanem Petlurą na jego czele. Zostało zawarte ścisłe przymierze wobec Rosji, przy czym zachodni Wołyń i Zbrucz miały stanowić granicę Ukraińskiego państwa z Polską. Działania wojenne dla wsparcia trwającego w obronie zachodniego sąsiada Polski rozpoczął Józef Piłsudski ofensywą, która doprowadziła w krótkim czasie do zajęcia Polesia i Wołynia, zaś Petlura zajął o własnych siłach Jampol. 8 maja 1920r wojska polskie i ukraińskie zajęły Kijów, dokąd wjechali obaj główni dowodzący. Niestety, przeciwnik zastosował swój najskuteczniejszy i w historii najczęściej stosowany sposób obrony: bez podejmowania większych walk i oporu wycofał się za Dniepr. Korzystając ze swoich bezmiernych obszarów powtórzyli Rosjanie rok 1812 i 1915 nie podejmując walki.

            Zajęcie Kijowa wywołało entuzjazm w polskim społeczeństwie. Wracający 18 maja do Warszawy Wódz Naczelny był owacyjnie witany na ulicach, jak i w samym sejmie.

Mimo sukcesu, polskie społeczeństwo nie było nastawione na konieczność ponoszenia prawdziwych wysiłków wojennych. Stosunkowo wciąż niewielka armia polska rozproszona była na olbrzymim obszarze od Dynaburga po Kijów. Posiadała skąpe oparcie materiałowe i osobowe o kraj. Jej zaopatrzenie i mobilność dodatkowo ograniczały szczupłe środki transportu i komunikacji w spustoszonym latami wojny kraju.

Bolszewicy umiejętnie wykorzystali propagandowo udzielone przez Polskę poparcie państwa dnieprzańsko- ukraińskiego jako śmiertelną zniewagę całej Rosji, bez względu na jej stronnictwa i na jej narodowościowe odłamy. Mobilizując armię do wojny z Polską, bolszewicy z jednej strony zasilili się dopływem całej masy carskich oficerów chcących walczyć z Polską, z drugiej strony poruszyli kozaków dońskich w imię tej samej walki z Polską, co im pozwoliło wystawić armię konną Budionnego. To ta właśnie kawaleria z oszukanego ideowo, walecznego rekruta miała zdecydować o przebiegu drugiej fazy wojny- najazdu bolszewickiego na Polskę.

Gdy ustalił się front polski pod Kijowem, uprzednio zebrane duże siły rosyjskie

zaatakowały gwałtownie na północy w kierunku Mołdeczno-Mińsk. Pod ich przeważającym naporem 1 Armia polska zabezpieczająca pozycje frontu północnego zmuszona została do odwrotu w kierunku zachodnim. Tymczasem na południowym froncie,  licząca 6 dywizji kawalerii armia konna Budionnego, przedziera się zagonem głęboko na tyły polskich armii, które cofnęły się i opuściły Kijów.  Zmobilizowana armia rosyjska przechodząc do ofensywy na całym froncie zdobyła 11 czerwca- Kijów, 14 lipca- Wilno, 20 lipca- Grodno. Polska w obliczu zalewu bolszewickiego musiała zmobilizować wszystkie swoje siły, tym bardziej , że nie znalazła żadnej pomocy u alianckiej koalicji. Czesi wspólnie z Niemcami i Austrią sprzeciwili się przewozowi amunicji i broni do Polski. Jedynie Francja przesłała licznych oficerów w charakterze doradców, z szefem sztabu gen. Weygandem na czele. Nie znając warunków wojny manewrowej, nie odegrali oni jednak roli kierowniczej, współdziałając lojalnie w wykonywaniu decyzji polskiego dowództwa. Tymczasem zaś Wielka Brytania przodująca w Lidze Narodów uzależniła pośrednictwo między Polską a władzą bolszewickiej Rosji od spełnienia przez Polskę nader ciężkich warunków, co więcej, od spełnienia tych warunków uzależniła zgodę na dowóz amunicji.

W takiej wyjątkowo trudnej dla odradzającej się Rzeczypospolitej chwili, pod presją politycznych stronnictw musiał premier Władysław Grabski pojechać do Spa w Holandii i podpisać układ, który w sprawach Litwy, Gdańska, Cieszyna, Spiżu i Orawy zmuszał Polskę do uznania niekorzystnych dla niej decyzji. Alianci zaś, nie czekając nawet na wynik wojny Polski z Rosją, wydali zarządzenia pozbawiające nasz kraj znacznej części Śląska Cieszyńskiego, a w Gdańsku wprowadzili międzynarodowy zarząd portu z gruntu sprzeczny z zasadami Traktatu Wersalskiego[13]. W tej najbardziej niekorzystnej dla Polski chwili narzucili przeprowadzenie plebiscytu na Warmii i Mazurach. W sytuacji walczącej o przetrwanie Polski, prowadzony faktycznie przez Niemców plebiscyt wypadł niekorzystnie dla Rzeczypospolitej, której przyznano jedynie wąski pas na prawym brzegu Wisły pod Kwidzynem i ważny strategicznie powiat działdowski.

Tymczasem, mimo przyjęcia przez polski rząd brytyjskiego ultimatum, najazd bolszewicki szedł niepohamowanym impetem dalej. Bolszewicy odrzucili pośrednictwo angielskie, proponując Polsce bezpośrednie rokowania pokojowe. Treścią tych warunków było rozciągnięcie nad Polską zwierzchnictwa sowieckiego; armia polska miała być ograniczona do roli policyjnej przez redukcję ilościową i pozbawienie ciężkiego uzbrojenia, wschodnia granica miała pokrywać się z granicą trzeciego rozbioru zaboru rosyjskiego, pokrętnie określaną jako tzw. ,,linią Curzona’. W ostatnich dniach lipca i pierwszych dniach sierpnia armie sowieckie przekroczyły Bug. Twierdza Brześć padła nie broniąc się nawet kilku dni. Została zagrożona bezpośrednio Warszawa. Trwoga ogarnęła całe społeczeństwo. W opinii narodu, w przekonaniu alianckiej koalicji i Niemiec, Warszawa była zgubiona. Sami bolszewicy byli już pewni zdobycia polskiej stolicy.

Ten fakt znakomicie wykorzystał Naczelnik Państwa , Naczelny Wódz Józef Piłsudski. W tej sytuacji liczył on na to, że bolszewicy spodziewają się zastać wszystkie siły wojska polskiego w bronionej do upadłego Warszawie, na którą uderzą też największą siłą. Tak też się stało. 3,15 i 16 armia uderzyły bezpośrednio na Warszawę, 4 armia stanowiąca prawe skrzydło skierowała się na kierunku między Płockiem a Toruniem, by przejść Wisłę i obejść Warszawę od zachodu, powtarzając manewr Paskiewicza z 1831r.  Wódz Naczelny zdołał niespostrzeżenie skoncentrować na lewym brzegu Wisły, w miejscu osłoniętym twierdzą Dęblin i ujściem Wieprza do Wisły, dwie doborowe armie: drugą pod dowództwem gen. Rydza-Śmigłego i czwartą gen. Skierskiego, na czele których sam stanął osobiście. Tymczasem Rosjanie uderzyli tak gwałtownie na Warszawę, że zachodziło niebezpieczeństwo jej zdobycia. Gdy wobec ofiarnej jej obrony celu nie osiągnęli, legli skrwawieni na jej przedpolach, trwając w oblężeniu i oczekując skutku operacji obejścia stolicy realizowanego przez 4 armię. W tym właśnie momencie -dnia 16 sierpnia następuje z południa uderzenie polskich sił znad Wieprza pod osobistym kierownictwem Józefa Piłsudskiego w lewe skrzydło i tyły armii sowieckich, stojących pod Warszawą. Już 19 sierpnia odbito Brześć, 22 sierpnia zdobyto Łomżę oskrzydlając i odcinając zupełnie siły rosyjskie stojące pod Warszawą. Rozgromione, w popłochu, cofały się armie nieprzyjacielskie oblegające kilka dni wcześniej stolicę Polski. Rosjanie utracili całą swoją artylerię, tabory i zapasy oraz ponad 70 tys ludzi. Przetrwały jedynie te ich oddziały, które uchodząc przed niechybną niewolą przeszły granice Prus Wschodnich. Tu, zamiast wymaganego w takich wypadkach ich internowania, zostały przetransportowane przez Niemców przez teren Prus poza zasięg polskiej operacji z powrotem na front.

Rosjanie próbują przeciwdziałać polskiej ofensywie rzucając spod Lwowa na tyły grupy uderzeniowej Naczelnego Wodza armię konną Budionnego. Działanie to jednak w chwili jego podjęcia było już spóźnione. Manewr warszawski został rozegrany w sposób zwycięski, a konna armia po szeregu zaciętych walk w rejonie Hrubieszowa- Zamościa została częściowo otoczona, ponosząc znaczne straty. Uchodzącemu Budionnemu  ledwie udało się uniknąć osobiście niewoli i przebić na wschód.

Warto tu wspomnieć pierwszą próbę narzucenia rosyjskiej inkorporacji Polski za pomocą powołanego przez władze bolszewickie w Moskwie ,,polskiego rządu”. Po zdobyciu Białegostoku przez wojska Tuchaczewskiego, Kreml wysyła tam, firmowanych przez obecność Marchlweskiego i Dzierżyńskiego jako Polaków, grupę Żydów- komunistów w charakterze ,,polskiego komitetu wyzwolenia narodowego”. Z tej tymczasowej siedziby w Białymstoku mieli zostać przetransportowani jako ,,polski rząd” do mającej wkrótce zostać ,,wyzwolonej” Warszawy. Działalność ,,polskiego komitetu” ustała po dwóch tygodniach , gdy wskutek zmiany sytuacji frontowej niedoszły ,,polski” rząd musiał czym prędzej uchodzić przed Wojskiem Polskim. 

W pierwszych dniach września zwycięskie Wojsko Polskie stanęło nad Bugiem. Linia tej rzeki stała się podstawą wyjściową do dalszej polskiej ofensywy na Białoruś i Wołyń. Bitwa Warszawska zadała cios Rosji Sowieckiej, lecz nie zniszczyła wszystkich jej zagrażających Polsce sił zbrojnych. Szybko ściągnięte odwody ugrupowało dowództwo sowieckie za osłoną Niemna, gotując je do kolejnej ofensywy. Naczelny Wódz Józef Piłsudski postanowił ostatecznie rozbić siły żywe przeciwnika, uprzedzając jego działania zaczepne.20 września rozpoczęła się bitwa nad Niemnen. Wiążąc przeciwnika pozorowanym uderzeniem czołowym, uruchomiono grupę manewrową Rydza- Śmigłego przeznaczoną do oskrzydlenia wojsk rosyjskich. W nocy 25 września polskie oddziały atakujące czołowo wyzwoliły Grodno, jednocześnie flankowa grupa operacyjna rozpoczęła swój manewr na Lidę wychodząc na tyły sił bolszewickich. Armie rosyjskie, mimo próby desperackiego zaciętego boju, zostały zupełnie rozbite. W związku z poniesioną klęską w bitwie Niemeńskiej władze sowieckie ostatecznie straciły szansę na przejęcie inicjatywy i zwycięskiego zakończenia wojny przeciw Polsce. Tym razem na serio przystąpiły do rokowań pokojowych z Polską.     

18 października 1920r następuje zawieszenie broni. 18 marca 1921r Polska i Rosja  podpisują traktat pokojowy w Rydze. Za sprawą dobrowolnych ustępstw na rzecz pokonanej Rosji przez prowadzących rokowania przedstawicieli prawicy, granica wschodnia Polski została ustalona w sposób, odpowiadający endeckiemu poglądowi na Polskę, jako na państwo narodowe. Niestety, wbrew idei federacyjnej, zwyciężyła koncepcja linii R. Dmowskiego i St. Grabskiego. Ukrainę Petlury pozostawiono swojemu losowi. Za tę ,,narodową” krótkowzroczność politycznych elit prawicy, po Ukrainie także Polska będzie musiała zapłacić najwyższy rachunek 17 września 1939r.

Według pozostałych ustaleń traktatowych Rosja zrzekła się wszelkich pretensji do ziem na zachód od wytyczonej linii granicznej. W ten sposób kwestie Litwy, a także Małopolski Wschodniej ( w komunistycznej propagandzie określanej jako ,,Zachodnia Ukraina”) pozostały przy Polsce. Rosja Sowiecka zrzekła się udziałów Polski w długach zagranicznych carskiej Rosji. Zobowiązała się zwrócić mienie polskie materialne i kulturalne tj. zrabowane muzea i biblioteki wywiezione do Rosji od czasów rozbiorów i wypłacić Polsce w ramach odszkodowań 30 milionów rubli w złocie.                                                           

 

 

5. ROZWÓJ USTROJU PAŃSTWOWEGO RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

           

W roku 1921r wchodząca  w niepodległy pokojowy byt Rzeczpospolita przedstawiała sobą zły stan gospodarczy. Po siedmiu latach wojen prowadzonych na jej terytorium kraj stanowił niemal ruinę. Na odbudowanie czekało 604 359 budynków gospodarczych,263 118 mieszkalnych. Olbrzymiego wysiłku i zawrotnego wkładu wymagały dziedziny kolejnictwa, transportu lądowego, dróg i mostów . Splądrowane wojną światową i dziczą bolszewicką rolnictwo nadal nie objęło 1213000ha odłogów. Przemysł  był straszliwie zrujnowany i ogołocony z maszyn, częściowo przez wycofującą się  w 1915r Rosję, głownie jednak przez okupację niemiecką. Z największym trudem, po częściowym zwrocie maszyn przez Niemców, osiągał w hutnictwie na 35%, w metalurgii na 20%, w gałęzi zaś tekstylnej na mniej niż połowę produkcji przedwojennej[14].

 Gdy wskrzeszający Polskę po latach niewoli czynem zbrojnym oddani krajowi Polacy, tworzyli podwaliny niepodległego bytu, władza polityczna w Polsce została zawłaszczona przez zasiadającą w pierwszym sejmie tymczasowym grupę dobrze ustawionych finansowo latami wiernej kolaboracji z zaborcami kastę dorobkiewiczów( jak St. Grabski, Wł.Seyda, czy  St.Stroński) -dawni rusofile, panslawiści, stańczykowcy idący w okresie niewoli na każdą formę współpracy z zaborcą przeciw własnemu narodowi , z prowadzeniem przeciw niemu walki fizycznej włącznie (np. powołane przez Endecję bojówki zwalczające niepodległościową PPS podczas rewolucji w 1905r, mające tym dowodzić jej oddania wobec Rosji), byle tylko zachować jakieś stanowisko z cesarskiego, czy carskiego nadania, prekursorzy dzisiejszych "gwiazd" z ul. Wiejskiej w Warszawie, obradowali, jak  pod byle pretekstem przedłużyć ustawowo swój byt polityczny na sejmowych stołkach. Dzięki latom zaprzedania obcej służbie, posiadali oni większość środków finansowych i prasowego przekazu. Poprzez nie prowadzili naciągną propagandę, urabiając dużą część niewyrobionego politycznie przez lata niewoli polskiego społeczeństwa. Pozwoliło to im zachować nadal niewielką większość29,1% w wybranym w 1922r Sejmie i 39,1% w Senacie.

            Czym zajmowali się zasiadający w polskim Sejmie, a ,,doświadczeni”  latami kolaboracji w carskiej Dumie czy cesarskim parlamencie "politycy"? Oprócz uchwalenia korupcjogennej i niejasnej, co do kompetencji Konstytucji Marcowej ,czy decyzji o budowie portu w Gdyni ( na czego realizację nie dawali środków z budżetu- dop. autora).,, Ogółem w działalności sejmu ciążyły skutki niedorozwoju politycznego ,wyrażającego się w dobitnym górowaniu interesu klasy, warstwy, stronnictwa, partii nad postulatami i interesem Państwa. Posłowie w znacznym odłamie wybór swój do Sejmu traktowali jako podstawę do wynoszenia własnego stronnictwa, a nawet jako odskocznię do robienia osobistej kariery lub majątku. Wszystkie urzędy zawsze pełne były natrętów z Sejmu, przychodzących z kategorycznymi żądaniami załatwienia ich spraw osobistych lub też z postulatami idącymi po linii  interesów partyjnych”[15]. Demoralizowało to i dezorganizowało cały aparat państwowy.

,,Tworzyły się też spółki stronnictw, które-jak pisał wtedy Daszyński- po prostu wychodziły na zdobycie łupu, aby ograbić Państwo dla własnych interesów. Czy chodzi o zakup spirytusu przez monopol, czy o sklepy tytoniowe, pozwolenie na export lub import, dostawy rządowe, wyrąb lasów, kupno lub dzierżawę ziemi państwowej wszędzie zjawiała się interwencja poselska jednostek lub całych stronnictw". Mnożyły się nadużycia, tłumy aferzystów grasowały bezkarnie, bo albo nie obrażano przezornie "prawa formalnego" albo korzystano z zainteresowanej protekcji (krytych immunitetem poselskim) stronnictw. Obok tzw. sprawy żyrardowskiej, w której skarb państwa ponosił szkodę  w wysokości 2,5 mln. franków szwajcarskich, wykwitały nie mniej kosztowne afery np. z dostawą masek gazowych dla wojska[16] lub w dziedzinie lotnictwa wojskowego z umowami z Francopolem. Grupy składające się na większość sejmową dzieliły między siebie teki ministerialne, urzędy, instytucje państwowe i budżet. Rząd zaś utrzymywał się wyłącznie dzięki koncesjom i zobowiązaniom wobec stronnictw i partii”[17].

        Ofiarny i twórczy wysiłek społeczeństwa kontrastował jaskrawo z destrukcyjnym działaniem Sejmu,  który przez czołowych i najbardziej krzykliwych swych przedstawicieli albo rzucał kłody na drogi, bo burzył, to co społeczeństwo wydźwigało wśród poświęceń z największym trudem. Gdy owoc wysiłku narodu podważano i obgryzano z kilku stron jednocześnie, w sprawach skarbu, zwłaszcza wszystkie stronnictwa i prawica i lewica jakby rywalizowały ze sobą dla ściągnięcia na kraj katastrofy ,każde bowiem dbając o swe dziedziny, wymagało dla nich wygórowanych pozycji wydatkowych i wszystkie w zgodnym wysiłku wbrew perswazjom Władysława Grabskiego narzucały mu budżet zbyt wysoki, skazany na wielkie deficyty. Próbujący się rozwinąć przemysł, nie mogąc uzyskać od rządu kredytów w potrzebnej mu wysokości, walczył już tylko o przetrwanie. Załamywały się zdolności warsztatów rolnych i przemysłowych. Ilość bezrobotnych rosła dochodząc  w pierwszym kwartale 1925r do185 tys , w listopadzie do 240 tys, w lutym1926r 360 tys a w kwietniu osiągnęła 400 tys ludzi[18]. Spadały przewidywane dochody. Równolegle coraz niekorzystniej kształtował się bilans handlowy. W skutek błędnej polityki celnej, zbyt niskich taryf, z klauzulami przywilejów, kontyngentów import w I połowie 1925 r 400 mln zł większy od eksportu. Pociągało to za sobą nieunikniony odpływ walut[19].

W kraju plenił się bandytyzm we wszelkich formach, począwszy od panoszących się kilkudziesięcioosobowych band rabunkowych (często sowieckiego pochodzenia), po zainspirowane przez ,,persony sejmowe” morderstwo pierwszego Prezydenta Rzeczpospolitej Gabriela Narutowicza. A wszystko to działo się za parawanem bezkarności tworzonej instytucją immunitetu poselskiego. Osiągnięto stan dyktatury partyjnej nad Polską po trupie władzy wykonawczej.

To, co określono później jako przewrót majowy, stało się w tej sytuacji nieuniknioną koniecznością . Koniecznością, aby z bezdroża  nieodpowiedzialności władzy nawrócić państwo na drogę planowej pracy i rozwoju gospodarczego.

Uchwalona 2 sierpnia 1926r  dzięki ,,przewrotowi majowemu”, nowela do dotychczasowej Konstytucji Marcowej przeprowadzała już częściową zmianę ustroju. Wprowadzała ona najkonieczniejsze cztery poprawki, które jednak ukracały już sejmowładztwo i wzmacniały władzę Prezydenta R.P. przez nadanie mu prawa rozwiązywania Sejmu i wydawania dekretów z mocą ustawy, gdy Sejm i Senat były rozwiązane. Ustalono ścisłą procedurę uchwalania budżetu, oraz poprawiono na bardziej zasadny sposób uchwalania wniosku o votum nieufności do Rządu.   

W analogicznej do dzisiejszej sytuacji polityczno-gospodarczej Polski, rozpoczęta 12 maja 1926 r przesilenim majowym sanacja (tzn. uzdrowienie) kraju, przyniosła oczekiwane wymierne wyniki, nawet mimo wybuchu światowego kryzysu gospodarczego w 1929r.

Niemal na starcie nowego systemu sprawowania władzy mnożyły się i przemawiały dodatnie rezultaty pracy Rządu. Osiągane sukcesy były wynikiem nie tylko doboru ludzi, lecz także owych wprowadzonych zmian w technice rządzenia. Przecięto wreszcie plagę poselskich i partyjnych interwencji, odsunięto Sejm od spraw rządzenia państwem, a i kontakty bezpośrednie Sejm-Rząd tak kosztowne w sensie sił i czasu, ograniczone zostały do minimum, wprowadzając zasadę, iż tylko Premier ma prawo przedstawiać Sejmowi program prac rządowych w expose, ogarniającym wszystkie resorty. Odciążeni w ten sposób ministrowie mogli cały swój czas i wszystką energię poświęcić swoim właściwym zadaniom. W dokonanej reorganizacji rządów zmiany najbardziej istotne wprowadzono do Prezydium Rady Ministrów: przy Premierze skupiło się kilku najbliższych jego pomocników, którzy pozostając w stałym kontakcie z poszczególnymi ministrami, opracowywali dla Premiera najważniejsze zagadnienia państwowe. Stworzono ponadto trzy komisje opiniodawcze- dla spraw gospodarczych, rolnych i pracy- liczące 36 członków o różnych przekonaniach politycznych ale reprezentujących najbardziej miarodajne poglądy sfer przemysłowych, handlowych, rolniczych i społecznych. Pozwalało to Premierowi podejmować decyzje w oparciu o opinie najlepszych w kraju fachowców. Opanowano przede wszystkim dziedzinę skarbu-kurs złotego zachwiany w przededniu wypadków majowych podniesiono z 11 do 8,91 za dolara i utrzymywano go bez drgań na tym poziomie[20]. Budżet zrównoważono, deficyt znikł: rok 1926 dał nadwyżkę 53 mln, rok 1927 nawet 276 mln zł mimo podwyższenia poborów urzędniczych od 10 do16%[21].

           Pomyślnie kształtować się zaczął bilans handlowy, dając już w 1926r przeciętną nadwyżkę miesięczną 34 mln zł. Polski węgiel w korzystnej koniunkturze eksportowano do Skandynawii, na Bałkany i do Włoch. Gdy eksport węgla z Polski w pierwszej poł.1926r głownie wskutek nieumiejętnie rozgrywanej wojny celnej z Niemcami, złożył się w sumie na niespełna 3,5 mln ton, to już w drugiej połowie tego roku sprzedano 10 mln. ton[22]. Wobec stabilizującej się sytuacji kraju pomyślny wynik dały zabiegi o pożyczkę   zagraniczną. Uzyskano ją w październiku 1927r w wysokości 62 mln $ i 2 mln funtów szterlingów. Zamiast przeznaczyć ją na bieżący ,,rozkurz",( jak postąpiłaby zapewne dzisiejsza władza- dop. autora) rząd sanacyjny przeznaczył z niej 140 mln zł na zasilenie rozwoju życia gospodarczego, resztę zaś przekazał Bankowi Polskiemu, na powiększenie jego kapitału i na rezerwę skarbową. Opracowano przy tym plan stabilizacyjny- zbiór postanowień walutowych ,skarbowych i kredytowch warunkujących działanie zdrowych mechanizmów rynkowych. Przekładało się to na odczuwalne skutki w życiu kraju.

Gdynia, dzięki energii ministra gospodarki i handlu E. Kwiatkowskiego,, wtedy dopiero i to w tempie szybszym od amerykańskiego zaczęła przekształcać się z niewielkiej wsi nie tylko w stutysięczne miasto ale i w port z najbardziej nowoczesnymi urządzeniami. Nie mniej szybko postępowała  budowa linii kolejowej, mającej połączyć Śląsk z Bałtykiem. Pociągało to za sobą uprzemysłowienie Pomorza. W głębi kraju wreszcie zaznaczył się coraz szybszy postęp z rosnącym w nim udziale nie tłumionej już inicjatywy prywatnej. Zwiększonej produkcji przemysłu górnośląskiego, w górnictwie zwłaszcza i poważnemu ożywieniu w przemyśle włókienniczym, towarzyszył ruch budowlany na przestrzeni całego kraju. Do najpoważniejszych osiągnięć należy zaliczyć m.in. wybudowanie w latach 1927/29 fabryki związków azotowych w Mościcach pod Tarnowem, fabryki samochodów ciężarowych ,,URSUS" wraz z odlewnią aluminium, zakładow prawie nie istniejącego dotąd przemysłu zbrojeniowego jakie powstały w Warszawie, w Radomiu  w Skarżysku, w Poznaniu, w Zagożdżonie.[23]

 Jako przykład właściwie prowadzonej polityki gospodarczej może posłużyć ówczesna sprawa budowy kolei w Polsce, (szczególnie w zestawieniu z jej dzisiejszym stanem, czy porównaniem obecnego, już kilkunastoletniego zawansowania budowy koncesjonowanych przez obecne sejmowładztwo autostrad- dop autora). Zdając sobie sprawę z korzyści, jakie daje położenie centralne Polski w środku Europy na przecięciu szlaków wschód- zachód, północ-południe podjęto nie tylko odbudowę zniszczonej działaniami wojennymi struktury kolejnictwa; linii, wysadzonych mostów czy zburzonych dworców ,lecz rozdzielony uprzednio granicami rozbiorów kraj połączono w jeden organizm budując od podstaw  pośpieszne linie kolejowe, takie jak Warszawa-Poznań, Kraków-Poznań, W-wa- Toruń,  Łódź-Gdynia, czy całkowita przebudowa węzła warszawskiego, umożliwiająca pociągom towarowym ominięcie miasta. Uruchomiono własne fabryki taboru kolejowego: parowozów w Poznaniu, Chorzowie, W-wie czy wagonów w W-wie, Poznaniu, Ostrowcu, Sanoku.

            Wprowadzona po przesileniu majowym Nowela z 2 sierpnia 1926 była jednak tylko czasowym środkiem zaradczym. Zasadnicza zaś reforma ustroju została odłożona do czasu zwołania II Sejmu. Sejmu, który był przeznaczony przez ustawę konstytucyjną z dnia 17 marca 1921r ( art. 125), do rewizji Konstytucji. Sejm ten jednak nie był zdolny do przeprowadzenia rewizji. Mimo pewnej już konsolidacji partii politycznych., żadna z nich nie posiadała do wymaganej do zmiany konstytucji większości. Sejm ten w ramach konstytucyjnych kompetencji ograniczył się tylko do powzięcia uchwały stwierdzającej potrzebę przystąpienia do rewizji Konstytucji. Wobec tego Prezydent R.P. Ignacy Mościcki  rozwiązał Sejm orędziem, w którym wskazał wyraźnie jako powód jego rozwiązania – niezdolność Sejmu do zmiany Konstytucji. Wybory do Sejmu w roku 1930-tym odbyły się pod hasłem zmiany ustroju.

            Nowy Sejm, stosownie do przepisów Konstytucji dotąd obowiązującej i uchwał Sejmu poprzedniej kadencji, uchwalił dnia 26 I 1934r projekt nowej ustawy konstytucyjnej. Po naniesieniu poprawek w Senacie, Sejm R.P. uchwalił 23 marca 1935 nową konstytucję. W dniu 23 kwietnia 1935 Prezydent R.P. stwierdził podpisem moc obowiązującą nowej Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Nowa tzw. Konstytucja Kwietniowa w kwestii zasad funkcjonowania państwa oficjalnie zrywała z systemem rządów parlamentarnych. Wprowadzała Prezydencki system władzy .Parlament, jako reprezentacja narodu przejął funkcję ustawodawczą i kontrolę parlamentarną nad rządem[24]. Co jest równie ważne, jak sama nowa ustawa zasadnicza, integralną całość z nową Konstytucją stanowiły ordynacje wyborcze: do Sejmu i do Senatu. Ordynacja do Sejmu stała się wzorem najbardziej demokratycznej, jaką po dziś dzień uchwalono w świecie. Wybór do tzw. izby niższej oparto na zasadzie reprezentacji ogółu obywateli, już bez pośrednictwa partii politycznych, które dotąd dzierżyły monopol na wysuwanie kandydatów na poselskie urzędy. Zastąpiono dotychczasowy system głosowania na partyjne listy, systemem głosowania bezpośrednio na osoby. Dano w ten sposób obywatelom możność wyboru posłów także spośród bezpartyjnych kandydatów, a znanych im z działalność publicznej i społecznej. To zapewniło czynnik bezpośredniości, który stanowi jeden z koniecznych warunków prawdziwie demokratycznego charakteru elekcji.[25] Wybierany zaś wg nowej ordynacji Senat, nie mając już być kalką Sejmu, wybierany był na odmiennych od Sejmu zasadach. Miał też posiadać rozszerzony zakres władzy. Stanowił reprezentację obywateli, wybieraną przez tych, którzy wyróżnili się wśród swego otoczenia bądź bezinteresownymi zasługami na rzecz kraju , bądź wykształceniem, które posiedli, bądź stopniem zaufania , jakim zostali obdarzeni przez obywateli w swojej lokalnej społeczności.

Przeciwnikami nowej ustawy zasadniczej pozostali, wyeliminowani dzięki bezpośredniości wyborów, a wszechobecni dotąd w parlamencie członkowie stronnictw wykształconych na kolaboracji z byłymi zaborcami. (dopisek o tzw. ,,Froncie Morges”) Równie, a nawet bardziej wrogie stanowisku do nowych zasad ustrojowych,  prezentowała sowiecka agentura działająca w Polsce pod szyldem partii komunistycznej. Wynikało ono z wywrotowego charakteru tej formacji, dążącej poprzez destabilizację kraju do likwidacji niepodległej Polski.    

            Niestety, podobnie jak wcześniej, po uchwaleniu tak potrzebnej krajowi Konstytucji 3 Maja, także w tym wypadku przerwano funkcjonowanie nowych zasad ustrojowych Konstytucji Kwietniowej w kraju, najazdem Niemiec i Rosji i rozbiorem Polski w 1939r .

Jednak w przeciwieństwie do formalnego przekreślenia zasad istnienia państwowości I Rzeczypospolitej w XVIII, tym razem zasady suwerenności Polski pozostały formalnie także w świetle prawa międzynarodowego,  niewzruszone i prawomocne.                  


6. DWIE ,,LEWICE” W POLSCE

 

            Początki ruchu lewicowego na obszarze naszego kraju sięgają partii „Proletariat” (Ludwik Waryński) pod której tradycją tak chętnie podpisywała się PRL-owska komuna zniewalająca kraj do roli kolonii Związku Sowieckiego. Tymczasem, choć w roku 1884 reprezentanci partii „Proletariat” podpisali z rosyjską „Narodną Wolą” porozumienie w Paryżu dotyczące wspólnej socjalistycznej walki przeciw caratowi, nawet przyznając hegemonię „Narodnej Woli” w sprawie czasu przystąpienia do rewolucji, to jednak „Proletariat” zagwarantował sobie zachowanie pełnej politycznej niezależności. Równocześnie „Narodna Wola” w programie swoim deklarowała: „ narody siłą przyłączone do caratu mają prawo oddzielić się lub pozostać w ogólnorosyjskim związku”[26].Po likwidacji „Narodnej Woli” członek Komitetu Centralnego „Proletariatu” S. Mendelson w organie prasowym partii „Przedświt” w roku 1892 pisał: „Mimo fatalnego łańcucha , który wiąże nas i wiązać zawsze będzie z walką rewolucyjną w Rosji, musimy obmyślić dla siebie samodzielną formę działania politycznego. Opozycja konstytucyjna w Rosji nic nie zmieni ani w polityce zewnętrznej ani w stosunku do kresów imperium jakąś federalistyczną formułką, a więc będą grozić Polsce nowe formy ucisku”.

Jak widzimy po tym przykładzie, jak i dalej załączonych w tekście, od początku swego istnienia polska lewica posiadała jako jeden z priorytetów programowych niezależność od Rosji nawet porewolucyjnej ,własnego politycznego bytu państwowego .

            Jednak nie tylko polska lewica istniała w Polsce. W pierwszej połowie XIX w. Ukazał się przesiedleńczy edykt carski ograniczający prawo przebywania Żydów całego imperium rosyjskiego do obszarów ziem I Rzeczpospolitej z 3-ch rozbiorów, wyłączając jedynie tych, którzy zgodzili się przejść z wyznania mojżeszowego na prawosławne. Wypędzani z dotychczasowych siedzib Żydzi rosyjscy przenosili się na dozwolone dla nich ziemie Polski i Litwy. Ten napływowy element- Litwacy- zrusyfikowany, nie mający nic wspólnego z Polską, a różniący się głęboko od Żydów z dawna w  Polsce osiadłych, gromadził się po miastach. W skutek tego przesiedlenia Żydzi stanowili już 14% ludności Królestwa Polskiego a w niektórych miastach w Wilnie, w Białymstoku, później nieco w Łodzi, odsetek ich dochodził do 50 a nawet 60 % na przełomie XIX i XX stulecia[27] [2]. Ostentacyjne posługiwanie się przez nich zniekształconym językiem rosyjskim w Polsce pogłębiało alienację obu narodowości.. Na tym podłożu rysowała się różnica podejścia do sprawy suwerenności Polski.

            Początki socjaldemokracji w Polsce przypadają na powołanie przez w/w wymienioną mniejszość narodową „II Proletariatu” . Jego typowym reprezentantem była znana później Róża Luksemburg. Urodzona w roku 1871 w Zamościu, pochodziła z zamożnej rodziny żydowskiej, językowo spolonizowanej, kulturowo związanej raczej z Niemcami . Po wsypie uratowana i dosłownie wyniesiona  przez granicę (sparaliżowana ze strachu ) nielegalnie przez polskich socjalistów. Osiadła w Szwajcarii a następnie w Niemczech gdzie związała się politycznie z Leonem Jogiches „Tyszką” i Julianem Marchlewskim. Przewodziła niemieckiej socjaldemokracji, następnie w II Miedzynarodowce Komunistycznej w zarządzie Komunistycznej Partii Niemiec.

            Oto kilka cytatów charakterystycznych dla dla tej postaci sztandarowej ówczesnej i dzisiejszej socjaldemokracji. W roku 1895 w broszurce „Niepodległa Polska a sprawa robotnicza” pisała o działaniach socjalistów : ”Niech nie wzywają do tłuczenia głowami o mur! Niech nam dadzą spokój z niepodległą Polską”. W roku 1896 w artykule „Neue stromungen  in der  polnischen  sozialistischen  Bewgung in Deutschland und Osterreich” ogłoszonym w „Neue Zeit’ nr 32-33/1895 dowodziła że „ jedyną drogą skutecznej walki o interesy robotnika polskiego jest przyjęcie istniejących granic (tj. rozbiorowych- dop. autora) za fakt dokonany i w konsekwencji wyrzeczenie się zupełnej utopii stworzenia klasowego państwa polskiego siłami proletariatu polskiego”. W niepodległościowych postulatach PPS widziała nawrót do tradycji „haseł odrzuconych w przeszłość i reakcyjną utopię”. W swojej oficjalnie głoszonej nienawiści do Polski „wolała carską Rosję najbardziej reakcyjną od Polski demokratycznej, ale niepodległej” tak ,że nawet Wilhelm Libknecht (niemiecki delegat II Międzynarodówki) wysuwał podejrzenia , że jest agentką rządu carskiego[28].

 Gdy po fali aresztowań  rozbito organizację socjaldemokratyczną (esdecką), w roku 1894 P.P.S. stało się jedynym reprezentantem ruchu lewicowego w  zaborze rosyjskim, wchłaniając  ocalałe resztki SDKP. Nawet wtedy jego socjalno-rewolucyjne działania w kraju usiłowali podważyć, choć bez skutku, przebywający za granicą przywódcy esdeccy jak  Julian Marchlewski, Róża Luksemburg ,Adolf Warski-Warszawski , Leon  Jogiches- przeważnie Żydzi, obcy Polsce duchowo i kulturowo i w rzeczywistości odcięci od kraju. Swój atak na polską lewicę kontynuowali także na terenie międzynarodówki socjalistycznej, głownie jednak na odcinku socjalizmu niemieckiego, gdzie Jogiches a zwłaszcza Róża Luksemburg stali zawsze po stronie socjalistów niemieckich, oskarżając PPS o szowinizm i utrudniając socjalistom polskim w zaborze pruskim wyodrębnienie się spod hegemonii partii niemieckiej.

Skąd ten dogmat walki z wolnością polityczną krajów, w tym Polski? Nie jest to bynajmniej aksjomat ruchu robotniczego czy podstaw ideologicznych lewicy. Już na międzynarodowym kongresie ruchu socjalistycznego w Paryżu w 1898 r. zapadła uchwała głosząca, że „obowiązkiem wszystkich narodów jest starać się wszelkimi sposobami o to, aby każdy naród w Europie posiadał niepodległość narodową i wolność polityczną”. Rok po paryskim kongresie  F. Engels w artykule „O socjalizmie w Niemczech” twierdził: „Zwycięstwo Rosji carskiej w przyszłej wojnie byłoby klęską socjalizmu” .Przewidywania swe, iż socjaliści dojdą w Niemczech do władzy, łączył z zapowiedzią ,że niemiecki ruch socjalistyczny przygotuje odbudowanie Polski tak nędznie zdradzonej przez burżuazję francuską”. Autorytet intelektualny ruchu socjalistycznego-Bebel- w liście otwartym do paryskiej „Pobudki” w 1892 r. dawał wyraz przekonaniu iż „oderwanie Polski od Rosji i odbudowanie Jej przy pomocy socjalizmu staje się kwestią bytu samego socjalizmu”[29] .

Skąd więc bierze się skaza programowa socjaldemokracji, polegająca na dążeniu do zniewolenia politycznego narodów pod szyldem internacjonalizmu czy kosmopolityzmu? Jako wytłumaczenie posłużę się osobą pomnikową  socjaldemokracji, jej byłym światowym przywódcą :Włodzimierzem Iliczem Uljanowem-„Leninem”.

            Jak wykazały ujawnione w okresie „Pieriestrojki” dokumenty, Lenin nie miał w żyłach ani kropli rosyjskiej krwi. Po ojcu był w stu procentach Kałmukiem, po matce Żydem, dzięki babce z tej strony także Niemcem i to z domieszką krwi szwedzkiej[30]. Jego rodzona siostra Anna Uljanowa – Jeliazowa w liście do Stalina pisała o nieżyjącym bracie:” W przypadku Lenina domieszka żydowska potwierdza fakt wyjątkowych talentów plemienia izraelskiego, który to pogląd Lenin zawsze podzielał. Zawsze wysoko cenił Żydów.” „ W Instytucie Lenina i w Instytucie Mózgu już dawno uznano wielkie talenty tego narodu i niezwykle uszlachetniający wpływ jego krwi na potomstwo z mieszanych małżeństw. Sam Ilicz wysoko cenił sobie rewolucyjne nastawienie Żydów, ich, jak to określał, „chwytność” w walce, przeciwstawiając to plemię bardziej ospałym i rozlazłym Rosjanom. Niejednokrotnie podkreślał, że lepsza organizacja na zachodzie i południu Rosji (tj zabór rosyjski Rzeczpospolitej- uw. autora .) bierze się stąd, że w połowie składają się one właśnie z przedstawicieli tej narodowości”[31]. Na przykładzie opinii i pochodzenia osoby Lenina ujawnia się pochodzenie socjaldemokratycznego kosmopolityzmu. Jak ujął zagadnienie rosyjskości wodza rewolucji w Rosji badacz życia Lenina D. Wolkognow: „Lenin był świadom swojego pochodzenia. Dzięki kulturze i językowi był Rosjaninem , lecz nigdy nie uważał swojej ojczyzny Rosji za wartość. Nigdy również nie poczuwal się ani do niemieckości, ani szwedzkości ani do żydostwa, ani do kałmuckości. Jakkolwiek pisał w ankietach, że jest Rosjaninem, miał przecież świadomość międzynarodowo- kosmopolityczną”[32]. Fakty świadczą same za siebie. Aby utrzymać się po dokonaniu przewrotu bolszewickiego u władzy, Lenin, za uzyskanie pokoju, oddał bez wahania Niemcom połowę obszaru europejskiej części Rosji, a następnie skąpał ją w takim morzu krwi, w stosunku do czego straty w ludziach poniesione przez Rosję w czasie I wojny światowej, są znikome.

            Podobnie na tle swojego wodza prezentują się ideowo przedstawiciele socjaldemokracji przemianowanej z czasem na ekspozyturę komunistyczną w Polsce. Przytoczę tylko dwa, spośród typowych temu ruchowi, charakterystyczne przykłady wykazujące faktyczne zamiary działaczy tej kilkunastotysięcznej w porywach organizacji na obszarze naszego kraju.

            Antoni Rubinstein-Małecki (pseudonim ksiądz!) w moskiewskim  „ Z Pola Walki”nr. 7/1929 po opuszczeniu Polski pisał: „historycznym zadaniem esdeków było sprawić, by proletariat polski nie brał na swe barki zadania niepodległości Polski. Róża Luksemburg wystąpiła do walki z panującą w Międzynarodówce socjalistycznej tradycją, spuścizną poglądów Marksa i Engelsa na sprawę polską, przeciwko największym ówczesnym powagom, przeciwko mężom postarzałym w bojach ideologicznych i cieszących się olbrzymią popularnością’. Autor tych słów, polski esdek : w roku 1921 urzędnik sowieckiego komisariatu spraw zagranicznych, później w komitecie wykonawczym Międzynarodówki Komunistycznej. „ Zlikwidowany” przez Stalina z zespołem innych komunistów polskich w 1938 r. Podobnym typowym przykładem członka socjaldemokracji jest PRL-owski autorytet Adolf  Warski-Warzawski . W moskiewskim „Z pola Walki” nr 8/1929 pisał: „Kongres zurychski na żądanie PPS większością głosów odrzuca mandat Róży Luksemburg. Politycznie i historycznie znaczy to, że w pierwszym starciu między PPS a esdekami na arenie międzynarodowej „socjalpatriotyzm” odnosi zwycięstwo, że stare tradycje socjalistów i demokratow europejskich w sprawie polskiej panują jeszcze wszechwładnie w międzynarodowce robotniczej . Znaczy to, że socjaldemokracja polska musi na arenie międzynarodowej stoczyć walkę przeciw tradycyjnym poglądom socjalistów na sprawę polską, aby na tej arenie pobić PPS”.

            Walka ta po wywalczeniu wolnej Polski rozszerzyła się z areny międzynarodowej na fizyczną formę min. przez działalność organizacji dywersyjno-szpiegowskiej (analogicznej do póżniejszej „Frakcji Czerwonej Armii w RFN) jaką była esdecka KPP (Komunistyczna Partia Polski) na obszarze naszego kraju. Jej jawnie deklarowany program polityczny domagał się m. in. przywrócenia granicy z trzeciego rozbioru Polski na rzecz Rosji i przyłączenia Gdańska, korytarza i całego Górnego Śląska do Niemiec. Pozostały obszar miała stanowić Polska SRR.[ J. A Reguła ,,Historia KPP”]. Choć za fakt schwytania na gorącym uczynku działalności wywrotowej jej członkowie  w  Rzeczpospolitej Polskiej dostawali jedynie wyroki odsiadki za zdradę stanu, a w Rosji sowieckiej zostali w sporej części „doraźnie zlikwidowani” przez system, któremu służyli, to nadal, wbrew faktom, młodzieży w szkołach a ludności w polskojęzycznych mediach, wciska się „dyktaturę polityczną Sanacji” i „postępowość” socjaldemokratycznej lewicy.

            Kolejną po 1920r ,tym razem udaną próbą internacjonalizacji Polski, była wspólna napaść zbrojna III Rzeszy i Związku Sowieckiego na Polskę w 1939r.Została ona uznana przez litwacką lewicę[ dodać przypisy], jako środek dojścia do właściwego celu. Cel ten, wynikający z całokształtu jej programu, określił dokładnie już w 1912 Julian Unszlicht[33]:

,,Utrwalić najazd moskiewski – co prawda ,,zdemokratyzowany” ( wobec despotycznego ustroju carskiej Rosji – dop. autora) w Polsce: oto obiektywny cel nacjonalizmu żydowskiego u nas. Przykryć to frazesem ,,socjalistyczny”- oto sposób otumanienia robotników polskich, aby przy ich pomocy dobić ,,trupa” znienawidzonej Polski i na nim organizację żydowska ,,nartodową”wybudować[34]„].   

 


7. POLITYKA ZAGRANICZNA RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

 

            U progu świeżo wywalczonej w bojach niepodległości gospodarczy stan kraju był bardzo ciężki. Przez swoje poprzednie 123 lata kraj stanowił jedynie kresy kolonialne ,a następnie obszar frontowy państw zaborczych . W efekcie tego, gdy w Europie, w Stanach Zjednoczonych czy nawet w Japonii dokonywała się rewolucja  industrialna i tworzyły się zaplecza gospodarcze przyszłych potęg, zaborcy łupiący nasz kraj budowali jedynie pograniczne twierdze i bastiony na krojących go przez środek granicach. Do straconego bezpowrotnie kierunku rozwoju gospodarczego w okresie rozbiorów dochodziło straconych pierwsze sześć lat niepodległości, roztrwonionych władzą sejmowładztwa ,gdy cały wysiłek narodu, próbującego podźwignąć kraj ze zniszczeń, był rozpraszany przez interesy partyjne reprezentowane w nieodpowiedzialnym za nadużycia posłów Sejmie. Dopiero po zmianach ustrojowych dokonanych w 1926r nastąpiła odnowa moralna władz państwowych i ożywienie gospodarcze. Kraj nasz, startując niemal od zera ,stał się w ciągu 13 lat  pierwszym ze wszystkich krajów po względem produkcji gospodarczej spośród wszystkich państw, jakie powstały po I wojnie światowej.

              Od 1926r władze Państwa prowadziły politykę  wewnętrzną trzymając się wypraktykowanej po wielokroć zasady ,,Si vis pace para bellum”( Chcesz utrzymać pokój, to przygotowuj się do wojny) oraz dalekowzroczną politykę zagraniczną . Prowadzona wg. tej zasady polityka zagraniczna opierała się na trzech priorytetach:

-równowagi sił tzn. niepopierania żadnego z dwóch zaborczych sąsiadów jednego przeciw drugiemu. Wynikało to z prostego faktu, że opowiedzenie się po którejkolwiek ze stron stawiało Polskę nie tylko w roli kraju frontowego pustoszonego działaniami wojennymi, lecz przez wpuszczenie obcej siły zbrojnej na jego tyły skazywało na polityczne podporządkowanie woli nieprzyjaznego mu od zawsze politycznemu systemowi, co w końcu  prowadziłoby do utraty suwerenności i własnej państwowości, niezależnie od wyniku przyszłego konfliktu.

-utworzenia sojuszu gospodarczo-militarnego państw obszaru międzymorza tzn. od Bałkanów po kraje bałtyckie, włączając w to leżącą na północ Finlandię. Istota takiego porozumienia wynikała z zagrożenia każdego z oddzielna tych państw przez ZSRS, który już od 1929 jako jedyny w Europie rozpoczął wyścig zbrojeń, co wskazywało na kontynuację polityki ,,rozszerzenia pożaru rewolucji” na dalsze obszary . Istota wspólnej polityki defensywnej stawała się wręcz koniecznością, gdy do podjętego uprzednio przez Rosję wyścigu zbrojeń przystąpiły w1933r Niemcy. Polska inicjatywa stworzenia łańcucha sojuszniczych państw w pasie Europy środkowej napotkała zdecydowane przeciwdziałanie wywiadu i dyplomacji Rosji oraz Niemiec. Przeciwdziałanie to szczególnie odniosło skutek na popieranej od 1918r przeciw Polsce przez Niemcy Litwie oraz po-austriackiej, intrygującej przeciw Polsce od 1919r, Czechosłowacji. Zresztą za swój oportunizm i brak pojmowania politycznych realiów ta ostatnia stała się pierwszym darmowym łupem i wyłomem niemieckim w łańcuchu państw międzymorza.

- sojuszu polsko-alianckim: Gdy wartość nowopowstałego niczym Feniks z popiołów Wojska Polskiego po pokonaniu armii bolszewickiej znalazła uznanie zachodniego sąsiada Niemiec, już w 1921r doszło do podpisania militarnego sojuszu polsko-francuskiego. Układ ten studził zapał Niemców łaknących po niecałkowicie zadanej klęsce rewanżowej rozgrywki, której jednym z celów miała być także rewizja granic wobec Polski; odebrania Górnego Śląska, Wielkopolski, Pomorza i przejęcie Gdańska

Niestety, mimo licznych działań dyplomatycznych polskich władz, nie udało się osiągnąć podobnego porozumienia z Wielką Brytanią, która aż do układu monachijskiego w 1938r zawsze popierała Niemcy przeciw Polsce, konkurując na tym polu z Francją, wspierającą Polskę.

Prowadzona w oparciu o w/w priorytety polityka Rzeczpospolitej Polskiej pozwalała uniknąć piekła, jakim była dla Europy II wojna światowa. Już w 1933r, gdy Hitler doszedłwszy do władzy złamał reguły traktatu pokojowego ogłaszając pobór do wojska i rozpoczynając wyścig zbrojeń. Władze polskie, gotując się do ogłoszenia mobilizacji na wyraźne życzenie Marszałka J. Piłsudskiego, zgłosiły Rządowi Francji wyraźną deklarację:

,,Niebezpieczeństwo wzrastać będzie z każdym miesiącem; należy wyjść mu na spotkanie- nie czekać, lecz już teraz zgnieść je zawczasu przez radykalne uderzenie zapobiegawcze....Należy natychmiast wkroczyć zbrojnie do Rzeszy: armia polska do Prus i na Śląsk, francuska do Nadrenii i Bawarii. Połączone siły Polski i Francji mają miażdżącą przewagę, zresztą rządy Hitlera zostałyby zapewne obalone przez wewnętrzny przewrót”[35].Wojsko Polskie było gotowe wypełnić sojusznicze i wynikające z traktatu pokojowego zobowiązania dusząc hitlerowskiego potwora w zarodku.

            Również w 1935r , gdy III Rzesza, łamiąc kolejny raz ustalenia traktatu wersalskiego, wysłała wojsko do zdemilitaryzowanej Nadrenii  ( zaplecza przemysłowego przyszłej potęgi Whermachtu ) Rząd Polski pełen gotowości złożył deklarację uderzenia sojuszniczego na Niemcy ambasadorowi Francji i zakończenia nazistowskiej dyktatury.,, W razie francuskiej kontrakcji wojskowej Polska bez wahania  spełni swój sojuszniczy obowiązek.”[36](2)

Jak wielkie były obawy łamiących kolejno porozumienia pokojowe Niemiec wobec gotowej wypełnić zobowiązania sojusznicze Polski, jednoznacznie świadczą do dziś potężne niemieckie linie obronne budowane latach 1926-1937 wzdłuż całej ówczesnej granicy  z Polską. Nawet tak słynny ,,Wał Pomorski” jest tworem polityki obawy wobec reakcji  Rzeczpospolitej, a nie późniejszych wyłomów frontu wschodniego.

 Niestety, systemy państwowe Francji i Wielkiej Brytanii oparte na władzy partyjnego parlamentu, zdawały egzamin, gdy chodziło o decyzje populistyczne czy wygodne finansowemu lobby partyjnemu, gorzej wypadały, gdy sytuacja zagrożenia wymagała od decydentow odpowiedzialnych za przyszłość decyzji i podjęcia realnych działań. Postawa tych państw pozwoliła Hitlerowi, łamiącemu bezkarnie kolejno wszystkie ograniczenia traktatu pokojowego podjąć już w1933r wyścig zbrojeń. Gdy po Monachium, a następnie po zajęciu Czechosłowacji i Kłajpedy okazało się, że parlamentarna polityka Francji i Anglii, uchylania się od odpowiedzialności i zamykania oczu na los Europy przegrała z kretesem, Niemcy, które wyprzedziły aliantów 6 latami wyścigu zbrojeń, już posiadały największą po Rosji Sowieckiej machinę wojenną na świecie. Podjęty dopiero w 1938r przez Francję i Wielką Brytanię wyścig stawiał je możliwości szybkiej przegranej w bezpośrednim starciu. Zdający sobie sprawę ze swej tymczasowej przewagi, Hitler dążył do jak najszybszego rozprawienia się z zapóźnionym militarnie zachodem.

Pierwszym warunkiem tej rozprawy było posiadanie czystej sytuacji na wschodzie by uniknąć błędu Niemiec, popełnionego w okresie I wojny światowej: wojny na dwa fronty.

             Drugim: zapewnienie sobie zaplecza surowcowego, którego Niemcy, posiadające największy przemysł zbrojeniowy, właściwie nie posiadały. W wypadku wojny ,w której największa flota wojenna ówczesnego świata- flota brytyjska- bez problemu dokona odcięcia morskich dróg dowozu surowców do Rzeszy, koniecznością powodzenia wojny stawało się przejęcie zasobów europejskich. Większość z nich występowała w obszarze międzymorza, a tu kierunek politycznego postępowania pozostałym, zacznie słabszym państwom , wskazywała postawa gwaranta równowagi regionu Rzeczpospolitej Polskiej.

            Z powodu w/w warunków dyplomacja niemiecka podjęła próby podporządkowania Polski polityce przymierza Berlin-Rzym. W zamian za bierną postawę Rzeczpospolitej podczas rozprawy z zachodem i stanowienie zapory przed ewentualną reakcją Rosji, Niemcy deklarowały dostęp do przyszłych zdobyczy terytorialnych po pokonaniu ZSRS. Jako ,,papierka lakmusowego” na możliwą reakcję Polski oficjalnie jako dowodu przyszłej lojalności, a    faktycznie testu możliwego poddania politycznego Polski polityce Niemiec Ribbentrop złożył żądanie powrotu Gdańska do Rzeszy i poprowadzenie eksterytorianej autostrady przez terytorium polskie w październiku 1938r. Rząd Polski, rozumiejący rzeczywiste intencje Niemiec, które po pokonaniu zachodu i ewentualnym zwycięstwie na wschodzie zawłaszczyłyby nasz, już wtedy marionetkowy, kraj, zgodnie z realizowaną od stuleci doktryną ,,Drang nach osten” oraz zgodnie z przytoczonymi zasadami realizacji polityki zagranicznej, odrzucił hitlerowskie propozycje zarówno w temacie przystąpienia  do skierowanemu przeciw Rosji Sowieckiej paktu antykominternowskiego jak również nie zdał ,,gdańskiego testu” poddaństwa.

            Minister spraw zagranicznych płk. J. Beck, kierujący się priorytetem równowagi sił, grając na zwłokę w odpowiedzi wobec Niemiec, unikając przedwczesnego ujawnienia  propozycji Niemiec na forum międzynarodowym, sondował możliwie najlepszy dla kraju układ potencjalnych sojuszy. Ta umiejętnie prowadzona na wytrzymanie gra polityczna,, kto nam zaoferuje więcej”, doprowadziła do oczekiwanej zmiany pozycji międzynarodowej Rzeczpospolitej. Po kolejnym kryzysie  marcu 1939r ( zajęcie Czechosłowacji i Kłajpedy) prowadzące przez całe lata politykę proniemiecką Imperium Brytyjskie nie tylko podjęło wyścig zbrojeń, lecz obawiając się przystąpienia Polski do paktu Berlin-Rzym, złożyło oficjanie propozycję sojuszu militarnego. Propozycja została podjęta, szczegółowo omówiona i ujęta dwustronną umową: ,,Drugiego dnia po rozpoczęciu jakichkolwiek działań Anglia a tym samym Francja wypowie wojnę Niemcom ogłaszając mobilizację i rozpoczynając ograniczone działania 3 dnia następnie przechodząc do decydującej ofensywy 14 dnia od daty wypowiedzenia wojny”. Równocześnie umowa dalej brzmiała ,,jeżeli główne siły niemieckie skierują się na Francję w szczególności przez Belgię lub Szwajcarię armia polska usiłować będzie przed sobą związać jak największe siły niemieckie.” Tak umiejętnie prowadzona polityka zagraniczna nie tylko wyrywała Polskę z próby niemieckiej izolacji politycznej naszego kraju czy dawała podstawy oczekiwać zmiany postawy naszego zwykle niezdecydowanego sojusznika- Francji- z powodu wcześniejszej polityki brytyjskiej. Nie tylko tworzyła realny sojusz militarny 3-ch najsilniejszych w Europie państw demokratycznych, lecz stawiała tamę powstającemu zaborczemu monopolowi politycznemu Niemiec w pozostałych krajach obszaru międzymorza. Mimo czteroletniego opóźnienia w wyścigu zbrojeń podjętym przez Niemcy bardziej niż realną stawała się sprawa pobicia militarnego i obalenia zaborczej władzy III Rzeszy. Wtedy dopiero 28.04.1939 świat oficjalnie usłyszał z przemówienia Hitlera o niemieckich żądaniach Gdańska i eksterytorialnej autostrady przez obszar Polski. Na żądania niemieckie było za późno. Nie było drugiego Monachium. W Europie powstał nowy układ sił. Nadchodził czas, gdy zgodnie z doktryną Clausewitza, siły zbrojne stać miały się głównym narzędziem polityki.

 


 

8. SYTUACJA POLSKI W PRZEDEDNIU WOJNY O ZACHOWANIE NIEPODLEGŁOSCI.

 

            Startujący od zera w 1918r polski przemysł zbrojeniowy w 1939r dysponował siedmioma dużymi fabrykami broni, dziewięcioma fabrykami amunicji, jedenastoma fabrykami chemicznymi produkującymi materiały wybuchowe, jedenastoma fabrykami płatowców i silników lotniczych, jedną fabryką czołgów trzema fabrykami sprzętu łączności oraz kilkoma fabrykami o różnym charakterze. Było to stosunkowo dużo i stawiało Polskę na piątym miejscu w Europie pod względem produkcji zbrojeniowej, choć w stosunku do najbardziej uprzemysłowionych na kontynencie ,Niemiec, liczby produkowanego uzbrojenia i sprzętu wojennego były kilkakrotnie mniejsze.

            W 1939r Wojsko Polskie znajdowało się w trakcie realizowania planu rozbudowy. Plan ten przygotowany w okresie 1936-1937, obliczony najpierw na cztery, a następnie sześć lat miał poważnie wzmocnić armię, nasycić związki taktyczne uzbrojeniem i sprzętem stopniu zbliżonym do poziomu osiąganego przez czynne dywizje francuskie czy niemieckie. Po zakończeniu realizacji planu rozbudowy siły polskie miały ustępować niemieckim czy francuskim jedynie liczbą jednostek i ogólną liczebnością armii, przy osiągnięciu tych samych, a pod niektórymi względami nawet wyższych wskaźników nasycenia uzbrojeniem i sprzętem wyłącznie najlepszych i najbardziej nowoczesnych modeli. W 1939r realizacja planu modernizacji i rozbudowy sił zbrojnych osiągnęła dopiero półmetek. Mimo intensywnego wysiłku kraju szykującego się do obrony swej suwerenności, trzeba zdawać sobie sprawę z dysproporcji poniesionych na ten cel wydatków . W okresie 1936-39 Rzeczpospolita wydatkowując 40 % budżetu na cele obronne przeznaczyła na nie 4186 mln zł podczas gdy militarne wydatki niemieckie w tym samym okresie wyniosły 40 000 mln RM (2zł= 1RM) [37].[]

            22.08.1939 Hitler podjął decyzję uderzenia na Polskę w dniu 26.08.1939r w oparciu o wariant zaskakującego uderzenia:,,aby uprzedzić planowaną polską mobilizację  działania winny się zacząć przez zaskoczenie głównie siłami pancernymi i zmotoryzowanymi, ustawionymi w pogotowiu w pobliżu granicy. Ukryta lub otwarta mobilizacja zostanie zarządzona nie wcześniej niż na dzień przed atakiem.” Rozkaz rozpoczęcia tajnej mobilizaji alarmowej w Niemczech wydano na godzinę 20-tą w dniu 25.08.1939. Ponieważ Polska ogłosiła mobilizację alarmową 24 sierpnia o godzinie 6-tej rano tzn. z półtoradobowym wyprzedzeniem, zaplanowane uderzenie w ostatniej chwili powstrzymano.


 

D. II WOJNA ŚWIATOWA- NAJAZD I ZDRADA WOBEC POLSKI

 

9. DZIAŁANIA WOJENNE POLSKI I NIEMIEC 1-17 WRZEŚNIA 1939r.

 

            1 września 1939 o świcie siły zbrojne III Rzeszy przystąpiły do realizacji Fall Weis.

Fall Weis-plan operacyjny wojny z Polską opary został na podstawowym założeniu, że działania wojenne ograniczą się do bezpośredniego izolowanego pojedynku polsko-niemieckiego a mocarstwa zachodnie nie przystąpią do wojny. Wprawdzie izolacja Polski miała być przygotowana głównie działaniami politycznymi, ostatecznie zamierzano ją jednak zapewnić na drodze działań militarnych. Zrealizować to miano przez skupienie niemal wszystkich sił przeciw Rzeczpospolitej nawet nie pozostawiając sobie żadnego odwodu strategicznego w wypadku kontrakcji Francji i Anglii. Naczelne dowództwo niemieckie (OKH) zakładało konieczność rozstrzygnięcia kampanii w Polsce już w pierwszym starciu, możliwie jak najbliżej granicy Rzeszy, aby jak najszybciej można było uruchomić transporty wojsk na zachód. Cel kampanii został jasno sprecyzowany przez Hitlera na odprawie dowódców sił zbrojnych 22.08.1939; ,, Zniszczenie Polski stoi na pierwszym planie. Zadaniem jest zniszczenie siły żywej przeciwnika a nie osiągnięcie pewnej linii. Nawet jeżeli na zachodzie wybuchnie wojna, to na pierwszym planie pozostanie zniszczenie Polski. Konieczne jest szybkie rozstrzygnięcie!....Główną rzeczą jest szybkość.”[38].

            O świcie miażdżące uderzenie Luftwaffe, mające zniszczyć całe polskie lotnictwo już na jego lotniskach, trafiło w próżnię. Polskie eskadry przeniesiono w porę na lotniska polowe, skąd przystąpiły do wykonywania właściwych im zadań.

            Atakujący na głównych kierunkach uderzenia z Prus wschodnich na Warszawę (3 Armia), z Prus zachodnich wzdłuż Wisły na W-wę (4 Armia), z Dolnego Śląska na W-wę (8 i 10 Armia) oraz z Czech na okręg górnośląski (14 Armia) Wehrmacht napotkał skuteczny opór zmobilizowanych i dotransportowanych polskich oddziałów już w nadgranicznych pozycjach przesłaniania. Niemieckie uderzenia, mające dać szybkie rozstrzygnięcie, zostały zastopowane już na starcie przed dotarciem do pierwszej głównej linii obrony. Po dwóch dniach ciężkich walk Niemcy nie mogli pochwalić się zajęciem ani jednego większego miasta i sami stwierdzali w komunikatach , że choć prowadzą działania energiczne, są dopiero w najlepszym wypadku kilkanaście kilometrów od granicy. Szokujące wrażenie na opinii światowej wywoływał fragment komunikatu OKW informujący że pancernik ,,Schleswig-Holstein” ostrzeliwuje Westerplatte, co potwierdzały polskie komunikaty, mówiące o obronie załogi. W ten sposób okazało się, że nawet proklamowana poprzedniego dnia aneksja tak rzekomo niemieckiego Gdańska jest bardziej zapowiedzią niż stworzeniem faktu dokonanego.

            Na zachodzie w licznych kręgach obawiano się, a nawet spodziewano się, że uderzenie niemieckie doprowadzi do natychmiastowego załamania się Polski, tak oczywista była dla wszystkich dysproporcja sił. Wcześniejsze zapowiedzi polskie, że Niemcom zostanie stawiony potężny opór, często były przyjmowane z niedowierzaniem. Tymczasem po dwóch dniach walk okazywało się, że opór Rzeczpospolitej jest rzeczywiście potężny, skoro dziesiątki dywizji Wehrmachtu, tysiące czołgów i samolotów, najpotężniejsza machina wojenna jaką widział dotąd świat wprawiona w ruch nie potrafiła doprowadzić do natychmiastowego rozerwania frontu. Robiło to wrażenie zarówno na politykach jak również na opinii krajów zachodnich[39]. Na podstawie analizy sytuacji militarnej w Polsce, przeprowadzonej przez War Office na zlecenie rządu brytyjskiego, stwierdzono: Siły niemieckie użyte przeciw Polsce ocenia się na ponad półtora miliona żołnierzy-było to mniej więcej tyle, ile liczył Wehrmacht atakujący Francję w 1914r. Wówczas, gdy spotkały się armie maszerujące naprzeciw siebie przez Belgię, o zwycięstwie Niemiec zdecydowała dwudniowa bitwa, w której pobite zostały trzy armie francuskie i Brytyjski Korpus Ekspedycyjny. Teraz Polacy stawiali opór na tyle potężny, że uderzenia niemieckie trwające dwa dni nie doprowadziły do rozstrzygnięcia. Wprawdzie Brytyjczycy przypuszczali, że front polski cofnie się niedługo pod naporem niemieckim, uważali jednak, że Polacy mają dużo miejsca na głęboki odwrót. Szef Sztabu Imperialnego gen. Ironside oceniał, że armia polska będzie w stanie powstrzymywać i wiązać Wehrmacht przez kilka miesięcy [40]. Przyszedł czas na decyzje.

            W niedzielę 3 września 1939r, wywiązując się z umowy sojuszniczej, Wielka Brytania a następnie Francja wypowiedziały wojnę Niemcom. Izolowany konflikt polsko-niemiecki był skończony: przekształcił się w wojnę światową. Po raz drugi tego roku z przyczyny polskiej plany polityczne III Rzeszy załamały się. 3 września Rzesza znalazła się w stanie wojny zarówno z zachodem jak i ze wschodem, w wojnie co było oczywiste od razu sprzymierzyć miała przeciw Niemcom prawie cały swiat. Takiej wojny Niemcy , mimo najlepszego nawet kierownictwa, największej nieudolności przeciwników i największych wysiłków, wygrać nie były w stanie. Trzeciego września stały się faktem wszystkie przesłanki przesądzające kleskę militarną Niemiec[41]. Wojna, niezależnie od kosztów i czasu jej trwania, była dla Niemiec już przegrana. Już 3 września Flota Królewska rozpoczęła blokadę morską III Rzeszy.

            17 września stawał się terminem rozpoczęcia francuskiej ofensywy na zachodzie Niemiec. Odtąd  naczelnym zadaniem strategicznym Polski było wytrwać do tego terminu jako jednolita siła zbrojna, wiążąca maksymalną ilość sił niemieckich w na wschodzie.

            Opór polski potężny, niezbędny z przyczyn politycznych na tych ryzykownych nadgranicznych pozycjach trwać mógł tylko czas ograniczony. Dwudniowe zmagania , które przyniosły tak kapitalne rezultaty polityczne i stały się  ostatecznym czynnikiem, który zmusił mocarstwa zachodnie do przystąpienia do wojny, spowodowały również, że armia polska znalazła się w ciężkiej sytuacji . Odparcie miażdżących uderzeń niemieckich okupione zostało ogromną daniną krwi i strat sił własnych tak, że od 3 września Wojsko Polskie stało się niezdolne do prowadzenia operacji ściśle według nakreślonych uprzednio planów. Odwrót z pozycji, przynajmniej na zasadniczych odcinkach, odbywać się musiał nie w wybranym przez dowództwo momencie, lecz pod bezpośrednim naciskiem wroga , a nieraz przebijając się zbrojnie przez wyprzedzające odwrót zmotoryzowane oddziały niemieckie. Dowództwo polskie, koordynując odwrót polskich armii, podjęło wysiłek utworzenia frontu obronnego wzdłuż linii wielkich rzek : Narwi, środkowej Wisły i Sanu.

            Tymczasem niemiecki plan ,,Fall Weis”, zakładający rozbicie armii na zachód od Wisły 5-tego września, legł w gruzach. Już 3-go września von Rundsted (d-ca G.A. ,,Południe”) ze swoim szefem sztabu dochodzą do wniosku, że jego realizacja jest niepewna. Analiza sytuacji na froncie wykazała, że Polacy podjęli szybki i sprawny odwrót odrywając się od sił niemieckich i unikając zastawionych kleszczy. Już we wtorek 5 września 14 Armia wbrew poprzednim instrukcjom, otrzymuje rozkaz wyjścia na wschodni brzeg Wisły  i działania w kierunku na Lublin, zaś 3Armia z G.A.,,Północ” ,umocniona oddziałami szybkimi z 4 Armii, ma zmienić kierunek uderzenia z dotychczasowego modlińskiego, przez Narew i Bug, ma spotkać się z postępującą od południa 14 Armię i okrążyć siły polskie za Wisłą. Również 10Armia, wykonująca dotąd główne uderzenie w kierunku warszawskim, miała rzucić pośpiesznie jak największe siły na wschodni brzeg Wisły poniżej ujścia Sanu, aby przez to ułatwić przejście 14 Armii przez San[42].

            Szóstego września oddziały pancerne 10 Armii dokonują głębokiego przełamania polskiej obrony na styku Armii Łódź i Armii Kraków i prą ku Wiśle. Manewr ten groził odcięciem 3-ch polskich armii: Pomorze, Poznań i Łódź  od przepraw na Wiśle. Rozpoczął się polski odwrót –kto szybciej do Wisły. Front polski na centralnym odcinku przestał istnieć. Siódmego września naczelne dowództwo polskie przeniosło się z Warszawy do Brześcia.

Ósmego września po południu czołówki pancerne XVI K Panc dotarły do Warszawy. Niemal równocześnie Niemcy uchwycili przyczółki na Wiśle przed ustabilizowaniem obrony polskiej wzdłuż rzeki.

            Pomimo, iż agresorzy dotarli do stolicy, tej nie zdobyły, Polska wciąż nie kapitulowała, a opracowany 5-tego września nowy plan pobicia sił polskich na wschodnim brzegu Wisły okazał się także nierealny. Koniecznym stał się kolejny plan przesuwający operacje jeszcze bardziej na wschód. Chociaż bowiem na zachód od Wisły Niemcy odnosili oszałamiające zwycięstwa, oczywiste stawało się, że nie rozstrzygną one losów wojny, a przygotowania polskie do odtworzenia frontu na wschód od Wisły lub jakiejś innej dalszej rubieży, wymagały ponownego założenia kleszczy, tym razem jeszcze głębszych. Niemcy  dążąc do rozbicia siły żywej,  zrozumieli, że Polskie Dowództwo ofiarowuje im przestrzeń zdobywając czas[43]. Czas na wytrwanie do ustalonego momentu uruchomienia ofensywy przez sojuszników. Tymczasem na zachodzie zagrożenie Niemiec narastało. W nocy  7 września czołowe odziały francuskie przekroczyły w pasie 60 km granicę po obu stronach Saarbrucken, następnej nocy siły główne dziewięciu dywizji francuskich 3,4 i5-tej Armii zaczęły się wdzierać na terytorium Rzeszy zbliżając się do Linii Zygfryda. W dniach 9 i10 września w całym pasie natarcia nawiązany został kontakt bojowy pomiędzy nacierającymi siłami francuskimi a słabą obsadą niemieckiej pozycji umocnionej[44].

            Od 9 września sztaby niemieckie opracowują nowy ,trzeci plan operacyjny działań przeciw Polsce. Nowy plan przewidywał przede wszystkim potężne czołowe uderzenie głównych sił niemieckich zgrupowanych nad środkową Wisłą na Lubelszczyznę. Ta ofensywa główna miała być uzupełniona działaniami skrzydłowymi, których kleszcze miały zamknąć się na wschód od Bugu. Do głównego uderzenia przez środkową Wisłę postanowiono skierować znajdujące się w centralnym odcinku frontu 4,8 i 10 A mające zniszczyć przeciwnika trzymającego się jeszcze na zachodnim brzegu Wisły i przez dalszy ruch przez Wisłę zapobiec odejściu polskich sił ku wschodowi[45].

            Sytuacja polska była bardzo ciężka. Wprawdzie na wschód od Wisły rozpoczęła się potężna praca organizacyjna, zmierzająca do regeneracji spływających jednostek oraz przekształcenie już zmobilizowanych rezerw w nadające się do boju oddziały. Aby wykorzystać posiadany potencjał i stworzyć z niego front w oparciu o zaopatrzenie materiałowe dostarczane przez sojuszniczą Rumunię z Francji, trzeba było mieć choć parę dni czasu. Wódz Naczelny marszałek Śmigły-Rydz w celu zyskania niezbędnego czasu na stabilizację obrony wokół przedmościa rumuńskiego postanowił zaangażować cofające się z północnego zachodu ku Warszawie armie Poznań i Pomorze. Plan polegał na tym, aby odebrać Niemcom inicjatywę strategiczną poprzez samobójcze uderzenie obu armii wspartych ewentualnie częścią Armii Łódź w bok głównego zgrupowania niemieckiego kontynuować je tak długo,aż.... do wyczerpania amunicji. Uderzenie to miało zmusić dowództwo niemieckie do rezygnacji z planów przeprowadzania generalnej ofensywy przez Wisłę na wschód i zmusić je do zawrócenia większości posiadanych sił przeciw gen.Kutrzebie. Można było oszacować, iż takim w przypadku Niemcy na zawrócenie swych sił a następnie doścignięcie sił głównych, stracą nie mniej niż tydzień a może nawet dwa. Oznaczało by to, że armia polska dotrwa do rozpoczęcia ofensywy francuskiej, a Wehrmacht zostanie związany nad Wisłą.

            Wydarzenia, jakie nastąpiły w trakcie tzw. bitwy nad Bzurą, całkowicie potwierdziły założony przez dowództwo polskie scenariusz. Wskutek uderzenia obu armii polskich główne zgrupowanie niemieckie, które miało zdobyć i zaatakować Warszawę oraz równocześnie prowadzić główne uderzenie przez Wisłę w kierunku Siedlec, zostało zatrzymane w marszu i zawrócone na zachód. Na linii Wisły na ponad 200 kilometrowym  odcinku od W-wy do ujścia Sanu, Niemcy pozostawili jedynie 3 dywizje piechoty i jedną zmotoryzowaną[46].

            14 września Niemcy stracili inicjatywę operacyjną a plan działań opracowanych 9 września legł w gruzach. Niemal cały Wehrmacht zamiast zaciskać pętlę wokół wojsk polskich we wschodniej Polsce, tracił bezcenny czas tocząc bitwę na zachodnim brzegu Wisły. Na głównym froncie pozostał ostatecznie na północy samotny XIX K Panc Guderiana i na południu 14 Armia niemiecka- jedyna armia niemiecka, która w całości pozostała na zasadniczym polu bitwy. Armia, która nadal działając w oparciu o nieaktualny plan z 9 września, rozczłonkowana w głąb na 200 km nadal posuwała się na północny wschód w kierunku Włodzimierza Wołyńskiego, pozostawiając przyczółek rumuński za swą prawą flanką. Kierunki jej działań przecinały się  z zarządzonym kierunkiem ruchu wojsk polskich Frontu Północnego i Armii Lublin do przedmościa rumuńskiego oraz Armii Małopolska maszerującej z Przemyśla do Lwowa. W spodziewanej na około 20-go września bitwie tych sił przewaga posiadanych sił, środków i położenia była po stronie polskiej. Dodatkowym problemem 14 A a szczególnie wysuniętego znacznie przed własną piechotę XXII K.Panc był brak paliwa. Zaopatrzenie odbywało się jedynie drogą powietrzną, co jednak nie zaspokajało nawet minimalnych potrzeb. Przy jednolitym dowodzeniu polskich sił, realną stawała się wizja całkowitego unicestwienia 14 Armii[47].

            16 września stabilizacja strategiczna została osiągnięta. Naczelne Dowództwo zainstalowało się w Kołomyi na przyczółku rumuńskim. Podjęto pracę organizacyjną i budowę zaplecza utworzonego na przedmościu frontu. Przerzucono część wojsk  znajdujących się poprzednio na północnym odcinku frontu w pobliżu Prus Wschodnich w rejon Lwowa. Między 9 a 14 września w rejonach Grodna, Białegostoku, Bielska Podlaskiego i Hajnówki jednostki te załadowano na transporty kolejowe i linią kolejową przez Łuniec i Sarny skierowano do Lwowa, gdzie do 17 września dotarły niemal w całości. Równocześnie dokonywano przerzutu kolejowego wojsk na krótszych trasach, np. przerzucając 21 batalion czołgów w obszar Lwowa. Dodać należy, że wszystkimi liniami kolejowymi szły transporty tak długo, aż niemieckie czołówki nie przecięły szlaków. Drugim imponującym osiągnięciem organizacyjnym stało się uzupełnienie, odtwarzanie i tworzenie nowych jednostek. W licznych ośrodkach zapasowych na terenie całego kraju znajdowało się jeszcze około pół miliona  powołanych pod broń rezerwistów, którzy mieli stanowić uzupełnienie walczących jednostek. Ostatecznie poprzez ewakuację większość ośrodków zapasowych znalazła się na terenie województw wołyńskiego, podolskiego, stanisławowskiego i wschodniej części lwowskiego i lubelskiego. Do końca drugiego tygodnia wojny  w stadium organizacyjnym znajdowało się kilkadziesiąt całkowicie nowych batalionów. Drogą morską przez Rumunię od 14 września  szło zakupione za uzyskaną przed wojną pożyczkę zaopatrzenie z Francji i Wielkiej Brytanii, w tym także czołgi oraz blisko 300 nowych samolotów myśliwskich i bombowych. Generalnie stawiając sprawę na wschodnich i południowo-wschodnich obszarach Rzeczpospolitej z cofających się , rozbitych oddziałów, z ośrodków zapasowych i miejscowych zasobów odtworzono i sformowano potężne siły. 16 września ilościowo  były one większe  od sił zaangażowanych na głównym froncie.

            W OKH, gdy zrozumiano, że zaangażowanie głównych sił niemieckich nad Bzurą da

Polakom czas na wycofanie się w kierunku na Rumunię , uporządkowanie i uzupełnienie walczących na głównym froncie armii w oparciu o potok zaopatrzenia poprzez Rumunię, jasne stało się że przed 20-tym czyli spodziewanym przez Niemcy terminem  francuskiej ofensywy, nie uda zakończyć się kampanii w Polsce. Ofensywa aliantów zmuszała do przrzucenia większości Wehrmachtu na zachód, lecz jeśliby Polacy otrzymali wsparcie materiałowe przez Rumunię, to mieliby możliwość przejścia do ofensywy na pozostawione na froncie polskim nieliczne odziały niemieckie. Interwencja polityczna ambasady niemieckiej w Bukareszcie nie powiodła się. 14 września Rząd Rumuński odrzucił niemieckie żądanie stwierdzając, że tranzyt broni do Polski w niczym nie narusza neutralności tego kraju.

            Nadchodził 17 września. Termin rozpoczęcia ofensywy sojuszników. Gros armii niemieckich zaangażowanych głęboko w Polsce  miał przed sobą odwrót na front zachodni. Odwrót, który wyeksploatowane dywizje musiały odbyć do granic Niemiec głównie na piechotę, nie mogąc korzystać  ze zniszczonych uprzednio szlaków komunikacyjnych . Uniemożliwiało im to właściwie skuteczną kontrakcję. Aliantom zostało tylko zerwać owoc zwycięstwa uderzeniem na zachodzie. Całkowita klęska Niemiec i koniec wojny w Berlinie stawało się sprawą najwyżej kilku tygodni. Wojsko Polskie wypełniło swe zadania:osiągnęło podstawowy cel polityczny- wciągnięcia Niemiec w wojnę światową i osiągnęło podstawowy cel strategiczny: dotrwało i utrzymało front na wschodzie, wiążąc większość sił wroga. Wehrmacht w oznaczonym terminie nie osiągnął założonych celów politycznych i strategicznych.

            17 września 1939r łamiąc pakt o nieagresji największa armia świata – armia Związku Sowieckiego dokonuje zbrojnej napaści na Polskę uderzając na polskie wojska od tyłu. Przejmując polskie ośrodki zapasowe, atakując oddziały polskie armie rosyjskie 3,4,5,6,10,11 i 12-sta wdzierają się jak najgłębiej w obszar Rzeczpospolitej. Sowieckie brygady pancerne prą jak najszybciej ku przyczółkowi rumuńskiemu, dążąc do odcięcia połączeń z Rumunią. Rozbiór Polski staje się faktem. W zamian za łup przeszło połowy obszaru najechanej Polski  Stalin sankcjonuje politykę Hitlera walnie przyczyniając się do rozprzestrzenienia kilkumiesięcznej wojny europejskiej w pięcioletni  koszmar wojny światowej. Ujawnia się nowy układ sił w Europie. Ofensywa na zachodzie traci rację bytu i zostaje powstrzymana. Również data tej drugiej agresji nie jest przypadkowa czy oparta na dokonanym fakcie pokonania Polski . Brała się ona z konieczności uprzedzenia alianckich działań ofensywnych, których to termin był znany stronie sowieckiej od gen. Doumenca prowadzącego rozmowy sztabowe w Moskwie w sierpniu 1939r.Z drugiej strony wcześniejszy termin agresji był uzależniony od skuteczności działań politycznych Moskwy prowadzonych od podpisania tajnego układu Ribbentrop- Mołotow a mających na celu jak najszybsze zakończenie toczonej na Dalekim Wschodzie wojny z Japonią. Zwarty pokój wszedł w życie z dniem 16.09.1939. Następnego dnia Armia Czerwona mogła uderzyć na Polskę.

 

NA MARGINESIE:

Znane autorowi pozycje piśmiennicze dotyczące tego tematu a polecane pod względem wiarygodności autora lub rzetelności naukowej opracowania:

-          Anders Wł. ,,Bez ostatniego rozdziału”

-          Jurga T. ,,Wojna obronna Polski 1939r”

-          Kutrzeba T. ,,Wojna bez walnej bitwy”

-          Moczulski L. ,,Wojna Polska 1939r”

-          Sosnkowski K. ,,Cieniom Września”

-          Stachiewicz W. ,,Wierności dochować żołnierskiej”  

-          W. Pobóg-Malinowski ,, Najnowsza Historia polityczna Polski 1864-1945” T. III


10. NAPAŚĆ ZSRR NA POLSKĘ.IV ROZBIÓR POLSKI.

 

            17 września 1939 r. podtrzymując ogień przegranej w tym momencie dla Niemiec wojny i rozprzestrzeniając ją na całą Europę na kolejne lata, armie sowieckie, wielkością dorównujące hitlerowskim, uderzają od tyłu na trwającą w skutecznym oporze Polskę.      Złamany tego dnia Polsko- Sowiecki Pakt o Nieagresji został zawarty na 10 lat 25 lipca 1932r, a następnie przedłużony w Moskwie 5V 1934r na okres do 31 grudnia 1945r. Ponieważ ,,prawo narodów nie uznaje jednostronnego zerwania zawartych traktatów, czy też jednostronnych deklaracji stwierdzająch uniważnienie traktatów”[48], tak ,,agresja sowiecka w stosunku do Polski we wrześniu 1939rw świetle prawa narodów da się ująć następującymi normami prawnymi: Największym przestępstwem jest naruszenie prawa narodów przez państwo jest agresywne rozpoczęcie działań wojennych lub wypowiedzenie wojny w czasie pokoju bez uprzedniego zatargu i bez dążeń do zażegnania konfliktu drogą negocjacji”[49]. ZSRS zaś swym zbrodniczym najazdem na Polskę 17 września złamał łacznie 8 traktatów z nią zawartch[50].      

            Siły sowieckie liczące 30 dywizji piechoty, 10 dywizji kawalerii, 12 brygad pancernych[51], stanowiące półtoramilionową armię spychając oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza wielkości 25 batalionów zalewa kraj. Zagrożony niewolą Rząd i Dowództwo musi opuścić granice kraju, aby kontynuować dalszą wojnę za granicą i zachować ciągłość państwową wbrew woli zaborców. Jednolita dotąd obrona przybiera charakter nie koordynowanych na najwyższym szczeblu walk trwających przeciw obu agresorom jeszcze blisko 3 tygodnie.

,,Wojska niemieckie , które znalazły się pod Lwowem 12 września nie mogły go zdobyć . Dopiero 21 września wobec wspólnego naporu sowieckiego i niemieckiego , a głownie wobec w tym momencie beznadziejnej sytuacji wojennej Lwów musiał skapitulować. Pertraktacje gen. Langnera z przedstawicielem Marszałka Timoszenki doprowadziły do uzyskania warunków kapitualcji, wyrażających zgodę na przemarsz polskich oficerów, szeregowych i policji z Lwowa do Rumunii lub Węgier; warunki te nie zostały dotrzymane. Po złożeniu broni wojska polskie i policja zastały zdradziecko otoczone załadowane na pociągi i wywiezione na zagładę do ZSRS[52].     

            ,,Z oddziału polskiego toczącego walkę w okolicy Wilna , który złożył broń pod gwarancją zwolnienia wyłączono oficerów i dokonano na nich egzekucji”[53]

            Wraz z napływem armii sowieckich wschodnią część Polski objęła fala morderstw, gwałtów, rabunków i barbarzyńskich zniszczeń dokonywanych przez Armię Czerwoną. Sowiecki dowódca Frontu Ukraińskiego S. Timoszenko wkraczając do Polski wzywał żołnierzy polskich  min. do ,,bicia i mordowania oficerów i generałów polskich”. Wszędzie tam, gdzie oddziały polskie stawiały zbrojny opór, oficerów, podoficerów, wziętych do niewoli czy składających broń bito, maltretowano, mordowano pojedynczo, rozstrzeliwano grupami, nieraz nie tylko za  zbrojny opór lecz wiele godzin po walce zabijano maszerujących już w kolumnie jenieckiej[54].We dworach, miasteczkach rabunek mienia , gwałty nad kobietami i dziećmi, obdzieranie przechodniów na ulicy, zdarzały się niemal wszędzie. W niejednym wypadku po wkroczeniu do miasteczka czy osiedla dokonywano masowych rzezi nie szczędząc kobiet i dzieci. W Rohatynie (woj. Stanisławowskie) rzeź taka trwała cały dzień. Masowych morderstw dokonywano w Wołkowsku, Swisłoczy , Oszmanie, Mołdecznie i  Grodnie[55].

            Bezpośrednie straty militarne w samej sile żywej spowodowane sowiecką agresją na Polskę nawet wg prasy moskiewskiej wyniosły 180 tyś szeregowych, 4100 oficerów, 5190 podoficerów, 52 pułkowników i 10 generałów. Tak też ogólny stan zagarniętych do niewoli żołnierzy polskich wynosił co najmniej 250 tysięcy[56]. 

             


 

11. POLSKA POD SOWIECKĄ OKUPACJĄ 1939-1941r.

 

            W wyniku układu Ribbentrop- Mołotow pomiędzy narodowo- socjalistycznymi Niemcami a komunistyczną Rosją, renegocjowanym 28 września 1939r – Związek Sowiecki wziął w zabór wschodnią część Rzeczypospolitej Polskiej, stanowiącą 51,6% terytorium państwa polskiego. Obejmował on obszar 198 700 km kwadratowych, co przykładowo odpowiadało powierzchni Wielkiej Brytanii. W 1939r na obszarach zagrabionych przez Związek Sowiecki zamieszkiwało 13 200 tys ludzi. Wg języka rodzinnego ludność ta dzieliła się następujaco: polski- 5 274 tys, białoruski- 1 945 tys, żargon i hebrajski- 1 109 tys, rosyjski- 134 tys, ukraiński- 4 529 tys, inne- 200 tys[57] .

            Od pierwszej fazy okupacji Związek Sowiecki przystąpił do fizycznej likwidacji narodu polskiego na wszystkich ziemiach okupowanych. Od samego jej początku rodzimi komuniści, pod kuratelą sowieckich agresorów mordowali sąsiadów, grabili i podpalali budynki, niszczyli miejsca kultu katolickiego. Za wykrycie broni wybijano całą rodzinę. Rozbijano kościoły ogniem artyleryjskim, aby parafianie nie uczęszczali na nabożeństwa.

  Już po wkroczeniu sowieckich wojsk, w ramach akcji poróżnienia podbitego społeczeństwa, udzielono Ukraińcom 24 godzinnego zezwolenia na pogromy wobec Polaków. Zaczęło się ,,legalne” rabowanie i mordowanie ludności polskiej.

Po wstępnej fali gwałtów i zbrodni jednym z pierwszych posunięć okupanta była natychmiastowa i całkowita likwidacja polskiej administracji państwowej i samorządowej na wszystkich jej szczeblach. Instytucje naukowe i kulturalne rozwiązano, a majątek ich skonfiskowano. Wprowadzono sowiecki system nauczania i wychowania. Nauki religii zakazano. Ludzi, którzy tworzyli te struktury życia społecznego w Polsce, wyłapywano i mordowano w więzieniach bądź przez cztery masowe deportacje wraz z całymi rodzinami zesłano na zagładę w głąb Rosji- by przerwać ciągłość pokoleń, by wytępić na kresach każdy ślad polskości, by skazać tych najbardziej aktywnych w niebyt pamięci. W tym też celu, w oparciu o litwaków- komunistów, Sowieci tworzyli cały okupacyjny aparat administracji i represji. Aparat ten podejmował aktywną walkę ze wszystkim, co polskie, czy to tradycją polskości, czy walcząc z chrześcijańską religią, czy bezpośrednio wspierając eksterminację: od pojedynczych  mordów dokonywanych na Polakach po akcje masowych deportacji całych polskich rodzin na zagładę w głąb Rosji. Polaków karano w imieniu władzy sowieckiej za wszelkie przejawy domniemanego ,,antysemityzmu”. Za przykład groźnego antysemityzmu uznano np. samo użycie słowa ,,żyd”. Na kresach zakazano pod karą 5 lat łagru używania słowa ,,żyd”, jako rzekomego objawu antysemityzmu i nakazano używać rosyjskiego określenia ,,jewrej”[58] .

Po zakończeniu działań wojennych przeciw Polsce, w drugiej fazie okupacji, przystąpiono już do planowego tępienia uznanych za ,,wrogów ludu” Polaków. Za takich uznano urzędników państwowych, samorządowych, sędziów, prokuratorów , funkcjonariuszy policji, oficerów i podoficerów wojska polskiego, właścicieli ziemskich , fabryk i przedsiębiorstw, kierowników organizacji kulturalno- oświatowych, związków religijnych , działaczy organizacji gospodarczych i spółdzielczych- cały najbardziej aktywny i zaangażowany element polskiego społeczeństwa. Wkrótce po wkroczeniu rosyjskich okupantów zaczęły się gwałtownie przepełniać wszystkie więzienia, oraz adaptowane dodatkowo na ten cel budynki. I tak np. w więzieniu w Białymstoku obliczonym na 1500 osób uwięziono 8000, w Oszmianie zamiast 100 zamknięto 700 osób, w Drohobyczu w jednoosobowych celach siedziało 15 do 20 osób, w Stanisławowie 26 osób w celi. Także patriotycznie usposobiona młodzież szkolna masowo była osadzana w więzieniach. W wielu z tych więzień w ogóle zaprzestano żywienia aresztowanych.

W śledztwie funkcjonariusze NKWD traktowali więźniów w najordynarniejszy, najbardziej brutalny i bestialski sposób. Podczas przesłuchań bito i torturowano do nieprzytomności, wrzucając zmaltretowaną i okrwawioną ofiarę z powrotem do celi. Oblewano zimną wodą przetrzymując na mrozie, wykonywano udawane egzekucje na uwięzionych. Wskutek tego bestialstwa więźniowie często dostawali obłędu, popełniali samobójstwa lub nerwowo już załamani podpisywali podsuwane im, spreparowane przyznanie do winy. W przypadkach fizycznego oporu więźnia desperata wobec tego gwałtu zostawał on zakatowywany na śmierć. Jednych więźniów skazywano zaocznie wyrokami na dożywotnie ciężkie katorgi, drudzy prowadzeni byli do piwnic, gdzie byli mordowani strzałem w tył głowy.                    

Urzędy NKWD posiadały przygotowane uprzednio przez komunistyczną agenturę listy oficerów polskich, szczególnie odznaczonych w walkach z roku 1920. Z właściwą sobie surowością wyłapywały ich, by wziąć odwet na każdym z nich z osobna. Większość z nich musiała śmiercią męczeńską przypieczętować swoją służbę żołnierską dla ojczyzny[59].

22 października 1939r na rozkaz Kremla odbyło ,,głosowanie powszechne” o włączeniu terenów Polski do ZSRR. W ten sposób imperialistyczna Rosja Sowiecka chciała sformalizować dokonany zabór Polski, pod pretekstem ,,demokratycznego wcielenia zachodniej Białorusi i Ukrainy” do ZSRS. NKWD w oparciu o litwaków zorganizowała dwa ,,komitety wyborcze” mające  legitymizować zabór- jeden na północy z siedzibą w Białymstoku, drugi na południu we Lwowie. Spośród wszystkich innych przykładów żydowskiej kolaboracji z sowieckim okupantem, owe komitety stanowiły akt największej zdrady Rzeczpospolitej, z jakim da się jedynie porównać Konfederację Targowicką. Jako arcyzdrajcy  firmowali owe komitety: w Białymstoku- Jakub Berman[60], we Lwowie Izaak Goldberg[61] vel Jerzy Borejsza, Julia Brystygierowa[62], Ozjasz Szechter[63] z żoną Heleną Michnik, Julia i Hilary Minc[64], J. Goldberg vel Jacek Różański[65] i Roman Werfold- wszyscy Żydzi urodzeni w Polsce, wszyscy byli członkami Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, wszyscy zadeklarowali się obywatelami sowieckimi. Jako charakterystyczną cechę ,,demokratyczności” roztaczanej przez owe komitety warto przytoczyć wydaną  przez komitet lwowski proklamację:,,...przypominając wszystkim o bezwzględnym obowiązku głosowania, pod karą 10 lat więzienia i wzywając wszystkich do poparcia prośby zwróconej do Rządu Sowieckiego, aby włączył te ziemie do Sowieckiej Republiki Ukraińskiej.”[66]

29 listopada, wbrew wszelkim zasadom prawa międzynarodowego, władze bolszewickie narzuciły obywatelstwo sowieckie wszystkim obywatelom polskim , którzy znaleźli się pod rosyjską okupacją.

Dalszym konsekwentnym niszczeniem narodu polskiego był przymusowy pobór obywateli polskich do armii czerwonej, już jako ,,obywateli sowieckich”, zaplanowany na początek 1940r. Objął on Polaków w wieku od 18 do 50 lat. Ilość wcielonych tą drogą do sowieckich formacji roboczych ocenia się na 100-:-150 tyś[67].

            Z zimą 1940r wszedł w realizację opracowany w Moskwie wielki plan deportacji na zagładę obywateli polskich z obszarów okupowanych w głąb ZSRS. Ludzi wywożono wg list ustalonych przez miejscowych aktywistów- komunistów. Wywózka już od pierwszej chwili dla większości była wyrokiem śmierci wydanym przez okupanta. Wyrokiem tym straszniejszym, iż nawet bez prawa ofiar do własnego pochówku w ziemi ojczystej- na kresach miało nie pozostać żadnego ich śladu, żadnego dowodu polskiej przynależności tych ziem.

            Wywózkę rozpoczynał niespodziewany nalot na polskie domostwa funkcjonariuszy NKWD. Patrole, które w nocy znienacka zabierały poszczególne rodziny z ich domów, składały się z dwóch lub trzech enkawudzistów, przyprowadzonych przez lokalnego milicjanta lub milicjantkę, często żydowskiego pochodzenia[68] . Niszczono i rabowano mienie napadniętych. Ofiarom zezwalano jedynie odziać się, zabrać podręczny bagaż i jeden kilogram mąki na osobę, po czym ładowano aresztowanych całymi rodzinami na ciężarówki. Osoby stawiające opór temu gwałtowi zabijano bezpardonowo na miejscu kolbą lub bagnetem. Zabitych miażdżono pod kołami ciężarówek. Następnie zniewolonych ludzi przewożono na stację i wpychano do zakratowanych wagonów towarowych. Wywożono ludność w nieznanym jej kierunku. Podróż o głodzie, ku wygnaniu na zagładę, w zaplombowanych, nie ogrzewanych, nie przystosowanych do przewozu ludzi wagonach, także w czasie wielkich mrozów osiągających – 50 stopni trwała od miesiąca do dwóch. Przez cały czas podróży dano więźniom trzy do czterech razy po 400 gram chleba. W wagonach znajdowało się po 50-60 osób w tym 30-35 dzieci. ,,W Kotłasie wynoszono martwe dzieci w wieku od 2 do 4 lat, na policzkach miały zamarznięte łzy...Gdzieniegdzie rodziły się dzieci , które matka karmiła swoją piersią dopóki była zdrowa, a jak zachorowała wskutek wygłodzenia na gruźlicę, to dziecko z głodu marło a matka męczyła się aż i ona zmarła. Tak dzieci i kobiety patrzyły ze łzami w oczach, bo wiedziały, że im też przyjdzie zginąć z głodu.”[69]. Dzieci, które zamarzły w wagonie były wyrzucane w czasie biegu pociągu prosto w śnieg. W drodze do Archangielska zmarłych palono w palenisku lokomotywy.

            Od zimy 1940 r do pierwszej połowy 1941r władze sowieckie przeprowadziły cztery masowe deportacje ludności, obejmujące ponad 1 200 000 obywateli polskich, głównie Polaków[70].

            Pierwszą deportacja przeprowadzona 10 lutego 1940r  objęła 220 tys osób, głównie średnich i niższych funkcjonariuszy państwowych , samorządowych i społecznych .

            Druga deportacja dokonana 13 kwietnia 1940r objęła ponad 320 tys, głównie kobiet, dzieci i starców jako rodzin wywiezionych na zagładę w pierwszej deportacji.

            Trzecia deportacja przeprowadzona na przełomie czerwca i lipca 1940r objęła niemal wyłącznie uchodźców z zachodnich i centralnych województw, w sumie ponad 240 tys ludzi. Do tej grupy dołączono inteligencję zawodową jako ,,element kontrrewolucyjny” i drobnych kupców jako ,,element spekulacyjny”.

            Czwarta deportacja na zagładę z czerwca 1941r , głownie z Wileńszczyzny objęła inteligencję zawodową, kolejarzy, wykwalifikowanych robotników, rzemieślników, możniejszych gospodarzy i uchodźców z Polski Zachodniej, jacy znaleźli się na tym trenie. Ogółem objęła 300 tys osób[71].

            Ostatnie transporty kolejowe wywożonych na zagładę Polaków odchodziły do ZSRR jeszcze w pierwszych dniach wojny niemiecko- sowieckiej.

            Deportowani obywatele polscy rozproszeni byli po całym terytorium ZSRR. Więźniowie znajdowali się w czterdziestu kombinatach zagłady tzw. ,,poprawczych obozach pracy przymusowej”- łagrach, dzielących się z kolei na 2500 obozów koncentracyjnych- ,,łagpunktów”. ,,Nie zaaresztowani” osadzeni w najsurowszych warunkach bytowania rozrzuceni byli w 3000 miejscowości, głównie w okolicach Archangielska, Wiatki, Wołogdy, Świerdłowska, u podnóża Uralu i w Kazachstanie.

            W obozach w tajdze syberyjskiej dzień nie różnił się od dnia. ,,Pobudka o 5 rano; praca przy baraku po lichym śniadaniu; od godziny 6.30 do 12.00 niewolnicza, bardzo ciężka praca w tajdze; o godzinie 12.00 bardzo marny obiad; dalsza praca w lesie od 13.00 do 16.00; praca przy barakach; godzina 22.00 cisza obozowa; w nocy walka z pluskwami „[72].

Niezdolni do dalszej pracy starsi, chorzy odstawiani na posiołek, otrzymywali pastylki, po spożyciu których po 30 minutach kończyli życie.

Wynagrodzenie dzienne za tą pracę stanowiło 400 gram chleba i 1 rubel ( cena 1 kg masła wynosiła 50 rubli). Za odmowę pójścia do pracy skazywano na 8 lat tzw. ciężkich robót, co oznaczało przyspieszenie momentu śmierci[73].

Śmiertelność wśród deportowanych do ,,obozów pracy” dochodziła do 30% rocznie, a procent ten był znacznie wyższy, przekraczając 50% w obozach na Kołymie. Wg danych uruchomionej w drugiej połowie 1941r ambasady polskiej w Kujbyszewie już  w 1941r liczba zgonów wśród deportowanych przekroczyła 760 tys[74].

Łącznie w głąb ZSRR wywieziono na zagładę około 1 700 tys obywateli polskich, z czego większość z nich, zgodnie z sowieckim planem ,zginęła.

Po wybuchu wojny niemiecko- sowieckiej w czerwcu 1941, w obliczu rosyjskiego odwrotu funkcjonariusze NKWD dokonywali mordów na polskich więźniach. Największego masowego morderstwa sowieccy okupanci dokonali we Lwowie,  w czterech tamtejszych więzieniach. I tak na Zamarstynowie NKWD wyciągało więźniów z cel i na zebrany tłum na podwórzu otwierało ogień z karabinów maszynowych. Ci, którzy wrócili do cel i zabarykadowali się, zginęli od  granatów ręcznych wrzucanych przez okna. Ilość zamordowanych we Lwowie ocenia się na 7do 8 tyś[75]. Podobnych masowych zbrodni komuniści dokonali w więzieniach w Wilnie, Wilejce, Dubnie , Krzemieńcu, Łucku. Dalsze mordy miały miejsce podczas pędzenia uwięzionych Polaków w głąb Rosji. Rozstrzeliwano ratujących się ucieczką z atakowanych przez Luftwaffe konwojów. Zabijano kolbami lub bagnetami opadających z sił, lub w obliczu zagarnięcia przez Whermacht, rozstrzeliwano polskich więźniów całymi grupami. Ogólną liczbę Polaków i Polek zamordowanych przez sowietów  podczas odwrotu przed Niemcami ocenia się na około 50 tys ofiar[76].   

12 lipca niemieckie czołówki pancerne przekroczyły Dniepr. Rosjanie zostali wyparci z obszarów wschodniej Polski. Skończyła się pierwsza okupacja sowiecka. Cały obszar  Polski objęła okupacja niemiecka.

                            

 

 

 

12. WŁADZE RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ NA OBCZYŹNIE

 

            Trwała wojna obronna Polski.Tymczasem 17 września 1939r łamiąc pakt o nieagresji największa armia świata – armia Związku Sowieckiego dokonuje zbrojnej agresji  na Polskę uderzając na polskie wojska od tyłu. Przejmując polskie ośrodki zapasowe, atakując oddziały polskie armie rosyjskie liczące półtora miliona żołnierzy wdzierają się jak najgłębiej w teren Rzeczpospolitej. Sowieckie brygady pancerne prą jak najszybciej ku przyczółkowi rumuńskiemu, dążąc do odcięcia połączeń z Rumunią. Rozbiór Polski staje się faktem. W zamian za łup przekraczający połowę obszaru najechanej Polski,  Stalin usankcjonowuje politykę Hitlera, walnie przyczyniając się do rozprzestrzenienia kilkumiesięcznej wojny europejskiej w pięcioletni  koszmar wojny światowej.

            W obliczu przegranej kampanii militarnej Polski, o której zadecydował sowiecki nóż w plecy, pozostaje jedynie możliwość kontynuacji skutecznej walki w oparciu o terytorium sojuszników Polski. 17 września nadeszła od premiera Deladiera zgoda na przeniesienie rządu Polskiego do Francji. 17 września odbyła się w Kutach ostatnia narada z udziałem prezydenta Mościckiego, marszałka Rydza-Śmigłego, premiera Sławoj-Składkowskeigo i ministra Becka. 18 września przekroczyli granicę rumuńską z zamiarem przedostania się do portu Constanzy a następnie do Francji. Trzeba dodać, że w było to całkowicie pełnoprawne posunięcie polskich władz. Otóż Konstytucja R.P.z 1935r nie wypowiada się w sprawie możliwości bądź niemożności funkcjonowania władz naczelnych R.P. poza granicami kraju. Ponieważ nie ma w jej treści żadnego artykułu zabraniającego władzom opuszczenia terytorium Polski, uznać można, że rozwiązanie takie było dopuszczalne i z niego właśnie skorzystał Prezydent R. P. Ignacy Mościcki w 1939r.

            Od razu 18 września, wkrótce po przekroczeniu granicy na żądanie rumuńskich władz odjechali specjalnym pociągiem z Czerniowiec, w którym zostali na trasie rozdzieleni: prezydent Mościcki ze szczupłą świtą został skierowany do Bicaz, wódz naczelny do Craiowej, a rząd do Slanic. Po przybyciu do wyznaczonych miejscowości wszyscy, wbrew zawartym uprzednio porozumieniom międzynarodowym, zostali internowani.

            Istotną przyczyną w sprawie dokonanego internowania były naciski władz sowieckich i hitlerowskich na rząd rumuński. Były to naciski nie tylko prowadzone kanałami dyplomatycznymi. Sowieci po nieudanej próbie zagarnięcia władz polskich jeszcze w granicach Polski na obszarze Śniatyń- Kuty- Kosów tym bardziej pilnowali, by wariant pułapki rumuńskiej działał niezawodnie. Nacisk ich na Rumunów miał ciężar tym większy, że nie ukrywano bynajmniej faktu zmasowania wielkich sił sowieckich nad granicą Bessarabii i Bukowiny.

            Władze polskie, wbrew rumuńskim naciskom, nie zrzekły się swych uprawnień konstytucyjnych. Samo zaś internowanie nie mogło wpłynąć na ich prawa konstytucyjne, tym bardziej, że przeprowadzone zostało przez Rumunów pod naciskiem niemieckim i sowieckim z naruszeniem zasad prawa międzynarodowego. Zasad , które dozwalały prezydentowi i rządowi państwa prowadzącego wojnę na przejazd przez terytorium państwa neutralnego. Rząd i prezydent, choć uwięzieni i częściowo izolowani od nadchodzących wieści na obszarze Rumunii, nie tracili z oczu zagrożeń wynikających z zaistniałej sytuacji. Największą troską było, by przedłużająca się przymusowa zwłoka nie przerodziła się w niebezpieczeństwo przerwania ciągłości naczelnych władz Rzeczpospolitej i nie dała w skutkach zepchnięcia Polski z roli suwerennego partnera do roli reprezentowanego, jak w poprzedniej wojnie przez jakąś nową odmianę ,, komitetu narodowego”. ( Jak wykazała dalsza historia obawy te potwierdziły się całkowicie, gdy wkraczający powtórnie do Polski sowieci powołali swój marionetkowy ,,polski” rząd pod nazwą Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego.-dop. autora) Rozwiązanie tego pozornie trudnego w zaistniałej sytuacji problemu tkwiło w samej treści Konstytucji Rzeczypospolitej Polski. Zgodnie z nią, jedną z prerogatyw prezydenta R.P. było wyznaczenie na czas wojny swojego następcy (art. 13 ust. 2b):,,Do prerogatyw (Prezydenta R.P.) należy: ...b) wyznaczenie na czas wojny następcy Prezydenta Rzeczypospolitej.” Szczegółowo sprawę regulował art. 24 ust1:,,W razie wojny okres urzędowania Prezydenta Rzeczypospolitej przedłuża się do upływu trzech miesięcy od zawarcia pokoju; Prezydent  Rzeczypospolitej osobnym aktem ogłoszonym w gazecie rządowej wyznaczy wówczas swojego następcę na wypadek opróżnienia się urzędu przed zawarciem pokoju.”

            W nocy z 29 na 30 września 1939r z ambasady Polskiej w Bukareszcie do ambasady R.P. w Paryżu przychodzi telegraficzna nominacja Władysława Raczkiewicza na Prezydenta Rzeczypospolitej Polski z rezygnacją prof. Mościckiego z dotychczas pełnionej funkcji.

Nie był to wybór przypadkowy i choć ograniczony warunkami wojny, czas potwierdził jego słuszność .              

            Władysław Raczkiewicz już od wczesnych lat związany był z działalnością polityczną jako aktywny działacz ZMP ,,Zet”na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Dorpacie. Nastepnie prezes Naczelnego Polskiego Komitetu Wojskowego , współtwórca korpusów polskich w Rosji i prezes konspiracyjnej  antybolszewickiej Rady Naczelnej Polskiej Siły Zbrojnej. W latach niepodległości Polski ciesząc się wielkim zaufaniem Marszałka Piłsudskiego, był zastępcą Komisarza Cywilnego i Delegatem Rządu Polskiego do Rządu Litwy Środkowej, wojewodą nowogródzkim, wileńskim, krakowskim i pomorskim. Jako wojewoda pomorski w latach 1938-39 zasłużył się dla rozbudowy nowego portu rybackiego we Władysławowie i przygotowaniu Wybrzeża do wrześniowej obrony. Wł. Raczkiewicz był niekonwencjonalnym ministrem spraw wewnętrznych w koalicyjnym gabinecie Wincentego Witosa w 1921r, w poza parlamentarnym gabinecie Wł. Grabskiego w 1925r i liberalnym gabinecie Zyndarma Kościałkowskiego .Naraził się on szczególnie komunistom oraz innym agenturom sowieckim w Polsce, powołując w 1935r Społeczne Komitety Walki z Komunizmem z aktywnym udziałem przedstawicieli partii opozycyjnych.

            Istotne do powierzonej funkcji Prezydenta doświadczenie praktyczne zdobył Raczkiewicz jako Marszałek Senatu II kadencji (lat 1930-35). Będąc wybitnym działaczem i członkiem Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem, potrafił z dużym obiektywizmem i taktem kierować pracami Senatu. Także działający pod jego kierownictwem w latach 1934 –39 Światowy Związek Polaków Za Granicą (Światpol) okazał się tak prężną organizacją , że autorytet Raczkiewicza stał się w kręgach światowej Polonii niepodważalny. To z jego inspiracji rozbudowano prasę polonijną w Niemczech, we Francji , Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i krajach Ameryki Środkowej. Nauczyciele delegowani z kraju przez Światpol zdynamizowali działalność szkół polskich we wspomnianych krajach oraz ruch harcerski Macierzy Szkolnej i Sokoła. W Warszawie, obok zjazdów plenarnych ,,Światpolu”, były organizowane przez organizację polonijne spotkania branżowe. Zasługą prezesa Związku było zaproszenie do współpracy na odcinku polonijnym Prymasa Polski, ks. kardynała Augusta Hlonda i kierowanego przez niego duszpasterstwa polonijnego

            Dnia 30 września 1939r Władysław Raczkiewicz po złożeniu przysięgi w gmachu ambasady polskiej  w Paryżu objął stanowisko czwartego Prezydenta Rzeczypospolitej Polski. Aktem tym została uprawomocniona legalna ciągłość naczelnych władz Państwa Polskiego i stąd wyłoniny Rząd R.P., bezzwłocznie uznany przez Francję, Wielką Brytanię a później także przez inne kraje. Dnia 2 października 1939 r Rząd USA oświadczył:,, Sama okupacja terytorim nie powoduje prawnie upadku rządu. Stany Zjednoczone będą przeto uważać że Rząd Polski istnieje nadal , stosownie do zasad konstytucji polskiej.” Zgodnie z tym założeniem ambasadorowie poszczególnych państw jacy przed wojną urzędowali w Warszawie znaleźli się przy Rządzie Polskim w Angers we Francji. W wielu państwach, zwłaszcza innych neutralnych działały w dalszym ciągu polskie placówki dyplomatyczne, co było milczącym uznaniem Rządu Polskiego. W świetle prawa międzynarodowego taka postawa państw wobec władz polskich była także zgodna z IV protokołem Konwencji Haskiej:Art.43,,...okupantowi nie wolno dokonywać zmian w sytuacji prawnej państwa okupowanego. Państwo okupowane zachowuje więc swoją suwerenność, choć czasowo nie może wykonywać praw z niej wynikających.” Rząd legalny, o którym mowa w konwencji, to ten rząd , który w państwie okupowanym faktycznie sprawował władzę przed wprowadzeniem okupacji[77]..

            Powierzając gen. Sikorskiemu misję utworzenia pierwszego polskiego rządu na obczyźnie -Rządu Jedności Narodowej- Prezydent Raczkiewicz przypomniał, że ,,tragiczna godzina dziejowa wymaga, aby zapomnieć o różnicach wewnętrznych i przez jedność narodową zmierzać do głównego celu – odbudowania Polski.” Zgodnie z tą wytyczną i art. 79 ust.2 Konstytucji R.P. prezydent dekretem z 9 XII 1939r powołał Radę Narodową Rzeczypospolitej Polski ,, na czas trwania wyjątkowych okoliczności wywołanych wojną jako organ doradczy Prezydenta R.P. i rządu”, mającą stanowić surogat parlamentu a składającą się z reprezentantów wszystkich polskich ugrupowań politycznych.

Przez cały okres sprawowania urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej Władysław Raczkiewicz musiał stanąć na straży ciągłości państwowości polskiej , przestrzegania Ustawy Konstytucyjnej  Rzeczypospolitej Polski jak też egzekwowania podjętych wobec Polski sojuszniczych zobowiązań. Próby wywierania nacisku na prezydenta na rzecz odejścia od w/w polskich priorytetów szły wielotorowo. Od członków rządu czy Rady Narodowej nieraz reprezentujących wąsko pojmowany partyjny interes czy wręcz osadzonych jako wtyczki chcących podporządkować działania polskich władz doraźnym celom politycznym rządów sojuszniczych, po próbujących bezpośrednio narzucić swą zwierzchność przedstawicieli tych państw

            Także groźny charakter działań wobec polskiej racji stanu miały wyskoki powołanych, dzięki sojuszniczej protekcji premierów Sikorskiego i Mikołajczyka. Pierwszy poważny konflikt między prezydentem a premierem Sikorskim wybuchł latem 1940r. Po świeżo zakończonej klęską aliantów kampanii francuskiej, ważkie zarzuty padały wobec gen. Sikorskiego za złe przeprowadzenie ewakuacji Polskich Sił Zbrojnych z kontynentu i poniesione wskutek tego, jak i braku koordynacji ich dowodzenia, znaczne straty. W krytycznym okresie działań we Francji między 10 a 17 czerwca wódz- premier ,,zniknął” nie kontaktując się z Prezydentem, Rządem czy polskimi oddziałami. ,,Odnalazł” się dopiero na Wyspach Brytyjskich, gdzie już szukał angielskiego poparcia dla utrzymania swojego stanowiska. Zapewne znalezieniu tego poparcia służyło złożenie przez generała memoriału brytyjskiemu ministrowi spraw zagranicznych E. Halifaxowi na temat nawiązania stosunków Polski z okupującym nasz kraj Związkiem Sowieckim i utworzenia tam armii polskiej. Sikorski składając memoriał pominął osobę Prezydenta i nie wniósł sprawy tego memoriału na posiedzeniu Rady Ministrów.  Ten samowolny i absurdalny w ówczesnej sytuacji międzynarodowej pomysł posunął Sikoskiemu korespondent PAT Stefan Litauer, związany z wywiadem sowieckim. Jednak najpoważniejszy na tej linii kryzys w stosunkach prezydent premier wybuchł na tle tzw. układu Sikoski- Majski latem 1941r ,gdy obaj okupanci Polski zwarli się w śmiertelnym starciu o panowanie nad Europą. Istotę stanowił temat przyszłej granicy polsko- sowieckiej. Ze strony prezydenta, mającego stać na straży należnych Polsce praw, chodziło o wyrzeczenie się ze strony ZSRR zdobyczy terytorialnych wynikających ze zbrodniczych układów zwartych w sierpniu 1939r z Niemcami i uznanie ważności wszystkich umów polsko- sowieckich sprzed 1 września 1939r. W tym wypadku, gdy zagrożona niemiecką ofensywą władza sowiecka była bardziej skłonna do ustępstw od swojej zaborczej doktryny, premier Sikorski, akceptujący fakt iż ,,strona angielska w sposób niemal brutalny odsuwała polskiego ministra spraw zagranicznych od stołu obrad”[78] nie tylko podpisał nie dający Polsce gwarancji granicznych układ, lecz podpisał go łamiąc trzykrotnie konstytucję: zawarł umowę, międzynarodową , która to sprawa należała do Prezydenta; zrezygnował z podpisu ministra spraw zagranicznych na umowie międzynarodowej; ,,zapomniał”, że Prezydent stanowi o wojnie i pokoju a umowa z Rosją miała być aktem zawarcia pokoju. 1 sierpnia Prezydent wystosowuje 1941 wystosowuje list do premiera, w którym oświadcza, że ,,nastąpiło naruszenie Konstytucji i że Prezydent umowę zawartą uważa za całkowicie nieważną dla państwa.” Stwierdził tu jednoznacznie, że podpisany bez jego pełnomocnictwa układ nie ma mocy wiążącej. Mimo złamania konstytucji, postanowienia tego układu weszły w życie zgodnie z jego art.5:,,Układ niniejszy wchodzi w życie natychmist po podpisaniu i nie podlega ratyfikacji.” W sprawie tej nie chodziło tu bynajmniej o konflikt dotyczący formalnych procedur, lecz o powolność Sikorskiego wobec brytyjskich nacisków służących nawiązywaniu nowego sojuszu z Rosją kosztem Polski i podjętych wobec niej w 1939r zobowiązań.   

            Po wypadku i śmierci gen. Sikorskiego podobne lub nawet bardziej niechlubne ,,polityczne posunięcia” miewał protegowany przez Anglików PSL- owski premier St. Mikołajczyk.

Tak oto już na starcie swojej Prezydentury Władysław Raczkiewicz był zmuszony pod naciskiem aliantów zachodnich i wspieranej przez nich opozycji wewnętrznej modyfikować podstawy prawne swojego urzędu przez odpowiednią interpretację Ustawy Zasadniczej, nie dopuszczając jednak do koniunkturalnych czy wynikających z doraźnych korzyści jej nadużyć.

   Główne jednak zagrożenie dla legalnej państwowości polskiej szło ze strony zaborców Polski: Niemiec i Rosji. Zagrożenie realne w wypadku ich zwycięstwa w toczonym światowym konflikcie.

            Rzesza Niemiecka utrzymywała, iż po zakończeniu działań wojennych państwo polskie uległo debellacji*[79], której efektem jest utrata suwerenności, a tym samym przerwanie ciągłości państwowej .Stanowisko takie było niezgodne z postanowieniami prawa międzynarodowego , bowiem warunkami zaistnienia stanu debellacji jest dokonanie podboju i aneksja podbitego terytorium, a w wypadku Polski nie było ani podboju ani aneksji. Nie mogło być podboju, bo nie było kapitulacji i nie mogło być aneksji, bo ta nie jest możliwa duranto bello** , a wojna będąca wojną koalicyjną – trwała dopóki alianci ją prowadzili. Nie mające legalnej podstawy, ani prawnych skutków stanowisko Niemiec podzielał Związek Sowiecki. Co więcej, uprzedził on zresztą Niemcy w przyjęciu takiego punktu widzenia. Propaganda niemiecka wiązała utratę polskiej suwerenności z przekroczeniem granicy przez rząd R.P. , natomiast rząd sowiecki wyraził taki pogląd jeszcze przed opuszczeniem Polski przez jej władze naczelne, w nocie skierowanej 17 września do ambasady polskiej w Moskwie. Choć stanowiło to jednoznaczną wykładnię zamiarów sowieckich: przekreślenie istnienia państwowości polskiej, to bez względu na datę sformułowania takiego stanowiska ani w jednym, ani w drugim przypadku nie podważało to nieprzerwanego istnienia suwerennego państwa polskiego dopóki trwało ono przy wyznaczonych podczas niepodległości swych konstytucyjnych zasadach[80].

            Tu też Ustawa Konstytucyjna Rzeczypospolitej Polskiej staje się jedną z przeszkód w rokowaniach premiera Mikołajczyka z władzami sowieckimi w 1944r. Wśród żądań Stalina dążącego do zawładnięcia Polską znalazł się nieprzypadkowo postulat odrzucenia Konstytucji Kwietniowej, a tym samym podjęcie kolaboracji z okupantem.   

            Istotę zagadnienia w tym względzie przedstawił jeszcze w 1939r, niegdyś zagorzały przeciwnik  wprowadzenia tej ustawy zasadniczej w 1934 prof. St. Stroński:,, Zerwanie ciągłości prawnej przez porzucenie w sposób dowolny obowiązującej Konstytucji r. 1935 i nawrót również w sposób dowolny do konstytucji z 1921r, jest po prostu jakby zaproszeniem do uśmiercenia prawa w państwie i samego państwa, wraz z samobójstwem władz państwa. Rząd Polski, któryby dowolnie obwieścił uchylenie obowiązującej konstytucji r.1935 przestałby z tą chwilą być Rządem Polskim, którym może być właściwie i wyłącznie na gruncie obowiązującej konstytucji.(podkreślenie autora) Takie zniesienie obowiązującej konstytucji byłoby zresztą prawnie nieważne, gdyż ani rządowi, ani prezydentowi nie wolno jej znieść czy zmienić. Od razu zamiast prawnych władz państwa: Prezydenta i Rządu byłby to już tylko ,,komitet polski”, gdzie kto chce i w jakimkolwiek składzie, czyli państwo popadłoby w rozstrój, bezład i bezwład”[81].Na tej też płaszczyźnie funkcjonowania tej jedynej legalnej Konstytucji rozstrzygała się ( i rozstrzyga nadal !)główna rozgrywka o przywrócenie prawdziwie wolnej Polski.

            Po wkroczeniu na obszar niemieckiego zaboru Rzeczpospolitej z 1939r, Stalin, w celu przejęcia także tych obszarów, powołuje z zadeklarowanych za poprzedniej okupacji sowieckiej zdrajców Ojczyzny ,,komitet polski” pod nazwą PKWN. Ten samozwańczy niby-rząd nie mający żadnych podstaw prawnych i przedstawicielskich realizuje służący zniewoleniu kraju przedstawiony negatywny scenariusz prof. Strońskiego. Jako całkowicie nielegalna władza przyjmuje rzekomo konstytucję z 1921, co ma faktycznie służyć jego ,,przedstawicielom” domagać się rezygnacji prezydenta Raczkiewicza i ustąpienia ministrów legalnego rządu. Równocześnie uznaje rozbiór Polski dokonany na podstawie paktu Ribentropp- Mołtow akceptując tzw. linię Curzona. W ten sposób, przy złamaniu wszystkich wspomnianych polskich jak i międzynarodowych praw, osadzona zostaje zwierzchność okupacyjna służąca zniewoleniu społeczeństwa polskiego i podporządkowaniu go największemu dotąd znanemu w historii systemowi zbrodni.

            Jednak legalne władze Rzeczypospolitej Polskiej nie ustępują ze swych suwerennych praw ani przed sowiecką siłą militarną, ani politycznym kłamstwem, ani pod presją zdradzających Polskę na konferencji w Teheranie i Jałcie dotychczasowych sojuszników . 

Już po upadku Powstania Warszawskiego Prezydent R.P dymisjonuje z funkcji premiera protegowanego przez sprzymierzonych na głównego reprezentanta władzy polskiej Mikołajczyka. Owa protekcja Mikołajczyka jako rzekomego reprezentanta Władz Polskich miała służyć zwolnieniu aliantów z niedotrzymania nie rozliczonych dotąd sojuszniczych zobowiązań. W miejsce gabinetu polityki kapitulacyjnej mianuje prezesem Rady Ministrów socjalistę Tomasza Arciszewskiego, który w swoim expose trafnie ujął sens działań toczących się wokół sprawy legalnych polskich władz:,,Doraźny i istotny wybór polityczny leży pomiędzy wyraźnym stwierdzeniem bezprawia sowieckiego, zdrady aliantów a zagmatwaniem sprawy kompromisami, których efekt byłby, ze powiesilibyśmy się [ jako suwerenna Polska]własnymi rękami”[82] .Przytłoczony latami swej politycznej indolencji czy może wręcz tępoty St. Mikołajczyk ,niestety, tego nie rozumiał. Za namową swoich angielskich protektorów  pojechał, lecz już jedynie jako były premier ,,legitymizować” rozbiór jałtański na Rzeczypospolitej.

            Nowy premier, w przeciwieństwie do swoich obu poprzedników, lojalnie współpracuje z głową Państwa Polskiego. Rząd ten doprowadził do nominacji przez prezydenta 21 grudnia 1944 r. gen. Leopolda Okulickigo Komendantem Sił Zbrojnych w Kraju, do umocnienia najważniejszego atutu polskiej sprawy-rozbudowy PSZ przez powołanie trzybrygadowych dywizji i przeorganizowanie 2 Brygady Pancernej na 2 Dywizję Pancerną. Także w następstwie odrzucenia traktatu rozbiorowego Polski w Jałcie Prezydent Raczkiwicz z pełnym poparciem rządu mianuje gen. Władysława Andersa pełniącym obowiązki Naczelnego Wodza ze wszystkimi uprawnieniami dowódczymi. Decyzja ta, oprócz obsadzenia na tym stanowisku  kompetentnego dowódcy, miała na celu ,,uspokojenie uzasadnionego niepokoju wśród zdradzonego przez aliantów Wojska Polskiego- nie do pomyślenia byłoby, aby oddziały polskie biorące dziś udział w walkach miały cofnąć się lub oddać broń. Wojsko Polskie powinno być świadome, iż Rząd polski pozostaje na swym stanowisku i będzie walczył o słuszne prawa Polski”[83]. Osoba gen. Andersa- najbardziej niezłomnego z niezłomnych dla sprawy wolnej Polski- gwarantowała tym samym niezłomność pretendującej go władzy. Trzeba tu wyraźnie zaznaczyć, iż w tym krytycznym momencie alianckiej zdrady wycofanie z walki Wojska Polskiego dałoby sprzymierzonym wygodny powód niedotrzymania zaciągniętych uprzednio wobec Polski sojuszniczych zobowiązań.  

8 maja 1945 Niemcy podpisały bezwarunkową kapitulację. Zwycięstwo, do którego Polacy  włożyli istotny wkład ponosząc ogromną ofiarę, nie zostało im dane. Wojna została wygrana, lecz Polska przegrała pozostając krajem okupowanym. W tym powojennym okresie z dalszych dokonań dyskryminowanych już przez niedawnych sojuszników polskich władz państwowych warto wspomnieć o realizowanej pomocy wobec wygnanych przez wojnę z Kraju Polaków dla zachowania bezcennej patriotycznej substancji na przyszłość. Rząd otoczył opieką jeńców polskich przebywających na terenie Niemiec, Szwajcarii, Francji. Po konferencji w Jałcie starał się zabezpieczyć mienie państwowe, powołał Polską Fundację Kulturalną w Anglii, mającą pielęgnować idee patriotyczne po zniewoleniu Polski  , rozbudował sieć polskich szkół, zabezpieczył prawnie emigrację demobilizowanych żołnierzy polskich- w swej większości odmawiających powrotu do okupowanej i okrojonej Ojczyzny. Władze polskie organizowały pomoc ludności Warszawy, korzystając ze środków pozostałych z części sprzedanego złota o wartości 600 tyś dolarów oraz uruchomił dla kraju akcje UNRRA, American Joint i Distribution Commitee.

Najważniejszym jednak było, iż wbrew wszelkim przeciwnościom i naciskom legalne władze Rzeczypospolitej, uosobione w osobie Prezydenta Władysława Raczkiewicza nie sprzedały Polski układom rozbiorowym, jak zrobił to 150 lat wcześniej Stanisław August Poniatowski . Nie ujmując nic osobie czwartego  Prezydenta R.P, trzeba zaznaczyć wielkie znaczenie doskonałej  Ustawy Konstytucyjnej  Rzeczypospolitej Polski uchwalonej w 1935r , której był wiernym strażnikiem.

Przy skłonnościach anarchistycznych wielu naszych rodaków, instytucja Naczelnika Państwa, a później Prezydenta miała chronić państwo, harmonizować działania partii politycznych dla dobra tego państwa, bronić go na zewnątrz i przed próbami wewnętrznego rozkładu. Stałe zagrożenie niepodległości i integralności państwa polskiego ze strony Niemiec i Rosji Sowieckiej podpowiadało silną prezydenturę, a taką przewidywała Konstytucja Kwietniowa. Stąd nieprzypadkowo wrogiem nr 1 tej konstytucji była Rosja Sowiecka i komuniści polscy. W silnej władzy wykonawczej widzieli oni przede wszystkim groźbę dla siebie. W słabym państwie, rozbitym na anarchizujące kluby poselskie, czuli się bezpieczniej i wygodniej. W okresie niepodległości żydokomunie w walce z  określaną w ich propagandzie ,,faszystowską konstytucją kwietniową”, udało się zdobyć zwolenników wśród żydowskich odłamów PPS, żydowskiego Bundu oraz w części członków Stronnictwa Ludowego:SL

            W odniesieniu do reguł funkcjonowania władzy w Polsce  trzeba zaznaczyć, że mocna osobowość i mocny charakter Marszałka Piłsudskiego łagodziły negatywne skutki funkcjonowania tzw. Małej Konstytucji , a później Konstytucji Marcowej. System parlamentarno-gabinetowy, który przewidywała Konstytucja Marcowa, nie brał pod uwagę niskiej kultury państwowej znacznej części społeczeństwa polskiego, skromnie wykształconego i podatnego na różnego rodzaju demagogię antypaństwową.

            Konstytucja Kwietniowa była próbą ustrojowego zabezpieczenia przed tą demagogią, której wyrazem był np. krakowski kongres Centrolewu czy tzw. Front Morges. Była też próbą usankcjonowania sprawnie działających w czasie pokoju i w czasie wojny naczelnych władz wojskowych, narażonych na groźbę agresji potężnych sąsiadów – Niemiec i Rosji bolszewickiej. Klęska wrześniowa, będąca wynikiem nie sprowokowanej agresji niemiecko- sowieckiej, była ciężką próbą przetrwania w czasie drugiej wojny światowej zasad Konstytucji Kwietniowej. Mimo to m.in za sprawą niezłomnej postawy Przeydenta R.P. Władysława  Raczkiewicza gwarantowała ona legalną ciągłość państwowości polskiej na emigracji i w podziemiu krajowym. Wskutek przyjętego przez niego dobrowolnego zrzeczenia się części prerogatyw w ramach tzw. umowy paryskiej Rząd stawał  współuprawnionym z Prezydentem do postanowień, które już bez zgody Rządu zapadać nie miały. Trzeba wyraźnie zaznaczyć ,że postanowienia prezydenta w sprawie umowy paryskiej odnoszące się do uprawnień stanowiących jego prerogatywy, wyszczególnione w art. 13 zmieniło jedynie system polityczny, lecz pozostało w zgodzie z postanowieniami Konstytucji. W ten sposób praktycznie okazało się, iż w ramach Konstytucji Kwietniowej dadzą się pomyśleć i praktykować dwa systemy rządzenia: jeden autorytatywny, wykonujący o ile jest to możliwe, najściślej koncentrację władzy w osobie głowy państwa, drugi dostosowujący według suwerennego uznania czynnika nadrzędnego ten ustrój do wymagań polskiej racji stanu i zapewniający harmonijne współdziałanie wszystkich czynników państwowych i społecznych [84]. W ten praktyczny sposób ,,umowa paryska” ,oprócz wykazania doskonałości i uniwersalności polskiej ustawy zasadniczej, zadała kłam przyszłej, a funkcjonującej dotąd komunistycznej propagandzie o rzekomej niedemokratyczności Konstytucji R.P. z 1935r. Propagandzie mającej sankcjonować zabór wschodniej Polski i sowiecką zwierzchność na obszarze Polski zachodniej

Trzeba wyraźnie zaznaczyć, iż równoczesny dotąd brak stosowania tej Konstytucji w kraju dyskredytuje aparat państwa w Polsce, jako wywodzący się z sowieckiej okupacji obcy, naszemu społeczeństwu, system władzy. Stąd postać czwartego Prezydenta R.P., jako temat wręcz zakazany jest wstydliwie przemilczana zarówno w urzędowych programach nauczania historii dla szkół, jak i w środkach ,,publicznego” przekazu. Ta sama sprawa dotyczy nieformalnego dotąd zakazu publikacji Ustawy Konstytucyjnej z 23 kwietnia 1935, której treść niczym piętno hańby tworzących władzę, jest skrywana przed oczami Polaków.       

            Ponieważ postanowienia Teheranu i Jałty były (i są !) usankcjonowaniem stanu wojny 17 września 1939r z Rosją, Prezydent Raczkiewicz zgodnie z posiadanymi prerogatywami polskiej konstytucji (art.24 ust.1) wyznaczył na swego następcę Augusta Zaleskiego 26 kwietnia 1947. Nie szczędzący zdrowia w swojej pracy dla Polski, zniszczony śmiertelną chorobą czwarty Prezydent R.P. Władysław Raczkiewicz zmarł 6 czerwca 1947. Piątym prawowitym Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej został August Zaleski.

 

* debellacja – zawojowanie, ostateczny podbój terytorium nieprzyjaciela w wyniku zwycięskiej wojny, ostatecznej klęski militarnej i kapitulacji przeciwnika.

 

 

NA MARGINESIE:

Znane autorowi pozycje piśmiennicze dotyczące tego tematu a polecane pod względem wiarygodności autora lub rzetelności naukowej opracowania:

-     Wł Pobóg Malinowski ,, Najnowsza historia polityczna Polski” t.III

-         E. Raczyński, T. Żenczykowski ,,Od Genewy do Jałty” wyd. Londyn.

- Wł. Rostocki ,,Stosowanie Konstytucji Kwietniowej w okresie drugiej wojny światowej 1939-1945. wyd. KUL Lublin 1989.

-         ,,Materiały do działań polskiego uchodźstwa niepodległościowego 1939-1990”praca zbiorowa wyd. Caldra House t. I- VI Londyn 1996r

     


13. POLSKIE SIŁY ZBROJNE POZA KRAJEM

 

I Korpus Polski.

 

            Wobec zaistniałej klęski Francji, na podstawie ustaleń z 19 czerwca 1940r, premiera R.P. Wł. Sikorskiego z premierem Wielkiej Brytanii W. Churchilem, Wojsko Polskie miało być reorganizowane na Wyspach Brytyjskich. W sumie do 26 lipca 1940r w Wielkiej Brytanii znalazło się 4 475 oficerów i 12 730 szeregowych wojsk lądowych Przybyli żołnierze zostali rozmieszczeni na terenie Szkocji. W dniu 5 sierpnia 1940r podpisana została w Londynie umowa wojskowa polsko- brytyjska. Zgodnie z tą umową polskie wojska lądowe miały tworzyć związek operacyjny , walczący na jednym teatrze działań, dowodzony przez dowódców polskich, pod polskimi sztandarami z zachowaniem wszelkich polskich odznak i emblematów. Tylko w wyjątkowych wypadkach oddziały polskie mogły podlegać dowództwu brytyjskiemu pod warunkiem zgody wyrażonej ze strony dowództwa polskiego. Wyposażenie dla tworzonego wojska miała dostarczyć Wielka Brytania[85] .

            W końcu sierpnia 1940r polskie wojska lądowe składały się  z dwóch brygad strzelców, trzech brygad kadrowych i zgrupowania żołnierzy broni pancernej. Na bazie tych sił 28 września 1940r rozkazem Naczelnego Wodza  gen. Sikorskiego++++ został powołany I Korpus Polski. Na początek swoich zadań , w okresie zagrożenia wysp niemiecką inwazją, objął obronę odcinak wybrzeża Szkocji.

            Po trwających licznych zabiegach o zaopatrzenie brytyjskie w należne na postawie umowy uzbrojenie, 25 lutego 1942r Naczelny wódz wydał rozkaz nakazujący formowanie

1 Dywizji Pancernej. Trzeba tu zaznaczyć, iż była to samodzielna decyzja polskich czynników kierowniczych, powzięta bez uzgodnienia z Brytyjczykami. Zgoda brytyjska  zatwierdzająca tę decyzję nadeszła dopiero 6 marca 1942r [86].

            Wobec brytyjskich działań ograniczających przekazanie z bliskiego wschodu 10 tys. żołnierzy polskich na potrzeby I korpusu, Naczelne Dowództwo WP zdecydowało się na nadanie mu charakteru jednostki elitarnej. Na naradzie sztabowej ustalono ,że w składzie I Korpusu WP znajdzie się rozbudowana do pełnych etatów dywizja pancerna , brygada spadochronowa i tylko jedna  brygada strzelców, przy jednoczesnym zredukowaniu innych broni i służb korpusu do niezbędnego minimum.

            Już 31 sierpnia 1942 1 Brygada Spadochronowa została wydzielona z korpusu i podporządkowana bezpośrednio Naczelnemu Wodzowi. W 1944r , w związku z planowaną inwazją na kontynent, sztab sprzymierzonych wystąpił do Naczelnego Wodza gen. Sosnkowskiego o przekazanie 1 Brygady Spadochronowej do operacji w Europie Zachodniej. W związku z tym 12 marca 1944, dowództwo brytyjskie m.in. zapewniało, że,, Jeżeli powstanie potrzeba użycia tej brygady w Polsce, zostanie ona oddana do dyspozycji polskiego Naczelnego Wodza. Jest jednak rzeczą niemożliwą w tym okresie [ tj. przygotowań do inwazji – dop. autora] dać ostateczną gwarancję w przedmiocie [ dostarczenia] samolotów, lecz wszelki wysiłek będzie uczyniony , żeby przygotować samoloty do transportu brygady di Polski „[87]. Sojusznicy jednak nie poinformowali N. W. gen. Sosnkowskiego, że w wyniku ustaleń teherańskich terytorium Polski znalazło się w pasie działań strategicznych Armii Czerwonej. W związku z tym wszelkie działania brytyjskie na tym terenie musiały uzyskać akceptacje ZSRS[88].Ostatecznie 6 czerwca rząd kierowany przez Mikołajczyka , po zaopiniowaniu gen. Tatara o przekazaniu bezwarunkowym brygady do dyspozycji brytyjskiej , wyraził zgodę na wypożyczenie1 Brygady Spadochronowej do dyspozycji sprzymierzonych.

            W kwietniu 1944r wobec nieosiągnięcia przez 1 Dywizję Pancerną pełnego etatu N.W. nakazał przekazanie wszystkich zdolnych do służby liniowej szeregowych byłego I korpusu polskiego do tej elitarnej jednostki.

Jak zostały użyte i z jakim skutkiem przez aliantów owe jednostki mające pierwotnie służyć na potrzeby wyzwolenia kraju, jest już sprawą znaną na podstawie opracowań dostępnych w kraju i nie wymaga dalszego wyjaśnienia w niniejszej pracy.

 

Polskie Siły Powietrzne i Polska Marynarka Wojenna.

 

Polskie siły zbrojne stacjonujące w Wielkiej Brytanii uzupełniały Polskie Siły Powietrzne. Liczyły one 10 dywizjonów myśliwskich  i 5 dywizjonów bombowych. Na brytyjską  akceptację wobec powstania tego stosunkowo potężnego lotnictwa w proporcji do całości polskich sił stacjonujących na wyspach, niewątpliwy wpływ miał jego iście przebojowy chrzest bojowy w okresie Bitwy o Anglię. W okresie największego natężenia bitwy, gdy obie strony stały na skraju swego wyczerpania, w chwili ewidentnego braku wyszkolonych pilotów po brytyjskiej stronie, RAF otrzymał wsparcie doświadczonych 140 myśliwców polskich i 80 kanadyjskich. Owa elita lotnicza, która weszła w drugiej połowie toczącej się bitwy, nie tylko wynikami przebiła osiągnięcia dotychczasowych jej uczestników,  

, lecz w tym kluczowym  okresie przełomu przeważyła dosłownie szalę zwycięstwa  na brytyjską stronę, w tej pierwszej w dziejach wojnie powietrznej. W okresie bitwy lotnicy polscy wykazali nie tylko swoją klasę jako pojedynczy piloci dokooptowani do brytyjskich dywizjonów, lecz jako samodzielne polskie formacje. W Bitwie o Anglię zdążyły wziąć udział już 4 polskie dywizjony, w tym dwa myśliwskie. Wobec wykazanych tych polskich predyspozycji, Brytyjczycy nie tylko nie oponowali wobec rozbudowy nieproporcjonalnie dużego w stosunku do reszty polskich sił lotnictwa, lecz dbali o jego jak najnowocześniejsze wyposażenie i rozbudowę jego personalnego zaplecza.

            W okresie wojny działająca w oparciu o Wyspy Brytyjskie Polska Marynarka Wojenna osiągnęła apogeum potęgi w całej swojej historii. Podwaliny do jej rozbudowy dała przeprowadzona w przededniu wybuchu wojny operacja ,,Pekin”, polegająca na odejściu trzech najnowszych niszczycieli do Wielkiej Brytanii. Owa słuszna w swoich skutkach decyzja nie miała służyć bynajmniej uchronieniu tych okrętów ( nie po to się buduje nowoczesne okręty wojenne by wycofywać je w chwili wojny ! ),  lecz użyciu ich na rzecz walczącego kraju , w operacjach konwojowych  prowadzonych przez Morze Śródziemne do Rumunii, przez którą miało docierać zakupione u aliantów uzbrojenie. Choć wskutek sowieckiej napaści na Polskę akcję konwojową przerwano, niszczyciele te,  wraz z przybyłymi po zakończeniu działań bojowych na Bałtyku dwoma polskimi okrętami podwodnymi dały kadrę i podstawę do rozbudowy polskiej floty wojennej. W 1944r Polska Marynarka Wojenna liczyła:1 krążownik lekki, 8 niszczycieli, 2 okręty podwodne , dywizjon (7-miu) ścigaczy torpedowo- artyleryjskich.

 

II Korpus Polski

 

            Historia II Korpusu jest ściśle związana z jego twórcą i pierwszym dowódcą, późniejszym  Naczelnym Wodzem Wojska Polskiego: generałem broni Władysławem Andersem.

Urodził się w 1892r w Błoniu w powiecie kutnowskim. Studiował na Politechnice Ryskiej w latach 1911 –14. Awansował do stopnia rotmistrza w rosyjskiej kawalerii w okresie I wojny światowej. Ukończył dyplomem Akademię Wojskową w Petersburgu w lutym 1917r. Po rewolucji lutowej wstępuje do formowanego w Rosji polskiego I –go Pułku Ułanów Krechowieckich. Następnie pełni funkcję szefa sztabu w 1 –ej Dywizji Strzelców Polskich. Po odrodzeniu Polski obejmuje dowództwo 15-go Pułku Ułanów Poznańskich w kwietniu 1919r. Walczy na jego czele przeciw Niemcom w Powstaniu Wielkopolskim, a następnie przeciw bolszewikom w 1920r. W tych działaniach zostaje ciężko ranny pod Brześciem nad Bugiem. Za waleczność dowodzony przez niego pułk został odznaczony orderem Virtuti Militari. Po zakończonej wojnie zostaje absolwentem Wyższej Szkoły Wojennej w Paryżu w 1924r. Mimo iż w czasie zamachu majowego walczy w Warszawie po stronie rządowej,  w uznaniu posiadanych kwalifikacji po 1926r mianowany zostaje dowódcą brygad kawalerii: Kresowej,Wołyńskiej a następnie Nowogródzkiej.

Do wojny w 1939r przystąpił jako d-ca Nowogródzkiej Brygady Kawalerii w składzie Armii Modlin.  Od 12 września zostaje mianowany dowódcą grupy kawalerii (Wołyńska i Nowogródzka BK ) prowadzi walki na wschodnich przedpolach Warszawy, następnie na rozkaz Naczelnego Wodza z całością kawalerii znajdującej się w obszarze stolicy odchodzi ku przyczółkowi rumuńskiemu. W toczonej po drodze od 22 września bitwie pod Tomaszowem Lubelskim wspiera  działania Frontu Północnego, dokonując licznych przełamań  niemieckich pozycji 14 Armii. Od 26 września dowodzona przez niego Grupa Kawalerii przebijając się do granicy węgierskiej toczy  walki  przemiennie ze wspierającymi się wzajemnie wojskami niemieckimi i sowieckimi. Po wyczerpaniu amunicji artyleryjskiej gen Anders rozprasza grupę na mniejsze formacje w celu indywidualnego ich przeniknięcia do granicy. Na czele jednego z oddziałów po walce z Rosjanami 29 września, siedmiokrotnie ranny, pozostał wzięty przez nich do niewoli.

Podczas swojego pobytu w lwowskim szpitalu poznał zakłamany i zbrodniczy charakter bolszewickiej okupacji we wschodniej Polsce. W  marcu 1940r przewieziony do głównego więzienia w Moskwie na Łubiance. Maltretowany fizycznie i psychicznie odrzucił propozycję kolaboracji z agresorem, odmawiając wstąpienia w szeregi Armii Czerwonej w randze  dowódcy armii. Przebywajac w tym więzieniu poznaje w celi (od więzionych tam przedstawicieli bolszewickiej elity ) mechanizmy sowieckiego systemu i faktyczną doktrynę Związku Socjalistycznych Republik Sowieckich. Po wybuchu wojny między dotychczasowymi  sojusznikami zrealizowanego podboju Europy- ZSRS a III Rzeszą zostaje zwolniony z więzienia w wyniku aliancko-sowieckich porozumień dyplomatycznych. Na podstawie umowy Sikorski- Majski dotyczącej tworzenia armii polskiej w ZSRS, jako kompetentny i jedyny znany polskiej stronie generał (jak się okazało jedyny jaki przeżył spośród 12 wziętych do niewoli rosyjskiej generałów .) na obszarze ZSRS wyznaczony został na jej dowódcę. Komendę objął natychmiast po zwolnieniu w sierpniu 1941r. Przystępując do formowania armii próbuje oprzeć zaciąg na potwierdzonych oficjalnie przez rosyjske dane o 15 000 oficerów i podoficerów i 300 000 żołnierzy polskich zagarniętych do niewoli w 1939r .Jak się wkrótce okazało, zaciąg ten licznie uzupełnili ochotnicy z ponad  2 milionowej rzeszy mieszkańców Polski, wywiezionych uprzednio na ,,wieczne” zesłanie w głąb Rosji. Tak o formowaniu, a praktycznie o zbieraniu tej armii wspomina sam gen. Anders:,, Widziałem wyraźnie, że władze sowieckie były całkowicie zaskoczone ogromną ilością ludzi , którzy zgłaszali się do wojska. Przypuszczano widocznie, że z obozów mało kto wyjdzie żywy, a prawie nikt zdatny do służby wojskowej. (..) Mieli nieraz do przebycia tysiące kilometrów i do pokonania wiele trudności ze strony władz, które bynajmniej nie wykonywały lojalnie postanowień układu. Codziennie do oddziałów naszych docierali nędzarze osłonięci łachmanami goniąc resztkami sił i zdrowia. Mieli za sobą dwa lata niewoli i poniżeniu , przymusowej pracy ponad siły, widok śmierci najbliższych. Znajdując się tysiące kilometrów od kraju w atmosferze terroru moralnego, który odmawiał im prawa do własnej narodowości, religii, cywilizacji, ludzie ci mieli wrażenie , że wydostali się z piekła, o którego istnieniu na ziemi , wychowani w kraju cywilizowanym nie mieli przedtem wyobrażenia.”[89].

            Z poszukiwanych 15 000 oficerów odnaleziono jedynie  400-stu z obozu w Grazowcu i dodatkowych 23-ch ukrytych pośród szeregowych*. Całość ,,armii” sięgnęła 115 000 ludzi , w tym pokaźną grupę wyrwanych z komunistycznych obozów koncentracyjnych kobiet i dzieci. Na ową armię Rosjanie wydawali jedynie 44 000 a następnie 26 000 porcji żywności dziennie. Równocześnie z wysyłanego przez aliantów do ZSRS na zasadzie umowy Leand-Leaseu wyposażenia, które to miało także stanowić podstawę wyposażenia Wojska Polskiego tworzonego w Rosji nie otrzymano nic, oprócz rosyjskiego wyposażenia, wystarczającego dla  jednej szkolnej dywizji piechoty. Wobec wiszącej groźby zagłady oddanych jego opiece ludzi mających stanowić Armię Polską w ZSRS czy to poprzez śmierć głodową, wycieńczenie ciężkimi warunkami bytowania czy przerobienie oddawanych sowieckiej komendzie   

kolejno pojedynczych dywizji na mięso armatnie, czy powtórne uwięzienie, które to po dotychczasowych eksterminacyjnych doświadczeniach tworzących ją ludzi, nabierało realnych kształtów w przypadku ewentualnej zmiany dotąd niekorzystnej dla Rosji sytuacji na froncie ( co pozwoliłoby jej na zaniechanie dotychczasowej konieczności zachowywania pozorów sojuszniczej przychylności sowieckich władz), generał Anders  zorganizował przeniesienie ,,armii” do nadgranicznych ciepłych rejonów ZSRS, a następnie jej ewakuację do pozostającej po brytyjską kontrolą części Iranu .

 W ten sposób, niczym Mojżesz, który wyprowadził swój naród z egipskiej niewoli on ocalił skazanych na śmierć za swoje polskie pochodzenie, tworzących armię wycieńczonych nędzarzy. Choć stanowili oni jedynie ok. jedną dwudziestą ocalonych z ogólnej liczby Polaków skazanych na zagładę, to nigdy przedtem czy potem do drugiej połowy lat pięćdziesiątych w dziejach tego systemu nie zdarzył się inny przypadek opuszczenia ZSRS tym bardziej przez aż taką ilość żywych świadków i współ ofiar tego systemu zbrodni. Dotąd obraz ,,ustroju sprawiedliwości społecznej” tworzyła wyłącznie propaganda komunistyczna a jej nikczemności były kryte i niedostępne przed zewnętrznym światem. Teraz po wyjściu 100 tys. świadków monolit milczenia pękł. Był to główny powód nienawiści moskiewskiej komuny do tego wojska.                       

            Dopiero tam w Iranie, otrzymali środki na przeżycie, ludność cywilną oddzielono i przystąpiono  do faktycznego wyekwipowania i szkolenia polskich oddziałów. Oddziałów, które jako całość otrzymały nazwę 2-go Korpusu Polskiego.

            Działalność bojową pod dowództwem gen. Andersa korpus rozpoczyna w styczniu 1944r na froncie włoskim. Tam odnosi swe sławne zwycięstwa. W styczniu front usabilizował się w centrum półwyspu Apenińskiego na niemieckiej górzystej pozycji obronnej- Linii Gustawa. Klucz do jej otwarcia stanowiło zdobycie klasztornej góry Monte Cassino.  Gdy Monte Cassino, po zatrzymanych na jego pozycjach uprzednio dwukrotnie alianckich ofensywach, uznawane w komunikatach przez samych Niemców za  twierdzę nie do zdobycia, zwróciło na siebie oczy świata, gen. Anders wbrew sugestiom Naczelnego Wodza wyraża zgodę na udział korpusu w ataku na tę już sławną pozycję. Po wszechstronnych przygotowaniach i przeprowadzonych dwukrotnie uderzeniach  dotąd niemożliwe staje się możliwe:18 maja 1944r 2-gi Korpus Polski dokonuje zdobycia pozycji Monte Cassino, przełamania linii Gustawa i będącej jej ryglem  linii Hitlera.

            Zdobycie tych pozycji przez 2-gi korpus pod osobistym dowództwem gen. Władysława Andersa  było nie tylko operacyjnym sukcesem militarnym aliantów otwierającym drogę do Rzymu, równocześnie skupiającym większą uwagę i siły Niemiec na tym teatrze wojny w przeddzień planowanej inwazji w Normandii, lecz także sukcesem politycznym. Było odpowiedzią na propagandę sowiecką, która uparcie twierdziła że Armia Polska nie chciała się bić z Niemcami. Ważniejsze było jednak co innego.

Otóż podczas odbytej między grudniem 1943 a lutym 1944r konferencji w Teheranie Roosvelt i Churchill, bez uprzedniego porozumienia z Rządem Polskim, idąc ku zdradzie polskiego sojusznika, dali  Stalinowi nieformalną akceptację na zagarnięcie wschodniej rzekomo,, niepolskiej” połowy Polski, co stanowiło naruszenie zasad układu sojuszniczego z 25.08.1939 zawartego na podstawie nienaruszalności ówczesnych granic Rzeczpospolitej. Akceptację zagarnięcia części Polski  poprzednio zagrabionej w 1939r  przez ZSRS do linii rozbioru Ribbentrop- Mołtow, kłamliwie określając ją tym razem nazwą nieistniejącej faktycznie nigdy tymczasowej linii zawieszenia broni- ,,linii Curzona”. Tymczasem zdobycie bastionu niezdobytego przez najwspanialszych synów pięciu narodowości przez żołnierzy 2-go Korpusu a stanowiących losowo ocalałą garstkę sowieckich zesłańców pochodzących z  tych ziem zadawało jednoznacznie i głośno kłam szerzonej propagandzie o niepolskim charakterze obszarów ich pochodzenia, a nawet ukazywało wbrew politycznym konformistom że trudno znaleźć gdziekolwiek w świecie lepsze dowody przynależności narodowej mieszkańców do swoich ziem i ziem do swojej narodowości. Lepsze, niż u tych w większości kresowiaków z ,,Armii Andersa”  tak głęboko oddanych w swoim patriotyzmie. Jakby n a dalsze potwierdzenie tego 2-gi korpus polski stał się najskuteczniejszą jednostką aliancką do końca działań na froncie włoskim. Jak w oficjalnym przemówieniu powiedział weteran walk z pustyni , d-ca 8 armii brytyjskiej marszałek Aleksander:,, Żołnierze Drugiego Korpusu Polskiego ! Jeżeliby mi dano wybierać między żołnierzami, których chciałbym mieć pod

Swoim dowództwem, wybrałbym was: Polaków.Oddaję wam cześć!”

8 maja 1945 Niemcy podpisały bezwarunkową kapitulację. Zwycięstwo, do którego Polacy dołożyli istotny wkład ponosząc ogromną ofiarę nie zostało im dane.Wojna została przez koalicję antyhitlerowską wygrana, lecz Polska przegrała

            Wobec ogólnej powojennej demobilizacji wojsk w Europie nadchodzi także czas jej przeprowadzenia w 2-gim korpusie. Jednak z całego korpusu liczącego 112 000 ludzi chęć wyjazdu do PRL zgłasza tylko 7 oficerów i 14200 szeregowych. Reszta nie ma dokąd wracać bo poznała uprzednio charakter systemu sowieckiego, jaki panował teraz w kraju. Nie mający dokąd się demobilizować żołnierze powodują, że korpus nadal trwa w nie uszczuplonej sile. Staje się on obiektem oszczerczej komunistycznej kampanii propagandowej. Każdego dnia rzucano niezliczone kłamstwa o ,,armii faszysty generała Andersa”, ,,podżegacza do nowej wojny”, prowadzącego dywersję przeciw komunistom we Włoszech i na terenie Polski. Cel tej propagandy był oczywisty: 100 000 żołnierzy tego korpusu było dla Rosji cierniem. To zwarte nadal wojsko przepajało nadal wiarą w powstanie niepodległej Polski. Samym swym istnieniem budziło niepokój osadzonej w Polsce żydokomuny, gdyż kraj patrzył na korpus i widział w nim rękojmię, że sprawa polska nie została ostatecznie pogrzebana.

            Prowadzone przez generała twarde rozmowy z Rządem brytyjskim dały uzyskanie rękojmi rządowych dla wszystkich żołnierzy 2-go korpusu wyrażających chęć osiedlenia w Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Australii i USA.

27. 09. 1946r Rada Ministrów PRL-u złożona w większości z renegatów, zadeklarowanych uprzednio sowieckich obywateli, postanowiła o pozbawieniu polskiego obywatelstwa generała Władysława Andersa -posiadacza najwyższych odznaczeń bojowych: kawalera Srebrnego, Złotego, Kawalerskiego i Komandorskiego Krzyża Virtuti Militari, 8-krotnie Krzyża Walecznych 4-krotnie Krzyża Zasługi z mieczami, Krzyża Niepodległości oraz szeregu innych zdobytych walką o wolną Polskę jak: brytyjskiego orderu Łaźni, amerykańskiego orderu Legion of Merit czy Legii Honorowej.

 

            Wszystkie wymienione siły określane jako Polskie Siły Zbrojne liczące w chwili zakończenia wojny 228 000 żołnierzy[90] miały:

 po pierwsze: udzielić realnego wsparcia przewidywanemu powstaniu zbrojnemu w Polsce.,

po drugie: miały stanowić zaplecze techniczne i kadrowe dla tworzenia na starcie silnego i nowoczesnego Wojska Polskiego w oparciu o zaplecze istniejącej na obszarze okupowanej Polski Armii Krajowej. Jak się wydawało, łączny potencjał tych sił przewyższał znacznie to, czym proporcjonalnie do swych czasów dysponowało zaplecze militarne ruchu niepodległościowego w 1918r. Niestety, za sprawą przewrotności sojuszników ,przy jednoczesnym braku osoby na miarę Józefa Piłsudskiego, miało okazać się inaczej.

 

 


14.POLSKIE PAŃSTWO PODZIEMNE 1939-45r.

 

Inicjator powołania organizacji Służba Zwycięstwu Polski, generał Kraszewicz –Tokarzewski, podjąwszy zagadnienie stworzenia zbrojnego oporu przeciwko okupantowi, wybrał się w tym celu na objazd obszaru tzw. Generalnej Guberni jeszcze w październiku  1939r. Podróż ta wypadła ponad miarę jego najlepszych oczekiwań. Jak sam stwierdził:

,, natrafił w czasie tej podróży na liczne samorzutnie powstałe organizacje wojskowe lub wojskowo- polityczne.” Ich liczba już w listopadzie 1939r przekroczyła sto[91]. W wielu wypadkach ich powstanie opierało się one na zrębach przedwojennych organizacji takich jak: związki weteranów, kluby sportowe, drużyny harcerskie czy partie polityczne. Ta jedyna w swoim rodzaju masowa inicjatywa spośród wszystkich później okupowanych państw Europy z miejsca nadała polskiemu podziemiu charakter ruchu powszechnego.

            Generał Tokarzewski, zorganizowawszy swój sztab wojskowy, na którego czele stanął płk. Stefan Rowecki , zwrócił się następnie do Posła PPS Mieczysława Niedziałkowskiego, przywódcy Stronnictwa Ludowego, byłego marszałka Sejmu Maciej Rataja, do członka Stronnictwa Narodowego, Leona Nowodarskiego i Stronnictwa Demokratycznego Mieczysława Michałowicza i pozyskawszy ich do współpracy powołał do życia centralną organizację polityczno- wojskową Służba Zwycięstwa Polski. Obok gen. Tokarzewskiego,

jako jej komendanta, powstała Główna Rada Polityczna, której przewodniczył Niedziałkowski, będący równocześnie drugim zastępcą komendanta głównego. SZP została podzielona na okręgi odpowiadające przedwojennym województwom. Zastępcami dowódców okręgów zostali przewodniczący konspiracyjnych rad wojewódzkich względnie powiatowych. Najniższą jednostką terytorialną były placówki, przy których tworzono dwudziestopięcio osobowe drużyny.

            W urzędującym na emigracji we Francji rządzie gen. Sikorskiego nie wzbudził entuzjazmu fakt, że kraj wyprzedził go w inicjatywie organizowania walki podziemnej z okupantami i nie oglądając się na rząd rozpoczął ją samodzielnie. Z tego powodu oraz ze względu na liczną obecność w wojskowym kierownictwie Służby Zwycięstwa Polski, zwalczanej przez rząd wojskowej kadry wiernej poprzednio marszałkowi Piłsudskiemu, gen. Sikorski zignorował fakt powołania tej organizacji i instrukcją z 04 grudnia 1939r na bazie SZP powołał do życia Związek Walki Zbrojnej. Instrukcja ta, dzieląc Polskę na sześć obszarów, nakazywała gen. Tokarzewskiemu objęcie dowództwa obszaru nr 3 w okupowanym przez Sowietów Lwowie. Ponieważ pierwotnie ZWZ został oparty na  koncepcji, że jedyną władzą dla Kraju jest Naczelny Wódz i rząd na trenie Francji urzędujący w Angers, nie należało więc dopuścić, by powstało w Polsce jakieś centralne kierownictwo podziemne. Z tego m.in. powodu  gen. Sikorski mianował komendantem ZWZ cieszącego się wielkim autorytetem w Polsce oraz w wojskowych kręgach emigracyjnych, a przebywającego we Francji gen. Kazimierza Sosnkowskiego. W ten sposób Wódz Naczelny podporządkowywał swojej  decyzji i kontroli główne decyzje dotyczące podziemia w kraju. Dopiero upadek Francji w 1940r i ewakuacja rządu z Francji do Wielkiej Brytanii , które stworzyły groźbę zerwania łączności z krajem, spowodowały, że 30 czerwca 1940r Komendantem Głównym ZWZ mianowany został przebywający w okupowanej Polsce gen. Stefan Rowecki- ,,Grot”.

            Pozostali w kraju przywódcy polskich partii politycznych odtworzyli w podziemiu kierownictwa swych stronnictw. Te nowe kierownictwa podziemnych stronnictw wespół z generałami Tokarzewskim i Roweckim postanowiły powołać przy ZWZ, wzorowany na Głównej Radzie Politycznej SZP, a rozbitej aresztowaniami Niedziałkowskiego i Rataja, Polityczny Komitet Porozumiewawczy (PKP). Komitet ten, uznając za słuszne pragnienie rządu na emigracji posiadania swego reprezentanta, będącego nie tyle władzą, ile łącznikiem między rządem a PKP, zajęło się wytypowaniem kandydata na Delegata Rządu. Pierwszym Delegatem został były minister spraw wewnętrznych Cyryl Ratajski. Jako akt dobrej woli wobec rządu R.P. w Londynie, PKP przekazała delegatowi swoje przewodnictwo. Po odwołaniu Ratajskiego przez polskie władze w Londynie, jego następcą został ludowiec Jan Piekałkiewicz, a po jego zamordowaniu przez Gestapo, funkcję Delegata objął były minister Jan Stanisław Jankowski, który aresztowany w 1945r przez sowieckie NKWD zakończył swe życie (zamordowany) w więzieniu na Łubiance. Ostatnim Delegatem Rządu został mianowany Stefan Korboński, który pełnił tą funkcję aż do aresztowania go przez NKWD 30 czerwca 1945r.

            PKP -przemianowany z czasem na Główny Komitet Polityczny, a następnie Krajową Reprezentację Polityczną -przejął na siebie rozwiązanie w skali ogólnokrajowej głównych problemów, jakie rodziły się pod okupacją. Już w 1940r cele polityczne okupantów stały się oczywiste. Polska nie tylko została zamieniona na bezwzględnie eksploatowaną kolonię III Rzeszy i Związku Sowieckiego, lecz obaj okupanci podjęli natychmiast akcję fizycznej likwidacji warstwy wykształconej, przede wszystkim inteligencji, z dalszym założeniem wytępienia całego Narodu Polskiego. ,,Okupant zezwolił tylko na działalność Polskiego Czerwonego Krzyża i Głównej Rady Opiekuńczej, a także funkcjonujących w jego interesie Banku Polskiego, Banku Gospodarstwa Krajowego, Pocztowej Kasy Oszczędności i Związku Spółdzielni Spożywców ,,Społem”. Poza tym zamknął wszystkie instytucje i organizacje społeczne, zaspokajające w normalnych czasach potrzeby społeczeństwa polskiego, przede wszystkim szkoły średnie i wyższe oraz zlikwidował całą prasę. W zamian okupant nie stworzył między sobą a społeczeństwem polskim żadnego systemu prawnego i żadnych instytucji zastępczych. Powstała próżnia, którą okupanci wypełnili wyłącznie przymusem, terrorem i eksprioracją. W tej sytuacji, podobnie jak rodziły się spontanicznie wojskowe organizacje podziemne, tak spontanicznie ruszyła masowa akcja samoobrony polskiego społeczeństwa. Jej najważniejszym zewnętrznym przejawem było tajne nauczanie, podjęte w całym kraju przez stowarzyszenia nauczycielskie i oświatowe, które zjednoczyły się już w grudniu 1939r w Tajnym Ośrodku Nauczania. Tysiące pozbawionych warsztatów pracy nauczycieli i profesorów zaczęło wykłady na tajnych kursach i kompletach. Wyrośnie z tego z biegiem czasu największa organizacja podziemna, gdyż na poziomie szkoły elementarnej dokształcaniem objęto półtora miliona dzieci, zaś na poziomie szkół średnich i wyższych paręset tysięcy młodzieży. [92]

            Drugim przejawem samoobrony społecznej było powstanie tajnej prasy o ogromnym wachlarzu i rozpiętości ideologicznej. W pełni rozkwitu ilość tytułów  podziemnych czasopism osiągnęła liczbę 1123, a innych wydawnictw, w tym książek i broszur 1075.

            Ta spontaniczna akcja samoobrony nie była jednakże w stanie zastąpić instytucji rządowych zaspokajających inne potrzeby społeczne. Tę lukę wypełnił Delegat Rządu organizując Departamenty Delegatury Rządu, będące odpowiednikami przedwojennych ministerstw oraz sieć delegatów okręgowych i powiatowych, będących odpowiednikami wojewodów i starostów. Powstaje właściwie rząd i administracja podziemna. Departament Oświaty roztacza opiekę na tajnym nauczaniem i je finansuje, zaś Departament Informacji i Prasy nad tajną prasą, zaopatrując ją we własne wydawnictwa oraz w bieżące codzienne informacje oparte na nasłuchach radiostacji alianckich. Departamenty dzieliły się na dwie kategorie: pracujących dla celów bieżących i dla powojennej przyszłości. Do pierwszej należały: Departament Spraw Wewnętrznych kontrolujący delegatów okręgowych i powiatowych, Departament Informacji i Prasy, Departament Oświaty i Kultury oraz Departament Pracy i Opieki Społecznej zajmujący się finansowaniem różnych instytucji społecznych i charytatywnych. Do drugiej kategorii zaliczały się Departamenty Przemysłu i Handlu, Rolnictwa, Sprawiedliwości, Likwidacji Skutków Wojny, Obrony Narodowej, Skarbu, Poczt i Telegrafów oraz Komunikacji. Studiowały one politykę okupantów w danym resorcie, opracowywały sprawozdania dla rządu i przygotowywały przejęcie po okupancie danego resortu i wszystkich funkcji z tym związanych.

            W ten sposób działalność ministerstw na uchodźstwie została przedłużona i uzupełniona działalnością podziemnych Departamentów Delegatury Rządu oraz podległych jej delegatów okręgowych i powiatowych w kraju

            Kolejnym priorytetowym problemem było określenie zasad postępowania społeczeństwa wobec okupanta. W związku z tym opracowane zostały dokładne reguły określające każdemu Polakowi co mu wolno, a czego nie wolno. Powstał w ten sposób kodeks praw i obowiązków dobrego Polaka i obywatela, napisany z uwzględnieniem wymagań walki cywilnej. Tę nazwę nadano akcji obejmującej społeczeństwo nie należące do podziemia. Miała ona na celu z jednej strony zorganizowanie społeczeństwa dla celów samoobrony, z drugiej wciągnięcie go do walki z okupantem. Do pierwszej kategorii należał nakaz wydawania fałszywych dokumentów, metryk, dowodów osobistych i zameldowania, zaświadczeń lekarskich i pracy, jeżeli to miało służyć chronieniu Polaka przed aresztowaniem, wywiezieniem do Rzeszy na roboty przymusowe itp. Miało to szczególne znaczenie dla ukrywających się Żydów. W ten sposób to, co w normalnych czasach stanowiło przestępstwo, zostało nie tylko zalegalizowane, lecz stało się patriotycznym obowiązkiem. Do drugiej kategorii należały instrukcje tzw. małego sabotażu, nakazujące robotnikowi w fabryce pracującej na rzecz okupanta pracować wolno, psuć i zużywać nadmiernie maszyny i surowce i produkować złej jakości towar. Granicą tego postępowania miało być własne bezpieczeństwo sabotażysty. Tą też drogą, rolnicy otrzymali instrukcje dotyczące sabotażu obowiązkowych kontyngentów. Do trzeciej kategorii obejmującej wszystkich obywateli, należał absolutny zakaz współpracy politycznej z okupantem i bojkotu jego imprez propagandowych.

            Dla łamiących te przepisy przewidziano kary począwszy od upomnienia do kary śmierci włącznie, wymierzane przez Komisje Sądzące lub Cywilne Sądy Specjalne, którym rząd nadał charakter sądów państwowych. Organizowanie tych sądów podlegało Kierownictwu Walki Cywilnej. Na około 2000 spraw wniesionych do sądów specjalnych zapadło około 200 wyroków śmierci. Wykonanie ich zostało ogłoszone przez prasę podziemną i radio alianckie. O fachowości i rzetelność rozpraw sądów specjalnych świadczy, że ani jeden z tych wydanych wyroków nie został po wojnie zaskarżony przed normalnym sądem lub w inny sposób zakwestionowany[93].

            W drodze ewolucji Polskiego Państwa Podziemnego jego instytucje polityczne zakończyły swój rozwój:  z jednej strony powołano dekretem Prezydenta R.P. z 26 kwietnia 1944r podziemną Krajową Radę Ministrów w składzie  trzech ministrów, na czele z czwartym-  J.S. Jankowskim- jako wice-premierem. Była ona składową częścią prawowitego rządu polskiego na obczyźnie.  Z drugiej  powołano do życia na podstawie dekretu Prezydenta przez Delegata Rządu w styczniu 1944 podziemny surogat parlamentu -Rada Jedności Narodowej. Rada składała się z siedemnastu osób: po trzech przedstawicieli Polskiej Partii socjalistycznej, Stronnictwa Narodowego, Stronnictwa Ludowego i Stronnictwa Demokratycznego oraz po jednym przedstawicielu Zjednoczenia Demokratycznego, Organizacji Racławice, stronnictwa Ojczyzna. Na swojego przewodniczącego Rada wybrała wybitnego przywódcę PPS, byłego carskiego więźnia Szliserburga Kazimierza Pużaka. Rada ta istotnie stała się parlamentem Polskiego Państwa Podziemnego i najliczniejszym ciałem politycznym jaki stworzyła polska konspiracja w okresie II wojny światowej. Działalność Rady Jedności Narodowej trwała do 1 lipca 1945, kiedy wobec zakończenia wojny i zdrady sojuszników uznających powołanie nielegalnego Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej , z inicjatywy członków SL idących na kolaborację z nowym sowieckim okupantem, rozwiązała się własną uchwałą .                                      

            W drodze rozwoju Polskiego Państwa Podziemnego następował rozwój jego podziemnego wojska. Wojska, które przeszedłszy przez fazy Służby Zwycięstwa Polski i Związku Walki Zbrojnej zakończyło swój rozwój jako największa konspiracyjne wojsko świata-Armia Krajowa.


15. POLSKIE SIŁY ZBROJNE W OKUPOWANYM KRAJU

 -ARMIA KRAJOWA

 

            Idea stworzenia po okupacją ogólnokrajowej siły zbrojnej wywodziła się z zakończonych odzyskaniem niepodległości działań Polskiej Organizacji Wojskowej, prowadzonych na przełomie 1918 i 1919r. Powtórnym jej wcieleniem miała być Służba Zwycięstwu Polski (SZP), a następnie Związek Walki Zbrojnej (ZWZ), rozwinięty w 1942r w Armię Krajową. Na początku krystalizowania się tajnej wojskowej organizacji większość uczestników tej konspiracji, z wyjątkiem nielicznych starszych dowódców, nie posiadała wyszkolenia wojskowego , gdyż przeważająca część regularnego wojska zmobilizowanego w 1939r poszła do niewoli niemieckiej bądź rosyjskiej, lub znalazła się w polskich formacjach za granicą. Podjęto więc szeroko zorganizowane szkolenie wojskowe, uruchamiano tajne podchorążówki we wszystkich terytorialnych obwodach.

            Już w 1941r Związek  Walki Zbrojnej liczył ponad 100 000 zaprzysiężonych i szkolonych do oczekujących ich zadań żołnierzy[94]. Byli oni w znacznej swej części przeznaczeni do jednostek mających się ujawnić w momencie powszechnego powstania. Natomiast na odcinku prowadzonego niemal od początku sabotażu i dywersji, używane były oddziały specjalne po nazwą Związek Odwetu, podległe bezpośrednio odpowiednim dowódcom terenowym. W ten sposób powstałe zagrożenia i wsypy w Z. O. nie rozciągały się na pozostałe szeregi właściwej organizacji wojskowej.

            Od początku powstawania tej podziemnej armii, głównym, obok szkolenia wojskowego członków, problemem stało się jej uzbrojenie. Rozpoczęte od 15 lutego 1941 zrzuty lotnicze z Wielkiej Brytanii, mimo łącznie przeprowadzonych 853 lotów, dostarczyły ostatecznie dla AK jedną trzecią wszystkich posiadanych jej zasobów broni[95]. Koniecznością więc stawało się produkowanie broni i środków dywersyjnych we własnym zakresie. W pierwszym okresie okupacji w latach 1939-1941 broń produkowano na małą skalę. Głównie naprawiano i przerabiano do własnych potrzeb to, co udało się zdobyć na okupantach. Jednak już w 1942r cała produkcja broni została scentralizowana  po nadzorem specjalistów, a jej zakres został znacząco rozszerzony . Całość tych prac była podzielona na dwa działy. Jeden, określany nazwą ,,Perkun”, obejmował wyrób broni dla potrzeb planowanego ogólno-narodowego powstania, drugi, określany kryptonimem ,,Teodor”, wytwarzał materiały na potrzeby bieżącej akcji dywersyjnej. Surowce i półfabrykaty do produkcji uzyskiwano wykradając lub fortelem zdobywając z fabryk zarządzanych przez Niemców, właściwa zaś nielegalna produkcja mieściła się w małych, leganie pracujących warsztatach. O zaawansowaniu podjętej w podziemiu produkcji broni świadczy seryjna produkcja konspiracyjnej konstrukcji pistoletów maszynowych ,,błyskawica”, angielskich ,,stenów”, czy miotaczy ognia[96].

Od początku okupacji jedną z bardziej spektakularnych i ważniejszych dziedzin sabotażu stało się niszczenie linii i środków komunikacyjnych okupantów. W pierwszej fazie podwójnej hitlerowsko- sowieckiej okupacji jego przedmiotem stały się surowce, jakie Rosja dostarczała przez polskie terytorium Niemcom na prowadzenie wojny z państwami zachodnimi. Były to głównie paliwa płynne, węgiel i rudy metali. Niemcy, mobilizujący środki do rozprawy z aliantami, rozbudowali znacznie zaopatrujące przemysł odcinki linii kolejowych biegnących do Rzeszy przez zachodnią Polskę od linii Ribbentrop- Mołotow w celu zwiększenia ich przepustowości. Codziennie przejeżdżały tymi liniami do Rzeszy liczne, wyładowane strategicznymi surowcami, transporty. Tymczasem grupy dywersyjne Z.O rozpoczęły akcję sabotażu prowadzoną na tychże szlakach. Dokonywano zniszczeń cystern, oraz   zaminowań  przewożonych kruszców za pomocą ładunków czasowych. Ustawiona na późniejszy czas detonacja utrudniała lokalizację miejsca i wykrycie sprawców sabotażu.

            Zapewne m.in. także z powodu tej dywersji, już w marcu 1940r przybyła do Krakowa specjalna komisja NKWD, aby uzgodnić z Gestapo wspólne działania przeciwko polskiemu ruchowi niepodległościowemu. NKWD zdawało sobie sprawę, że ogólnopolski opór zbrojny jest scentralizowany pod dowództwem jednego sztabu głównego umiejscowionego na obszarze niemieckiej okupacji. Wspólne narady NKWD z Gestapo trwały kilka tygodni[97]. Niewątpliwie metody zwalczania polskiego podziemia stosowane przez NKWD stanowiły przedmiot uznania ze strony Gestapo, które chciało je sobie także przyswoić na własne potrzeby.

Sowieckie metody opierały się na fakcie, iż w każdym kraju istnieją przestępcy i większa lub mniejsza grupa oportunistów, gotowych na kolaborację z każdą władzą, bez względu na jej rodowód czy ocenę moralną. Tymczasem, gdy Niemcy swoimi metodami eksterminacji całego społeczeństwa bez wyjątku, w ciągu pięciu pełnych lat mało kogo nakłonili do jawnego aktu zdrady, w obszrze okupacji sowieckiej przypadki te były  stosunkowo liczne. W systemie sowieckim zaprzedanie się najniższym pobudkom lub wskutek tchórzostwa można było ukryć pod pozorem zmiany przekonań politycznych. Sowieci, dzięki nachalnym używaniu haseł wyzwolenia społecznego i preferowania określonych mniejszości, znaleźli licznych kolaborantów i dzięki temu potrafili przeniknąć głęboko we wszystkie grupy i dziedziny życia społecznego. Potrafili wykorzystać to także jako środek wywołania ogólnego strachu przed prowokacją i siania wzajemnej podejrzliwości w społeczeństwie. W ostatecznym wyniku metody sowieckie osłabiały i rozbijały naród, gdy metody niemieckie łączyły go i wzmacniały w jego solidarnej postawie oporu.

            Przeciwdziałanie wobec Gestapo i NKWD należało do obowiązków Kontrwywiadu ZWZ. Kontrwywiad nie tylko zdobył materiały z marcowej konferencji w Krakowie, lecz przez cały okres okupacji dostarczał nazwiska tajnych agentów Gestapo i NKWD, określał nazwy ulic i adresy pozostające pod obserwacją tajnych służb okupanta, ostrzegał osoby zagrożone aresztowaniem. Sprawy zidentyfikowanych donosicieli –tajnych współpracowników aparatu policyjnego były przekazywane pod rozpatrzenie sądów wojskowych. Te po wnikliwym zbadaniu sprawy wydawały zaocznie wyrok. Wyroki śmierci na donosicielach, oprócz należnej kary, były formą odstraszania od podejmowania kolaboracji. W samym tylko 1943r na skutek wydanych przez sądy polskie wyroków zlikwidowano z ręki podziemia 1246 takich osobników. W ramach samoobrony narodowej likwidacje dokonywane przez Z.O., przkształcony w 1942r na Kedyw* dotyczyły także gorliwszych katów ludności polskiej spośród przedstawicieli obu okupantów. Przyjęto m.in. zasadę, iż każdy Niemiec podpisujący obwieszczenia o masowych egzekucjach Polaków musi zginąć. Ma zostać zlikwidowany za każdą cenę i to na przekór wszystkim środkom podjętym dla jego ochrony. Ze wszystkich takich likwidacji najbardziej prestiżowa akcja AK dotyczyła Szefa SD, Gestapo i Policji w Warszawie, gen. SS Franza  Kutschery, odpowiedzialnego za rozpętanie wobec Polaków niespotykanej dotąd fali zbrodniczego terroru. Łącznie Kedyw wykonał na niego trzy próby zamachów. Trzeci już udany na niemieckiego zbrodniarza zamach odbył się 1 lutego 1944r w samym centrum Warszawy, w Alejach Ujazdowskich tuż przed gmachem głównej siedziby SD. Zamach odniósł oczekiwany skutek. . Wobec tej oczywistej kary za zbrodnie,  nie znalazł się następca, gotów podjęcia podobnie krwawej eksterminacji w okupowanej Warszawie . Fala terroru opadła do poprzedniego ,,urzędowego” poziomu.

            ZWZ- AK utworzyło w swoich strukturach  szeroko rozwinięty, dobrze zorganizowany wywiad. I tak np. dzięki obecności PPS w szeregach organizacji udało się zorganizować wśród jej członków zatrudnionych na kolei sieć wywiadowczą nie tylko na terenie Polski, ale sięgnąć nią w głąb Rzeszy. W ten uzyskiwano informacje o ruchach niemieckich, o rozmiarach dostaw wojskowych, o położeniu gospodarczym Niemiec

,,Dzięki szczegółom dostarczonym przez wywiad Komendant ZWZ był w stanie w 1941r na czas uprzedzić Sprzymierzonych o przygotowaniach i gotowości Niemiec do uderzenia na Rosję, jak też wykazać im zawczasu właściwy, stalingradzki kierunek przygotowywanej na wschodzie w 1942r ofensywy”[98].

            Kolejną płaszczyzną działalności ZWZ/AK było podtrzymywanie ducha eksterminowanego narodu przez rozwijanie rzetelnej informacji społeczeństwa i propagowanie idei walki niepodległościowej, prowadzonych przez pion Biura Informacji i Propagandy AK. Najpowszechniejszą formą działania była tu prasa podziemna, wydawnictwa książkowe i ulotki. Ogólny nakład miesięczny prasy akowskiej w całym kraju sięgał 200 000 egzemplarzy drukowanych i kolportowanych w warunkach podziemnych. ,,Biuletyn Informacyjny”- tygodnik informacyjny AK osiągnął przeciętny nakład 45 000 egzemplarzy[99]. Wydawano także regularnie wielkim nakładem dwutygodnik ,,Wiadomości Polskie”, i miesięcznik ,,Żołnierz Polski”. Spośród tajnych drukarń warszawskich pięć należało do zakładów wydawniczych AK. Wydajność tylko tych pięciu  zakładów przekraczała wydajność wszystkich razem wziętych drukarń konspiracyjnych. Szczególną formą prowadzonej propagandy była działalność komórki ,,N”. Komórka ta dostarczała Niemcom różnego rodzaju swoje wydawnictwa w języku niemieckim, których forma sugerowała im opozycyjny nurt w ich własnych szeregach. Akcja ta prowadzona z dużym rozmachem obliczona była na sianie defetyzmu w wojsku niemieckim i dezorganizacji aparatu administracji okupanta oraz sianie niepokoju wśród rodzin funkcjonariuszy aparatu okupacyjnego i wojska.

            Niezależnie od akcji ,,N”, w 1943r utworzony został w ramach BiPu specjalny wydział ,,R” .Celem  jego było demaskowanie mechanizmów kłamstwa i przeciwdziałanie sowieckiej propagandzie komunistycznej, która, występując to coraz pod różnymi szyldami i nazwami, za hasłami patriotycznymi i sloganami reform społecznych, maskowała zamiar poróżnienia i rozbicia polskiego społeczeństwa. Akcja ,,R” nosiła jedynie charakter uświadamiający społeczeństwo o zagrożeniu Polski przez Rosję, nie nawoływała zaś i nie organizowała czynnych wystąpień antykomunistycznych i przeciwstawiała się akcji bezpośredniej wymierzonej przeciw PPR-owkim ekspozyturom NKWD*.

            Owa  niezdecydowana postawa kierownictwa Polskiego Podziemia wobec sowieckiej agentury w Polsce spowodowała, iż w końcowym etapie jednoczenia wszystkich polskich organizacji podziemnych, po podpisaniu umowy scaleniowej AK  z Tymczasową Radą Polityczną – kierownictwem politycznym Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ), w tej ostatniej doszło do rozłamu. Przywódcy nie podporządkowanej wobec AK części NSZ stali na słusznym, jak się wkrótce okazało stanowisku, że skoro klęska Niemców jest nieunikniona, należy się skoncentrować w swojej działalności na nowym większym dla kraju zagrożeniu – nowej okupacji sowieckiej i jej ówczesnej agenturze w Polsce.

            Mimo tej secesji części NSZ , w wyniku, udanej akcji zjednoczeniowej, jak i wskutek ciągłego znacznego napływu ochotników siły utworzonej na bazie ZWZ , Armii Krajowej liczyły 380 000 oficerów i żołnierzy, w 1944r[100].[Korboński, Bór]

            O ogólnonarodowym, ponadpartyjnym charakterze Armii Krajowej świadczyła przynależność do niej zarówno członków organizacji bojowych wszystkich niemal polskich stronnictw politycznych ( z wyjątkiem prawicowej Organizacji Narodowo- Radykalnej, samodzielnie tworzącej w/w secesyjny odłam NSZ), jak również bezpartyjna większość Polaków w organizacji, wywodząca się z zaciągu ochotniczego do podziemnej armii. Z drugiej strony o ogólnonarodowym charakterze A.K. świadczył fakt wymaganej wojskowej bezpartyjności oficerów i żołnierzy podziemnego Wojska Polskiego: ,,Każdy członek organizacji wojskowej ( Armii Krajowej – dop. W.W.) ma  prawo należeć do stronnictwa według własnego wyboru, każdy ma pełną swobodę pracowania dla takiej Polski, jakiej dla własnych przekonań pragnie. ZWZ/AK skupia dla wspólnego celu ludzi różnych przekonań politycznych. Tym celem jest wyparcie Niemiec z Polski i odzyskanie niepodległości. Dlatego każdy żołnierz w zakresie obowiązków wojskowych musi być posłuszny swoim wojskowym przełożonym, bez względu na to , czy odpowiadają mu ich poglądy polityczne, czy nie. Nie wolno natomiast nikomu wykorzystać szeregów wojskowych do prowadzenia akcji propagandowej na rzecz swojego ugrupowania politycznego, czy swych przekonań”[101].

Armia Krajowa podlegała taktycznie, bezpośrednio Dowódcy AK- Komendantowi Sił Zbrojnych w Kraju, gen. Stefanowi Roweckiemu- ps. ,,Grot”, a po jego aresztowaniu w czerwcu 1943r, gen. Tadeuszowi Komorowskiemu -ps. ,,Bór”. Strategicznie, pośrednio przez komendanta AK, miała podlegać Wodzowi Naczelnemu P.S.Z. w Londynie, gen Sosnkowskiemu.

Statystycznie, dywersyjny dorobek działającej w konspiracji ZWZ/AK jest imponujacy: uszkodzono parowozów: 6930, wykolejono transportów kolejowych: 732, podpalono transportów kolejowych: 443, zniszczono 1167 cystern paliwa  uszkodzono wagonów: 19058, wysadzono mostów kolejowych: 38, zniszczono samochodów wojskowych: 4326, wykonano personalnych zamachów na Niemcach: 5733[102].

            Mimo różnorodności form podejmowanych działań, głównym priorytetem i naczelnym zadaniem Armii Krajowej było przygotowanie i przeprowadzenie zbrojnego powstania powszechnego.,, Bieżące akcje bojowe AK jak działania dywersyjno- sabotażowe, czy uderzenia oddziałów partyzanckich na poszczególne obiekty i żywe siły niemieckie, były równocześnie zaprawą żołnierza do czekającej go walki i przygotowaniem do akcji wojennej, w której całość AK miała wziąć czynny udział. Dopiero w chwili powszechnego powstania wszystkie siły skupione w szeregach Armii Krajowej miały zostać ujawnione, przechodząc z konspiracji do otwartego boju. Powstanie powszechne mogło być przeprowadzone tylko raz jeden, w warunkach dających jak największe szanse zwycięstwa. Wybuch powstania przewidywany był na czas klęski niemieckiej wskutek czy to załamania frontów bojowych, czy frontu wewnętrznego, przy możności wsparcia wojsk powstańczych z zewnątrz przez Polskie Siły Zbrojne utworzone na Zachodzie . Wówczas dopiero byłby odpowiedni moment do poruszenia całego społeczeństwa do powszechnego powstania celem ostatecznego obalenia okupanta, przepędzenia jego wojsk , administracji i wyzwolenia kraju.

            Plan powstania powszechnego, opracowany w roku 1942, był odtąd w nowych warunkach stale aktualizowany i przystosowywany do zmiennych okoliczności , w gotowości na każdą godzinę. O rozpoczęciu powstania miał zdecydować Naczelny Wódz. Chwilę wybuchu walki miał ustalić dowódca Armii Krajowej.

            Powstaniem miała być objęta całość ziem Rzeczypospolitej. Bazą jego miało być Generalne Gubernatorstwo( bez obszaru Lwowskiego ) Na pozostałych poza bazą ziemiach siły AK miały przejąć zadania osłony powstania przez działania dywersyjne i partyzanckie. Przyjęto założenie, że powstanie wybucha na całym obszarze Polski jednego dnia i o tej samej godzinie”[103].

            Że były realne przesłanki tworzenia takiego planu, dowiodły działania znacznie szczuplejszych sił Polskiej Organizacji Wojskowej podjęte dwadzieścia pięć lat wcześniej.

            ,,Na wypadek zawarcia odrębnego pokoju niemiecko- rosyjskiego**, celem utrudnienia szybkiego przerzucenia zwolnionych sił niemieckich na zachód, w momencie krytycznym dla działania wojsk sprzymierzonych, Sztab AK  przygotował akcję pod kryptonimem ,,Bariera”. Ta wielka skoordynowana w czasie akcja , miała na celu przecięcie na czas dłuższy wszystkich linii komunikacyjnych biegnących ze wschodu do Niemiec przez Polskę, by dać dodatkowy czas sojusznikom-aliantom na przyjęcie  uderzenia całego Wehrmachtu[104].

Niestety, za sprawą bezwolnego wykonawcy brytyjskiej polityki, Premiera Rządu Polskiego Stanisława Mikołajczyka, potężny potencjał militarny i polityczny budowanej latami narodowego poświęcenia Armii Krajowej nie tylko został w większej części zmarnowany, lecz posłużył dokładnie przeciwnym celom, niż te, w jakim została powołana i stworzona kosztem najbardziej witalnych sił narodu: otwarciu drogi kolejnego obcego najazdu.

 

* Kedyw- Kierownictwo Dywersji

** Do takiej sytuacji doszło podczas I Wojny Światowej, gdy nie respektując poprzednio zawartych przez Rosję, sojuszniczych zobowiązań, władze bolszewickie zawarły separatystyczny pokój z Niemcami w marcu 1918r.  


16. ZMOWY W MOSKWIE, TEHERANIE, JAŁTCIE – PIĄTY ROZBIÓR POLSKI

 

            Od czerwca 1940 Wielka Brytania, już jako jedyne wolne państwowe terytorium, prowadzi wojnę z Niemcami. Choć widmo inwazji niemieckiej w 1940 zostało odroczone, to jednak nie przekreślone definitywnie. Wiszące nad Anglią widmo wyniszczającej ją wojny czy wręcz upadku, zostaje oddalone po wybuchu wojny niemiecko- sowieckiej w czerwcu 1941r.

 W parze jednak z tym uczuciem ulgi szły obawy stojącego na czele rządu brytyjskiego Churchilla, by Stalin pod spadającymi na Rosję ciosami nie zrezygnował z walki i by nie szukał dla siebie ratunku w kapitulacyjnym układzie z Hitlerem. Obawy te przesłaniały prawdę, iż nie może być realnym układ porozumienia pomiędzy  politycznym gangsterami, nie dotrzymującymi żadnych zawartych poprzednio międzynarodowych umów czy zobowiązań, których możliwość w tym wypadku też nawzajem przekreślili ostatecznie, gdy łamiąc zawarte traktaty, skoczyli już sobie do gardła. Te urojone obawy spowodowały pośpiech w zaofiarowaniu Stalinowi jak największej i bezwarunkowej pomocy. Churchill nie czekał, aż stojący w obliczu upadku Stalin sam zwróci się o pomoc do Anglii toczącej wojnę z tym samym przeciwnikiem już dwa lata. Churchill, jakby zapominając o roli sowietów w wypromowaniu zaborczej potęgi Niemiec i eskalacji wojny światowej, sam zrobił fatalny krok polityczny, deklarując się przez radio już 22 czerwca 1941 do wszelkich świadczeń na rzecz Rosji. Co gorsza zobowiązania te podejmował Churchill nie tylko w imieniu Anglii, lecz w imieniu wszystkich sprzymierzeńców, w tym Polski, bez porozumienia z nimi.

 Ta nieobliczalna bezwarunkowa oferta Churchilla odwracała faktyczne role. Stalin w lot pojął, że choć stoi w obliczu widma swojego upadku, to jednak wcale nie musi być petentem kłaniającym się i proszącym o wsparcie. Przeciwnie. Wobec widocznego  po angielskiej stronie lęku o jego stosunek do Hitlera i do kontynuacji walki z Niemcami, może stawiać twarde warunki, może wymagać, może żądać czy wręcz uprawiać polityczny szantaż. Żądania jego, idące daleko od początku, z czasem szły coraz dalej: domagał się wypowiedzenia wojny Finlandii, Rumunii i Węgrom przez Anglię, otwarcia ,,drugiego” frontu, przysłania do Rosji 30 dywizji angielskich, wreszcie uznania sowieckich zdobyczy terytorialnych zagarniętych uprzednio do spółki z Hitlerem.

Churchill na te żądania  odpowiadać mógł tylko tłumaczeniem się, obietnicami na przyszłość i usprawiedliwianiem zwłoki. Stalin zaś tą metodą zyskuje podstawę propagandową swych zarzutów że ,,walczy sam”, że tylko Rosja dźwiga cały ciężar wojny z Niemcami, co stanowić miało podstawę do wszelkich dalszych roszczeń militarnych i politycznych. Od chwili uczepienia się tej moskiewskiej brzytwy przez tonącą w psychozie swojego zagrożenia Wielką Brytanię, uznanie dla emigracyjnych rządów schodzi na dalszy plan wobec sowieckich roszczeń.

Wejście Ameryki do wojny redukuje zaś do minimum wszelkie brytyjskie powody do liczenia się wobec podjętych uprzednio do sojuszników umów i zobowiązań. Sojuszników traktowanych teraz  jak ,,królowie bez ziemi i rządy bez ludności”. Jak słusznie zauważył,  zabroniony  dziś do publikowania w Polsce, Stanisław Mackiewicz: ,,Przystąpienie Ameryki do wojny przesądziło też o treści przyszłych zmian terytorialnych na globie i przesądziło jak najgorzej dla Polski. Usatysfakcjonowanie Rosji terytoriami europejskimi, a przez to osłabienie roli zawojowanej Europy w stosunku do Stanów Zjednoczonych, a równocześnie odwrócenie agresywnej uwagi Związku Sowieckiego przez związanie go sprawami europejskimi od Dalekiego Wschodu, stanowiącego cel ekspansji USA, zdominowało program amerykański od początku przystąpienia USA do wojny. Ameryka chciała mieć Daleki Wschód. Imperium brytyjskie chciało obronić Środkowy Wschód przed zaborczością rosyjską. Niepodległość Persji była dla Anglii jeszcze bardziej ważna niż niepodległość Niderlandów  w Europie: Persja była to droga do brytyjskich Indii, a utrata Indii to utrata także Australii, Południowej Afryki czyli rozwalenie imperium brytyjskiego. Skoro Ameryka chciała objąć Daleki Wschód , a Anglia obronić Środkowy Wschód, to łupem imperializmu Rosji Sowieckiej miała być Europa południowa i środkowa „[105].

Wobec takich priorytetów politycznych trzech liderów antyniemieckiej koalicji , dotychczasowy  sojusznik-Polska stał się propozycją rekompensaty poczynionej wobec Sowieckiej Rosji za ich akceptację. Miało to miejsce już podczas konferencji w Moskwie w październiku 1943. Z pojętych tam ustaleń wynikało, iż Polska może być okupowana po wojnie przez wojska sowieckie. Wynikało to z 6-tego punktu deklaracji moskiewskiej, w którym oświadczono: ,, Po zakończeniu działań wojennych mocarstwa nie będą używały swoich sił wojskowych na terenach innych państw.” Ta pozornie ładnie brzmiąca uchwała, w swej istocie odebrana  jako z jej znaczenia formy negatywnej ( fortelu stosowanego powszechnie do dziś przez ,,komunę”), ustalała zasadę okupacji Polski i innych państw zagarniętych przez Rosję, nie wspominając nawet terminu ,,okupacja”. Otóż otwierała ona formalnie drogę przed tym, kto chciał użyć swoich wojsk dla własnych celów na obszarze innego państwa przed momentem formalnego zakończenia wojny. Dla Polski oznaczało to, że albo wojna skończy się rozbiorem Niemiec przez Anglię i Stany Zjednoczone przedtem nim wojska sowieckie zajmą terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, w którym to przypadku Polska mogła liczyć na  odzyskanie niepodległości, albo wojna zakończy się dla Polski za późno, czyli wkroczeniem wojsk sowieckich na jej terytorium i jej okupacji przez Związek Sowiecki w części lub w całości, za aprobatą jej zadeklarowanych sojuszników. W tym momencie los Polski zależał już tylko od czasu i miejsca otwarcia ,,drugiego frontu”.

            Jeszcze przed konferencją mającą się odbyć w lutym 1944 r. w Teheranie, Roosevelt w próbie przelicytowania Churchilla w stosunkach ze Stalinem i pozyskania sowieckiego wodza dla amerykańskiej koncepcji podziału świata, przedłożył mu propozycję ,,spotkania we dwóch” w takim miejscu , by uniknąć towarzystwa przywódcy brytyjskiego. W odpowiedzi , zaproszony przez Stalina, zamieszkał podczas konferencji w sowieckiej ambasadzie w Teheranie, gdzie miał nieograniczone możliwości częstych , ,,szczerych” i ...nagrywanych  debat ze Stalinem, bez obecności Churchilla. Prawdopodobnie tu  w sowieckiej ambasadzie na forum ,,Wielkiej Dwójki” zostały podjęte decyzje losu Europy w imieniu ,,Wielkiej Trójki”. Tu podczas konferencji w Teheranie przekreślono brytyjską koncepcję otwarcia ,,drugiego frontu” na Bałkanach w oparciu o mającą przystąpić do wojny Turcję. Tym samym, nie wyciągając nauk z poprzedniej wojny, zamiast wariantu szybkiego jej zakończenia przez odebranie Niemcom jedynego źródła ropy jakie posiadali w Rumunii, ponownie wybrano wariant długotrwałej wyniszczającej wojny na obszarze Francji. Wybrany wariant krwawej łaźni, jakiej miały zostać podane wojska alianckie na drugorzędnym strategicznie obszarze Francji, wynikał z dokonanego podczas tej konferencji podziału Europy na trzy strefy okupacyjne, przy czym rosyjska strefa miała sięgać aż do Łaby a tym samym ogarnąć całą Polskę. Na ołtarzu interesu mocarstwowego obu aliantów złożono Stalinowi ofiarę z połowy Europy. Stalin, korzystając z kolaboracji Roosevelta, nie liczącego się ze wcześniej podjętymi politycznymi zobowiązaniami, przedkłada żądanie uznania zaboru sowieckiego połowy Polski dokonanego w 1939r. I tu Roosevelt, nie liczący się z prawem narodów do samookreślenia, godzi się na uznanie linii Ribbentrop- Mołotow za przyszłą polsko -rosyjską granicę, równocześnie przystając na jej nowe przewrotne określenie  jako ,,linii  Curzona”[106].

Przeciw zgodzie Roosevelta na sowietyzację południowej i środkowej Europy, czy uznaniu sowieckiego zaboru Polski Churchill też nie protestuje. W ogóle wbrew gołosłownie deklarowanym przez tzw. Wielką Trójkę ,,demokratycznym zasadom praw narodów do samostanowienia”, Polski, podobnie jak wszystkich innych państw, o których się decyduje, na ,,konferencji” w Teheranie nikt nie reprezentuje, nikt nie broni. Polska odgrywa jedynie rolę ofiarnego barana zarżniętego w imię uzgodnienia interesów trzech mocarstw.

Ostatni trzeci akt formalnej zdrady aliantów wobec Polski ma miejsce podczas konferencji w sowieckiej Jałcie, która odbyła się w lutym 1945r. Na spotkaniu tym sprawa polska należała do zagadnień, którym poświęcono najwięcej czasu. Omawiano ją codziennie od 6 do 10 lutego. Na wstępie spotkania szefów trzech państw Churchill wraz Rooseveltem potwierdzili swą aprobatę na ustaloną nieformalnie w Teheranie sowiecką interpretację ,,lini Curzona” jako wschodniej granicy Polski. Dalsze ustalenia nieprzygotowani tematycznie do ,,sprawy polskiej” przywódcy alianccy oparli na sowieckim projekcie przedłożonym przez Mołotowa. Nie licząc się z wolą i prawem ludzi do życia we własnym kraju, aprobując sowiecki zabór z 1939 r. zaakceptowano wygnanie Polaków z ich wielowiekowych siedzib o około 500 km na zachód po Odrę i Nysę pod hasłem ,,przesunięcia Polski”. Istota owej ,,sprawiedliwej” rekompensaty dla Polski na zachodzie oprócz zalegalizowania dokonanego rabunku połowy jej terytorium, polegała na stworzeniu nowych warunków międzynarodowych. Warunków, w których tworzona  na tzw. terytoriach odzyskanych ,,nowa Polska” będzie automatycznie przeciwstawiona przyszłym Niemcom. Będzie stale przez to uzależniona od ,,opieki” Rosji- gwaranta ( bądź nie) tych zachodnich granic[107].

Za sprawą idącego zawsze na zaspokojenie europejskich żądań sowieckich Roosevelta uzgodniono warunki cofnięcia uznania prawowitemu Rządowi Polskiemu w Londynie i ustalono zasady utworzenia ,,nowego polskiego rządu”. Ostatecznie po wspólnych uzgodnieniach projekt Mołotowa uzupełniono, iż ten ,,nowy” tzw. ,, Tymczasowy Rząd Narodowy utworzony z przedstawicieli rządu lubelskiego, przedstawicieli demokratycznych z Polski i z poza Polski, zobowiąże się do rozpisania, skoro tylko to będzie możliwe, wolnych i nieskrępowanych wyborów. Rząd Jedności Narodowej zostanie uznany przez trzy mocarstwa ; konsekwencją tego będzie przybycie do Warszawy ambasadorów trzech mocarstw, którzy otrzymają polecenie obserwować i raportować co do wyborów”. Dla zatuszowania ,,monachijskiej” wymowy tego dyktatu, zredagowany przez  sowieckich propagandystów komunikat o konferencji jałtańskiej został przyjęty jako oficjalny przez obu aliantów .

Po nadaniu oficjalnego komunikatu jałtańskiego oficjalne oświadczenie polskich władz państwowych R.P. skierowane do rządów USA i Wielkiej Brytanii potępiało dokonany rozbiór Rzeczypospolitej:,,...Rząd Polski oświadcza, że decyzje konferencji Trzech dotyczące Polski nie mogą być uznane przez Rząd Polski i nie mogą obowiązywać Narodu Polskiego.” 

Formalnie było to jak najbardziej słuszne postawienie sprawy. Pod względem prawnym i moralnym umowy moskiewskie, teherańske, jałtańskie stanowiły przeniewiercze złamanie wszystkich umów z Polską zawartych przed wojną, podczas wojny , jak i wszystkich deklaracji oficjalnych składanych przez aliantów w sprawie jej przyszłych losów. Wspomnieć wystarczy dwa najważniejsze niedotrzymania:

Po pierwsze były złamaniem zasad traktatu polsko- brytyjskiego o wzajemnej pomocy podpisanego 25 VIII 1939r., na mocy którego Polska wypełniała zobowiązania od 1 września 1939 wchodząc w wojnę przeciw  Niemcom, po stronie alianckiej koalicji. W artykule 6 protokołu jawnego Anglia ,,zobowiązywała się nie zawierać z żadnym innym państwem takich porozumień, których wykonanie naruszało by integralność Polski”, zaś w artykule 3 protokołu tajnego Anglia deklarowała ,że ,,nie zawrze w przyszłości z Rosją umowy naruszającej całość polskiego terytorium”[108].

Po drugie łamały podpisany 14 sierpnia 1941r przez USA, Wielką Brytanię  jak i Polskę układ sojuszniczy zwany Kartą Atlantycką. Głosiła ona m.in. iż W. Brytania i USA: ,,nie życzą sobie być świadkami zmian terytorialnych, które by nie były zgodne ze swobodnie wyrażoną wolą zainteresowanych narodów „, ,,uznają i szanują prawo wszystkich narodów do wyboru formy rządów, w jakiej chcą żyć”, ,,obiecują przywrócić prawa suwerenne tym, którzy tych praw pozbawieni zostali”[109]. [uzupełnić przypis]

Po trzecie ,,konferencje” jako nie liczące się z zdaniem prawowitych i legalnych władz suwerennego państwa  łamały całkowicie zasady prawa międzynarodowego –

wtedy art. 9,10,11,37,38 I Konwencji Haskiej, artykuły 1,2,4,17 ,,Konwencji Genewskiej regulującej sprawy pokojowego załatwiania sporów międzynarodowych”. ,,Obowiązując” zaś nadal w swej części pozbawiającej dotąd Polskę jej legalnych władz i połowy jej terytorium pakty jałtańskie  obecnie nawet przy przyjęciu zasady dziłania prawa wstecz  łamią art.28,30,34,40 Konwencji Wiedeńskiej oraz art. 1i 2 Karty Narodów Zjednoczonych.

            Złamanie zawartych z Polską traktatów i wydanie jej na łup największemu systemowi tyranii i ludobójstwa obciąża obu anglosaskich aliantów jako winnych nie tylko moralnie zdrady sojusznika , politycznego sutenerstwa, czy zakłamania politycznego do niespotykanej przedtem w stosunkach międzynarodowych perfidii.

Otóż zobowiązania traktatowe są czymś więcej niż zasadą moralną. Były i są podstawą szeroko rozumianego obrotu międzynarodowego. Także nie dotrzymane w nich zobowiązania  podlegają egzekucji materialnej, jak zresztą każdej umowy prawnej. Odpowiedzialność państwa za nie dotrzymane traktaty jest ponoszona w formach reparacji (naprawienia szkody), satysfakcji i sankcji. Zgodnie z prawem międzynarodowym pogwałcenie zobowiązania nakłada obowiązek naprawienia w adekwatnej formie wyrządzonej tym szkody. Naprawienie wyrządzonych szkód może występować bądź w formie restytucji, bądź odszkodowania. Restytucja polega na  przywróceniu poprzedniego stanu rzeczy jaki istniał przed wystąpieniem deliktu. Zatem restytucja polega na wykonaniu zobowiązania , odwołaniu bezprawnego działania lub powstrzymaniu dalszego bezprawnego postępowania. Jest to podstawowa i normalna forma naprawiania szkód. Odszkodowanie może mięć miejsce tylko wówczas, gdy przywrócenie poprzedniego stanu faktycznego jest niemożliwe[110]

Co to oznacza? Nie mniej jak  dokładnie to, że pierwszy prawowity Polski Rząd, czyli rząd powracający do ciągłości Niepodległej Rzeczypospolitej Polskiej  tzn. oparty na ustanowionych w suwerennej Polsce zasadach prawnych, w tym jedynej prawomocnej Konstytucji z 1935r, może legalnie, i powinien wypowiedzieć wszystkie zobowiązania podjęte przez narzucony Polsce w Jałcie okupacyjny sowiecki system władzy.

 

Uwagi na marginesie

 Sprawa możliwości wypowiedzenia dotyczy zarówno wszystkich niekorzystnych umów międzynarodowych, traktatów czy samego zadłużenia zagranicznego. Sukcesorem tych zobowiązań nie jest Naród  Polski a ci, którzy nie licząc się z obowiązującymi umowami i prawem narzucili mu przemocą i ludobójstwem obcy system władzy: Rządy Rosji, USA i Wielkiej Brytanii. Otwartą też pozostaje sprawa wielkości odszkodowań wobec USA i Wielkiej Brytanii za pogwałcenie niedotrzymanych zobowiązań traktatowych. Tu sposób dokonania kalkulacji wytyczają postępowania odszkodowacze prowadzone np.przez organizacje żydowskie typu Światowego Kongresu Żydów.


 

E. POWSTANIE LIPCOWE [111]

 

17. PLAN,, BURZA”

-polityczna konieczność czy...strategiczny falstart

 

Gdy 4 stycznia 1944 r toczące działania wojenne wojska sowieckie wkroczyły na okupowane terytorium Rzeczypospolitej, stało się to  sygnałem podjęcia ogólnokrajowej akcji zbrojnej o kryptonimie ,, Burza”. W założeniach twórców planu, ,, Burza” miała być nie powszechnym, lecz  tylko przemieszczającym się tuż przed frontem, lokalnym powstaniem zbrojnym. Obszary i Okręgi AK rozpoczynać miały walkę nie wszystkie na raz, lecz w miarę jak oddziały niemieckie będą spływać na te obszary, lub raczej odpływać z nich pod naporem Rosjan.

Przygotowania do ,,Burzy” rozpoczęły się już z końcem 1943r [112]. Poszczególne mniejsze grupy partyzantów w każdym okręgu AK zostały połączone w większe oddziały , skierowane do rejonów leżących na liniach odwrotu Niemców. W okręgach wschodnich, które miały rozpocząć ,,Burzę”, zostali zmobilizowani wszyscy żołnierze AK. Tworzone z nich kadrowe bataliony, pułki, dywizje otrzymały nazwy sprzed wojny. Broń ,aparaty radiowe, materiały sanitarne, odzież i umundurowanie  wyprodukowane w tajnych warsztatach przemycano do lasów [113]

W związku z przesunięciem linii frontu na Wołyń , komendant tego okręgu AK zarządził mobilizację i utworzenie 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK. Dywizja rozpoczęła walki z Niemcami już 19 stycznia 1944, jednocześnie osłaniając miejscową polską ludność przed napadami formacji ukraińskich. W marcu dowództwo dywizji podjęło nawiązane przez Rosjan negocjacje dotyczące współpracy militarnej. W zapytaniu radiowym do Komendanta Głównego AK o zgodę na ustalone warunki współdziałania z Armią Czerwoną, dowódca 27 Wołyńskiej DP AK płk ,,Oliwa” zaznaczył w swojej depeszy , że ,,wszystkie dywizyjne oddziały AK są ujawnione i rozpoznane przez Rosjan. W razie odrzucenia warunków współpracy , należy się liczyć, z koniecznością opuszczenia Wołynia, przejścia za Bug, prawdopodobnie w toczonych walkach z sowietami”[114]. Komendant Główny AK gen. ,,Bór” wyraził zgodę na ustalone przez strony warunki współpracy, zlecając by ,,Oliwa” wyraźnie zaznaczył, że zadaniem 27 Dywizji Wołyńskiej będzie walka z Niemcami na terenach Rzeczypospolitej oraz, iż wszystkich żołnierzy obowiązuje rota przysięgi Armii Krajowej. Wbrew ustalonym warunkom polsko- sowieckiego  współdziałania, Dywizja Wołyńska skazana wyłącznie na własne siły,  w ciągu przeszło dwóch tygodni toczy ostre walki z przeważającymi siłami niemieckimi trzech dywizji piechoty i jednej pancernej. Ustalone zawartym porozumieniem, a obiecywane z dnia na dzień sowieckie wsparcie, nie nadchodzi. Nie dochodzą także do walczących polskich oddziałów obiecane przez Rosjan broń i amunicja. Gdy oczekująca wciąż na wsparcie 27 DP AK pozostawiona sama sobie znalazła  się w zamkniętym niemieckim kotle, następca poległego w boju jej dowódcy, mjr ,, Żegota” dokonuje zbrojnego przebicia z okrążenia i dywizja zapada w lasach na zachodniej stronie Bugu. Mimo udanego przebicia większości dywizji bez jednego batalionu[115], jej straty poniesione w stoczonych bojach sięgnęły od 10 do 50 % stanów w poszczególnych oddziałach[116].

Nim 22 czerwca 1944 rozpoczęła się letnia ofensywa Armii Czerwonej o kryptonimie ,,Bagration”, już 1 czerwca rozkazem KG AK Okręg Nowogródzki AK podporządkowano Komendantowi Wileńskiego Okręgu AK, płk ,,Wilkowi”. Podczas jeszcze wcześniejszej konferencji sztabowej w Wilnie zaplanowano, by  w okresie spodziewanej ofensywy sowieckiej, przeprowadzić siłami AK skoncentrowaną operację zdobycia Wilna rękami polskimi, zanim pod miastem pojawią się wojska sowieckie. W decyzyjnych kręgach  w kraju( nie poinformowanych dotąd o wynikach ustaleń teherańskich! – dop autora) uważano, że powodzenie takiej akcji będzie miało duże znaczenie polityczne o rozgłosie międzynarodowym i ułatwi Rządowi Polskiemu dyplomatyczną walkę o nasze ziemie wschodnie. 12 czerwca Komenda Główna AK zatwierdziła w ramach ,,Burzy” plan operacji wileńskiej o kryptonimie ,,Ostra Brama”[117].

Uderzenie, skoncentrowanych sił AK na  zmienione przez Niemców na twierdzę Wilno, miało nastąpić 10 lipca. Jednak wobec szybszego niż przewidywano zbliżania oddziałów sowieckich przyspieszone natarcie polskich oddziałów AK rozpoczęło się w nocy z 6-tego na 7-go lipca. Uderzenie z zewnątrz skierowane było z trzech stron: od północy, od wschodu, i od południowego wschodu. Oddziały miejskie AK, które podjęły walkę wewnątrz miasta prowadziły ją poszczególnymi plutonami, ponieważ zarządzona przez Niemców ewakuacja szeregu dzielnic zmienianych na obszary warowne zerwała łączność i uniemożliwiła skupienie się w większe zgrupowania uderzeniowe. W zaciętych bojach oddziały AK opanowały poszczególne części miasta. Po południu 7-go lipca przyłączyły się do tych walk napływające wojska sowieckie. Niemcy bronili się zaciekle i dopiero 13 lipca opór ich został ostatecznie złamany.

Sytuację w świeżo zdobytym Wilnie relacjonował meldunek dowódcy Okręgu Nowogródek, ppłk ,,Poleszuka”: ,,Wilno zdobyte przy znacznym udziale AK, która weszła do miasta. Duże zniszczenie i straty. Stosunki z armią sowiecką poprawne  Rozmowy w toku. Wilno przeżyło bardzo krótką, ale jeszcze radosną chwilę wolności 14 lipca. Polskość miasta bije w oczy. Pełno naszych żołnierzy. Służba obrony przeciwlotniczej polska. W fabrykach i warsztatach tworzą się komitety i zarządy polskie . Władze administracyjne ujawnią się w najbliższym czasie. Litwinów nie ma. „(podkreślenie autora)[118] .

15 lipca polski dowódca połączonych sił wileńsko- nowogródzkich, płk ,,Wilk”- Krzyżanowski został zaproszony do sowieckiego gen. Czerniachowskiego, dowódcy III Frontu Białoruskiego: przyjęto propozycję komendanta sił AK  zorganizowania i wyposażenia, mającej walczyć na froncie przeciw Niemcom, polskiej dywizji piechoty i brygady kawalerii. Na dokonanym także tego dnia, przeglądzie III Brygady AK, płk  Krzyżanowski, podczas przemówienia do żołnierzy m.in. słusznie zauważył: ,,Jesteśmy przedsionkiem Polski. Tak jak zachowa się względem nas Armia Czerwona , zachowa się względem całej reszty kraju”[119].

Tymczasem już 16 lipca, zaproszony ponownie na mające się odbyć rozmowy z gen. Czerniachowskim i gen. NKWD Sierowem[120], płk ,,Wilk” wraz ze swoim sztabem zostają aresztowani.  Tego samego dnia w Boguszach miała odbyć się odprawa dowódców AK od szczebla batalionu wzwyż, na którą przybyli wyżsi oficerowie sowieccy , w związku z umówioną reorganizacją wszystkich oddziałów polskich do etatu dywizji piechoty i brygady kawalerii. Wszyscy obecni na tej odprawie polscy oficerowie zostali uwięzieni przez NKWD i wywiezieni w nieznanym, co w wypadku sowieckim przeważnie oznaczało w ,,katyńskim”, kierunku. W ustalonym z Rosjanami rejonie koncentracji polskich brygad partyzanckich pojawiła się sowiecka dywizja pancerna. Otaczane i zdradzone oddziały polskie podjęły odskok w kierunku Puszczy Rudnickiej. Tam otoczone przez wojska NKWD podjęły walkę w obronie własnej. Wobec przeważających sił sowieckiego okupanta część z nich rozproszyła się na drobne oddziały, z których jedne starały się przetrwać w puszczy, inne pojęły próby przebicia w kierunku Grodna i Białegostoku. Większość jednak oddziałów AK Moskale otoczyli, po czym po ich poddaniu, wywieźli polskich żołnierzy do obozów koncentracyjnych w głąb Rosji. W tym przypadku, ilość deportowanych przekroczyła 5700 żołnierzy AK[121].

Niestety, oczywistej prawdy, jak została zawarta w wyżej przytoczonym fragmencie przemówienia płk ,,Wilka” podczas przeglądu III Brygady AK 15  lipca, jakby nie chciały pojąć ówczesne czynniki decydujące o dalszej kontynuacji ,,Burzy”.

Wobec tego, podobny, równie tragiczny i zbrodniczy finał miała ,,Burza” podjęta we Lwowie.  W walce o miasto zaczętej 23 lipca oddziały Armii Krajowej wystąpiły w składzie 5-tej Dywizji Piechoty i 14-tego Pułku Ułanów Jazłowieckich  w liczbie około 7000 żołnierzy[122]. W trwających do 27 lipca walkach polskie oddziały wspierane przez sowieckie jednostki pancerne zajęły miasto. Sam dowodzący I Frontem Ukraińskim przesłał pochwałę dla 14 Pułku Ułanów dziękując za ,,braterską współpracę”. W wyzwolonym już spod niemieckiej okupacji Lwowie porządek utrzymywała żandarmeria AK. Gdy komendant obszaru lwowskiego , płk ,,Janka” ujawnił się ze swoim sztabem, przybyli do niego oficerowie sowieccy w tym generał NKWD Sierow, zażądali poddania się oddziałów AK oraz akceptacji na wcielenie polskich żołnierzy do armii sowieckiej. Wobec tego ultimatum, komendant okręgu wydał rozkaz rozwiązania oddziałów polskich. 31 lipca, w dniu mającego odbyć się wylotu polskiej delegacji ze Lwowa na negocjacje w Moskwie, przybyły dla dokonania ustaleń z sowietami Sztab Okręgu Lwowskiego AK, o umówionej godzinie spotkania został otoczony i uwięziony przez NKWD.  Uwięziono Delegata Rządu R.P.  Masowe aresztowania objęły zdemobilizowanych a ujawnionych poprzednio działaniami ,,Burzy” żołnierzy AK. W ,,uznaniu” ich okazanej w boju waleczności, większość z nich została wywieziona na zagładę w głąb Rosji.

Lubelski Okręg AK liczący ponad 60 000 żołnierzy podziemia zmobilizował do walk prowadzonych w ramach ,,Burzy” około 12 000, tj. tylu, dla ilu wystarczyło uzbrojenia. Oprócz tego, po uzupełnieniu swoich stanów, od czerwca na terenie Lubelszczyzny walczyła również przybyła zza Bugu 27 Wołyńska DP AK. Samodzielnie uprzedzając jeszcze wojska sowieckie, akowcy wyzwolili takie miasta jak Bełżec, Lubartów, Kock, Firlej, Krasnystaw, Urzędów, Poniatów. Natomiast we współdziałaniu z Armią Czerwoną oddziały AK zdobyły Tomaszów Lubelski, Łuków, Puławy , Chełm, Radzyń, Międzyrzec, Zamość, Białą  Podlaską[123].

W Lublinie ,,Burza” rozpoczęła się 22 lipca szturmem oddziałów AK na miasto. W  nocy zaś ruszyło na miasto natarcie sowieckiej 2 Armii Pancernej. Po zaciętych wspólnie prowadzonych bojach Lublin został uwolniony spod okupacji niemieckiej  25 lipca. Delegatura Rządu R.P. i AK rozpoczęły jawną działalność jako uznane społecznie polskie władze. Już rano 26 lipca na murach miasta pojawiła się odezwa Delegata Rządu  proklamująca polski system państwowy. Na ulicach pojawiły się wydzielone z AK patrole Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa, utrzymujące porządek i zapobiegające grabieżom.

W lubelskim, czystka bolszewicka wobec ujawnionych polskich władz rozpoczęła się 3 sierpnia uwięzieniem członków lubelskiej Delegatury Rządu i wszystkich innych ujawnionych działaczy cywilnych Polskiego Państwa Podziemnego. Tymczasem już od 25 lipca likwidowaniem oddziałów AK zajęły się formacje Armii Czerwonej. Tak też  było, gdy po wyzwoleniu Kocka, Firleja i Lubartowa, 27 Wołyńska DP AK nawiązała kontakt z działającą obok sowiecką 74 Dywizją Piechoty Gwardii. Dowódca rosyjskiej dywizji zawiadomił polskiego dowódcę, płk ,,Twardego”, o zamiarze spotkania z podległymi mu oficerami i zrobienia przeglądu polskiej dywizji. Przybyli na umówione spotkanie 27 lipca oficerowie AK zostali aresztowani. Jednocześnie zebrane do ,,przeglądu” polskie pułki zostały otoczone sowieckimi czołgami, artylerią i piechotą. Podobnie jak  w całej reszcie okręgu, rozbrojonych żołnierzy polskich umieszczano w pohitlerowskich obozach koncentracyjnych, skąd wywożono ich masowo do sowieckich łagrów[124] .  

Liczebność Białostockiego Okręgu AK podległego płk ,,Mścisławowi”, uwzględniając zarówno oddziały walczące w ramach ,,Burzy” jak i pozostające w konspiracji, wynosiła około 30 000 ludzi. Przystępujące jawnie do ,,Burzy” na tym obszarze oddziały AK odtwarzały poszczególne pułki przedwojennych 18-tej i 29-tej Dywizji Piechoty oraz dwóch brygad kawalerii. Zgodnie z rozkazami akowcy w całym okręgu uderzali na Niemców bądź samodzielnie, bądź we współdziałaniu z Armią Czerwoną. Do najsławniejszych polskich partyzanckich bojów powinny przejść walki 33 i 71 pp w Czerwonym Borze i zwycięska bitwa 9-tego Pułku Strzelców Konnych nad Kanałem Woznaniewskim [ ,,Polska Lubelska”]. Gdy 27 lipca Rosjanie wkraczali do Białegostoku, w pierwszym okresie nie podjęli pacyfikacji ujawnionych polskich czynników państwowych. Dopiero po przybyciu przedstawicieli tzw. PKWN członkowie ujawnionych polskich władz zostali uwięzieni i zesłani do Rosji. Następnie na całym obszarze białostockim nastąpiła masowa fala aresztowań ujawnionych podczas ,,Burzy” żołnierzy polskich.

W dalszej, swej  iście samobójczej kontynuacji, ,, Burza” objęła Podokręg AK Rzeszów. Liczył on około 20 000 żołnierzy, z których w walkach uczestniczyło około 7000. Na walczące oddziały składały się odtwarzane 22-ga i 24-ta D.P. Wojsko AK stoczyło największe samodzielne, zwycięskie boje o Leżajsk, Jarosław, Radymne i Przeworsk. Żołnierze 38 pp AK wspólnie z oddziałami Armii Czerwonej zajęli Przemyśl, a 17 pp AK wspólnie z Rosjanami  zdobył 2 sierpnia Rzeszów. Równocześnie z otwartymi działaniami Armii Krajowej ujawnił się tutejszy aparat Delegatury Rządu, który niezwłocznie podejmował najpilniejsze zdania administracyjne. Już kilka dni po zawartym uzgodnieniu porozumienia komendanta podokręgu płk. ,,Zwornego” z gen. Sierowem, NKWD rozpoczęły się masowe aresztowania polskich oficerów i żołnierzy, których wywożono na zagładę do Rosji lub skrytobójczo mordowano[125].

Jak wynik ,,Burzy” ocenił główny odpowiedzialny za jej przeprowadzenie: Komendant Główny AK, gen. Komorowski- ,,Bor”? ,,Wkład bojowy Armii Krajowej w wykonaniu planu ,,Burza” na wszystkich trenach, był bardzo poważny, nie ograniczał się do wyszczególnionych wyżej uderzeń. Na całym terytorium od wschodnich granic Polski po linię Wisły, wystąpiły do walki nie tylko wielkie jednostki zorganizowane w dywizje piechoty i brygady kawalerii, ale wszystkie liczne zgrupowania partyzanckie i oddziały lokalne zadając Niemcom dotkliwe straty. Oddziały AK przeprowadziły liczne akcje sabotażowe sieci komunikacyjnej, organizowały zasadzki paraliżując ruchy wojsk niemieckich. Kiedy jednak walka się kończyła, Rosjanie aresztowali oficerów, oddziały polskie otaczali i rozbrajali, po czym oficerów i żołnierzy prawie zawsze  odsyłali do obozów koncentracyjnych NKWD, skąd wywożono na wschód. W ten sposób znalazło się w głębi Rosji 50 000 żołnierzy AK”[126].

Jak doszło do tego ,że stworzona krwawym i mozolnym wysiłkiem największa podziemna armia w okupowanej Europie, AK nie tylko nie została wykorzystana zgodnie ze swoim głównym priorytetowym celem, jakim miało być powszechne powstanie narodowo-wyzwoleńcze? A nawet wręcz przeciwnie: jej potencjał posłużył utrwaleniu powtórnego sowieckiego najazdu w Polsce. Mało tego. Najbardziej wartościowa moralnie, oddana Polsce, przygotowana bojowo, zorganizowana w podziemiu część polskiego społeczeństwa została za sprawą ,,Burzy” wydana na sowiecką eksterminację w imię otwarcia drogi tego najazdu, co tym bardziej utrwalało nową okupację na długie lata

Sprawa ta bierze swój początek od niemal nachodzących na siebie wydarzeń: aresztowania przez Niemców Komendanta Głównego AK gen. Grota w czerwcu 1943,oraz zamachu przeprowadzonego w Gibraltarze , w którym zabito Premiera R.R. i równocześnie Wodza Naczelnego Wojska Polskiego, gen. Wł. Sikorskiego[127].

Wtedy to za  sprawą poparcia sojuszników Polski[128], a nawet wręcz anglo-amerykańskich nacisków na osobę Prezydenta R.P., Prezesem Rady Ministrów ( ową aprobatę wrażono zapewne w celu okaznia politycznej woli sojuszniczego kompromisu – uwaga autora) zostaje mianowany dotychczasowy wicepremier, prezes Stronnictwa Ludowego, Stanisław Mikołajczyk.

Już przy tworzeniu swojego rządu, korzystając ze sowich ,,sojuszniczych pleców”, premier Mikołajczyk realizował zasadę iż: ministrowie, członkowie poszczególnych stronnictw nie są ich delegatami, lecz jedynie członkami określonych partii, powoływanych w skład gabinetu przez premiera, czy to za zgodą tych stronnictw, czy nie[129]. Przez dobór odpowiednich sobie ludzi na stanowiska ministrów, Mikołajczyk panował nad polityką swego faktycznie SL- owskiego rządu niepodzielnie. Był Prezesem Rady Ministrów, co dawało mu nie tylko konstytucyjne uprawnienia do kierowania pracami rządu, lecz także jako równocześnie Prezesowi SL możność wywierania wpływu na pracę poszczególnych ministrów. W ten sposób miał możność np. do dysponowania sprawami personalnymi związanymi z działalnością skierowaną na kraj. ,,Ministerstwo Spraw Zagranicznych było w całym swoim składzie monopartyjne. Mikołajczyk miał w ręku propagandę. Obsadzony jako minister informacji Kot korzystał ze swojego urzędu w sposób uwłaczający wpływ jakiegokolwiek czynnika, oprócz jego własnych upodobań dywersyjnych. Minister Spraw Zagranicznych T. Romer nie próbował nawet zachować pozorów samodzielnośći”[130].

Owa, wynikająca z poparcia anglosasów, a przekraczająca wręcz konstytucyjne uprawnienia, postawa nowego premiera powodowała, że Mikojaczyk pozwalał sobie ,,na nieliczenie się z Prezydentem R.P. Stosunek Mikołajczyka do prezydenta Raczkiewicza już od czasu premierostwa Sikorskiego, był zdecydowanie negatywny. Przywódca Stronnictwa Ludowego zarzucał prezydentowi wręcz obsesyjne popieranie ,,sanacji”, stałe próby ochrony przeszłości i stwarzanie ,,trudności przy powoływaniu komisji do badania klęski wrześniowej”. W zachowaniu Mikołajczyka wobec prezydenta Raczkiewicza nie brak było objawów lekceważenia i impertynencji”[131].

W/w objawy sprzeniewierzenia dokonywane na pełnionym dzięki protekcji sojuszników przez Mikołaczyka urzędzie, znalazły faktyczne potwierdzenie w powziętej 11 sierpnia 1943 uchwale Stronnictwa Ludowego. Uchwale SL podjętej pod osobistym przewodnictwem Mikołajczyka, w której deklarowano formalnie zamiar zdrady stanu:,, Stronnictwo Ludowe ,potępiając gwałt , fałsz i bezprawie z jakich zrodziła się ostatnia konstytucja w kwietniu 1935r i jej elitarny system ( patrz rozdział ,,Rozwój ustroju politycznego R.P.), opierający się o dyktatorską władzę prezydenta (..) nie uznaje takiego systemu jako podwaliny do tworzenia ustroju państwowego”[132]. [ tamże tj. wyd.KUL]

Równocześnie do tych ,,wyskoków” Mikołajczyk, nie posiadający żadnego wykształcenia, praktyki czy kwalifikacji do dowodzenia wojskiem, od początku zwalczał mianowanego przez prezydenta Raczkiewicza na na urząd Naczelnego Wodza WP gen. Sosnkowskiego. Te intryganckie wręcz wysiłki premiera koncentrowały się wokół wyeliminowania Sosnkowskiego z aparatu władzy. Z poparciem brytyjskim miało to się dokonać następującymi etapami: ograniczenie kompetencji wodza, następnie usunięcia go ze stanowiska następcy Prezydenta, a w końcu odebrania mu urzędu Naczelnego Wodza[133].

Także  w prowadzonej na rękę Brytyjczyków polityce, bez jakiegokolwiek prawomocnego upoważnienia, Mikołajczyk uczynił szereg szkodliwych przedsięwzięć , nie licząc się z Radą Ministrów . Do nich zaliczyć należy rozpoczęcie  rozmów nieoficjalnych z ambasadorem sowieckim w Londynie w maju i w czerwcu 1944, w których polską stronę ,,reprezentował” najpierw St. Grabski, a potem sam Mikołajczyk. Odbywały się one w tajemnicy przed Prezydentem i Radą Ministrów. Nie posiadając konstytucyjnie wymaganych pełnomocnictw, premier sam wyrażał zgodę na kolejne żądania przedstawicieli Rosji wobec Polski[134].  Mikołajczyk, nie tylko zgadzał się na uznanie zaboru sowieckiego dokonanego w 1939r, ale nie uważał nawet za konieczny warunek podjęcia współpracy wojskowej Armii Krajowej z armią sowiecką, uprzedniego zawarcia formalnego porozumienia politycznego z władzami Rosji.

Już w trakcie narad rządu, w październiku 1943r, nad instrukcją dla kraju Mikołajczyk uważał wybuch powstania w kraju za nieuchronny, bez względu na stan stosunków politycznych z Moskwą[135] . Tymczasem Wódz Naczelny gen. Sosnkowski, choć godził się na  dywersję przez podziemie w kraju, jednak uważał, że rozwinięcie większej akcji bojowej narazi AK na rozbrojenie i likwidację przez armię sowiecką[136].

Mikołajczyk jednak tych obaw Naczelnego Wodza nie podzielał i dążył bezwzględnie do uruchomienia powstania powszechnego prowadzonego całością Armii Krajowej na rzecz   wkraczającej na tereny Rzeczypospolitej Polskiej Armii Czerwonej.  Od niego wyszła inicjatywa wobec Anglików do przekazania za ich pośrednictwem swej powstańczej koncepcji  sowieckiej stronie, podczas odbywanej w październiku 1943r konferencji w Moskwie [137].

W tym też kierunku, poszły podjęte przez niego kroki wobec kraju. ,,Mikołajczyk w tym wypadku wyzyskiwał czas i swe tajne kanały łączności ( udostępnione mu przez Brytyjczyków- dop autora) niekontrolowane przez żadne inne czynniki polskie, by wywrzeć wpływ na odpowiedni dobór Delegatów Rządu[138]. Swoich ludzi premier Mikołajczyk miał także wśród sztabowców AK, przede wszystkim gen. St. Tatara: ,,oficera łączącego przeciętną inteligencję z nadmiarem ambicji osobistych i dużą energią”[139].

Gdy 22 lutego  premier Wielkiej Brytanii Churchill podczas swego przemówienia w Izbie Gmin publicznie wypowiedział się za rozbiorem Polski tzw. ,,linią Curzona”, to wiarołomnie ,,w depeszach do kraju Mikołajczyk przyjął metodę uspokajania tłumacząc, że brytyjski premier mając w ręku argument planowanego drugiego frontu w Europie, przemówienie podporządkował celom techniczno- wojskowym , a w sprawach polskich jest ono bardzo sprytnie zbudowane i daje mówcy możliwość wycofania się w lepszej koniunkturze, czyli po inwazji[140]. Znając stanowisko angielskie, Mikołajczyk nie przekazywał do kraju surowej prawdy a próbował za wszelką cenę osłabić wymowę słów Churchilla i podtrzymać wiarę w poparcie Wielkiej Brytanni, choć musiał mieć aż nadto podstaw by zwątpić w możliwość przywrócenia granicy ryskiej.[141]„. Już po swej wizycie u Roosevelta w USA miedzy 5 a 14 czerwca 1944 ,,Mikołajczyk depeszował do kraju mówiąc o wyjściu z impasu i o tym, że Roosevelt jest przeciwny ,,linii Curzona”[142].  

Także ,,na skutek niedostatecznego informowania przez rząd Mikołajczyka, o ogólnej międzynarodowej sytuacji politycznej, a przede wszystkim o zmianie stanowiska sprzymierzonych do sprawy polskiej wobec agresywnej polityki Kremla, czynniki odpowiedzialne w kraju żyły w świecie złudzeń. Panowała powszechna wiara w poparcie naszych interesów przez mocarstwa zachodnie. Nie zdawano sobie bowiem sprawy, jak daleko szła już w tym czasie ustępliwość Anglosasów w stosunku do żądań sowieckich kosztem Polski i jej spraw najważniejszych.”[143].

            Również za sprawą Mikołajczyka od początku lata 1944 miało miejsce przetrzymywanie depesz wysyłanych do kraju przez Naczelnego Wodza, ich skracanie, cenzurowanie czy w ogóle nie wysyłanie. Nasiliło się to szczególnie w czasie pobytu gen. Sosnkowskiego w polskich wojskach na froncie włoskim, w lipcu i sierpniu. Korzystając z tej nieobecności Wodza Naczelnego w Londynie, dyspozycje i upoważnienia wydawane władzom krajowym przejął Mikołajczyk i jego ludzie[144].

To właśnie te zabiegi premiera stanowiły o podjęciu i samobójczej kontynuacji planu ,,Burza”: planu, którego sens  najtrafniej ujął Stanisław Cat- Mackiewicz[145]: ,,Ze strony rządu Mikołajczyka odpowiedziano na wszystkie przestrogi (dotyczące ustaleń konferencji moskiewskiej -dop. autora) w październiku 1943 zachęceniem Armii Krajowej, ... aby przeszła do bardziej aktywnych działań zbrojnych przeciwko Niemcom , aby... okupację sowiecką przyspieszyć , aby ...z naszej strony przyczynić się do uniemożliwienia takiego stanu rzeczy, przy którym Niemcy byłyby rozbite przez lotnictwo anglo-amerykańskie, a jednak nie wpuściły jeszcze wojsk sowieckich do Polski i w chwili zawierania pokoju mogłyby te terytoria oddać co najmniej garnizonom mieszanym, aby... wykończyć Armię Krajową okupacją Polski przez wojska sowieckie i zaludnić katownie niemieckie polską młodzieżą i polskim cierpieniem[146]

Niestety, Plan ,,Burza” nie był kresem krwawej autodestrukcji Polaków zarządzonej przez Mikołajczyka. 22 lipca 1944 , korzystając nieobecności w Londynie, przebywającego na wizytacji wojsk polskich we Włoszech, gen. Sosnkowskiego , na życzenie premiera, przekazano do kraju upoważnienie dla Delegata Rządu oraz dowódcy AK o decyzji i ustaleniu terminu wszczęcia powstania w Warszawie.


18.  WCIELENIE POLSKI WSCHODNIEJ DO ROSJI SOWIECKIEJ.

            Obszar Polski wcielony w 1944r ,,organicznie” do Rosji Sowieckiej pokrywał się niemal dokładnie z linią Ribbentrop- Mołotow stanowiącą granicę zaborów rozbioru Polski dokonanego w 1939r. Rozległość ziem wschodnich Rzeczypospolitej pozostających we władaniu ZSRR z chwilą przeprowadzenia ,,nowej” granicy, zmalała jedynie o około 23 000 km kw. w porównaniu z okresem 1939-41 i mierzyła 178 000 km kw. ,czyli 47% obszaru państwa polskiego z 1939r. Uprzednio po dokonanym IV rozbiorze Polski tj. do 22czerwca 1941wynosiła 51,6% tego obszaru[147].

            Różnica ta wynikała z faktu iż władze sowieckie w 1944 dokonały niewielkiej kosmetycznej ,,curzonizacji” linii Ribbentrop- Mołtow, która została ustalona 28 września 1939r[148].Owa korekta lini Ribbentrop- Mołotow polagała na tym, że zamiast właczyć całą Biłostocczyznę i wschodnie powiaty województwa warszawskiego, województwo białostockie przecięto ,,linią Curzona” odcinając na korzyść ZSRS część powiatów Augustów, Sokółka, Bielsk Podlaski oraz całe prawie powiaty Grodno i Wołkowysk[149].        

            Także polityka wyniszczania Polaków i polskości prowadzona na tych zagrabionych ziemiach w okresie 1939-41r  nie uległa zmianie po powrocie sowieckiego okupanta. Sprawa rosyjskiej eksterminacji została jedynie przerwana na okres trzech lat (1941-44) na skutek ataku III Rzeszy na ZSRR i zajęcia przez Niemców ziem zaboru sowieckiego Rzeczy-pospolitej. Powróciła w całej swej istocie wraz z powrotem Armii Czerwonej, a tym samym sowieckiej władzy na te ziemie polskie.

            Po dokonaniu fizycznej eliminacji ujawnionych operacją ,,Burza” oddziałów  A.K. i jej uczestników, rosyjski okupant przystąpił do kontynuacji metodologicznego wyniszczania polskiego społeczeństwa. Do okupacji polskich ziem wschodnich przybyły specjalne oddziały policji politycznej- NKGB z centralnej części ZSRR, mające do dyspozycji odziały sowieckiej armii i miejscową milicję rekrutującą się ze skierowanej tu wcześniej sowieckiej partyzantki i ludności żydowskiej. W terenie buszowali liczni konfidenci bezpieki żydowskiego pochodzenia. Poza masowym aresztowaniem oficerów i żołnierzy A.K., organa NKGB skoncentrowały się na aresztowaniu młodzieży polskiej, ziemian, księży katolickich, sędziów , działaczy polskich partii politycznych i organizacji społecznych.

W wyniku biernego oporu polskiego społeczeństwa, nie akceptującego w swej większości narzuconego przemocą obcego systemu władzy, rozpoczęły się krwawe represje, dokonywane przez specjalne oddziały pod kontrolą NKGB. Głównym zadaniem tych grup było niszczenie opornego elementu- przede wszystkim  Polaków , drugim- przymusowa rekrutacja. Dokonywano obław na ukrywających się w lasach i kryjówkach, rozstrzeliwano na miejscu lub wieszano w publicznych miejscach. Mordowano Polaków za same kontakty z A.K. a domostwa palono. Przedstawicieli polskiej inteligencji przeważnie mordowano .W rejonie Lidy  w ciągu 3 miesięcy NKGB zamordowało 9800 osób. W Szczuczynie Nowogródzkim zamordowano 8000 osób, w Oszmianie 6000 osób. W nie mniejszym stopniu po ,,wyzwoleniu” ucierpiały pozostałe powiaty. Ta krwawa pacyfikacja trwała na wcielonych do Rosji Sowieckiej obszarach bez przerwy do końca listopada 1944r[150].

 W drugim etapie wyniszczenia polskiego elementu, sowiecka służba bezpieczeństwa przeprowadzała masowe łapanki zimą 1944 na 1945r. W samym Wilnie, które miało zostać stolicą litewskiej republiki sowieckiej, stosowane obok indywidualnych aresztowań masowe łapanki przepełniły ponad miarę wszystkie więzienia.

I tak centralne więzienie na Łukiszkach zbudowane za czasów carskich na 1000 osób, mieściło 16 000 Polaków. MGB tworzyła nowe więzienia wykorzystując budynki kolejowe przy ulicy Wiwalskiego i pewną ilość pomieszczeń w dyrekcji kolejowej, budynki klasztorne, a nawet kościoły[151].Tylko w ciągu pierwszego roku drugiej okupacji ponad 40 000 Polaków przeszło przez wileńskie więzienia  MGB, NKGB. Na Łukiszkach w pojedynczej celi siedziało 30 osób, W celach ogólnych, przwidzianych na 30 osób siedziało 200- 250 osób. (..) Tłok w celach nie pozwalał na położenie się. Trzeba było siedzieć z mocno podkurczonymi nogami, co po długim czasie powodowało straszliwe bóle w kolanach[152].  

Zachowanie się rosyjskich władz wobec aresztowanych nie podlegało ograniczeniom. Przed sowieckimi oprawcami  nic nie chroniło. Głodem, zimnem, brudem i chorobami-do epidemii tyfusu w wiezieniu włącznie ,starano się więźniów osłabić fizycznie, załamać ich wolę, doprowadzić organizm do takiego wyczerpania, aby uległość w czasie przesłuchań była kompletna. Same przesłuchania miały swoją porę nocą albo w porze posiłku, by nie dać więźniowi  wypocząć, albo by po powrocie do celi nie otrzymał nawet ciepłej wody czy kawałka chleba. W czasie samego przesłuchania obchodzono się z ofiarami różnie. Szczuto psami. Bito krzesłem, pałką, ręką czy też rękojeścią nagana. Bito wszędzie po całym ciele. Podczas bicia także wiązano ręce w tył i podnoszno na haku[153].

Po przejściu mąk w więzieniu, aresztowanych wywożono na dalszą katorgę w głąb Rosji. Traktowanie wywożonych było równie nieludzkie. Prowadzeni do miejsc załadunku jak stado zbrodniarzy, strzeżeni przez masę konwojentów z psami byli po drodze bici i poniewierani. Gdy konwój stawał, wszyscy więźniowie musieli klękać. Do wagonów towarowych ładowano po 100 i więcej ludzi. Paczek i wody podać wysyłanym więźniom nie można było [154]. Z samych więzień Wilna w tym drugim okresie okupacji deportowano w głąb ZSRR na zagładę 35 000 aresztowanych[155].

Na wszystkich polskich terenach na wschód od ,,żelaznej kurtyny im. Curzona” władze sowieckie sporządzały bezustannie listy i dokonywały wysiedleń mężczyzn do lat 60-ciu i kobiet do 50-ciu. We Lwowie zarządzono rejestrację mężczyzn urodzonych w latach od 1893 do 1926r. , których pędzono pieszo do Brodów, a stamtąd wysyłano w głąb ZSRR. Terror osiągał często nawet ostrzejszy charakter niż podczas pierwszej okupacji. O ile w latach 1939- 41 przeciętne wyroki za tzw. działalność polityczną, czyli bycie Polakiem, wynosiły 10 lat ciężkiej pracy w łagrach, to od 1946r prawie wszystkich takich więźniów politycznych skazywano już na 25 lat pobytu w łagrach. Bez końca odbywały się nocne kontrole, rewizje i aresztowania. Z Tarnopola wywieziono mężczyzn w wieku od 18 do 55 lat. Do stycznia 1945 liczba Polaków aresztowanych w Grodnie i wywiezionych do ZSRR ocenia się na 5000 ludzi .Do końca grudnia 1944 liczba Polaków deportowanych z  samych województw Wileńskiego i Nowogródzkiego oceniana jest na 80 000 ludzi[156].    

Równolegle do akcji masowych aresztowań rosyjski okupant ogłosił mobilizację do Armii Czerwonej wszystkich polskich obywateli wieku od 17 do 45 lat. Niemal cała  polska, białoruska i ukraińska ludność bojkotowała zarządzony pobór, który objął także kobiety. Nawet ogłoszona na tych obszarach rekrutacja Polaków  do armii Berlinga dała znikome wyniki. Z okolic Wilna i Nowogródka zgłosiło się zaledwie 25000 rekrutów[157]. Pobór ten nielegalny w świetle prawa międzynarodowego, został słusznie zbojkotowany, także dlatego, gdyż jak się okazało stanowił on jedynie pretekst  do wysłania młodych Polaków na deportacje w głąb  sowieckiej Rosji.

            Niemal wszystkie dziedziny życia objęła sowietyzacja.  Wszystkie urzędy: polityczne, gospodarcze czy społeczne obsadzane przez obcy sprowadzany z całej Rosji sowiecki element ,czy rzadziej rodzimych zdrajców, podporządkowano NKGB. Na jej usługach znaleźli się niemal wszyscy pełniący role dozorców i zarządców znacjonalizowanych przez okupanta, min. także w tym celu, domów . Także osoby wykonujące zawody usługowe dla ludności: od kelnerki po fryzjera uzupełniały armię wszechobecnych ulicznych szpicli. Społeczeństwo polskich obszarów wcielonych do Rosji zostało podzielone na dwie grupy: ścigających i ściganych, tropiących i tropionych, sytych opływających we względny dostatek i głodnych, ciężko pracujących za grosze. Ci drudzy to byli wszyscy wolni duszą ludzie, faktycznie stanowiący o polskości tych ziem[158].

            Po zakończeniu masowych aresztowań i deportacji dokonywanych podczas pierwszego roku okupacji przez NKWD a następnie NKGB, nadal trwały  bezustanne indywidualne aresztowania obywateli polskich przeprowadzane w miastach i wsiach. Tylko z anektowanych obszarów północno- wschodniej Polski deportowano do ZSRR przeciętnie 2000 do 2500 osób miesięcznie. Ten stan masowych deportacji trwał do 1947r.Tą politykę eksterminacji kierowano w pierwszym rzędzie przeciwko Polakom. Po tym okresie bezwzględnego załatwiania ,,sprawy polskiej”, władze sowiecki skierowały się również przeciwko Ukraińcom, Litwinom i Białorusinom. Nieliczni spośród wywiezionych Polacy, którzy przybyli do kraju w wyniku repatriacji przeprowadzonej w latach 1956-59 z obszarów Syberii, Kazachstanu oraz republik środkowo- azjatyckich, zeznawali, że:,, od 1944r aż do 1954r, przeprowadzane były bezustannie masowe deportację ludności  z anektowanych do Rosji obszarów Polski. Deportowano także Ukaińców, Litwinów, Biłorusińów i Żydów, ale najwięcej Polaków. Pewną ilość osób wywiezionych za Ural umieszczono w kołchozach i na posiołkach, bez praw opuszczania ich. Większość deportowanych zawędrowała do sowieckich obozów koncentracyjnych -tzw. łagrów. Repatrianci ,którzy podczas zesłania zamieszkiwali w pobliżu stacji węzłowych kolei trans-syberyjskiej , dostarczyli wiadomość o masowych transportach tysięcy pociągów z wywożoną polską ludnością.. Na stacjach wynoszono z wagonów liczne ciała zmarłych, przeważnie dzieci starców i kobiet. Podróż koleją ku zagładzie trwała od 4 do 5 tygodni. Największe nasilenie deportacji przypada na okres 1944-53 r.” Ogólnie z braku dotąd szczegółowych danych, wg rzetelnych szacunków ocenia się, że podczas wywózek w głąb ZSRR, deportowano z Kresów Wschodnich zagarniętych powtórnie w 1944r – milion osiemset tysięcy obywateli polskich. Z tej liczby kilkadziesiąt tysięcy straciło życie w drodze ku wiecznemu wygnaniu[159].


 

19. POWSTANIE WARSZAWSKIE  i UNICESTWIENIE STOLICY POLSKI

 -Is fecit, cui prodest ( sprawcą ten, kto skorzystał)

 

            O godzinie 17-tej, 1-go sierpnia 1944r rozpoczyna się akcja powstańcza w Warszawie.

Według dostępnych szacunków, liczebność sił powstańczych Armii Krajowej w chwili rozpoczęcia walki wynosiła od minimum 20 tys., do maksymalnie około 30 tys. ludzi[160].  Przeciwko sobie miały niemiecką załogę, liczącą w tym momencie w samej Warszawie około 20 tys. wojska i policji. Pozorna, wynikająca z liczebności, równość sił obu stron znika, gdy uwzględni się, iż wobec doskonale uzbrojonych oddziałów wszystkich formacji niemieckich, posiadane zasoby broni ( w całości około: 1000 szt. kb, 500 pm, 60 rkm, 7 ckm, 20 kb ppanc, 15 piatów, 25000 granatów i około 2000 sztuk broni krótkiej [161] pozwalały uzbroić jedynie około 10% sił powstańczych. Owa dysproporcja sił będzie jeszcze większa, jeżeli uwzględni się, iż w chwili rozpoczęcia walki strona powstańcza nie posiadała żadnej jednostki broni pancernej, artylerii polowej czy przeciwlotniczej oraz żadnego wsparcia lotniczego.

            Co gorsza, wybrany na godzinę 17-stą moment rozpoczęcia powstania powodował ,iż mając na uwadze zdobycie określonych celów, ,,to co można było jeszcze wykonać jakoś nocą, pod osłoną ciemności  stawało się zupełnie niewykonalne w świetle dnia. (..) Z błędu tego i przeoczenia wyrośnie potworna, przerażająca prawda o rzuceniu prawie bezbronnej młodzieży i dzieci w świetle dnia na najeżone karabinami maszynowymi niemieckie bunkry betonowe i zwoje drutu kolczastego”[162].

            Do wymienionych we wstępie przeciwności dochodzą kolejne błędy w podjętej realizacji powstania:

            Przedwczesny stan pogotowia alarmowego ogłoszony przez Komendę Główną AK

28 lipca  spowodował mobilizację powstańczych oddziałów wręcz na oczach Niemców. Pogotowie, które zostało odwołane następnie 29 lipca niczym...poligonowe ćwiczenia. Owa jawna manifestacja zamiaru podjęcia walki jedynie postawiła  w stan pogotowia niemieckie siły okupacyjne w stolicy, eliminując tak ważny czynnik zaskoczenia. W ramach niemieckich działań prewencyjnych zwiększono ilość patroli krążących po mieście z bronią gotową do strzału, na ulice wyjechały policyjne wozy pancerne, zaostrzono kontrolę ruchu ulicznego i podmiejskiego przy rogatkach, na szosach i dworcach. Koszary, gmachy instytucji aparatu okupacyjnego, magazyny objęte zostały wzmocnioną ochroną stałych załóg z liczną bronią maszynową, chroniących się za osłoną bunkrów i zasieków z drutu kolczastego. W punktach strategicznych miasta instalowano stanowiska karabinów maszynowych, na skrzyżowaniach głównych arterii ustawiono czołgi, mosty na Wiśle podminowano a przyczółki mostowe obsadzono silnymi załogami z bronią maszynową i szybkostrzelnymi działami plot.

Kolejnym błędem była decyzja dotycząca lokalizacji Komendy Głównej AK. Z poprzedniego miejsca (na Mokotowie )w Warszawie, przygotowanego na wypadek kierowania powstaniem powszechnym w kraju, wobec mającego nastąpić powstania tylko w samej Warszawie, przeniesiono je 28 lipca  do ...Warszawy ,lecz na Wolę. Pociągnęło to za sobą nie tylko niemożliwą na warunki konspiracyjne do realizacji w tak krótkim czasie, konieczność uruchomienia nowego centralnego węzła łączności. Spowodowało także dezorganizację w lokalizacji głównych, elitarnych ugrupowań powstańczych (zgrupowania ,,Baszty” i ,,Kedywu”) mających stanowić równocześnie ochronę jak i główny odwód militarny Komendy Głównej. Co gorsza, lokalizacja dowództwa AK wewnątrz walczącej Warszawy (bez przygotowanej z krajem łączności) odcinała ją od całego istniejącego jeszcze w kraju zaplecza AK. W praktyce uniemożliwiło to koordynację działań Warszawskiego Okręgu AK na rzecz powstania z zewnątrz, skierowanie impetu toczącej się wciąż  niepotrzebnie ,,Burzy” na pomoc miastu, czy akcje dywersyjne na szlakach komunikacyjnych do stolicy. Trzeba tu wyraźnie zaznaczyć, iż Komenda Główna AK nie miała dowodzic prowadzeniem walk powstańczych w mieście. Dowodzenie  nimi było przeznaczone Komendzie Warszawskiego Okręgu AK, z płk.  ,,Monterem” na czele.  

            Co najmniej dziwna jest wspomniana wyżej kwestia, nie tylko nie zorganizowania dywersji na szlaki kolejowe do już walczącej Warszawy, lecz nie ujęcie kolejowej akcji dywersyjnej w planie powstania. Akcja taka niewątpliwie w znacznym stopniu spowolniłaby reakcję niemiecką, wydłużyłaby więc okres powstańczej inicjatywy i zakres powstańczych zdobyczy. Tymczasem jak najlepiej praktycznie przygotowywane przez lata okupacji do dywersji kolejowej kadra AK, w najważniejszym boju  armii podziemnej ...pozostaje bezczynna. Zamiast przerwania połączeń kolejowych, którymi nadciągną siły do pacyfikacji powstania, żołnierze powstańczej Warszawy  padają wybijani w beznadziejnych atakach na ufortyfikowane warszawskie dworce: Gdański i Dworzec Główny.

            Wymienione, podstawowe, jak by się mogło wydawać, błędy w realizacji powstania niewątpliwie przyczyniły się do osłabienia wstępnego wyniku akcji powstańczej takich jak: stłumienie w ciągu trzech dni powstania na prawobrzeżnej Pradze, jak nieopanowanie: mostów na Wiśle, czy choćby ich przyczółków mostowych, istotnych dworców kolejowych, cytadeli, lotniska  ,centrali telefonów i wielu innych punktów niemieckiego oporu.

            Na powstanie owych niewątpliwie istotnych strategicznie błędów w realizacji powstania w Warszawie niewątpliwy wpływ miało to, że jeszcze do 21 lipca 1944r Komenda Główna AK ...nie planowała w ogóle akcji powstańczej w Warszawie[163]. Tak też jeszcze w lipcu 1944, będące w dyspozycji Komendy Okręgu Warszawskiego AK, zasoby broni były wysyłane  do okręgów wschodnich na realizację lansowanej przez Mikołajczyka ,,Burzy” .

Jak więc widać, Powstanie Warszawskie było w istocie doraźną  improwizacją. O tyle jeszcze bardziej bezsensowną do realizacji, iż wobec znanych już, tragicznych za sprawą Sowietów wyników ,,Burzy” w Wilnie i we Lwowie ,wariant podjęcia kolejnej akcji powstańczej, tym razem w Warszawie, był wręcz absurdalny. Wymowna była w tym temacie także  opinia Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych, gen Sosnkowskiego  po otrzymaniu informacji o skutkach operacji wileńskiej AK,  zawarta w depeszy z dnia 25 lipca 1944r, skierowanej do gen.,,Bora”- Komorowskiego : ,,....Według możliwości raczej wycofujcie oddziały na zachód w skupieniu lub rozproszeniu, zależnie od warunków. Zestawienie wypadków na Wileńszczyźnie z ogłoszonym manifestem tzw. Komitetu Wyzwolenia Narodowego, ustanowionego przez Sowietów  dla objęcia władzy w Polsce ,dowodzi że Moskwa obrała drogę gwałtów, represji i faktów dokonanych. Wobec powyższego swoje poprzednie dyrektywy uzupełniam ,jak  następuje:...b) W obliczu szybkich postępów okupacji sowieckiej na terytorium kraju trzeba dążyć do zaoszczędzenia substancji biologicznej narodu w obliczy podwójnej eksterminacji”[164].

Niestety, opinie gen. Sosnkowskiego nie były wiążące dla Komendy Głównej AK. A to za sprawą dekretu ,,o naczelnych władzach wojskowych” z dnia 27 maja 1942r. Dekretu ten wprowadzony z inicjatywy ówczesnego premiera, gen Władysława Sikorskiego[165], stał w jaskrawej sprzeczności z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej. Dekret ten odbierał znaczną część dotychczasowych kompetencji Naczelnego Wodza  na rzecz rządu:,, Rząd wg dekretu, miał nie tylko uruchamiać  wszystkie siły państwa dla jego obrony i osiągnięcia celów wojny, ale też podejmować uchwały dotyczące prowadzenia wojny i określać jej cele. Postawiony w dekrecie  na szczeblu niższym od rządu Wódz Naczelny miał wprawdzie dowodzić siłami zbrojnymi, wobec rządu jednak przysługiwało mu jedynie ,,prawo udziału w posiedzeniach Rady Ministrów” i ,,stawiania wniosków rządowi” w sprawach łączących się bezpośrednio z działaniami wojennymi lub obronności”[166].

Tak też za sprawą członków mikołajczykowskiego rządu, wysłana z Włoch przez Londyn  opinia gen. Sosnkowskiego, adresowana do Bora- Komorowskiego, zostaje przejęta  i zatrzymana, nie dochodząc do adresata. Tu w kontekście zablokowania jej transmisji pojawia się działalność sił oraz inspiratorów na rzecz wszczęcia akcji samobójczego powstania zbrojnego w Warszawie.  

            Premier rządu Stanisław Mikołajczyk 25 lipca rano zwołał Radę Ministrów, w której ,,podał do wiadomości stanowisko kraju” wobec swojej depeszy z 4 lipca, a  dotyczącej zapytania o możliwość wszczęcia akcji powstańczej w stolicy. Następnie premier postawił wniosek o upoważnienie władz w kraju do ogłoszenia powstania . Wobec stanowiska premiera rząd uchwalił ,,upełnomocnienie delegata rządu do powzięcia wszystkich decyzji ,wymaganych tempem ofensywy sowieckiej ,w razie konieczności bez uprzedniego porozumienia się z rządem . Po kolejnym posiedzeniu rządu 26 lipca , przed swoją samorzutnie podjętą decyzją o podróży do Moskwy, Mikołajczyk nakazuje wysłać do delegata rządu w kraju depeszę ,,Na posiedzeniu rządu zgodnie zapadła uchwała upoważniająca was do ogłoszenia powstania w momencie przez was wybranym”.

            ,,Jeśli uchwała rządu z 25 lipca oceniana być mogła jako przerzucenie prawa decyzji [o rozpoczęciu powstania –dop. autora] na kraj , to zatwierdzona przez rząd depesza Mikołajczyka musiała być zrozumiana w kraju, nie tylko jako udzielenie prawa do decyzji , ale także uznanie wybuchu za potrzebę polityczną ,a więc i zachętę do niego[167].

O decyzjach Rady Ministrów z 25 i 26 lipca nie raczono nawet poinformować naczelnych władz wojskowych R.P. Równocześnie ludzie Mikołaczyka w jego de facto SL- owskim rządzie prowadzili świadomą dezinformację wobec kraju na temat sojuszniczego wsparcia dla zamierzanego powstania. Na wysłane przez komendanta AK gen. ,,Bora” zapytania do rządu w Londynie, dotyczące przysłania dla wsparcia powstania w stolicy polskiej brygady spadochronowej, polskich myśliwskich dywizjonów lotniczych,, wsparcia bombowego, uzyskane od sprzymierzonych odpowiedzi odmowne zachowano w tajemnicy przed krajem. Dodatkowo, działający w myśl mikołajczykowskich wytycznych przedstawiciele rządu, przemilczeli odmowę sojuszników na publiczne uznanie praw kombatanckich dla żołnierzy Armii Krajowej. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, iż owa ,,sojusznicza” odmowa uznania praw kombatanckich AK, umożliwiała sowietom bez międzynarodowych reperkusji kontynuację eksterminacji wobec ujawnianych antyniemiecką akcją ,,Burza” żołnierzy polskiego podziemia, przy jednoczesnym ignorowaniu tego problemu przez zachodnich aliantów.

Owe działania członków rządu prowadzone ze sprzeniewierzeniem się wszelkim konstytucyjnym zasadom dotyczącym ich kompetencji czy trybu podejmowania decyzji, miały rzekomo wesprzeć międzynarodową pozycję lidera ich ugrupowania- Mikołajczyka. Sam wybuch powstania w stolicy Polski miał być jego polityczną referencją jak i argumentem przetargowym w samowolnie przez niego podjętych politycznych targach ze Stalinem. Miał być dowodem jego silnej pozycji politycznej w kraju i realnym kontrargumentem na propagandowy akt polityczny ogłoszenia w sowieckich mediach o ,,utworzeniu w Lublinie tzw. Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, jako organu władzy polskiej”.

W mniemaniu zaś krajowych czynników decyzyjnych tj. Delegatury Rządu i Komendy Głównej AK, karmionych z Londynu dezinformacją dotyczącą bieżącego stanu ,,sprawy polskiej” u zachodnich aliantów , wybuch powstania w Warszawie miał być aktem przejęcia przez władze krajowe polskiego państwa podziemnego inicjatywy w walce o Polskę, wobec ubezwłasnowolnienia przez politykę aliantów polskich władz naczelnych na emigracji. Fakt, iż dopóki w Warszawie miała działać Krajowa Rada Ministrów z wicepremierem rządu, Rada Jedności Narodowej i Komenda Główna AK miał zdyskredytować ostatecznie lubelski PKWN: rzekomy organ władzy polskiej , jako nie posiadający wg prawa międzynarodowego żadnego umocowania prawnego i zaplecza społecznego. Z punktu widzenia kierowniczych czynników w kraju, powstanie w sensie militarnym miało być walką skierowaną przeciw Niemcom, zaś w sensie politycznym, manifestacją wobec opinii międzynarodowej na rzecz prawa Polski do suwerenności przeciw wyraźnie już widocznym zaborczym zamiarom Związku Sowieckiego . Niestety, czynniki decyzyjne w kraju jakby  nie rozumiały istoty bolszewizmu ( jawnie przecież głoszącego od swego początku zamiar podboju świata), ani prawdy o jego zamiarach wobec Polski, jaka została dopiero co,  kolejny już raz obnażona podczas pacyfikacji oddziałów AK po powstaniu wileńskim ,,Ostra Brama” . Jakby nie chciały one wręcz pojąć tego, co w tym okresie było już oczywiste, iż zajmowane w toku działań wojennych obszary Polski stanowią kolejny cel podboju , bez względu na skalę i wymowę  dokonywanych politycznych gwałtów,  aktów zbrodni i  dokonywanego ludobójstwa na narodzie polskim. Co jeszcze gorsze, za sprawą  zakulisowych działań premiera Mikołajczyka, bezwiednie uległy one sowieckiej prowokacji , której cel stanowiło wszczęcie powstania w Warszawie.

            29 lipca, gdy wojska sowieckie zbliżały w szybkim tempie do Warszawy, zajmując Puławy, Dęblin, Garwolin i Mińsk Mazowiecki[168]. ,,O godzinie 20:15 w audycji radia moskiewskiego ogłoszono ,,wezwanie dla Warszawy” z następującym apelem:,, Walczcie przeciwko Niemcom! Warszawa bez wątpienia słyszy już huk dział w bitwie, która wkrótce przyniesie jej wyzwolenie. Ci, którzy nigdy nie ugięli się przed przemocą Hitlera, przyłączą się znowu, tak jak w roku 1939, do walki przeciwko Niemcom, tym razem do działania decydującego(...) Dla Warszawy, która się nigdy nie poddała i nigdy nie ustała w walce godzina czynu wybiła! Niemcy zechcą na pewno bronić się w Warszawie, szerząc nowe zniszczenia i mnożąc tysiące ofiar. Nasze domy i gmachy będą zamienione w ośrodki oporu. Miasto Niemcy obrócą w ruiny, ludność wystawią na zagładę.  Wywiozą wszelkie najcenniejsze dobro i obrócą w perzynę wszystko, co pozostawią za sobą. Toteż teraz , sto razy więcej niż kiedykolwiek nie wolno zapomnieć (...) że bezpośrednią, czynną walką na ulicach Warszawy, po domach ,farykach, magazynach , nie tylko przyśpieszymy chwilę ostatecznego wyzwolenia, lecz ocalimy majątek narodowy i życie naszych braci „[169].    Jeszcze mocniej brzmiały nakazy walki zawarte w audycjach sowieckiej polskojęzycznej radiostacji ,,Kościuszko” nadanych 30 lipca w godzinach 15:00, 20:55, 21:55 i 23:00: ,,Ludu Warszawy! Do broni! Niech ludność cała stanie murem wokół Krajowej Rady Narodowej, wokół Warszawskiej Armii Podziemnej. Uderzcie na Niemców. Udaremnijcie ich plany zburzenia budowli publicznych. Pomóżcie Czerwonej Armii w przeprawie przez Wisłę(..) Milion ludności Warszawy niechaj się stanie milionem żołnierzy , którzy wypędzą niemieckich najeźdźców i zdobędą wolność”[170].

Równocześnie z krążących nad miastem samolotów sowieckich sypały się ulotki w słowach tak samo gorących zachęcające do chwycenia za broń. Także w tym też dniu, nadeszła wiadomość, że Mikołajczyk jest w drodze do Moskwy. W związku z tym Komendant Główny AK gen. ,,Bór” ,,odnosił wrażenie. Że Rosjanie uważali chwilę za dojrzałą do rozpoczęcia walki”[171].

            Wskutek tych jakby trójtorowo inspirowanych zabiegów:31 lipca ponownie zapada decyzja o rozpoczęciu akcji powstańczej w Warszawie.

1 sierpnia wybucha powstanie w Warszawie.

2-go sierpnia idzie w świat przez uruchomioną tego dnia powstańczą radiostację wiadomość o podjęciu powstania, a

 3 sierpnia błyskawiczny dotąd pochód wojsk sowieckich ...zostaje wstrzymany.

            Oczekiwana przez dowództwo powstańcze pomoc lotnicza zachodnich aliantów nie zostaje w ogóle podjęta. Na wsparcie powstania nie przybywają ani polska brygada spadochronowa, ani polskie dywizjony myśliwskie. Na etapie wyraźnie bliskiej perspektywy klęski III Rzeszy, miasto Warszawa  zostaje zostawione samotnie wobec szykowanej i rozwijanej bez przeszkód, metodycznie niemieckiej kontrakcji i planowanego aktu zbrodniczej zemsty.

Sytuację tę nieco zmienia dopiero powrót z inspekcji  II Korpusu z Włoch, gen. Sosnkowskiego w dniu siódmego sierpnia. Choć był on stanowczym przeciwnikiem wszczynania powstania , jednak gdy już wybuchło, z własnej inicjatywy przedsięwziął wszelkie działania o uzyskanie alianckej pomocy.  Dopiero za sprawą jego bezkompromisowej postawy wobec sojuszników ,oraz gen. Andersa, zostaje uruchomiona ograniczona pomoc lotnicza w postaci zrzutów materiałowych dla powstańców. W jej wyniku w sierpniu wysłano nad Warszawę 159 ciężkich bombowców z zaopatrzeniem, które przy stracie 27 maszyn dokonały 77 zrzutów, z czego 46 było udanych. We wrześniu w ramach akcji zaopatrzenia wysłano 137 samolotów ,z których stracono siedem maszyn[172].

            Jak się okaże, była to jedyna realna pomoc udzielona dla samotnie walczącej Warszawy. Aby wykazać, jak była to w istocie  skromna pomoc wobec technicznych możliwości alianckiego lotnictwa, warto wspomnieć, iż jeszcze 2 sierpnia 1944r tuż przed pierwszym komunikatem o wybuchu powstania, dowodzący frontem włoskim gen. Wilson osobiście proponował gen. Sosnkowskiemu przerzucenie drogą powietrzną do Polski na tzw. ,,tereny wyzwolone” całego II Korpusu  Polskich Sił Zbrojnych. Korpusu liczącego przeszło 70 tyś. żołnierzy[173]. Tymczasem, gdy  wieść o wybuchu powstania obiegła świat, nie tylko dostarczenie polskiego korpusu, lecz nawet polskiej brygady spadochronowej okazała się ,,przekraczać możliwości  lotnictwa sprzymierzonych”[174].

            Szybko też zgodnie z zasadą ,,Is fecit, cui prodest” ( sprawcą jest ten, kto na tym korzysta), okazało się, która spośród przedstawionych trzech stron potencjalnych inspiratorów była najbardziej zainteresowania wszczęciem powstania. Izolowane za sprawą Rosjan  Powstanie Warszawskie miast wzmocnić Mikołaczyka na rozmowy w Moskwie ,jak się rzekomo spodziewał, od razu stawia go w pozycji petenta, proszącego o pomoc dla oblężonego miasta. Jest dowodem jego bezsilności oraz braku realnego poparcia ze strony sojuszników. Podobnie krajowe władze podziemne, mające pierwotnie jakoby zamanifestować powstaniem na rzecz prawa zachowania suwerenności Polski wobec zamiarów Rosji, będą niemal z chwilą wybuchu oczekiwać od niej pomocy i ratunku. Już 2 sierpnia dowodzący z polskiej strony walkami w Warszawie, płk. ,,Monter” prosił KG AK o przyspieszenie wkroczenia Armii Czerwonej do Warszawy. Zaś Komendant AK ,,Bór” już w pierwszej swojej depeszy z uruchomionej 2 sierpnia radiostacji apelował do Londynu o pomoc nie tylko w zrzutach ale i ,,przez natychmiastowe sowieckie uderzenie z zewnątrz.”[175]. To, że na wszczęciu powstania miała skorzystać jako jedyna , owa trzecia faktycznie, inspirująca je strona, wykazał jednoznacznie tak jego przebieg, jak jego wynik i dalsze skutki.         

Po pierwsze główną przyczyną ograniczającą możliwą pomoc lotniczą okazała się postawa czynników kierowniczych Związku Sowieckiego. Już 5 sierpnia wpływa do sowieckich władz oficjalne pismo z Brytyjskiej Misji Wojskowej z prośbą o wykonanie przez ,,radzieckich sojuszników” zrzutów broni i amunicji dla polskich sojuszników w Warszawie walczących tuż za linią rosyjskiego frontu. Zostaje ono, tak jak wszystkie następne pisma w tej sprawie, zignorowane przez Kreml. Gdy z kolei już sami Amerykanie wskutek oddolnych nacisków politycznych wkraczali w sprawę pomocy dla Warszawy , amerykańska 8-ma armia lotnicza przygotowywała wielką operację zaopatrzeniową, warunkiem jej realizacji byłoby lądowanie na lotniskach sowieckich, władze sowieckie oficjalnie odmówiły nie tylko zgody na udostępnienie lotnisk sowieckich dla alianckich samolotów, ale nawet tego, by uszkodzone maszyny lądowały  gdziekolwiek na terytorium opanowanym przez Armię Czerwoną . Oficjalne oświadczenie ambasadzie USA  w tej sprawie przekazał szef sowieckiego MSZ, Mołotow 17 sierpnia.

Trzeba wyraźnie zaznaczyć, iż sama tylko zgoda na korzystanie z sowieckich lotnisk nie tylko spowodowałaby wydatne zwiększenie ilościowe pomocy ( konieczność brania paliwa w obie strony powodowała, że samolot zamiast sześciu ton ładunku mógł zabrać tyko dwie tony. ), ale także jej dokładność przez dokonywanie zrzutów w porze dziennej , rano po  czym samoloty zamiast, jak było, wracać nad Rzeszą pod osłoną nocy, mogłyby bezpośrednio po zrzucie  lądować na pobliskich lotniskach. Co więcej, Rosjanie mogli przez swą zgodę, umożliwić użycie w akcji powietrznego zaopatrzenia, lżejszych maszyn średniego zasięgu mogących też z mniejszej wysokości, a tym samym jeszcze dokładniej dokonywać zrzuty.

Rosjanie , którzy kilkanaście dni wcześniej nawoływali przez radio Warszawę do walki , gdy się ona rozpoczęła, nie poprzestali swej kontrakcji wobec powstania na odmowie udzielenia mu materiałowego wsparcia, czy tylko odmowie użyczenia w tym celu swoich lotnisk.

            Nad powstańczą Warszawą pełne panowanie w powietrzu ,,posiadła”

 Luftwaffe. Pierwszy raz od przeszło roku, nie tylko udało się jej na określonym obszarze frontowym nawiązać równorzędną walkę , ale uzyskać pełne panowanie w powietrzu na przeszło miesiąc czasu. Owe całkowite panowanie powietrzu w strefie frontu nad Warszawą spowodowała... jedyna działająca w tym obszarze jednostka lotnicza: eskadra szkolna bombowców nurkujących ,,Sztuka” ,bazująca na Okęciu. Jej samoloty bezustannie w ciągu dnia, po każdym  nalocie nawracały po nowy ładunek bomb i bezkarnie wracały do bombardowania miasta. W tym czasie o faktycznej przewadze sił lotniczych na tym obszarze mówi oficjalny meldunek dowódcy 9-tej Armii niemieckiej ( w której pasie działania leżała Warszawa- dop. autora):, von Vormanna do naczelnego dowództwa Grupy Armii Środek:

 ,, W obszarze przyfrontowym przed 9 Armią znajduje się 60 lotnisk nieprzyjacielskich w stanie gotowym do użytku z 2400 samolotami. Nad przedmościami Janowiec i na wschód od Warki utrzymują Rosjanie tak silną zaporę myśliwską , że swobodne rozpoznanie jest  niemożliwe[176].

Analogicznie  do ,,niemieckiej przewagi w powietrzu”, kształtowała się sytuacja  9 Armii na warszawskim lądowym teatrze działań:

,,1. Położenie nieprzyjaciela ( czyli wg autora meldunku- Rosjan- dop. autora)

Przed 9 Armią działa obecnie: 5 armii w składzie 37 dywizji piechoty i 1-go korpusu pancernego. Bardziej w tyle, na obszarze przyfrontowym stwierdzono na pewno : 1 korpus pancerny, 1 korpus zmotoryzowany i 1 korpus kawalerii gwardii. Ponadto prawdopodobnie: 2 korpusy kawalerii gwardii, 2 korpusy pancerne. (..)

2. Położenie własne: Wymienionym siłom nieprzyjacielskim przeciwstawiają się na odcinku około 180 kilometrów: 3 dywizje piechoty, 2 brygady grenadierów, 4 dywizje pancerne oraz szczątkowe; komanie własowców, baony obrony krajowej i wartownicze. Wobec słabości własnych sił, jednostki te muszą być użyte w punktach ciężkości i to bardzo zwarcie, tak że obecnie odcinek Wisły długości około 90 km jest strzeżony zupełnie niedostatecznie.

Siły własne i nieprzyjacielskie stoją w następującym stosunku do siebie: piechota 1:7, artyleria 1:4, czołgi i działa pancerne 1:7[177]. Ten sam stan rzeczy potwierdzają meldunki von Vormanna z 18 września 1944[178] jak i z 21 sierpnia[179] .

Jak z powyższego wynika, rosyjska przewaga wobec sił niemieckich, była mówiąc bez żadnej przesady, miażdżąca. Przy tej przewadze, nawet bez potrzeby przegrupowania wojsk,  podjęcie sowieckich działań, nawet ograniczonych,  siłami jednego frontu,  na rzecz zdobycia Warszawy, spowodowałoby błyskawiczne ustąpienie Niemców, gdyż jakakolwiek próba trwałego lokalnego oporu byłaby  bezcelowa, skazując ewentualnych obrońców na unicestwienie w okrążeniu. W tej sytuacji rzeczywistego zaniechania działań bojowych nad środkową Wisłą wynika jednoznacznie fakt funkcjonującego rosyjsko-niemieckiego zawieszenia broni na froncie na obszarze  Polski w sierpniu i początku września 1944r.

Przebieg zdarzeń wskazuje, iż rozejm ten opierał się faktycznie na  2-gim artykule paktu Ribbentrop- Mołotow, zawartego 23 sierpnia 1939r.:,, W wypadku nowego układu terytorialnego i politycznego na ziemiach należących do państwa polskiego, strefy wpływów Niemiec i ZSRR rozgraniczone winny być w przybliżeniu wzdłuż linii rzek Narwii, Wisły i Sanu. Zagadnienie, czy interesy obu stron wymagają utrzymania niezależnego państwa polskiego i jakie to państwo powinno mieć granice , może być definitywnie rozstrzygnięte tylko w toku dalszego rozwoju wypadków politycznych. W każdym razie oba rządy rozstrzygną to zagadnienie na drodze przyjaznego  układu”[180].

Nadmienić tu trzeba, iż wobec obustronnych ustaleń uzgadnianych niemal na bieząco do 22 czerwca 1941, tj. dnia  gdy oba zbrodnicze systemy, mówiąc potocznie: same wzięły się za łby, wszelkie podejmowane przez Polaków próby na rzecz odzyskania własnego państwa miały być wspólnie bezwzględnie likwidowane[181]. Tak też sprawa powstania w Warszawie miała zostać rozwiązana w zgodzie z przedstawionymi sowiecko- niemieckimi uzgodnieniami z  1939r. Na swój też sposób sytuacja militarno- polityczna Powstania Warszawskiego stała się też w miniaturze  powtórzeniem sytuacji z września1939r. Tak jak wtedy, tak i teraz w 1944r, wykonując rękami  Niemców, większość ,,brudnej roboty” , Związek Sowiecki sam zyskał największe polityczne korzyści. Tak jak wtedy w 1939r, tak i w tym wypadku, Rosjanie zapewniali Niemcom komfort swobodnego rozwinięcia przemocy militarnej wobec odizolowanego od możliwości uzyskania pomocy ośrodka polskiej państwowości. Mimo tego, podobnie  jak we wrześniu’39 Sowieci także nie ograniczyli się jedynie do tworzenia stanu politycznej izolacji, lecz podjęli jednoznacznie wrogie akcje wobec Sił Zbrojnych Państwa Polskiego.

 Ich wojska przystąpiły do zwalczania i niszczenia oddziałów  Armii Krajowej idących na pomoc walczącej stolicy. Już po wybuchu powstania  do Komendy Głównej w Warszawie napływały meldunki radiowe dowódców o rozbrajaniu przez Rosjan ich oddziałów ujawnionych akcją ,,Burza”, idących na pomoc powstaniu. I tak np. ,,Dowódca 9 Dywizji AK gen. ,,Halka” meldował dowódcy AK 4 sierpnia , że z dwoma pułkami piechoty i artylerią gotów jest ruszyć do Warszawy. Nie doszło jednak do tego, bo generał został aresztowany a pułki  AK rozbrojone.  W ten sposób oddziały sowieckie i NKWD zlikwidowały 8 sierpnia pod Radzyminem 35 pułk piechoty AK. Żołnierze 82 pułku piechoty AK z okręgu Polesie , podzieleni na kilka grup, usiłowali przedostać się pod Warszawę . Do wyznaczonego punktu koncentracji w Świance w rejonie Otwocka dotarło ich kilkuset. Tam jednak zostali otoczeni przez oddziały sowieckie, przewiezieni do Dębów Wielkich, gdzie ich rozbrojono a oficerów uwięziono”[182].

            Gdy 14 sierpnia został wydany przez radio rozkaz generała ,,Bora”, wzywający wszystkie dobrze uzbrojone oddziały AK do natychmiastowego pospiesznego marszu na Warszawę, w celu zaatakowania wojsk niemieckich dookoła stolicy i wzięcia udziału w walkach wewnątrz miasta, szefostwo NKWD oficjalnym rozkazem zrządziło zatrzymywanie tych oddziałów  spieszących z pomocą  dla Warszawy, ściganie ich, osaczanie i rozbrajanie[183].  Z rzeszowskiego już na bieżąco meldowano o rozkazie wydanym przez dowódcę 16 pułku NKWD , który, by nie dopuścić do przenikania do Warszawy oddziałów odsieczowych AK – zarządził ,,kontrolę dróg i wozów, konfiskatę broni, aresztowanie furmanów, nadto  nakazywał ,, ustalić gdzie są składy broni AK, oraz gdzie i jak są rozmieszczone ,,odziały istniejące nielegalnie: te ostanie rozbrajano i kierowano do wojskowych punktów przesyłkowych[184]„. ,,W Rudniku nad Sanem 18 sierpnia zostało rozbrojone zgrupowanie oddziałów leśnych AK z Inspektoratu Zachodniego (gródek Jagieloński) Okręgu Lwów, maszeujące spod Przemyśla na wezwanie gen. Bora –Komorowskiego  na odsiecz walczącej Warszawie. Otoczyły ich oddziały sowieckie , zmusiły do złożenia broni...”[185]               

            Co zyskiwali sowieci taką polityką realizowaną m.in. poprzez przedstawione działania?  Za częściową odpowiedź może służyć opinia T. Strzembosza: ,, Dopóki w Warszawie przebywała Krajowa Rada Ministrów ( wicepremier i trzech  ministrów), Rada Jedności Narodowej i Komenda Główna AK, sytuacja PKWN-u była trudna: nie był on jedynym ośrodkiem władzy państwowej w Polsce, a miał wszakże tylko charakter namiastki władzy państwowej, był komitetem ,a nie rządem. Dlatego też wyzwolenie Warszawy było sprzeczne z imperialnymi interesami ZSRR i dążeniami Stalina: lepiej było , aby powstanie zostało stłumione przez Niemców , a wraz z nim zginęły polskie instytucje władzy państwowej , niż gdyby po zajęciu Warszawy trzeba było je niszczyć aresztując przywódców. Pamiętajmy, że nie została jeszcze postawiona ,,kropka nad i”: Rząd RP w Londynie był nadal uznawany przez zdecydowaną większość państw alianckich, wojna trwała, sukcesy aliantów na froncie zachodnim mogły drastycznie zmienić układ sił w Europie”[186].      

Jest to niewątpliwie prawda, lub raczej tylko część całej prawdy. Otóż aresztowanie przywódców obcego państwa nie było dla aparatu sowieckiego niczym niemożliwym, czy nadzwyczajnym . Potwierdziła to zresztą późniejsza sprawa uprowadzenia 16-stu przywódców Polski Podziemnej, zaś masowe likwidowanie przedstawicieli polskich instytucji państwowych szło pełną parą już od 1939r.

            Otóż niewątpliwie sowieckim celem politycznym wywołania powstania w Warszawie było całkowite zniszczenie miasta. Dlaczego?

            Po pierwsze, była to sowiecka zemsta za strategiczną klęskę bolszewickiej rewolucji poniesioną na przedpolach tego opornego miasta w 1920r. Nie jest to zresztą jakiś wyjątkowy wypadek zbrodniczej zemsty ze strony rosyjskiego imperium dokonany wobec całego miasta, czy nawet stolicy kraju. Takie postępowanie, jak zniszczenie całego miasta z wymordowaniem jego ludności mieści się standartowym kanonie środków politycznych tego systemu państwowego wyrosłego tradycji z mongolskiego barbarzyństwa. Współczesny przykład unicestwienia miasta Grozny – stolicy Czeczenii mówi tutaj sam za siebie. Zapewne zresztą zamordowanie opornego po wielokroć wobec moskiewskiej tyranii miasta, nie stanowi jedynie samej w sobie krwawej zemsty na ,,buntowszczikach”, lecz ma także służyć jako przykład odstraszający innym społecznościom od ewentualnej próby przeciwstawienia się wobec imperializmu rosyjskiego .

            Po drugie, standartem w kanonach sowieckich środków jest pozbycie się ludności całego miasta, tradycyjnie opornego ośrodka. Szczególnie zaś stolicy anektowanego regionu czy państwa . Sens tego tkwi w zastąpieniu zintegrowanej grupy społeczeństwa, sprowadzoną w jej miejsce posłuszną zatomizowaną,  nie posiadającą własnych wewnętrznych więzi masą tzw. ,,kaszą”.  Taki też los zbrodniczej  ,,wymiany” rdzennej polskiej ludności na sprowadzoną z całej Rosji  ,,kaszę” spotkał tak tradycyjnie polskie metropolie , które po wielokroć same z siebie dawały świadectwo swojej polskiej przynależności: Wilno i Lwów.  Taki też los tym bardziej musiał spotkać prowodyra wszelkich antyrosyjskich buntów w ciągu ostatniego półtorawiecza  w ,,priwislańskim kraju”- Warszawę. Tak też  sprawa wywołania i podsycania powstania umożliwiała całkowite spacyfikowanie miasta i wymordowanie lub przegnanie całej jego ludności ,stwarzając korzystniejsze niż dotąd warunki na utrwalenie rosyjskiej okupacji w Polsce. Że taki był sowiecki cel główny wzniecenia i wykorzystania powstania w Warszawie, świadczą kolejne fakty następujące w jego toku:

            Wobec stworzenia izolacji wokół walczącej Warszawy, nie rokująca żadnych szans sukcesu dalsza kontynuacja powstania była sama w sobie bezcelowa, Komenda Główna AK 5 września podjęła niemiecką propozycję rozmów w sprawie zawieszenia broni. Gdy 8 września, urzędująca w Warszawie RJN wypowiedziała się za podjęciem rokowań kapitulacyjnych, gen. ,,Bór” postanowił kapitulować i zakończyć wzbierającą apokalipsę miasta[187] . Strony niemiecka i polska za pośrednictwem polskiego Czerwonego Krzyża uzgodniły, że rozmowy o kapitulacji rozpoczną się 10 września w godzinach rannych[188].  Gdy rozmowy kapitulacyjne zostały podjęte jeszcze tego dnia, dochodzi z Londynu depesza Mikołajczyka , w której komunikował ,,Dziś nadeszła zgoda Rosji na kolaborację w sprawie niesienia pomocy Warszawie[189]. Także na froncie w jednej chwili dotychczasowy marazm zmienił się , jak za dotknięciem różdżki. Niemal równocześnie z z otrzymaną depeszą dało się słyszeć odgłosy walki na nieruchomym i cichym  dotąd niemiecko- sowieckim froncie.

            Na przedpolu Pragi odezwały się milczące tam dotąd armaty, myśliwce sowieckie pojawiły się nad Warszawą po długiej ( tj. 40- dniowej- dop autora ) nieobecności. Siły sowieckie (2 dywizje piechoty) – wraz z przesuniętą spod Warki jedną dywizją armii Berlinga, 10 września rozpoczęły natarcie –łamiąc opór obrony , podeszły pod Anin, zajęły Wawer , 11 września wdarły się na krańce Grochowa, zdobyły Rembertów. 12 września, wspierane przez lotnictwo, podeszły do skrajów Pragi i po ciężkiej walce 13 września opanowały jej dworce kolejowe. 13/ 14 września wdarły się na Saską Kępę i obsadziły brzeg Wisły wzdłuż Wału Miedzeszyńskiego[190] . 14 września dodatkowo ściągnięte dwie dywizje Berilnga zluzowują Rosjan i obsadzą prawy brzeg Wisły na całym odcinku Pragi.

            Walkom tym od nocy z 13 na 14 września towarzyszyły ograniczone rosyjskie zrzuty konserw, a także  broni i amunicji dla powstańców. Wszystko to utwierdzać mogło w przekonaniu, że Rosjanie naprawdę idą z pomocą.

            Wszczęcie tych działań ze strony rosyjskiej spowodowało prowadzenie przez gen. ,,Bora” gry na zwłokę w toczonych już rozmowach kapitulacyjnych z gen. Rohrem. Ostatecznie, za sprawą tak bliskiej jak się zdawało pomocy, 11 września w południe gen. ,,Bór” zerwał rokowania kapitulacyjne [191].

            Jeszcze tego dnia 11 września, po zerwaniu rokowań kapitulacyjnych z Niemcami, gen. ,,Bór” wysyła przez  Londyn telegram do marszałka Rokossowskiego, w którym prosi o pomoc i uzgodnienie wspólnych działań. Podawał w nim swoje położenie i miejsca zrzutów, prosił o zwalczanie niemieckiej artylerii itp. Telegram ten został przekazany do Moskwy , ale odpowiedź nie nadeszła. Natomiast 13 września radiostacja Lublin nadała odezwę PKWN do powstańców, wzywając do wytrwania i zapewniając , że ,,chwila wyzwolenia bohaterskiej Warszawy jest bliska”[192].

W dniu 17 września gen. ,,Bór” wysłał przez Londyn telegram do marszałka Rokossowskiego, w którym informował , do którego kabla telefonicznego na Saskiej Kępie należy się podłączyć , aby uzyskać połączenie z Komendą Główną AK w  Warszawie. Także ta, jakże ważna wiadomość bezpośredniego kontaktu obu dowódców nie została wykorzystana[193] .

,,W nocy 18/19 września wylądował na Żoliborzu na spadochronie sowiecki porucznik Wurdel wraz z telegrafistą. Nawiązał natychmiast kontakt z płk. AK ,,Żywicielem”, który utrzymano do końca powstania na Żoliborzu, tzn. na ostatnie dziesięć dni walki. Nie wpłynęło to jednak zupełnie na fakt, że tenże płk. ,,Żywiciel” nie został wcale poinformowany o lądowaniu tej samej nocy na Marymoncie II Batalionu 6pp LWP wraz z jego dowódcą mjr. Szeciłłą, który miał za zadanie przebijania się (siłą 370 ludzi !!) w stronę powstańców żoliborskich. Nie poinformowano go także o lądowaniu na Marymoncie następnej nocy dalszej kompanii (136 ludzi) z tegoż pułku. W konsekwencji szczupłe oddziały LWP nie nawiązały łączności z AK i w ciągu paru dni zostały wybite przez Niemców nie wykonawszy zadania”[194].

,,Od 21 września Śródmieście miało bezpośredni kontakt ze sztabem marszałka Rokossowskiego dzięki radiostacji  kapitana Kołosa, od 24 września ze sztabem gen. Berlinga przez radiostację kapitana Pieniaka. Nie spowodowało to uzyskania wiadomości z drugiej strony i wywoływane stacje nadawcze nie odzywały się. Z kolei Mokotów dysponował  łącznością radiową z artylerią sowiecką od 21 września dzięki przybyłemu zza Wisły mjr. Czernuchnowi „[195]. Oprócz wymienionych możliwości uzgodnienia pomocy, za sprawą łączników, którzy sforsowali Wisłę były i inne ,,kontakty zarówno ze sztabem marszałka Rokossowskiego , jak i z dowódcami 1 Armii LWP różnego szczebla. ; nie wynikało z nich jednak nic, co miałoby istotny wpływ na położenie powstania, a nadto nie było śladu ,,przełożenia” między tym, co wyrastało z powiązań z 1 Frontem Białoruskim oraz wyższymi oficerami LWP i vice versa. Sztab Rokossowskiego nie informował AK o desantach realizowanych przez 1 Armię LWP ( wszakże z udziałem sowieckiej artylerii , wojsk pontonowych itp.)” [196] .

Tak też pomoc nie nadchodziła , a dodatkowo informacje od tamtej strony z 29 września o ułatwieniu żoliborskim oddziałom przebicia się za Wisłę okazały się nie prawdziwe i wręcz mylące[197] . Powstanie upadło.

O celach przedłużania powstańczej tragedii na Warszawy, najbardziej uzasadniona pozostaje do dziś opinia najbardziej rzetelnego z polskich historyków: Władysława Pobóg- Maliowoskiego:  ,,Wszystko to jest zbyt przejrzyste , zbyt wymowne , toteż nie ma wątpliwości, jakie cele przyświecały tutaj Moskwie. Stalin przez swych agentów, dowiedziawszy się o wszczętych i prowadzonych rokowaniach o wcześniejszą kapitulację , postanowił po prostu zapobiec jej przez wywołanie w Warszawie różnych złudzeń, nadziei , oczekiwań , które powstrzymywały przed złożeniem broni. Udanym zwrotem na stanowisku podtrzymywał i podsycał te beznadziejne borykanie się z Niemcami. Niech walka trwa jak najdłużej...niech zniszczenie miasta i ofiary w ludziach będą jak największe . Warszawa to przecież- to przecież potężne na całą Polskę ognisko wartości i sił moralnych ... Toteż im większy upust krwi, im większe cmentarzysko gruzów, tym łatwiejsze Polski i ujarzmienie narodu”[198].  

  Jak więc widać, nawet najlepiej przygotowane i przeprowadzone przez AK powstanie w Warszawie było skazane na klęskę. Popełnione na wstępie błędy wynikające z improwizacji, nie miały faktycznie znaczenia dla jego ostatecznego wyniku. Nawet ewentualne zdobycie mostów, dworców i nawet wszystkich punktów strategicznych miasta wraz z odcięciem połączeń kolejowych nie zmieniłoby wyniku ostatecznego:w takim wypadku warszawska, szkolna  eskadra ,, Sztukasów” panująca bezkarnie nad niebem miasta, , zburzyłby mosty po dowolnej ilości nalotów, zaś opóźnienie i przedłużenie niemieckiej kontrakcji  udaną dywersją kolejową, czy większym wstępnym powstańczym sukcesem wpłynęłoby na przedłużenie walk, a to jedynie spowodowałoby jeszcze większe straty wśród rdzennej ludności Warszawy, co stanowiło w tym względzie cel sowieckiej polityki.

 Cel ten, jakim było zniszczenie miasta i jego tradycyjnej społeczności wskutek powstania, został osiągnięty: ,,Faktycznej liczby strat ludzkich związanych z Powstaniem Warszawskim nie ustalono i jest to chyba niemożliwe. Przypuszcza się, że w czasie powstania zginęło i zostało zamordowanych około 200 tyś mieszkańców Warszawy”[199].

 18 tyś powstańców poległo, 5 tyś zostało rannych , do niewoli dostało się 16 tyś, 3,5 tyś wymknęło się z ludnością cywilną. Jednak jeszcze ,,wymowa ilości poległych wzrośnie, gdy zdamy sobie sprawę, iż zginęła w walce przeważnie młodzież o wartościach nieporównywalnych, w tak bujnym bogactwie nieznanych  w pokoleniach poprzednich”[200].

Dzięki temu nowa, ale już wiernopoddańcza stolica ,,prawiślańskiego kraju” -PRL mogła zostać ulokowana na gruzach buntowniczej Warszawy. Tradycyjna z pokolenia na pokolenie społeczność Warszawy –miasta ,które było zupełnie fenomenalnym unikatem w Europie, nieujarzmionym  ośrodkiem walki z okupacją hitlerowską, realnie działającym centrum wielkiego państwa podziemnego- została zniszczona bądź zupełnie rozbita i rozpylona. Przybyłej w to miejsce, narzuconej Polsce obcej władzy dawało to możliwość stworzenia podstaw swojego ,,polskiego” , nowego aparatu administracyjnego, którego doły urzędów centralnych , organizmów gospodarczych można jednak było zapełnić polską ,,kaszą” dobieraną na zasadzie ,,nie matura, lecz chęć szczera....”. Owi przybywający do nowotworzonej na sowiecki użytek Warszawy, jej nowi mieszkańcy, oprócz szukania możliwości pracy, mieli także świadomość możliwości zrobienia szybkich karier . Górę zaś i średni szczebel tworzonego aparatu oparto na sprowadzonych w ramach ,,repatriacji” ,w większości do Warszawy, 400 tys. sowieckich żydach- litwakach[201].W tej sytuacji nowej okupacji, ludzie obejmujący funkcje w jej administracji siłą rzeczy odznaczali się zwykle brakiem kometencji i jedynie dużym stopniem konformizmu. W efekcie tego powstał więc najmniej kompetentny , najgorzej przygotowany zawodowo, a zarazem najbardziej konformistyczny ( czyli najbardziej zaprzedany obcej zwierzchności )  aparat władzy administracyjnej i politycznej w krajach sowieckiej strefy wpływów.

W ten sposób za sprawą powstania wykorzystanego na rzecz unicestwienia miasta, i idącą za tym  ,,wymianą ludności” , powstała na gruzach Warszawy, jej sowiecka atrapa  ( (tzw. potocznie ,,Warszawka”). Zastąpiła ona dotychczasowe centrum ruchu niepodległościowego, które odtąd, za sprawą jej nowej ludności ,na następne kilkadziesiąt lat stało się jądrem bolszewizacji Polski.            
c.d. Powstanie Warszawskie – polskie przyczyny uskutecznienia sowieckiej prowokacji  .

 

            Powstaje tu pytanie: Jak mogło dojść do takiej tragedii, jaką w sytuacji politycznej zdradzonej Polski było podjęcie nie rokującego żadnych korzyści Polsce samobójczego dla stolicy powstania? Co gorsza, stało się to za sprawą decyzji naczelnych polskich władz podziemnych!

Nie do przecenienia, a wręcz główną, jest tu złowroga rola, jaką odegrał osadzony przez protekcję sojuszników na stanowisku premiera R.P., St. Mikołajczyk . Owa protekcja nie wynikała bynajmniej z żywionej do niego alianckiej sympatii. Mikołajczyk w swoich poczynaniach politycznego parweniusza od początku prowadził wrogie działania wobec polskiej racji stanu. Jaskrawym przykładem tej antypolskiej działalności wywrotowej  była uchwała kierowanego przez niego Stronnictwa Ludowego podjęta  10 sierpnia 1941 r.

,, Stronnictwo Ludowe , potępiając gwałt , fałsz i bezprawie z jakich zrodziła się ostatnia Konstytucja w kwietniu 1935r, jej elitarny system opierający się o dyktatorską władzę prezydenta(..) nie uznaje takiego sytemu jako podstawy do ,,tworzenia ustroju państwowego”.(..) Jedyną podstawą , która mogłaby służyć jako wytyczna – mogłaby być Konstytucja Marcowa jako wykładnia prawdziwej , nie sfałszowanej woli narodu polskiego”[202]. Cóż do tego dodać: Wicepremier rządu państwa sam dyskredytuje jego wiarygodność, tym samym podjęte wobec niego sojusznicze zobowiązania i traktaty. Osadzenie kogoś takiego na najbardziej reprezentatywnym stanowisku Prezesa Rady Ministrów dawać mogło propagandowy pretekst na rzecz odejścia od niewygodnych w tym momencie dla drugiej strony sojuszniczych zobowiązań. Stąd zapewne wynikło sojusznicze poparcie prezesa SL na rzecz objęcia wolnego po śmierci gen. Sikorskiego ,stanowiska premiera. Tak też  Mikołajczyk, odkąd objął ten urząd w lipcu 1943 zachęcany i popierany przez Anglików, ze ślepym uporem własnym , nie ustawał w spychaniu spraw narodowych i państwowych na drogę rozwiązań najtragiczniejszych. Tak też uchwalony przez Radę Ministrów 15 lutego 1944r projekt Mikołaczyka stwierdzał, iż gotów jest on omówić z rządem sowieckim przy ,,współudziale Wlk. Brytanii i USA – wszystkie istniejące zagadnienia, a więc i sprawy graniczne. Jak słusznie określił w swej pracy Wł. Pobóg – Malionowski:,, Datę 15 II 1944 postawić trzeba w jednym szeregu z dniem 18 IX 1773, kiedy to sejm grodzieński zatwierdził rozbiór Rzeczypospolitej[203]. Tak tedy Churchill, w wyniku borykania się z Polakami, uzyskał zgodę Mikołajczyka na oddanie Moskwie wschodniej połowy Polski oraz na taką w odpowiedniej chwili przebudowę rządu polskiego, aby składem swoim nie budził zastrzeżeń, a więc podobał się Stalinowi [204]. Mikołajczyk z tygodnia na tydzień szedł coraz dalej w przekonaniu o konieczności ,,współdziałania bojowego” z armią sowiecką , widząc w tym nieodzowną cenę, jaką zapłacić trzeba za otwarcie sobie drogi do ,,porozumienia „ i ,,układu” z Rosją. Aprobata i zachęty ze Anglosasów dawały mu poczucie nie tylko siły ale i słuszności[205]. Mikołajczyk w największej tajemnicy przed prezydentem Raczkiewiczem i N.W. gen. Sosnkowskim rozpoczął rokowania z Lebiediwem- ambasadorem sowieckim ,, przy rządach wygnańczych”. W rozmowach tych zaproponował bezzwłoczne nawiązanie stosunków dyplomatycznych , uzupełnienie zerwanego przez Rosję układu Sikorski- Majski  m.in. ,,protokołem o współdziałaniu wojskowym na terenie Polski”. Zapowiedział przy tym ,iż gotów w razie zgody Moskwy na jego propozycje- nadać polskiej ,,ekipie rządowej taki skład , który zapewniłby przyjazne działanie ze Związkiem Sowieckim”[206].

             Ludowcy z Mikołaczykiem na czele , szukający tego ,,porozumienia” z Moskwą , za sprawą sugestii alianckich ,za ,,atut” ułatwiający je, uważali bojowe współdziałanie AK z armią sowiecką[207].

             Mikołajczyk nie bez obcej pomocy utrzymywał stale żywą korespondencję radiową, niekontrolowaną przez żadne inne czynniki polskie i wskutek tego na ośrodki legalne w kraju miał wpływ większy niż ktokolwiek inny[208]. Oto ujawniony przykład w tej materii:

             Po spotkaniu premiera R.P. z N.W gen Sosnkwskim, na którym ten drugi wyrażnie zaznaczył iż ,, powstanie zbrojne bez uprzedniego porozumienia politycznego jest niemożliwością”[209], ,,Mikołajczyk nazajutrz w tajemnicy przed Prezydentem i gen. Sosnkowskim wyśle depeszę, w której, powołując się na ,,porozumienie” z Wodzem Naczelnym , będzie próbował sugerować  krajowi rozwiązanie, w niejednym ze stanowiskiem Prezydentna i gen. Sosnkowskiego najjaskrawiej sprzeczne: uznał więc nie wiadomo na czym oparte ostrzeżenia , że sowiety postanowiły wezwać kraj do powstania przez Berlinga , a równocześnie przystąpią do organizowania administracji miejscowej z miejscowego społeczeństwa. (..) ponieważ walka otwarta już i tak rozgorzała na wschodzie zapytujemy, czy nie warto tego ogłosić powstaniem” [210].

                 Pełny tekst tej depeszy wysłanej do kraju 4 lipca , Mikołajczyk dostarczy Prezydentowi wraz z odpowiedzią wicepremiera Jankowskiego dopiero 24 lipca , w czasie nieobecności gen. Sosnkowskiego w Londynie i tuż przed swoją utrzymywaną przed polskimi czynnikami w tajemnicy ,a zleconą przez Brytyjczyków,  wyprawą do Moskwy[211].                 

Tak też prawda o sprowokowaniu ,,Burzy” jak  i w późniejszym wypadku Powstania Warszawskiego wiąże z decyzjami, na które Mikołaczyk wpływał swoimi ,,tajnymi kanałami”, udostępnionymi przez Anglików.

Jego rola jako politycznego prowokatora potwierdzi się raz kolejny, gdy już zwolniony przez Prezydenta R.P. z funkcji premiera, przybędzie do okupowanego kraju jako ,,premier”, będący w oczach polskiego społeczeństwa rękojmią sojuszniczą dotrzymania tzw. paktu jałtańskiego. Te firmowane przez niego działania ujawnią całe istniejące jeszcze polskie zaplecze polityczne, wystawiając je na eksterminację sowieckiej bezpiece. Mikołaczyk zaś wzywając Polaków do zaostrzenia walki, wystawiając ich na sowieckie represje i ludobójstwo, sam  zostanie ewakuowany przez ambasadę USA na prawach przysługujących wyłącznie agentowi własnego wywiadu. Odegrana przez niego rola prowokatora zaciążyć miała w istotnym  stopniu co najmniej na dalsze dziesięciolecia niebytu Państwa Polskiego. Po swoim zaś przybyciu do USA, Mikołajczyk nadal jeszcze usiłował prowadzić  działalność rozbijacką w środowiskach polskiej emigracji jako ,,Prezes PSL”. 


 

 

20.APARAT UTRWALANIA SOWIECKIEJ OKUPACJI POLSKI ZACHODNIEJ.

 

            Pomimo 123 lat rozbiorów, mimo polityki zniewolenia, represji, wywłaszczenia narodu, rusyfikacji i germanizacji prowadzonej na pięciu pokoleniach Polaków, te działania zaborców poniosły klęskę. Nie tylko nie zniszczyły poczucia własnej odrębności narodowej Polaków, lecz nie pozbawiły ich siły duchowej i zdolności organizacyjnej do podjęcia skutecznej walki o własną wolność i państwowość. Ta zdolność samoobrony narodowej tożsamości, mimo stosowanych najbardziej bezwzględnych carskich metod rusyfikacji, spowodowała, że po kolejnym IV rozbiorze Polski ci sami zaborcy podjęli jeszcze bezwzględniejsze niż poprzednio metody walki z polską tożsamością. Tym razem miała to być likwidacja społeczeństwa polskiego przez jego fizyczne wyniszczenie.

            Sowiecka doktryna wyniszczenia oparła się na własnym wzorze zbrodni katyńskiej, lub może raczej Katyń był przez dalsze szesnaście lat jedynie wyznacznikiem sowieckiej doktryny przejęcia Polski. Polegała ona na unicestwieniu wszystkich członków polskiego społeczeństwa ,,skażonych” patriotyzmem wraz z ich rodzinami. Miało to złamać międzypokoleniowy kręgosłup narodu, przerwać ciągłość polskiej świadomości i przekazywanej dotąd przez kolejne pokolenia Polaków tradycji wolności.

 

Polskojęzyczne formacje Armii Czerwonej- ,,Ludowe Wojsko Polskie”

 

            Bezpośrednio ze zbrodni katyńskiej* bierze się także rodowód ,,Ludowego Wojska Polskiego”. Katyński rodowód tych formacji wynikał z tego, iż dzięki wymordowaniu całej kadry zawodowej Wojska Polskiego, jaka trafiła do sowieckiej niewoli, tworzone w Rosji ,,Ludowe Wojsko Polskie” miało stać się sowiecką atrapą armii polskiej przez osadzenie w nim sowieckiej kadry na wszystkich szczeblach dowodzenia. W ten sposób stawać się ono miało bezwzględnym narzędziem realizacji rosyjskich celów wobec Polski.

            Z około 15 000 oficerów polskich zagarniętych w 1939r, przez Armię Czerwoną, Rosjanie pozostawili przy życiu jedynie 400 osób w obozie w Grazowcu**. Spośród  nich, w 1940r, gdy mordowano polską kadrę wojskową,  NKWD wyselekcjonowało 15 oficerów, których przewiozło do swojej komfortowej willi w Matachówce, zwanej ,,willą rozkoszy”, oddalonej o 40 km od Moskwy. Opracowywać tam mieli przyszły etat ,,polskiej dywizji” tworzonej pod sowieckim dowództwem. Wybuch wojny niemiecko- sowieckiej czasowo odroczył powstanie tej dywizji. Lecz już w nocy 14 lutego 1943, przewodzący tej grupce oficerów, ppłk. Berling otrzymał od Stalina zadanie objęcia dowództwa planowanej do sformowania ,,polskiej” dywizji.

            W lipcu 1943, na ogólną liczbę 684 oficerów tej tzw.,,1 Dywizji Piechoty im T. Kosciuszki” ,aż 448 było oficerami sowieckimi. Pozostali to w swej większości litwacy obarczeni kolaboracją z sowieckim okupantem do 1941r, mający stanowić tzw. pion polityczny ( jak np. Minc, Radkiewicz, Zambrowski itd.).Wypuszczany z sowieckich obozów zagłady polski rekrut mający stanowić o ,,polskim” charakterze tego wojska miał być  jedynie ślepym wykonawcą rozkazów , właściwie bez posiadania jakichkolwiek możliwości decyzyjnych. Innym polskim akcentem tej dywizji, oprócz użytego polskiego umundurowania, miała być osoba jej dowódcy, mianowanego przez Radę Komisarzy Ludowych ZSRR do sowieckiego stopnia generała brygady, Zygmunta Berlinga.

Jeszcze przed sprawdzeniem wartości bojowych ,,polskiej dywizji”, rząd sowiecki na analogicznych regułach jej stworzenia , nakazuje 10 sierpnia 1943 formowanie ,,korpusu polskiego”. Gdy 22 lipca 1944 w Moskwie powołano tzw. ,,Naczelne  Dowództwo Wojska Polskiego”, polska część składu osobowego owego N.D.W.P. faktycznie była jedynie gremium  o charakterze propagndowo-politycznym, zaś z punktu widzenia deklarowanej w nazwie instytucji mało kompetentnym. Umiejętności dowódcze naczelnego dowódcy Michała Żymierskiego[212] i gen. Z. Berlinga sprowadzały się do skromnych doświadczeń szczebla taktycznego. Sowieckiego awansu generał Zawadzki i szef sztabu Marian Spychalski, nie posiadając żadnego wykształcenia wojskowego, byli oficerami tylko z nazwy[213].

Faktyczne stanowisko szefa Sztabu Głównego ,,Wojska Polskiego w ZSRR” objął sowiecki generał Władysław Korczyc. Także wszystkie wyższe stanowiska dowódcze poszczególnych służb jak dowództwa: artylerii Wojska Polskiego, wojsk inżynieryjnych, łączności, lotnictwa czy jednostek na szczeblu brygad i dywizji objęli generałowie sowieccy. W ten sposób już w końcu 1944 gdy w sztabie Głównym N.D.W.P. pracowało 200 oficerów, byli to w większości Rosjanie[214]. Od maja 1943r do ,,korpusu polskiego” przekształconego w ,,armię polską w ZSRR” odkomenderowano 19 000 oficerów sowieckich i ponad 13 000 młodszych dowódców i szeregowych[215].[216]

Wręcz sztandarowym przykładem sowieckiego charakteru Ludowego Wojska Polskiego jest ,,Ludowe Lotnictwo Polskie”, gdzie w chwili zakończenia wojny na 13000 stanowisk przewidywanych etatami , 8076 zajmowali Rosjanie, zaś sowiecka kadra oficerska stanowiła 95% całej kadry lotnictwa[217].

            Po obsadzeniu większości stanowisk kadrowych przez nie znających języka polskiego Rosjan wtórnym gwarantem realizacji sowieckich celów politycznych przez sowieckie ,,Wojsko Polskie” był obsadzony przez litwaków donosicielsko- agitacyjny aparat pionu politycznego. Aparat ten, występujący pod szyldem Głównego Zarządu Polityczno- Wychowaczego Wojska Polskiego, początkowo kierowany był przez ,,majora” Nusbauma vel Romana Zambrowskiego[218], a od 1944r przez ,,pułkownika” sowieckiego awansu Izaaka Medresa vel Wiktora Grosza.

            O całkowicie niemilitarnych, lecz polityczno- propagandowych przyczynach stworzenia przez Rosjan ,,armii polskiej w ZSRR” jednoznacznie świadczy fakt jej ,,stania z bronią u nogi” do momentu, aż front dotarł do granicy sowieckiego zaboru Polski z 1939r. Do tego momentu wszystkie działania ,,armii polskiej” sprowadziły się do dwudniowych walk 1 Dywizji Piechoty pod Lenino. W tej walce stoczonej od 12 do 13października 1943 na drugorzędnym operacyjnie kierunku działań, dywizja przeszła krwawą łaźnię. Ponosząc znaczne straty sięgające 25% swoich stanów, z czego 502 zabitych , 1776 rannych, 663 zaginionych nie osiągnęła nakazanych przedmiotów natarcia i została zluzowana na swoich pozycjach przez dywizję sowiecką [219].

            Wobec toczonych już od pół roku na obszarach Rzeczypospolitej działaniach wojennych, dopiero po dojściu frontu do linii Ribbentrop –Mołotow,  ,,armia polska” rozpoczyna 20 lipca 1944 ,,marsz do Polski”. Równocześnie decyzją urzędującego w Moskwie Politbiura, armia ta zostaje przemianowana na ,,Ludowe Wojsko Polskie”. Już

13 sierpnia 1944 dyrektywą Naczelnego Dowództwa Armii Czerwonej zapada decyzja rozbudowy L W P do wielkości trzech armii mających liczyć 300 tys. żołnierzy[220].

            Wyrazem antypolskiej polityki kadrowej realizowanej w  rozbudowywanym do nakazanej wielkości L W P, były dyrektywy jego pionu  polityczno- wychowawczego podległego Izaakowi Medresowi, w których od czerwca do grudnia 1944 przeszedł w swym oficjalnym stanowisku od braterskiej miłości do akowców do potrzeby ich fizycznego zniszczenia. U schyłku 1945r w pionie tym obowiązywały dwa hasła GZPW WP :  ,, Pod sąd morderców z A.K. , NSZ- pomocników Hitlera” i ,, Zniesienia A.K. z powierzchni ziemi polskiej”. Tylko w okresie 1944-45r ,  ofiarą tego represyjnego postępowania padło 981 żołnierzy L W P .W wyniku tak pojmowanego ,,polskiego” charakteru L W P tylko w październiku 1944 z tych wojsk na zapleczu frontu zdezerterowało 3244 żołnierzy. Głośnym stał się przypadek 9 Dywizji Piechoty, z której 10 grudnia 1944 zdezerterowało 631 żołnierzy[221].            

Tak to, pomimo ogłoszenia przymusowego poboru Polaków w szeregi pseudo- polskich wojsk, wobec dyrektyw podziemnych polskich władz nakazujących bojkot poboru oraz wobec niechęci ludności polskiej do służenia w tych formacjach, do chwili zakończenia wojny w Europie udaje się sformować tylko dwie ,,polskie armie”. Ta druga armia ledwie zdąży  wziąć udział w walkach przeciw Niemcom od 20marca do 8 maja 1945 r. tracąc aż 22 490 żołnierzy w tym 4189 zabitych[222].

            Już 24 maja 1945 naczelny dowódca L W P Michał Żymierski wydaje rozkaz przekazania pierwszych 3 dywizji piechoty do likwidowania polskiego podziemia niepodległościowego. Równocześnie, pomimo zakończenia wojny, ten sprzeniewierzający się wszelkim polskim tradycjom wojskowym rozkaz N.D.W.P., nakładał na zwierzchników jednostek ,,polskich”, biorących udział w akcjach pacyfikacyjnych, obowiązek wstrzymania wszelkich urlopów żołnierzom oraz zabraniał wszelkiego rodzaju ich odwiedzin na miejscu[223]. To odcięcie wszelkiego kontaktu żołnierzy ze społeczeństwem miało zabezpieczyć ślepe, bezkrytyczne  wykonawstwo nakazanych im przez sowieckich dowódców bratobójczych zadań. Tego też dnia postanowiono o stworzeniu wojskowych formacji Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego pod nazwą Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Te kierowane przez NKWDziacką bezpiekę formacje miały  zostać zasilone z regularnych oddziałów L W P. Dowódcą KBW został naznaczony sowiecki generał Bolesław Kieniewicz   

            Tak to, zaraz po odbyciu stażu wojennego przeciw Niemcom, niezbędnego dla propagandowego kreowania ,,polskiego” wizerunku owego ,,LudowegoWojska Polskiego”, przystąpiło ono do realizacji właściwych sobie celów, dla których zostało powołane: zwalczania polskich wojskowych organizacji niepodległościowych i ustanowienia sowieckiej okupacji Polski Zachodniej tym razem także ....w polskich mundurach. Skończyła się wojna światowa w Europie, a LWP wychodziło na pierwszą wojnę przeciw polskiemu społeczeństwu.

 

 

 

 

 

Polskojęzyczne ekspozytury i formacje NKWD: PPR, AL., MBP, KBW, MO

 

            Współwykonawcą doktryny katyńskiej były od początku polskojęzyczne formacje komunistyczne uruchomione w Polsce przez NKWD i moskiewskie Politbiuro . I tak cała działalność utworzonej w 1942r przez sowiecki wywiad PPR , szła dwutorowo.  ,,Pierwszy niejako zewnętrzny tor działania PPR polegał na wywołaniu dywersji politycznej w polskim społeczeństwie . PPR występowała więc z hasłami patriotycznymi, nawołując do jedności narodowej i do walki z Niemcami pod jej kierownictwem. Tą metodą miała osłabić spójność wewnętrzną Polski Podziemnej i rozwiać powszechne obawy przyszłego niebezpieczeństwa zagrażającego Polsce ze strony Rosji”[224]. Drugi, nieoficjalny tor działania polegał na rozpracowaniu struktur i uczestników podziemia niepodległościowego w celu ich eliminacji:            

Już w 1942r zrzucony przez Rosjan dla stworzenia faktu propagandowego- powołania PPR, Marceli Nowotko[225]przywiózł ze sobą wyraźne sowieckie instrukcje nawiązania kontaktu i rozbudowania współpracy z Gestapo. ,,Głównym i jedynym zadaniem tej współpracy było rozpracowanie polskiej niepodległościowej siatki podziemnej i zlikwidowania jej jej rękoma Gestapo. Natychmiast po przybyciu Nowotko przystąpił do zorganizowania tajnej ,,komórki dezinformacji”. Dezinformacja ta polegała na tym ,że komórka zbierała dane o działalności Armii Krajowej: nazwiska, adresy, szczegóły dyslokacji, po czym w listach przesyłała te informacje do Gestapo, podkreślając, że są to wszystko działacze komunistyczni”[226].    

Po śmierci Nowotki ( zastrzelonego przez członka PPR –E. Mołojca) dalszą gestapowską akcją ,,komórki dezinformacji” zajmowali się P. Finder i Bolesław Bierut[227]. [228] Następnie działkę gestapowską miał objąć przysłany wcześniej z Moskwy przez wywiad sowiecki Michał Rola- Żymierski. W tym celu przysłany zostaje do okupowanej Polski agent NKWD Matyskiewicz z zadaniem odszukania Roli-Żymierskiego i skontaktowania go z PPR -em .W tym czasie M. Żymierski kontakt z Gestapo utrzymywał przez znanego agenta wywiadu niemieckiego na terenie Warszawy, Lewandowskiego. Przez niego trafił do jednego z kierowników wywiadu SS na Polskę – Szpilkera. Wywiad sowiecki poleca Żymierskiemu rozbudować łączność i współpracę z Gestapo zanim obejmie przewidywaną dla niego funkcję dowódcy ,,Armii Ludowej”. ,,Przyszły wódz naczelny wojska polskiego oddawał Gestapo z polecenia sowieckiego nie tylko własne raporty , ale materiały pochodzące bezpośrednio z Moskwy. W Moskwie zaś wszystkie materiały od Żymirskiego koncentrowały się u pułkownika wywiadu sowieckiego Szklarenki, byłego kierownika wywiadu ambasady sowieckiej w Polsce [229]„.

             Ukoronowaniem tego antypolskiego i antyniepodległościowego charakteru działalności  PPR-owskej sowieckiej ekspozytury było ,,zdobycie” 17 lutego 1944 archiwum Delegatury Rządu na Kraj, przy ulicy Poznańskiej w Warszawie. Akcja została przeprowadzona wspólnie przez Armię Ludową, Gestapo i Abwehrę. Łup podzielono wspólnie: Niemcy otrzymali antyniemiecką część akowskiego archiwum, komuniści anty-sowiecką. ,,Akcja” trwała cały dzień. W mieszkaniu zamordowanego przez komunistów właściciela urządzono ,,kocioł”, wpadło kilkanaście osób, z których znani przez napastników członkowie podziemia przepadli bez śladu[230].    

Także całe ramię zbrojne PPR-u, Gwardia a następnie Armia Ludowa prowadzi działalność dwutorowo. Z jednej strony, nagłaśnianej przez własną propagandę, prowadzi działalność bojową oficjalnie zwalczając niemiecki aparat okupacyjny. Faktycznie;

,, Specyfiką tych formacji komunistycznych było pasożytowanie na społeczeństwie ( tzw. ,,akcje zaopatrzeniowe” lub ,,finansowe”, polegające na grabieży mienia.); dokonywanie nieprzemyślanych akcji dywersyjnych i zbrojnych, powodujących nieproporcjonalnie wysokie, niczym nie uzasadnione straty ludności cywilnej. (..) Kadry GL-AL składały się m.in. z elementu bandyckiego , który w obliczu faktycznych niebezpieczeństw bardziej zdolny był do dezercji, niż przyjęcia walki. ,,Akcje” wykonywano gównie w celu zdobycia dóbr materialnych  oraz przeciwko podziemiu niepodległościowemu. Najczęstszą zdobyczą AL były... świnie , najczęstsze likwidacje dotyczyły nie funkcjonariuszy niemieckiego aparatu okupacyjnego, lecz polskich sołtysów, wójtów, mleczarzy, leśników, ziemian itp. Wyroki na nich wykonywano ,,za zdradę”, albowiem byli przedstawicielami starego porządku i byli przeszkodą na drodze komunistycznej rewolucji(..) Napady na oddziały AK i NSZ były regułą a nie aktami samoobrony; ,,zdobywano” na nich, a nie na Niemcach broń i wyposażenie”[231].

Sztandarowym przykładem jest tu działalność Obwodu Lubelskiego A.L  pod komendą Nikołaja Demko vel Mieczysława Moczara[232]. Otrzymał on rozkaz o podjęciu  współpracy z Gestapo mającej demaskować organizację AK od zrzuconego przez Rosjan skoczka spadochronowego Sobczyńskiego[233].Potwierdził to rozkaz GL o ,,likwidacji band reakcyjnych” dla Okręgu lubelskiego z dnia 27 września 1943[234]. Już 11 października Demko raportuje o swoich likwidacjach członków polskiego podziemia. Dalsze zasadzki i mordy na członkach AK dokonane przez ludzi ,,Mietka” mają miejsca m.in. 2,4 listopada, 23 grudnia 1943, 20 stycznia, 2,16 i 22 lutego. Zamknięciem AL- owskiego rozdziału NKWD-ckiej działalności Nikolaja Demko jest jego pisemny rozkaz z 17 stycznia 1945,dla podległego mu Obwodu Radomsko-Kieleckiego, dotyczący m.in. likwidacji oddziałów i członków podziemia niepodległościowego z pomocą wkraczających w teren z rozpoczęciem ofensywy styczniowej oddziałów Armii Czerwonej[235].

Z drugiej, nieoficjalnej strony istotą działalności PPR- AL. była zlecona przez Moskwę praca wywiadowcza przeciw polskim organizacjom niepodległościowym o czym wyraźnie i szczegółowo mówi Instrukcja Wywiadowcza Sztabu Głównego GL[236]. Zgodnie z jej zaleceniami wywiad GL-AL-PPR przenikał do struktur Polski Podziemnej. W ten sposób rozpracowywani byli nawet wyżsi oficerowie KG AK. Sporządzano ich charakterystyki, zbierano o nich informacje personalne, rysopisy, miejsca kwater na rzecz sowieckich służb specjalnych. Po nadejściu wojsk sowieckich miało to umożliwić  sparaliżowanie polskiego podziemia niepodległościowego przez likwidację  uprzednio rozpracowanych członków. Działając także w tym kierunku, AL zajmowała się werbunkiem agentów i organizacją sieci agenturalnej NKWD w terenie. Agentura ta została przekazana po wojnie do dyspozycji MBP.

 Postanowieniem z 21 lipca 1944r powołanego na Polskę zachodnią w Moskwie Politbiura, wydającego bolszewickie dekrety dla ludności polskiej pod szyldem PKWN-KRN, ogłoszono scalenie ,,maszerującej do Polski” ,,armii polskiej” w ZSRR z Armią Ludową w Ludowe Wojsko Polskie. Połączenie to okazało się jedynie kolejnym faktem   propagandowym. Gdy 27 lipca 1944 na lotnisko w Chełmie dwa sowieckie transportowce dostarczyły z Moskwy dwudziestu kilku cywilów – członków powołanego przez Sowietów PKWN, to już pierwszego wieczora ,,uchwali” oni  dekret o likwidacji Policji Państwowej zastępując ją ,,Milicją Obywatelską” powoływaną z terenowych grup zbrojnych AL podległych poprzez PPR pod NKWD[237]. Tak też wraz z wkraczaniem wojsk sowieckich w kolejne obszary Polski położone na zachód od Bugu, wszystkie formacje AL nie wchodzą w skład idącego na front L W P , lecz przekształcają się w terenowe formacje policyjne NKWD najniższego szczebla. I tak I i II Lubelską Brygadę AL, III Brygadę im gen. Bema, i I Brygadę AL. im Ziemi Kieleckiej przydzielono niemal w całości do ,,Urzędu Bezpieczeństwa” i ,,Milicji Obywatelskiej”. W podobny sposób małe terenowe oddziały AL. z dnia na dzień występowały w roli milicyjnych komend powiatowych i tworzyły terenowe posterunki MO[238].

Ponieważ w swym apogeum istnienia tj. w okresie przechodzenia w Polsce okupacji niemieckiej na sowiecką, w lipcu 1944 cała ,,Armia Ludowa” liczyła jedynie 6 208 ludzi, zaś oddziały polskie podległe poprzez tzw. ,,Polski Sztab Partyzancki” Politbiuru w Moskwie obejmowały 2 300 ludzi [239], świadczyło to jednoznacznie o braku szerszego poparcia tych formacji w społeczeństwie polskim. Zagarniający Polskę w celu sowietyzacji Rosjanie zmuszeni byli dostarczyć swoje kadry do ,,polskiego NKWD”. Owe ,,polskie” kadry  bezpieki, mające znać miejscowe stosunki , zwyczaje, język i ludność ( w związku z planowanym uderzeniem ZSRS na swojego sojusznika III Rzeszę) w celu przejęcia Polski zachodniej były już przygotowywane od września 1940r[240]. Choć wyprzedzające uderzenie niemieckie uniemożliwiło opanowanie przez Rosjan obszarów Polski zachodniej w 1941r, sprawa ,,polskich” kadr NKWD stała się ponownie aktualna wraz ze zbliżaniem się niemiecko-rosyjskiego frontu do obszarów Polski. Już październiku 1943 powołano kadrowy ,,polski” batalion specjalny pod komendą Stanisława Radkiewicza[241], mający stanowić przyszłą elitę polskiego NKWD-UB. Owa szkolona przez NKWD, znająca zwyczaje i język polski ,,elita” rekrutowała się przeważnie z litwaków, oraz  w mniejszym stopniu z dobranych, a nienawidzących Polski Białorusinów i Ukraińców. Od grudnia 1943 NKWD rozpoczęło nabór uczestników na kolejne oficerskie kursy ,,polskich” kadr sowieckiego aparatu zbrodni. Specjalnie wyselekcjonowani kursanci z byłych obywateli polskich zwykle ukraińskiego, żydowskiego czy białoruskiego  pochodzenia, lub ściągnięci z Czerwonej Armii Polacy urodzeni Rosji Sowieckiej wyuczali się mechanizmów miażdżenia i procesów niszczenia wolnych dotąd społeczeństw. To oni, wraz z członkami batalionu specjalnego mieli stać się kierownikami realizacji doktryny katyńskiej w polskiej guberni na długie lata. W końcu lipca 1944 wszyscy ci ,,absolwenci szkoły zbrodni” zostali skierowani jako oficerowie tzw. ,,Urzędu Bezpieczeństwa” do przebywającego już w Lublinie ze swoim specjalnym batalionem Radkiewicza W ciągu dwóch pierwszych miesięcy ,,władzy ludowej”, w szeregach UB znalazło się 500 funkcjonariuszy, a MO liczyła blisko 14 000 ludzi[242].

Charakter sytemu ,,Polski Ludowej” utrwalanej na przez ten enkawudziacki aparat dokładnie przedstawił odwołany w październiku 1944r  z frontu pod Warszawą do Lublina

d-ca 1 armii L W P, Zygmunt Berling: ,,Za plecami I Armii – walczącej krwawo o wolność i szczęście Ojczyzny -wrogie ręce, wychowane w naszym domu, usiłowały ją zakuć w nowe kajdany. Oto teraz renegatka, kryminalista, półgłówek i nieokrzesany nieuk i cham tworzą parawan za którym elita wybranego narodu : Berman, Zambrowski, Minc i Szyr ujmują w swe ręce ster rządów w państwie. Oni wiedzieli od dawna jak przystąpić do dzieła. Nie zapomnieli dewizy Lampego, że masa to bydło, które musi być prowadzone na dobrym łańcuchu. Pod osłoną szczerych intencji zwiedli naszą czujność, wykuli ten łańcuch w postaci służby bezpieczeństwa osadzonej w 90% Żydami, polonofobami i polskimi wyrzutkami społecznymi w rodzaju Radkiewicza, oraz spreparowanej prokuratury i sądów, zdegradowanych do roli narzędzi władzy. Wszystko w imię potrzeby walki z kontrrewolucją. (..) Odszedłem z wojskiem na zachód, a tymczasem, gdy wojsko odeszło daleko , w Lublinie zrzuciło maskę i ukazało właściwe oblicze kominternowskie sprzysiężenie. Ujawniło swój prawdziwy cel. Sięgnęło po władzę. Pod płaszczykiem walki z kontrrewolucją rozpoczęło planowe wyniszczanie potencjalnej konkurencji, jaką mogła stanowić polska inteligencja. Zgodnie ze znaną dewizą –aresztować, a powód znajdzie się później- zapełniano więzienia, opornych rozstrzeliwano w mieszkaniach i na ulicy, badania w śledztwie przeprowadzano z okrucienstwem przewyższającym metody Gestapo.(..) Rozzuchwalona bezpieka dopuszczała się bezkarnie bandyckich ,,eksprioracji” i napadów na specjalnie wybrane zasobne mieszkania, których właścicieli obciążano zmyślonymi donosami. Nie było tajemnicą, że patronuje tym zbrodniom triumwirat magów tj Berman, Zambrowski i Szyr „[243].      

   Od początku lubelskiego okresu rozpoczęło się przydzielanie rosyjskich przedstawicieli NKWD do całego aparatu UB i większych komend MO. Doradcą, a raczej faktycznym zwierzchnikiem Radkiewicza, występującego w roli szefa Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego został gen. NKWD Lalin[244]. Nad komendanta głównego MO Jóźwiaka[245] przydzielono gen. NKWD Orłowa[246] . Faktycznym twórcą i organizatorem polskiej bezpieki był bliski współpracownik Berii, generał Sierow-Iwanow[247]. Został głównym pełnomocnikiem NKWD na Polskę od 1944r. Jeszcze wiele lat po wojnie organizował i kontrolował aparat bezpieczeństwa w Polsce i wschodnich Niemczech. Sierowowi podlegały także liczne rosyjskie formacje NKWD rozsiane po całej Polsce. W miarę czasu i zagarniania dalszych obszarów niedoszłej ,,Polski Jałtańskiej”, następuje też nieustanne zwiększanie ,,polskiego” aparatu  NKWD. Po  zakończeniu wojny z Niemcami, w połowie 1945r jego formacje już liczyły: KBW –32 000, MO-50 000, UB-23 000 funkcjonariuszy. Nie są one samotne. Nawet po odejściu z frontem Armii Czerwonej na zachód, pozostałe w polskiej guberni 15 pułków NKWD,  wraz ze stacjonującymi w niej oddziałami polowymi, dawało siły okupacyjne liczące ponad dwadzieścia rosyjskich dywizji[248].

Z roku na rok następowało systematyczne zwiększanie sił polskojęzycznej ekspozytury NKWD w Polsce zachodniej. Swój ostateczny rozmiar aparat bezpieki mający zapewnić systemowi okupacyjnemu trzymanie Polaków za gardło’ osiągnął w 1953r: ,,Centrala MBP przy ulicy Koszykowej dzieli się na 19 departamentów. Każdy departament ministerstwa zatrudnia około 300 pracowników. W każdym WUBP pracuje od 800 do 1200 ludzi. Powiatowe Urzędy Bezpieczeństwa liczą przeciętnie 50 pracowników .(..) Ministrowi bezpieczeństwa podlega nie tylko aparat bezpieczeństwa, ale również Milicja Obywatelska i KBW[249]. Zadaniem KBW jest zwalczanie wszelkiego rodzaju antykomunistycznych demonstracji i ruchów wolnościowych. Posiada specjalne uzbrojenie i jest specjalnie wtym celu szkolony. Brygady Korpusu są rozsiane po całej Polsce. (..) W skład Korpusu wchodziło 19 pułków bezpieczeństwa publicznego, 2 pułki zmotoryzowane , 10 niezależnych batalionów oraz 4 Dywizja 1 Armii. Łącznie z milicją i aparatem bezpieczeństwa partia rozporządzała siła co najmniej 120 tyś do walki z patriotycznym podziemiem. Ówczesny Minister obrony przydzielił na tzw. ,,front wewnętrzny 4 dodatkowe dywizje armii, a dowództwo sowieckie dorzuciło kilka dywizji armii sowieckiej[250]. Oprócz tego w ramach udzielonej ,,bratniej” pomocy dla utrwalenia sowieckiego reżymu w Polsce zachodniej: ,, attache wojskowy ambasady brytyjskiej w Warszawie w swym raporcie z dnia 28 listopada 1945r oceniał, że w Polsce [lubelskiej] kwateruje co najmniej dwadzieścia kilka dywizji sowieckich”[251]        


21. NARÓD W SAMOOBRONIE:WOJNA PARTYZANCKA Z SOWIECKIM OKUPANTEM 1944-1963r.

 

            Do formowania sowieckich organów bezpieczeństwa na obszarach Wileńszczyzny i Nowogródczyzny, określanych w sowieckiej propagandzie jako ,,Zachodnia Białoruś” przystąpiono już wówczas , gdy jeszcze pozostawały one pod okupacją niemiecką. Już w połowie września 1943r utworzono Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych (NKWD) Białoruskiej SRS, a jego szefem mianowany został gen. Bielczenko, który do czerwca 1941r stał na czele NKWD w obwodzie białostockim. Wspólnie z Białoruskim Sztabem Ruchu Partyzanckiego oraz Sztabem 1 Frontu Białoruskiego , komisariat ten organizował szeroko zakrojoną pracę wywiadowczą na okupowanych przez Niemców terenach ,,Białorusi”. 17 września 1943r. w obwodach homelskim i mohylewskim zostały utworzone obwodowe miejskie i rejonowe grupy operacyjne NKWD. Do początku 1944r do najbardziej nawet oddalonych od linii frontu rejonów ,,Białorusi” zostały przerzucone specjalnie przygotowane grupy wywiadowcze , złożone z funkcjonariuszy NKWD. Te grupy NKWD -w oparciu o sowieckie oddziały partyzanckie – zorganizowały i prowadziły pracę wywiadowczą skierowaną przede wszystkim przeciwko tym , którzy po zajęciu tego terytorium przez Armię Czerwoną mogli w przyszłości stanowić zaplecze kadrowe dla zorganizowania oporu wobec tego zamierzanego politycznego gwałtu[252]. Informacje zdobyte przez te grupy pozwoliły stworzyć potężną bazę informacyjną , która miała stać się podstawą działalności represyjnej i operacyjnej NKWD na terenach ,,wyzwolonych” .

Jawna eksterminacja członków polskiego ruchu niepodległościowego rozpoczęła się niemal od razu wraz z wkroczeniem na obszary Polski Armii Czerwonej. Wkrótce po wyzwoleniu się Wilna  spod okupacji niemieckiej, 13 lipca, zrealizowanym  przy licznym współudziale oddziałów Armii Krajowej, rozpocznie się trwająca całe lata gehenna uczestników patriotycznego polskiego podziemia. 17 lipca większość oddziałów AK Okręgu Wileńskiego znajdowała się na południowy wschód od Wilna , w trójkącie pomiędzy Rudominem , Midnikami i Turgielami . Obszar ten , zgodnie z zawartym porozumieniem polsko –sowieckim , miał być miejscem tworzenia polskich jednostek frontowych z oddziałów AK. Kiedy wiadomość o rozbrojeniu polskich oficerów na mającej się odbyć polsko- sowieckiej naradzie w Boguszach przekazali dwaj oficerowie , którzy zbiegli z NKWD- ziackej obławy, komendę nad polskim oddziałami objął ppłk. Blumski , który rozkazał wszystkim oddziałom natychmiastowy marsz na Puszczę Rudnicką. Oddziały AK , które skierowały się w kierunku Puszczy liczyły ok. 6 tys. żołnierzy. Marsz trwał całą noc. Na terenie puszczy kolumna znalazła się późnym rankiem 18 lipca. W ten sposób ,gdy 18 lipca NKWD przystąpiła do rozbrajania ujawnionych oddziałów AK i aresztowań ich członków, z czternastu brygad partyzanckich AK , pięciu udało się uniknąć rozbrojenia w pierwszym dniu podjętej  zdradziecko akcji eksterminacyjnej. Tak w lipcu 1944 zaczęła się wojna partyzancka w Polsce z sowieckim okupantem.

Już po operacji ,,Burza”, latem 1944r na ziemiach Polski wschodniej zagrabionych przez ZSRS, w granicach tzw. Białoruskiej SRS nadal działały Okręgi Ak: Nowogrodzki ( 10 tys. członków), Poleski (4 tys. członków., przetrzebiony powstańczą dekonspiracją Wileński, oraz Inspektorat Grodzieński ( 4 300 członków)[253]. Pierwszym Komendantem najsilniejszego , Nowogrodzkiego Okręgu AK był legendarny partyzant, były hubalczyk, cichociemny , ppłk ,,Kotwicz”. Po jego śmierci, w kolejnej bitwie z oddziałami NKWD stoczonej 21 sierpnia pod Surokontami, ze zmianą komendanta na płk ,,Wartę”, przyszły zmiany organizacyjne. Utworzonych zostało w Okręgu pięć zgrupowań partyzanckich AK: Zgrupowanie ,,Północ” pod dowództwem ppor. ,,Ragnera” ( 800 żołnierzy)[254] i Zgrupowanie ,,Południe”( 300 żołnierzy)  pod dowództwem ppor. ,,Krysi”, zgrupowanie ,,Wschód” ( 200 żołnierzy) ppor Trzeciakiewicza i Zgrupowanie ,,Zachód” por Stojana” oraz tzw. Zgrupowanie Stołpeckie[255].

Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że ,,starcia z jednostkami wojsk wewnętrznych NKWD oraz Armii Czerwonej , a także działania wymierzone w sowiecką agenturę i administrację nie wynikały z rozkazów Komendy Głównej AK , lecz były odpowiedzią na sowiecką politykę wyniszczenia żołnierzy AK , koniecznością samoobrony ludności polskiej na tych terenach przed terrorem NKWD”[256].   

Przykładem tego: Gdy ,,2 września 1944 do lidzkiego oddziału MWD wpłynęło pismo o treści:,, W odpowiedzi na nieustanne bezprawne zatrzymywanie bezbronnej ludności cywilnej, bestialskich zabójstw żołnierzy AK podaje ,że oddziały ,,AK” przeciwstawią się temu siłą . Od 2 IX zatrzymamy ruch pociągów na szlakach kolejowych. Jeżeli okupacyjne władze swieckie będą kontynuować akcje terrorystyczne wobec bezbronnej ludności,  oddziały Armii Krajowej podejmą akcje odwetowe. Każdy sowiecki aktywista i żołnierz będzie uznawany za bandytę ze wszystkimi wynikającymi stąd konsekwencjami” –podpisano; Ragner[257]„. 

Dla potwierdzenia tych ostrzeżeń wysadzony został most kolejowy na rzece Niemen[258], zaś w nocy z 4 na 5 września 1944r czternaście kilometrów od miasta Lida , na skutek wybuchu zostało zniszczone torowisko linii kolejowej , a 6 września na stacji kolejowej Lida dokonano wysadzenia paleniska parowozu[259]. Wg sprawozdań samego NKWD:,, W wyniku działalności wywrotowej antyradzieckiego podziemia nacjonalistycznego i jego band w samym tylko drugim półroczu 1944r. w zachodnich obwodach Białoruskiej SRS dokonano 222 aktów terrorystycznych, 11 dywersji, 65 napadów na urzędy i przedsiębiorstwa państwowe oraz 573 inne akty czynnego bandytyzmu. W wyniku tych akcji zostało zabitych 26 pracowników MWD-MGD[260] , 17 oficerów Armii Czerwonej, 51 osób z kadry Armii Czerwonej , 41 osób spośród aktywu radzieckiego, partyjnego , 76 spośród ludności miejscowej lojalnie odnoszącej się do władzy radzieckiej [ tj. szpicli!- uw. autora]. W walkach podczas prowadzenia akcji likwidowania podziemia nacjonalistycznego i jego band straty nasze wyniosły: 106 osób zabitych, 47 osób rannych 16 osób uznano za zaginione”[261].                  

Zdanie Komendanta Wileńskiego Okręgu AK, ppłk ,,Wilka” wygłoszone w oficjalnym przemówieniu jeszcze 15 lipca 1944 ,podczas inspekcji III Brygady AK, :

,, Jesteśmy przedsionkiem Polski. Tak jak zachowa się względem nas Armia Czerwona , zachowa się względem reszty kraju” miało się okazać jak najbardziej słuszne.  

Na obszarach położonych na zachód od kurtyny im Curzona jeszcze ,,w okresie Powstania [Warszawskiego]  ani PKWN, ani władze wojskowe nie odważały się atakować AK, ale niemal natychmiast po zaprzestaniu walk w stolicy podjęto szeroką i ostrą kampanię, skierowaną zarówno przeciwko władzom Polski Podziemnej , jak i AK. (..) Kapitulacja Warszawy wpłynęła na ostrzejsze nasilenie propagandy PPR-owskiej ; wzmocnienie jej demagogii i brutalności nie mówiąc o świadomie fałszywych oskarżeniach  pod adresem dowództwa AK”[262].

Od wkroczenia Rosjan do Polski ,,AK [na rozkaz gen. ,,Bora”][263] nie prowadziła walki zbrojnej z Armią Czerwoną i podległymi jej dywizjami Żymirskiego. Natomiast akowcy stawali się celem represji stosowanych na szeroką skalę. Ci, którzy uniknęli przymusowego poboru , byli z reguły traktowani jako ludzie podejrzani i wrogowie importowanej władzy ludowej. Konsekwencją takiego założenia były liczne , na tysiące aresztowania , przetrzymywanie w więzieniach , w obozach oraz wywożeni specjalnie transportami w głąb Rosji. Komuniści z PKWN spodziewali się, że uwięzienie i zesłanie w głąb Rosji zahartowanych latami konspiracji akowców zlikwiduje lub co najmniej osłabi opozycję społeczeństwa”[264].

Tak też,  na odbytej 10 października 1944r naradzie (wg żargonu: Plenum )PPR, Gomułka wygłosił referat mający charakter proklamacji walki z opozycją , zakończony zapowiedzią ,,najostrzejszych nawet represji w stosunku do reakcji”[265] m.in. oświadczając iż; ,,Kłamstwem jest twierdzenie reakcji, że prowadziła ona kiedykolwiek walkę z Niemcami o wyzwolenie Polski. Reakcja zawsze prowadziła tylko grę polityczną przy pomocy najbardziej zbrodniczych środków”.[266] .

Ta jednoznacznie kłamliwa jak i zdradziecka wobec Narodu Polskiego deklaracja Gomułki miała umocowanie w uprzednio podjętych działaniach sowieckich:  ,,Dla zapewnienia należytej działalności administracyjnej PKWN-u Stalin postanowił powołać na ziemiach polskich [tj. Polsce zachodniej] instytucje  sowieckich komendantów  wojskowych . Mieli oni wspierać Komitet , a jednocześnie dbać o sprawne załatwianie zapotrzebowania frontu wojennego. Dzięki decyzji ich powołania PKWN uzyskiwał bardzo mocną podporę dla utrzymania i rozszerzania  swej władzy. Komendanci wojskowi mieli znacznie wyższe uprawnienia niż tworzący się dopiero aparat UB. Działalność komendantów bardzo Moskwie odpowiadała i temu też trzeba przypisać, że po ruszeniu styczniowej ofensywy 1945r na dalszych ziemiach polskich bardzo rozmnożyły się te wojskowe komendantury, ściśle współpracujące z niemniej licznymi placówkami NKWD”[267]. Nie był to koniec ,,bratniej” pomocy dla sowieckiego reżymu w Polsce zachodniej: ,, attache wojskowy ambasady brytyjskiej w Warszawie w swym raporcie z dnia 28 listopada 1945r oceniał, że w Polsce [lubelskiej] kwateruje co najmniej dwadzieścia kilka dywizji sowieckich”[268].

            Zgodnie ze zbrodniczą praktyką bolszewizmu ,,aresztowania i deportacje przez NKWD były dokonywane bez specjalnych podstaw prawnych. Wystarczyło porozumienie władz sowieckich z PKWN z 26 lipca 1944 ( tego dnia powołany przez sowietów PKWN urzędował jeszcze nadal w Moskwie- uw. autora) , aby mianowały one komisję sowiecką złożoną z wyższych oficerów NKWD  pod przewodnictwem gen. Bogdanowa do ,,badania działalności antyradzieckiej” Na mocy porozumienia Armia Czerwona w praktyce działała na własną rękę. Współpraca UB z Armią Czerwoną i NKWD była bardzo ścisła. Organizowano wspólne akcje” [269].,,Sowieckie grupy operacyjne, to jest grupy kontrwywiadu sowieckiego wkraczające na ziemie polskie z armią czerwoną , przystąpiły do aresztowania i likwidowania oddziałów AK rozpracowanych już poprzednio przez zrzuconych do Polski agentów wywiadu. Tak zwane sowieckie grupy operacyjne działały zawsze i od początku przez funkcjonariuszy reżymowego aparatu bezpieczeństwa. Ludzie ci  mówiąc po polsku szli na pierwszy ogień każdej akcji masowych aresztowań i stwarzali pozory ,że idzie tu o zrządzenia czysto polskie i że władze sowieckie nie mają z tym nic wspólnego”[270]. 

,,Trwały masowe aresztowania osób podejrzanych o kontakty z AK , a także pod zarzutem przynależności do AK. Wszędzie odbywały się masowe aresztowania sędziów i prokuratorów”[271]. Te ostanie także miało swoje uzasadnienie w celu stałego ustanowienia władzy zbrodniczego bolszewickiego aparatu władzy: ,, władze komunistyczne świadomie starały się w swym tzw. ustawodawstwie możliwie najwięcej spraw wyznaczyć sądownictwu wojskowemu .Z konieczności do sądownictwa ogólnego musiano bowiem powołać przedwojennych sędziów, których cechowało na ogół wysokie poczucie godności i niezależności w wyrokowaniu. Ta właśnie niezależność była wielce dla PKWN niepożądana, Śledztwo prowadzone przez funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa i wyroki orzekane przez subordynowanych  i politycznie ukierunkowanych sędziów gwarantowały władzom dowolne stosowanie terroru, prymitywnie upozorowanego elastycznymi przepisami własnych praw”[272].

Za tak wprowadzonym bandyckim ,,prawem” szedł powszechny terror: Na początek ustanowienia ,,Polski Ludowej”  ,,z okręgu Lubelskiego wywieziono Delegatów Rządu R.P. o raz ich personel 235 osób. Nastąpiło spotęgowanie terroru. Na Terenie Lubelszczyzny NKWD dokonywało masowych aresztowań. Oficerów [AK]  osadzonych w Majdanku wywieziono do ZSRS. Okręgowy Delegat R.P. wraz z zastępcą wywiezieni zostali do Kijowa. Na terenie Lublina , oraz w rejonie Zamościa NKWD starało się przełamać opór przy pomocy aresztowań i deportacji . W Lubelskim do dnia 1 października [1944r] aresztowano 21 000 Polaków”[273]. ,,W Radomskim NKWD rozstrzeliwuje Polaków zatrzymanych w pasie przyfrontowym. Bezpieczeństwo tyłów było w rękach hord Kozaków, Ukraińców, Kałmuków i żandarmerii, które dopuszczały się rabunku , gwałcenia kobiet, paliły wsie i mordowały”[274].,,W Rzeszowskim zorganizowano nowe obozy koncentracyjne  dla oficerów AK  i działaczy polskich z okresu okupacji niemieckiej , położone wśród bagien Kraskowa Włodawskiego”[275]. W Sandomierskim w ciągu zaledwie kilkumiesięcznej okupacji sowieckiej, aresztowano więcej Polaków niż w ciągu 5 lat okupacji niemieckiej”[276] . ,,W okręgu warszawskim wzmagały się z dnia na dzień masowe aresztowania. Na trenach położonych po wschodniej stronie Wisły jedyną władzę stanowiło NKWD. Ślad  przepadał po aresztowanych działaczach polskich. Masowo aresztowano ziemian , których osadzano w obozach koncentracyjnych w Polsce bądź wywożono do ZSRS”[277].  ,,Na trenie Łomżyńskiego NKWD dokonywało masowych aresztowań osób podejrzanych o kontakty z AK., badało w bestialski sposób. Na porządku dziennym było bicie drutem kolczastym , wsadzanie szpilek pod paznokcie i łamanie żeber”[278].Alarmujące depesze nadchodziły do Londynu z województwa białostockiego. W meldunku z 3 maja 1945 alarmowano:,, W białostockim więzieniu NKWD wraz z przedstawicielami UB stosuje niesłychanie bestialskie badania aresztowanych żołnierzy AK. Tortury przewyższają okrucieństwo gestapowców. Na przykład badanemu wyciąga się szczypcami język i od spodu przypala się ogniem benzyny. Badany przeważnie umiera od zakażenia”[279]. ,,W Krakowie , całkowicie opanowanym przez rabujące wojska sowieckie rozpoczęto aresztowania osób cywilnych. Władze sowieckie zarządziły rejestrację wszystkich mężczyzn do 65 lat. Od 21 stycznia urzędowało NKWD. W Michowie i Słomnikach rozstrzeliwano Polaków posądzonych o Kontakt z AK”[280].

,,Przejęte przez UB dawne więzienia gestapowskie , takie jak m.in. słynny z okrucieństw Zamek Lubelski, czy zamek Lubomirskich w Rzeszowie , nie mówiąc  o wielu pomniejszych były przepełnione. Pełne były również istniejące już w Polsce więzienia NKWD. Zaczęto umieszczać żołnierzy AK w specjalnych obozach”[281]. ,,Aresztowania członków AK były tak wielkie ,że zaistniała konieczność otworzenia około ośmiu obozów koncentracyjnych: Majdanek, Krześlin pod Siedlcami, Mielec, Supraśl pod Białymstokiem , Piętków, , obóz oficerski w Rzeszowie i w ZSRS w Charkowie”[282]. ,,Z obozu w Rembertowie wywożono żołnierzy AK całymi pociągami w bydlęcych wagonach, pod silną strażą , w większości wypadków skutych kajdanami.  W Przemyślu aresztowanych żołnierzy AK przebierano w mundury Wehrmachtu i wywożono do ZSRS jako ,,niemieckich jeńców wojennych”[283]. ,,W więzieniach w Białymstoku, osadzono ponad 1000 aresztowanych. Żołnierzom 9 Dywizji AK , na czas transportu wiązano ręce kablem lub drutem. Pierwszy transport liczący ponad 1000 osób odjechał do Ostaszkowa 7 listopada, nieco później dwa dalsze transporty”[284]. Masowe represje wobec ujawnionych bądź zdekonspirowanych akowców we Lwowie trwały nieustannie do 19 lutego 1945 , kiedy odszedł ostatni transport do obozów koncentracyjnych w Charkowie i Riazaniu[285]. 

Nie wszystkich polskich patriotów wywożono na zagładę w głąb Rosji: ,,W sierpniu 1944 w Trzebuszce w Małopolsce NKWD założyło obóz dla uwięzionych. Zagoniono ludność do wykopania siedmiu głębokich dołów. Teren szczelnie ogrodzono i zaczęto zwozić kolejne transporty aresztowanych akowców, którzy byli masowo mordowani. Liczba wymordowanych tam akowców pozostaje nadal nie ujawniona. Masowego mordu dokonywało NKWD  przez podrzynanie gardeł ofiarom”[286]. ,,Na przełomie lipca i sierpnia NKWD spacyfikował wiele wsi Suwalszczyzny. Jednocześnie NKWD aresztowało setki młodych mężczyzn, którzy potem zostali wywiezieni w nieznanym kierunku. Odkrycie w 1987r masowego grobu w miejscowości Giby koło Suwałk potwierdziła straszne przypuszczenie- wszyscy ci ludzie zostali rozstrzelani”[287].

Represje za polski patriotyzm miały objąć wszystkich bez wyjątku: ,,Od 6 listopada [1944r]w 1-szej i 2-giej Armii [LWP] zaczęły się masowe aresztowania oficerów i podoficerów , którzy ujawnili swa przynależność do AK, lub z różnych względów stali się niewygodni. ,,aresztowanych osadzono w obozie w Skrobowie w odlełości 4 km od Lubartowa, pod nadzorem 900 funkcjonariuszy MGB przebranych w polskie mundury”[288]. ,,Do 1946r kierowano duże transporty aresztowanych Polaków z Legnicy w głąb ZSRS. Od tego okresu dalszą czystkę prowadziło UB rekrutujące się z MGB .Na podstawie relacji płk  Liniarskiego , byłego Komendanta Okręgu AK Białystok, uwięzionego przez UB i potwierdzone przez płk Rzepeckiego , UB wymordowało w więzieniach i zabiło w obławach  oraz potyczkach przeszło 70 000 żołnierzy AK, nie licząc żołnierzy  Batalionów Chłopskich i NSZ”[289].       

Podejmowano pokojowe próby wstrzymania sowieckich represji: ,,Na skutek  usilnych próśb AK latem  1944 rząd polski na wniosek gen. Sosnkowskiego ponowił starania o wysłanie misji alianckiej do kraju. W końcu października 1944 misja aliancka udała się do kraju. Po zajęciu terenu przez wojska sowieckie, misja ujawniła się dowództwu sowieckiemu. Została rozbrojona  przez MGB i uwięziona w Częstochowie, skąd przewieziono ją do Moskwy i stamtąd powróciła do Anglii”[290]. Represje i eksterminacje byłych członków niepodległościowego podziemia były także nadal kontynuowane  po oficjalnym rozwiązaniu Armii Krajowej przez jej Komendanta gen. Okulickiego w dniu 19 stycznia 1945.     

Wobec braku innych możliwości ,,prześladowania i tropienie akowców zmuszało wielu z nich do szukania schronienia w lasach (..) przemoc i terror UB wywoływały nieraz akty samoobrony mające zazwyczaj na celu uwolnienie aresztowanych towarzyszy broni”[291].

Tak też w odruchu samoobrony ,przerywając pasywną bezczynność trwającą dotąd na obszarze ,,Polski Lubelskiej”,w nocy z 20 na 21 maja 1945 ,,brawurowe odbicie Rembertowa przeprowadził oddział byłych żołnierzy AK z Obwodu Mińsk Mazowiecki pod dowództwem ppor. ,,Wichury”. Odział liczył  czterdziestu kilku , swietnie uzbrojonych , podzielonych na trzy grupy ludzi. Od ognia akowców zginęło  72 enkawudzistów , wśród nich zastępca komendanta obozu Rozbito garaże i podpalono samochody. Nikt z atakujących nie zginął „[292]. „ W obozie znajdowało się wówczas około 1800 więźniów. Zniknęli błyskawicznie. Większość z nich odzyskała wolność , tylko część później wyłapała NKWD i UB[293]. ,, Szczególnego rozgłosu nabrało rozbicie więzienia w Kielcach:,, W nocy z 4 na 5 sierpnia 1945 silna grupa AK , licząca około 250 ludzi po dowództwem kpt. ,,Szarego” wjechała do Kielc  na samochodach i uderzyła na więzienie. Znajdowało się  w nim wielu akowców, którym groziło wywiezienie w głąb Rosji. Trotylem wysadzono  bramy więzienia i drzwi w celach. Uwolniono około 700 więźniów. Akcja trwała ponad 4 godziny. Ranny był tylko jej dowódca. Przerażeni milicjanci, ubecy i funkcjonariusze NKWD nie stawiali oporu, lecz kryli się  w piwnicach swych kwater i biur znajdujących się w pobliżu zdobytego więzienia”[294]. ,,Rozbicie więzienia radomskiego zostało dokonane 9 września i przebiegło bardzo sprawnie. Około 150 żołnierzy AK  wjechało do miasta zarekwirowanymi samochodami ciężarowymi i po zakończonej akcji nimi odjechało.(..) Miasto opanowano bardzo szybko blokując wszystkie miejsca z których mogła wyjść odsiecz i koszary wojskowe i gmach PUBP, komisariaty MO i siedzibę NKWD. Uwolniono i wyprowadzono wszystkich więźniów, zaberając z sobą żołnierzy AK i innych”[295]. Na Nowogródczyźnie ,,jesienią 1944r oddziały podlegające por ,,Krysi” dwukrotnie przeprowadziły akcje na Ejszyszki. Podczas pierwszej dnia 20 października 1944r. opanowano miasteczko i zniszczono dokumentację urzędów administracyjnych , zlikwidowano oficera NKWD i kilku sowieckich współpracowników. Podczas drugiej akcji przeprowadzonej w nocy 6/7 grudnia 1944 rozbito areszt i uwolniono wszystkich więźniów”[296]. ,,W październiku 1944r zdołano odbić więźniów w Rzeszowie i Zamościu. W listopadzie w Tarnobrzegu, w grudniu w Białej Podlaskiej, w styczniu w Biłgoraju, w lutym w zamku w Lublinie, w marcu ponownie w Białej Podlaskiej. Rozbito więzienia w Miechowie ,w Janowie, w Kozienicach”[297].       

Ta oddolnie podjęta  samoobrona zaczęła  przyjmować w drugiej połowie 1945r bardziej zorganizowane formy. Z lokalnych grup tworzą się większe ponad regionalne struktury ruchu partyzanckiego. Pierwszą najlepiej przygotowaną konspiracyjnie na nową sowiecką okupację organizacją o zasięgu ogólnokrajowym stanowiły Narodowe Siły Zbrojne. Ich stan liczbowy w okresie okupacji niemieckiej przekroczył 70 000 ludzi[298]. Jej doktryna postępowania już od 1943r opierać się miała, co się miało wkrótce okazać, na jak najbardziej słusznym założeniu, iż ,,Niemcy Wojnę przegrały. Ich odpłynięcie z Ziem Polskich jest kwestią tylko czasu. Polskę opanuje całkowicie Rosja. W tej chwili wrogiem nr 1 Narodu i Państwa Polskiego jest już Rosja!”[299]. Sprawę tę wyjaśniał organ prasowy NSZ ,,Szaniec”: Nie ma w Polsce i dla Polski wrogów nr 1 i nr 2 . Jest wróg jeden obojętnie jak się nazywa – Niemiec czy bolszewik.(..).Z Niemcami walczy cały świat . Niemcy wojnę już przegrały. Z Rosją Sowiecką walczą tylko Niemcy. Dlatego też zlikwidowanie w Polsce agentur sowieckich , choćby stroiły się w najpiękniejsze patriotyczno –polskie piórka to obowiązek. Tego wymaga polska racja stanu” (P. Lipiński ,,NSZ- proces poszlakowy „,G.W. 24. 04. 1993r.)  W wyniku tej oceny Rosji, partyzanckie oddziały NSZ zaczęły zwalczać podporządkowane sowietom oddziały  Armii Ludowej i Gwardii Ludowej, traktując je jako awangardę podporządkowania całej Polski pod dominację Rosji[300]. ,,Największą akcją przeciw komunistom była akcja pod Rząbcem , gdzie Brygada Świętokrzyska NSZ rozbiła około 300 ludzi liczącą enkawudziacką bojówkę ,,Białego’’. Wzięto wtedy do niewoli około 100 jeńców ,w tym 72 Rosjan”[301]. Wychodzące także z podobnego stanowiska struktury NSZ wchodzące w skład AK nie były ujawniane przed wkraczającymi na ziemie polskie wojskami sowieckimi i na skutek tego w mniejszym stopniu zostały rozpracowane i zinfiltrowane przez NKWD a także przez działające agenturalne oddziały partyzantki komunistycznej –sowieckiej i PPR-owskiej[302] .  Po objęciu Kraju okupacją sowiecką na obszarze na zachód od kurtyny im. Curzona polskojęzyczne ekspozytury NKWD naliczyły łącznie 169 oddziałów partyzanckich formacji Narodowych Sił Zbrojnych [303]. Część Narodowych Sił Zbrojnych pozostająca jako organizacja samodzielna, tj. będąca kontynuacją tej części NSZ, która nie scaliła się z AK, działała jednak jeszcze tylko kilka miesięcy w 1945r . Zostały one rozbite i zdezorganizowane aresztowaniami UB między lipcem i październikiem 1945r i faktycznie przestały istnieć[304]. Ich pozostałości zostały podporządkowane powstałemu w listopadzie 1944 (?) r.  Narodowemu Zjednoczeniu Wojskowemu (NZW).

NZW powstała na bazie struktur Narodowej Organizacji Wojskowej włączonych do byłej AK w 1942r, oraz Narodowych Sił Zbrojnych włączonych do AK w marcu 1944r a także lokalnych siatek byłej AK, w tym także wywiadowczych[305]. Władzę nadrzędną nad organizacją w na obszarze Kraju  objęła Komenda Główna NZW. Podział terenowy NZW ustalony został rozkazem specjalnym z 26 .06 1945r. Na jego podstawie cały kraj został podzielony na Obszary i Okręgi, te zaś zależnie od potrzeb dzieliły się na powiaty. Przewidywano powołanie pięciu Obszarów. Obsadzone personalnie zostały jednak tylko trzy: Warszawski (I), Lubelski (II) , Pomorski (V) . Każdy zaś obszar miał składać się z trzech Okręgów[306].

Działalność zbrojną w terenie prowadzono poprzez pion Pogotowia Akcji Specjalnej (PAS). ,,Zgodnie z instrukcją PAS Szefowi okręgowego PAS-u podlegały wszystkie oddziały zbrojne NZW działające na terenie okręgu. Do ich zadań należało szczególnie: likwidacja członków PKWN i ZPP oraz pracowników wszystkich szczebli aparatu bezpieczeństwa oraz zaopatrzenie organizacji w środki finansowe i techniczne. Najczęstszą jednak formą było rozbrajanie posterunków MO i SOK , niszczenie dokumentacji w urzędach gminnych , likwidacje konfidentów oraz walka z grupami operacyjnymi NKWD- KBW-UB”[307] . Polskojęzyczne formacje NKWD/MBP  łącznie oceniały ilość oddziałów NZW podczas wojny partyzanckiej na 71[308].

Kolejną organizacją o zasięgu obejmującym znaczną część kraju stanowiło zrzesznie Wolność i Niezawisłość (WiN). Dotychczasowa kapitulancka postawa tzw. ,,jałtańczyków”, zainstalowanych we władzach Polski Podziemnej wskutek działań inspirowanych przez ówczesnego premiera Rządu, R.P. , Mikołajczyka, powoduje że mimo eskalacji skali gwałtu dokonywanego na byłych członkach niepodległościowej konspiracji, brak jest jakiejkolwiek koordynacji dla powszechnej oddolnej inicjatywy samoobrony podejmowanej przez represjonowanych żołnierzy AK. Publiczny apel ,,jałtańczyków”: płk. Rzepeckiego i S. Korbońskiego z 27 maja 1945r do oddziałów leśnych ,,do powrotu do normalnego życia- nie przyniósł większego efektu”[309]. Płk. Rzepecki wbrew jednoznacznej wymowie zbrodniczych aktów dokonywanych przez sowiecki reżym, agitował dalej za ,,rozładowaniem lasów” swoją odezwą ogłoszoną w lipcu 1945r[310]. Sam zaś ,6 sierpnia 1945,stojąc na stanowisku uznania zdrady Polski, dokonanej przez sojuszników w Jałcie, zarządza likwidację pełnionego przez niego, z nominacji p.o.  Naczelnego Wodza gen. Andersa, urzędu Delegata Sił zbrojnych na Kraj. Nie odnosząc większego skutku dotychczasową swą agitacją, 2 września 1945r, powołuje stowarzyszenie ,,Wolność i Niezawisłość (Niepodległość?)”. Oficjalnie WiN pierwotnie stojąca na stanowisku uznania paktów jałtańskich, miała być zrzeszeniem o celach politycznych, a nie organizacją wojskową. Określały to deklarowane wytyczne ideowe i regulamin organizacyjny.    ,,Organizatorzy WiN nie traktowali go jako długoterminowego czynnika politycznego Polsce powojennej. Uważali, że  istnienie WiN skończy się po przeprowadzeniu wyborów do Sejmu. W okresie je poprzedzającym chcieli społeczeństwu przypomnieć programowe zasady Polski Walczącej, a w samym akcie wyborczym poprzeć te stronnictwa, z którymi AK współpracowała w czasie okupacji, a więc PSL, Stronnictwo Pracy i Socjalistyczną WRN”[311]. O znaczeniu przywiązywanym przez WiN  do wyborów mówiły wytyczne programowe ruchu: ,, Za jedyną drogę słuszną i wiodącą do zaprowadzenia kraju zdrowych stosunków uważamy przeprowadzenie uczciwych demokratycznych wyborów do ciał ustawodawczych i ujawnienie w ten sposób prawdziwego oblicza i dążeń społeczeństwa”[312]. Faktyczny powód  likwidacji Delegatury Sił Zbrojnych (DSZ) na Kraj i powołania stowarzyszenia WiN przez płk. Rzepeckiego był jakoby dalszą kontynuacją ślepej polityki, której skutkiem była m.in. ogólnopolska ,,Burza” czy Powstanie Warszawskie.. Polityki kapitulanckiej ,,jałtańczyków” mającej na celu zbudowanie kapitału politycznego kosztem dekonspiracji i wydania na pastwę sowieckich oprawców aktywnych członków ruchu niepodległościowego.: ,,DSZ został [ przez płk. Rzepeckiego] rozwiązany. Ale właśnie dlatego , aby nie oddać pozostałych po AK wojskowych struktur pod zwierzchnictwo NSZ [NZW] – niemal natychmiast Rzepecki powołał WiN”[313]. Tak też ponieważ WiN samoistnie     

 powstał na gruncie ,,krajowym” ,,od początku jego pojawienie się wywołało zaniepokojenie w Londynie”[314]. Jak się miało okazać zaniepokojenie było jak najbardziej słuszne. Po ,,Burzy” i Powstaniu Warszawskim była to kolejna prowokacja SL-owskich  ,, jałtańczyków”: ,,Rozbicie struktury organizacyjnej Głównego Komitetu Wykonawczego zrzeszenia WiN (I Zarządu Głównego) nastąpiło wskutek tego, że płk. Rzepecki [aresztowany 5 listopada 1945r] podczas śledztwa świadomie przyczynił się do ujawnienia czołowych działaczy zrzeszenia oraz pośrednio do  likwidacji dwóch tajnych drukarni i utraty 1 miliona dolarów”[315]. Tylko z tego powodu, iż w ramach nawyków konspiracyjnych członków byłej AK , pełniący funkcję prezesa WiN, Rzepecki był izolowany od kontaktów z całą organizacją , do której wówczas jeszcze należało 20- 30 tys. ludzi[316] ,organizacja ta , głownie na dolnych szczeblach czystkę przetrwała. Jej nowy, mimowolny Komendant, płk Niepokulczycki, wywodzący się spoza grona ,,jałtańczyków”, zmienił w pewnym istotnym stopniu jej doktrynalne cele oraz linię polityczną , jako bardziej dopasowaną do ówczesnych realiów jak i Polskiej Racji Stanu . Przede wszystkim, wbrew ,,jałtańczykom” przyjął apriori  podległość organizacyjną wobec prawowitych władz R.P. urzędujących w Londynie. Gdy okazało się, że za prezesury Rzepeckiego łączność z polskim rządem została zerwana, podjął starania ,by ją przywrócić[317]. Osobiście zakładał, że jego funkcja Prezesa będzie miała charakter przejściowy, a Sztab Główny w Londynie wkrótce na jego miejsce zamianuje nowego Komendanta[318]. Dopiero teraz wreszcie , po dekonspiracji ,,jałtańczyków” zarząd WiN nie brną w ślepą uliczkę śladem swoich poprzedników ufających bezkrytycznie w skuteczność drogi  obranej przez PSL[319]. Tak też, mimo, iż głównym priorytetem szefostwa WiN pozostawało ,,rozładowanie lasów”, to nie była już to jak za czasu ,,jałtańczyków” agitacja za wydawaniem się członków byłego antyniemieckiego podziemia niepodległościowego w łapy oprawców NKWD/UB, lecz prowadzona na miarę możliwości organizacji akcja przywrócenia zdekonspirowanych, ukrywających się w lasach ludzi do jawnego życia na ,,nowych personaliach”. Nie była to łatwe zadanie, gdyż wymagało ono właśnie środków finansowych potrzebnych dla wystawienia nowych dokumentów, zapewnienia mieszkania i rozpoczęcia egzystencjonalnego bytu ludziom powracającym do ,,normalnego życia”. Ponieważ środki te zostały sprzeniewierzone przez ich wydanie okupantowi przez prezesa I Zarządu WiN, jej zakres był znacznie ograniczony i stąd także w strukturach tego zrzeszenia , wobec narastającego terroru sowieckiego okupanta trwały struktury konspiracyjne i powstawały oddziały samoobrony.Tak też w dalszym odruchu samoobrony lokalne organizacje WiN, a także powstające na ich bazie oddziały partyzanckie dają liczbę 136-ciu[320].

            Wskutek ,,jałtańskiego lojalizmu” założycieli WiN , poza nim powstają  dalsze, ponad lokalne, poakowskie organizacje, stojące na stanowisku egzekwowania międzynarodowych traktatów zawartych z niepodległą Polską. Do najbardziej elitarnych tego rodzaju organizacji niepodległościowych wywodzących się z byłej Armii krajowej należał eksterytorialny Wileński Okręg AK. Mimo znacznych strat spowodowanych sowieckimi prześladowaniami  podjętymi po powstaniu wileńskim(operacja ,,Ostra Brama”), konspiracja niepodległościowa trwała na tym terenie w zamiarze doczekania plebiscytu, jakiego należałoby się spodziewać po ewentualnej konferencji pokojowej odbytej po zakończeniu wojny. ,,Najważniejszym aktualnym problemem było ostateczne ustosunkowanie się do problemu repatriacji. Z jednej strony opuszczenie Wileńszczyzny było na rękę nowym okupantom, mogącym wykazać na litewskość , a nie polskość tych ziem w ewentualnym referendum, czy plebiscycie. Z drugiej strony ewakuacja ludności mogła uratować wiele tysięcy osób przed aresztowaniem lub wywózkami”[321]. Dopiero publiczne ogłoszenie postanowień jałtańskich (4-11 luty 1945) stało się głównym czynnikiem motywującym kierownictwo Okręgu Wileńskiego do zmiany postępowania i celów konspiracji we wschodniej Polsce[322]: W celu sprawnego  przeprowadzenia ewakuacji członków Okręgu Wileńskiego, opanowano kluczowe stanowiska w Państwowym Urzędzie Repatriacyjnym i  innych urzędach zajmujących się repatriacją[323]. ,,W okresie marzec- kwiecień 1945 oba sąsiadujące okręgi –Nowogródzki i Wileński – współpracowały w akcji przerzucania ludzi na tren Polski centralnej, choć współpraca ta polegała głównie na organizowaniu przez Wilno transportu żołnierzy z Nowogródczyzny, którzy takich możliwości nie mieli. W maju po zorganizowaniu placówek odbiorczych po drugiej stronie ,,żelaznej kurtyny” im Curzona w obu okręgach przerzut zaczął się na dobre. W każdym transporcie repatriacyjnym przewożono co najmniej kilkudziesięciu akowców”[324].

Oprócz operacji repatriacyjnej rozpoczęto także akcję  przerzucania całych oddziałów przez ,,zieloną granicę”. Akcja kontynuowana była z dość dużym powodzeniem do końca jesieni 1945r[325]. Wobec braku dokładnych wytycznych z Komendy Głównej AK, dotyczących trybu likwidowania struktur konspiracyjnych, trudno się było podporządkować wydanemu rozkazowi o rozwiązaniu AK. Zresztą sam gen. Okulucki wydał te rozporządzenia dopiero 9 marca 1945r. Na bazie personalnej ewakuowanych kresowiaków powstaną po zachodniej stronie kurtyny im. Curzona kadrowe i elitarne oddziały partyzanckie:  III Brygada Wileńska NZW kpt. ,, Burego” oraz V i VI Brygady Wileńskie AK mjr. ,,Łupaszki”.

Gdy wiosną 1945r na rozkaz Komendy Wileńskiej przeprowadzono demobilizację AK na Nowogródczyźnie i przerzucono część ludzi przez żelazną kurtynę im. Curzona, najpoważniejszym ośrodkiem walki partyzanckiej z sowiecki okupantem  w latach 1945 –1949 pozostał Obwód Szczuczyn- Lida. Wchodzące w jego skład oddziały  partyzanckie nadal prowadziły aktywną samoobronę na rzecz eksterminowanej polskiej ludności do końca lat czterdziestych.

Nie tylko samoobrona ,lecz także pewna nadzieja na ostateczne wyzwolenie Polski determinowała polskich powstańców do wieloletniego wytrwania w tej nierównej walce.

Pod koniec 1945r Komendant eksterytorialnego Wileńskiego Okręgu AK ppłk ,,Pohorecki” nawiązuje kontakt z przedstawicielem prawowitych władz R.P. w Londynie i podporządkowuje się bezpośrednio gen. Kopańskiemu - Szefowi Sztabu Polskich Sił Zbrojnych w Londynie. W lutym 1947r gen. Kopański  wydał rozkaz by z ludzi byłego Okręgu Wileńskiego AK utworzyć konspiracyjny Ośrodek Mobilizacyjny AK pozostający do dyspozycji polskiego rządu w Londynie. W związku z tym w marcu 1947r. ppłk ,,Pohorecki” i jego sztab tworzą Ośrodek Mobilizacyjny Wileńskiego Okręgu AK, który w poszczególnych województwach działa do 1949r[326]. Praca Ośrodka poza zbieraniem materiałów wywiadowczych polegała na sporządzaniu ewidencji wszystkich byłych członków AK i przedwojennych wojskowych jako przyszłej kadry do odtworzenia Wojska Polskiego w wyzwolonym spod okupacji sowieckiej Kraju. A ta ewentualność wydawała się jak najbardziej możliwa wobec realnej perspektywy wybuchu trzeciej wojny światowej. Aby pojąć owe ówczesne pro-wojenne nastawienie, trzeba zdać sobie sprawę z  sytuacji międzynarodowej w pierwszej połowie 1945r. Nie po to kosztem milionowych ofiar ludzkich Związek Sowiecki rozpoczął wyścig zbrojeń już od 1929r , nie po to wspierał Hitlera w 1939 i 1940 r , dokonując eskalacji II wojny światowej do niespotykanych wcześniej nigdy w dziejach wojen rozmiarów, nie po to uzyskał miażdżącą przewagę militarną nie tylko nad Whermachtem, lecz tym bardziej nad całością sił alianckich w Europie, by zatrzymać swój marsz na Łabie. III wojna światowa była sprawą niemal pewną. Niewątpliwie dopiero dokonana wobec Rosji prezentacja możliwości nowej broni amerykańskiej na Japonii, w Hiroshimie i Nagasaki pohamowała parcie sowieckich armii ku kanałowi La Manche. Z kolei perspektywa III wojny wydawać się mogła jeszcze bardziej realna, gdy prezydent USA Truman ,zerwał z kapitulancką polityką Roosevelta, kiedy 12 marca 1947r żądając od Kongresu przyznania kredytów na wsparcie działań antykomunistycznych w Grecji i Turcji , w oficjalnym przemówieniu oświadczył ,że,, Rząd Stanów Zjednoczonych protestował wielokrotnie przeciw przymusowi i zniewoleniu , jakie wbrew układom w Jałcie nastąpiło w Polsce, Rumunii i Bułgarii dając wyraz temu ,że konfrontacja ,nawet zbrojna ,pomiędzy Stanami zjednoczonymi i Związkiem Sowiecki jest nie tylko możliwa lecz prawdopodobna[327].        

Właśnie oprócz  samoobrony pacyfikowanego narodu, także na wypadek tego niemal pewnego, jak się wtedy zdawało wybuchu wojny między mocarstwami, służyło zachowanie kadrowych oddziałów . Po by prowadzić dywersję na tyłach wojującego okupanta , a następnie w odpowiednim momencie w oparciu o nie dokonać mobilizacji i zdobyć odebraną Rzeczypospolitej wolność. Niestety mimo twardej postawy USA wobec zaborczych kroków sowieckiej komuny w Grecji i Korei, Polacy raz kolejny zostali pozostawieni samotnie wobec międzynarodowego gwałtu.  Mimo to Wojna Polska z okupantem zaczęta 1 września 1939r w sposób mniej lub bardziej zorganizowany trwała jeszcze jedenaście lat po oficjalnym zakończeniu wojny w Europie, a pojedyńczy partyzanci wytrwali w walce z okupantem znacznie dłużej. O jej powszechnym, narodowym charakterze świadczy choćby fakt, że liczba samych oddziałów partyzanckich zidentyfikowanych przez NKWD/MBP tylko po zachodniej stronie linii Ribbentrop- Mołotow wyniosła 924[328] , Sam ten fakt świadczył jednoznacznie o powszechnym charakterze tej wojny partyzanckiej, a tym samym o jej powstańczym obliczu.

W tym pierwszym okresie w jakim  była toczona walka z sowieckim okupantem tylko na obszarze Polski na zachód od scurzonizowanej linii Ribbentrop –Mołotow, aparat sowiecki zgładził oficjalnie ponad 108 tys. członków patriotycznego podziemia[329]. Faktycznie liczba osób podanych ludobójstwu jest krotnością oficjalnej ponieważ ,,zwłoki [pomordowanych] chowano potajemnie na terenie urzędów bezpieczeństwa , w lasach, topiono w rzekach, dołach torfowych i kloacznych. Setki tysięcy ludzi przeszło przez areszty UB bez formalnego wszczęcia postępowania karnego, a byli torturowani, zmuszeni do zeznań i świadczenia przeciwko tym , którym wytaczano rozprawy sądowe”[330]. Liczba oficjalna ofiar także nie obejmuje zarówno uczestników zbrojnej samoobrony jak i ludności cywilnej wymordowanej przez sowieckiego okupanta na obszarach leżących na wschód  od ,,żelaznej kurtyny” im Curzona. Ta potężna liczba ofiar nie wynikała bynajmniej z podjętej walki zbrojnej, lecz jak pokazała pierwsza (1939-41) i początek drugiej sowieckiej okupacji ludzie ci i tak zostali by bez pardonu wymordowani lub w najlepszym wypadku zesłani na zagładę w głąb Rosji. Eksterminowani za wcześniej okazany patriotyzm, tropieni przez aparat okupanta jak wściekła zwierzyna, podjęli walkę nie tyle nawet o przeżycie, ile często o godną wolnego człowieka śmierć- śmierć w walce z bronią w ręku.     

            Prawdopodobnie, ostatnim żołnierzem Rzeczypospolitej, jaki poległ w tej wojnie ,był walczący nieprzerwanie od 1939r, sierż. Józef Franczak ,,Laluś” ,który zginął w walce z ubecką obławą 21 października 1963r.   

 


F.      POLSKA  POD SOWIECKĄ OKUPACJĄ 1944-1991r.

 

Postępująca za Wehrmachtem Armia Czerwona wkroczyła na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej od 4 stycznia  1944 r.  Już w tym roku sztuczna linia graniczna stanowiąca pierwszą ,,żelazną kurtynę” rozcięła Polskę przez pół, przebiegając z północy na południe wzdłuż Bugu. Formalnie oddzielała ona obszar terytorium podległej Moskwie guberni lubelskiej od obszarów wschodnich Rzeczypospolitej, które miały zostać organicznie wcielone w skład Rosji Sowieckiej. Faktycznie pozbawiła także ona możliwości jakiegokolwiek kontaktu i łączności pomiędzy rozdzielonymi siłą na dwa oddzielne skupiska polskiego społeczeństwa.

Historycznie zaś patrząc na ów sowecki zabór rozległość ziem Rzeczypospolitej wcielonych do Rosji za pomocą ,,granicy jałtańskiej” przekraczała zasięgiem nawet granicę trzeciego zaboru rosyjskiego I Rzeczypospolitej, anektując dodatkowo połowę obszaru dawnego zaboru austriackiego.   

 

 

22. EKSTERMINACAJA POLAKÓW NA OBSZARACH RZECZYPOSPOLITEJ ZAGRABIONYCH PRZEZ ZSRS, DO 1991r.

 

            Ludność polska ,litewska, ,białoruska ukraińska zamieszkała odwiecznie na ziemiach wschodnich Rzeczypospolitej , trwała tam ,pędząc życie osobiste ,rodzinne, gospodarcze kulturalne w trybie ustalonym od pokoleń , w swej rodzinnej wsi, miasteczku czy w mieście. Swoich praw ludzkich oraz stanu posiadania mogła bronić w wysiłku zespołowym, solidarnym wobec najeźdźcy. Tak oceniając powyższy stan rzeczy władze sowieckie od początku okupacji ziem wschodnich Rzeczypospolitej w 1939r oraz sąsiednich krajów bałtyckich , Litwy i Łotwy w 1940 r poczęły przygotowywać plan wywiezienia w głąb Rosji, rozpylenia i usunięcia bez śladu, w obcym środowisku części społeczeństwa, która przedstawiała bardziej czynny, uświadomiony element mogący stanowić potencjalny ośrodek przyszłego oporu wobec narzuconego przemocą bezwzględnego zniewolenia.

Dokładne dane dotyczące charakteru  i stopnia wielkości przygotowywanych deportacji ujawniło przejęte za sprawą niemieckiej ofensywy 1941r rozporządzenie komisarza Spraw Wewnętrznych Litwy Sowieckiej Guzevicziusa. W kartotekach, których sowieci , uchodząc w czerwcu 1941r nie zdążyli zniszczyć, figuruje 24% ogółu ludności litewskiej Republiki Sowieckiej , przeznaczonych do wywiezienia za Ural[331].Dokument ten przeznacza do deportacji wymienione w 14 punktach wszystkie zawody i zainteresowania obywateli Litwewskiej SRS , które znamionują wiedzę, talent, odwagę, inteligencję ofiarność, religijność, patriotyzm, aktywność polityczną i gospodarczą skazańców. Trafili do tych spisów imiennych nawet uczniowie szkół średnich zajmujący się współpracą koleżeńsko ideową oraz wszyscy filateliści i esperantyści, uważani przez okupanta sowieckiego ,,za przedstawicieli organizacji masońskich”[332].Podczas, gdy  republice litewskiej spisy objęły 24% ogółu mieszkańców ,to  na Łotwie niemal 30%[333]. Jak słusznie zauważa autor cytowanego opracowania choć ,,nie posiadamy danych , jaki dokładnie odsetek ludności polskich ziem wschodnich był podówczas przeznaczony do deportacji”, to brak wszakże podstaw do przypuszczenia, by bolszewizm miał zamiary łagodniejsze wobec obywateli polskich ,niż wobec Litwinów”[334]. Uwzględniając zaś dotychczasową historię stosunków polsko- sowieckich i skuteczności oporu polskiego społeczeństwa wobec bolszewickiego imperializmu ,musiały być znacznie szersze zakresem  i znacznie bardziej bezwzględne.    Choć sprawa podjętej metodycznie i masowo od 1940r planowej eksterminacji obywateli polskich, została przerwana na okres trzech lat (1941-1944) na skutek nieoczekiwanego, wyprzedzającego ataku Niemiec na Związek Sowiecki i zajęcia przez nie ziem wschodnich Rzeczypospolitej oraz państw bałtyckich, to powróciła ona niezmieniona wraz z powrotem sowieckiego okupanta na te ziemie w 1944r.

Jeszcze trwała na dobre wojna z Niemcami, a już ,,grudzień 1944stał się dla sowieckich władz okresem intensywnych działań na rzecz rozbicia polskiego społeczeństwa. Na ulice wyszły liczne patrole, których celem było wyłapywanie jak największej liczby młodych Polaków. Nie pomagały żadne dokumenty, gdyż te po prostu darto i wyrzucano, następnie jako osobę ,,bez dokumentów” aresztowano i zazwyczaj wysyłano na wschód”[335].

,,Wyczuwa się intencję władz sowieckich, by na zachód wyjechała jedynie ludność oczyszczona z elementów niepożądanych .(..) Zależy im raczej na wywożeniu w kierunku odwrotnym tj w głąb Rosji. (..) Do dnia 10.07. 1945 z Wilna wyjechało do Polski około 40 tyś osób, do tego czasu wywieziono na wschód też około 40 tyś aresztowanych Polaków”[336].

            ,,We Lwowie terror był ostrzejszy niż w1939r Bez końca odbywały się kontrole nocne rewizje i aresztowania. Deportacje trwały bez przerwy (..) W samym mieście NKWD wraz z Ukraińcami kontynuowali dzieło Gestapo. Odbywały się masowe aresztowania członków partii politycznych ,szczególnie Polskiej Partii Socjalistycznej  i Stronnictwa Pracy.(..) Dokonywane były mordy. Nastąpiło osłabienie elementu polskiego przez pobór i deportacje przy wzmacnianiu elementu ukraińskiego. W okręgu lwowskim wyludnienie z elementu  polskiego następowało szybko przy masowym równoczesnym napływie ludności sowieckiej. Paszportyzacja była poparta terrorem”[337]. ,,W ciągu półtora roku w latach 1945-1946 w wyniku polityki bolszewickiej , Lwów zmienił mieszkańców, a łagry syberyjskie zapełniły się Lwowiakami...”[338].

            ,,Polacy, którzy przybyli do kraju w wyniku repatriacji przeprowadzonej w latach 1956-59 z obszarów Syberii Kazachstanu i republik środkowo azjatyckich, zeznawali, że od 1944r do 1954r, przeprowadzane były bezustannie , masowe deportacje ludności z Kresów Wschodnich R.P . Deportowano także Ukraińców, Litwinów, Białorusinów i Żydów , ale najwięcej Polaków. Pewną ilość osób wywiezionych za Ural umieszczono w kołchozach i na posiołkach bez prawa opuszczania ich, większość deportowanych zawędrowała do obozów przymusowej pracy. Najwięcej informacji dochodziło z obszarów północnej Syberii , gdzie skazanych używano do wyrębów lasów. W Kazachstanie wygnańcy żyli pojedynczo lub rodzinami po osiedlach położonych wśród pustkowi. Repatrianci, którzy zamieszkiwali w pobliżu stacji węzłowych kolei transsyberyjskiej , dostarczyli wiadomości o masowych transportach tysięcy pociągów. Na stacjach na dłuższym postoju, wynoszono z wagonów ciała zmarłych , przeważnie dzieci starców i kobiet. Podróż przeciętnie trwała od 4 do 5 tygodni. Największe nasielenie deportacji przypada na okres lat 1944-1953”[339].    

            Jak wręcz niezbicie uzasadnia w swej pracy Wł. Wielhorski, szacując na podstawie posiadanych danych, ilość Polaków deportowanych z anektowanych obszarów RP i Litwy  w głąb Związku Sowieckiego do stycznia 1959r: ,,Łącznie więc blisko trzy i pół miliona obywateli polskich wywieziono w okresie lat 1939- 1959 z ich ziem ojczystych”[340]. Oznacza to, że po ponownym zajęciu tych obszarów Polski przez sowieckiego okupanta, praktycznie już po zakończeniu wojny w Europie wywieziono w jasyr lub na zagładę dalsze milion osiemset tysięcy Polaków. A wszystko to, działo się przy pełnej akceptacji władz PRL wobec tej planowo przeprowadzanej eksterminacji !

            Równocześnie w miejsce wywożonej rdzennej ludności obszarów wschodniej Polski, okupant zwoził sowiecką ,,kaszę” z obszarów całego Związku Sowieckiego. A skutek?  Już w 1960r ,na tych obszarach ,,wcielonych w roku 1939 do Białorusi Sowieckiej , niemal całe zaludnienie miast i miasteczek składa się z się obecnie , po przeszło dwudziestu latach , nie z dawniejszej tubylczej ludności, lecz z urzędników , wojskowych, techników, prawników, majstrów, robotników fabrycznych  oraz pracowników z dziedziny kultury i ekonomiki, wreszcie agitatorów partii oraz ich rodzin nawiezionych z głębi ZSRS. Gromadną inwazję do miast Białorusi przedstawicieli sowieckiego wschodu umożliwiły przede wszystkim fakt ucieczki na wschód Żydów przed wojskami Hitlera w czerwcu 1941r, jak też wytępienie tych co zostali; następnie zaś masowe [sowieckie] deportacje ludności miejskiej chrześcijańskiej , ówcześnie w znacznej większości polskiej, w głąb Rosji, począwszy od 1944r, gdy wróciły władze sowieckie. Skupienia miejskie w tej części kraju posiadały do roku 1939 stosunkowo niewielki udział mieszczan- Białorusinów. Były one etnicznie przeważnie polsko- żydowskie. Obecnie są głównie rosyjskie, z pewnym, niekiedy znacznym , odsetkiem Biłorusinów”[341].            

             Pozostała, nie objęta listami eksterminacyjnymi, nie  wywieziona w głąb Rosji rdzenna ludność cześci obszarów zagrabionych przez Związek Sowiecki, została podana niespotykanej dotąd rusyfikacji i sowietyzacji: ,,Od zakończenia wojny przystąpiono metodycznie i zdecydowanie do ruszczenia imion i nazwisk polskich. Szczególnie przy zgłoszeniach nowo narodzonych dzieci i w okresie późniejszym przy otrzymywaniu dowodu osobistego w wieku 16 lat. Protesty rodziców odnosiły mały skutek”[342]. ,,Przy dokonywaniu każdorazowo spisu ludności , usiłowano narzucić zmiany narodowości przytłaczającej większości ludności polskiej. Wpisywano Polaków jako Białorusinów wbrew oświadczeniom, protestom, przedstawieniu metryk, dowodów osobistych i rodowodów rodzinnych. Tylko nielicznej grupie osób inteligentnych i sprytnych udało się zatrzymać narodowość polską podczas urzędowych zapisów”[343].

Rusyfikacja i wynarodowienie następowały poprzez bezwzględne odcięcie od kultury i historii polskiej w szkołach, czasopismach i książkach propagandowych oraz przez utrudnianie kontaktów i łączności z krajem Wyjazd do rodziny w PRL był często wprost niemożliwością. Wysyłane za kurtynę im. Curzona Książki polskie nie dochodziłydo adresatów, ginęły lub były zwracane, w czym gorliwie współpracowały poczty peerelowska i sowiecka. Najbardziej Język i narodowość Polska były prześladowane na obszarach Wileńszczyzny i Nowogródczyzny, jakie zostały włączone do Białoruskiej SRS. ,,Na całym jej terenie nie było ani jednej szkoły w języku polskim. Język białoruski wykładany był od trzeciej klasy szkoły podstawowej. Językiem wykładowym w wyższych klasach był rosyjski”[344].

Zdolnym dzieciom i młodzieży narodowości polskiej dawano stypendia do bardzo odległych miejsc w ZSRS , które trzeba było później odpracować w równie odległych zakładach lub instytucjach. Z dala od domu i wpływu rodziny, oderwania od religii ojców następowała systematyczna rusyfikacja[345]. ,,Wywozi się najaktywniejsze jednostki ze starszego społeczeństwa oraz najzdolniejszą młodzież( obu płci), kończącą szkoły średnie. Te ostanie wywózki są pozornie dobrowolne; wymuszone przynętą stypendiów w wyższych zakładach ZSRS. Emigrujący z kraju maturzyści , kończący następnie wyższe studia za Wołgą , czy za Uralem- pozostają z reguły na obczyźnie , w głębi Rosji, gdzie otrzymują odpowiednie posady. Kraj wyjaławia się z najzdolniejszych jednostek dorastającego pokolenia, ze swej nadziej na przyszłość, gdy idzie o wartości indywidualne”[346].              

            Za wyniszczaniem ludności polskiej poszły działania mające na celu zatrzeć i zniszczyć wszelkie ślady polskości tych ziem na całym anektowanym bezprawnie obszarze:

 ,,Przywiezieni tu [do Lwowa] obywatele imperium zła niszczyli wszystko co polskie. ...Opuszczony ,,Cmentarz Orląt” zarastał. Hordy pijaków i złodziei organizowały tu ,,swoiste zabawy”. Pojawiły się ohydne napisy. Lwy z łuku tryumfalnego wywieziono a na tarczach zdrapano godła i napisy ,,dekorując” je sierpami i młotami. Z krzyży zdjętych z mogił ułożono nawierzchnię ulicy i zalano asfaltem...W katakumbach umieszczono zakład kamieniarski , kotłownię ,warsztaty mechaniczne, garaże. Splądrowano krypty, a mogiły w kwaterach I i II , tuż przy katakumbach wdeptano z gruzem w ziemię”[347].                

Począwszy od 1944r niszczono w Wilnie  wszystko co polskie, zabytki sakralne i historyczne . Największe nasilenie akcji anty-polskiej przypadło na okres 1948-1952.

W podwileńskiej Kalwarii wysadzono w powietrze 35 kapliczek ze stacjami z ,,okazji” 25-lecia włączenia Litwy do Związku Sowieckiego. Wysadzono także wileńskie krzyże na Górze Trzykrzyskiej. W wileńskiej Katedrze umieszczono galerię obrazów, Kościół Augustynów zamieniony został na skład materiałów budowlanych energetyki, kościół Bernardynów zamienino na skład Instytutu Sztuki i pracownię rzeźbiarską, kościół św. Iganacego stał się restauracją , kościół Serca Jezusowego ,,klubem budowniczych”, św. Jana przerobiony został na muzeum ,,myśli postępowej”, św. Jerzego stał się składem makulatury, a św. Katarzyny – produktów mięsnych. Kościół św. Kazimierza przebudowano w 1961r z magazynu na muzeum centralne, św. Michała został przemieniony na wystawę budownictwa, św. Trójcy- na salę sportową, kościół Trynitarzy stał się magazynem wojskowym, Wszystkich Świętych składem produktów żywnościowych , a klasztor i Kościół Wizytek przeznaczono na więzienie dla małoletnich[348]. Tak też niszczenie wszelkich śladów i przejawów Polskiej kultury na zagarniętych obszarach Polski wiązało się u sowieckiego zaborcy nierozerwalnie z niszczeniem Kościoła Katolickiego i pozbawienia go wszelkiej możliwości oddziaływania na ludność.

 Dlatego władze sowieckie ostro zwalczały polskość i Kościół Katolicki przez nakładanie rujnujących podatków, zabranianie uczęszczania młodzieży i dzieciom do kościołów. Oficjalne  zarządzenie sowieckich władz okupacyjnych zabraniało osobom poniżej lat 18 uczestniczenia w uroczystościach kościelnych a nawet w zbiorowych modlitwach.  Na obszarach Polski wcielonych do Białoruskiej SRS władze po śmieci kolejnego  proboszcza zamykały kościół i zabraniały odprawiania nabożeństw, a nawet odmawiania modlitw w prywatnych domach[349]. Wymierający księża z reguły nie mieli swoich następców, w żadnym wypadku nie mógł zastąpić ich nowy  ksiądz katolicki. Natomiast  okupacyjne władze sowieckie przejmowały kościół zamieniając go na spichlerz , magazyn, muzeum (najczęściej ateizmu i  ,,postępu”  - dop. autora), świetlicę, kino itp[350]. Gdy 1973r w Ukraińskiej SRS zmarło 7 księży ,to pozostali z sąsiednich parafii przejęli dodatkowe , nieraz ponad siły obowiązki obsługując 3-4 kościoły. Władze sowieckie po prostu zaś nie dopuszczały do przybycia biskupa i na jawne wyświęcenie nowych księży. W tymże roku na całym obszarze Białoruskiej SRS pozostało 50 księży w bardzo już podeszłym wieku. Wielu z nich przeszło przez więzienia hitlerowskie i sowieckie , odsiadywało kary kilkunastu lat, otrzymało wyroki śmierci, zamieniane na drodze ,,łaski” w długotrwałe więzienia Znamiennym miernikiem rozmachu sowieckiego barbarzyństwa w rusyfikacji tych polskich ziem, czy niszczeniu kościoła, może stanowić przykład diecezji pińskiej:  Gdy w 1945r  ,,curzonizacja „ linii Ribbentrop- Mołotow włączyła do Białoruskiej SRS prawie całą diecezję pińską , w jej skład wchodziło 126 parafii, w sumie 35 kościołów i 119 kaplic. Natomiast już w latach 1975-1984, pracowało w niej 12 kapłanów obsługujących 17 parafii. Tak oto z całego stanu 126 kościołów parafialnych funkcjonujących w 1945r po 30 latach pozostało otwartych 17; 15 zostało zamienionych na cerkwie,43 zostało zniszczonych do 1972r, 46 zamieniono w składy kołchozów, kluby lub muzea , 19 uległo dewastacji[351].

W większości 88 pozostałych jeszcze w połowie lat 80-tych, na tych obszarach Białoruskiej SRS liturgia mszy św., nabożeństwa dodatkowe i nauczanie , odbywały się w języku polskim. W kilkunastu kościołach , gdzie nie było już księży , katolicy także modlili się po polsku: ,,Polacy zdają sobie sprawę, iż wprowadzenie niepolskiego języka do kościołów przyczyniłoby się do rozbijania od wieków silnie zakorzenionych więzów polskości z katolicyzmem. Język polski na trenie ZSRS może mieć opacie jedynie tylko o Kościół, który jest duchową ojczyzną”[352].   

Nieustanna polityka szykan, prowadzona przez sowiecki Komisariat ds. Wyznaniowych wobec praktyk religijnych, sprowadzała kościół do podziemia. Pieczę nad tym obszarem działalności Kościoła sprawowały surowo zakazane w Sowietach zakony żeńskie. Siostry zakonne pracując w świeckich zawodach, żyjące w rozproszeniu, nie mogły też zdradzać swoje przynależności zakonnej. Zaś ich praca misyjna polegała na nawracaniu i przygotowywaniu d sakramentów dzieci jak i dorosłych. Za zdekonspirowanie tej ,,anty-państwowej” działalności czekała je jedynie perspektywa więzienia lub łagru[353].

            Wybór papieża na Polaka również na ziemiach wschodnich wywołał spontaniczną radość , nadzieję i ożywienie religijne. Ale tym samym jeszcze bardziej wzmógł walkę z religią i Kościołem w obawie przed wzrostem sił katolicyzmu , bastionu polskości na tych terenach od z górą sześciu wieków[354].

Oto jest, jedynie ukazanie w krótkim zarysie, oblicza owego kosmopolitycznego ,,postępu”, jakiemu zostały poddane obszary Polski wschodniej, przy pełnej obojętności współczesnego świata wobec tej dokonywanej zbrodni niszczenia całego rdzennego społeczeństwa.    

Z losem Polaków odciętych za ,,żelazną kurtyną” im Curzona wiąże się też dalszy nie załatwiony dotąd los polskich zesłańców.

            Choć po zlikwidowaniu Berii w 1953r przywrócono więźniom politycznym (tj. m.in. Polakom!) prawa przysługujące kryminalistom pospolitym i ,,bytowym”, w przeciągu trzech lat oficjalnie zlikwidowano karne ,,specłagry”, a na mocy dekretu Rady Najwyższej ZSRS zmniejszającego więźniom politycznym wyroki kary zwolniono 200 tys. Polaków, to spośród wielu starających się wtedy o repatriowanie, to jedynie 50 tyś byłych więźniów łagrów mogło powrócić na swoje ojczyźniane ziemie wschodnie[355]. W ramach oficjalnej ,,umowy repatriacyjnej” z. 25 III1957r, zawartej ( na rzecz uwiarygodnienia ,,odwilży” ’56) między PRL a ZSRR, oficjalnie przyjechało do ,,Polski lubelskiej” jedynie  245 tyś obywateli polskich, z tego , nieznany nadal pozostaje procent ludności żydowskiej oficjalnie objętej także tą ,,repatriacją”[356]. W tym czasie tzw. ,,II repatriacji” w głębi Związku Sowieckiego pozostawało nadal na zesłaniu około 1 840 tyś żyjących Polaków[357]. Jednak Ich los zarówno jak nigdy nie obchodził aparatczyków i watażków PRL, tak samo, jak los potomków polskich zesłańców jednakowo miał w ogóle  nie obchodzić ,,polskich” władz tzw. ,,III RP”! Władz stojących na stanowisku  uznania wszystkich skutków zbrodniczego paktu Ribbentrop- Mołotow!       

           


 

 

23.RODOWÓD POLITYCZNY PRL:SUKCESOR PAKTU ,,RIBBENTROP- MOŁOTOW”

 

Podczas konferencji szefów trzech państw w sowieckiej Jałcie, która odbyła się w lutym 1945r Churchill wraz Rooseveltem potwierdzili swą aprobatę na ustaloną nieformalnie w Teheranie ,,linię Curzona” jako wschodniej granicy Polski

Za sprawą idącego zawsze na zaspokojenie europejskich żądań sowieckich Roosevelta uzgodniono warunki cofnięcia uznania prawowitemu Rządowi Polskiemu w Londynie i ustalono zasady utworzenia ,,nowego polskiego rządu”. Ostatecznie po wspólnych uzgodnieniach przedłożony przez Mołotowa projekt uzupełniono iż ten ,,nowy” tzw.

,, Tymczasowy Rząd Narodowy utworzony z przedstawicieli rządu lubelskiego, przedstawicieli demokratycznych z Polski i spoza Polski, zobowiąże się do rozpisania skoro tylko to będzie możliwe wolnych i nieskrępowanych wyborów. Rząd Jedności Narodowej zostanie uznany przez trzy mocarstwa ; konsekwencją tego będzie przybycie do Warszawy ambasadorów trzech mocarstw, którzy otrzymają polecenie obserwować i raportować co do wyborów”[358]. Zredagowany tak  przez  sowieckich propagandystów komunikat o konferencji jałtańskiej został przyjęty jako oficjalny przez obu aliantów .

            Tymczasem już 22 lipca 1944, rezydujący jeszcze w Moskwie tzw. Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego- PKWN , ucieleśniony w osobach etatowych sowieckich agentów NKWD: Osóbki- Morawskiego, Roli- Żymierskiego[359], Drobnera, Bermana[360] i Minca[361] ,,podpisał zgodę” na akceptację linii Ribbenrop- Mołotow jako wschodnią granicę powołanej pod rosyjskim protektoratem guberni lubelskiej. Nie była to, wbrew nazwie, bynajmniej żadna ,,linia Curzona”. Faktycznie owa nigdy nie planowana jako jakakolwiek granica ,,linia lorda Curzona” była brytyjską propozycją dyplomatyczną tymczasowego zawieszenia broni między walczącymi w 1920 r Polską i Rosją Bolszewicką usytuowaną na granicy zaboru rosyjskiego I Rzeczypospolitej z 1795r . Wtedy dowództwo prących na Warszawę wojsk rosyjskich odrzuciło brytyjską propozycję ,,linii Curzona”. Faktycznie zaś owa proponowana a odrzucona przez Moskwę w 1920r ,,linia” nie dochodziła aż tak daleko na południe, rozcinając wpół Małopolskę ( patrz załącznik nr 6 ). Teraz 22 lipca 1944 została ,,przeniesiona” przez renegatów PKWN tak, że nie tylko odbierała Polsce Lwów. Wcinała się tak ostro w stronę Czechosłowacji, że pozbawiała ,,nową Polskę” wspólnej granicy z przyjazną Rumunią. Oprócz tej dodatkowej grabieży ziem pozbawiała okrojoną już Polskę występujących tam złóż i rafinerii ropy naftowej. Była to więc de facto ustalona 28 września 1939r z hitlerowskimi Niemcami granica rozbiorów Polski.  Stalin zarządził w 1944 jedynie kosmetyczną ,,curzonizację” linii Ribbenrtop- Mołtow . Owa drobna  korekta polegała na tym, że nie włączając do Rosji całej Białostocczyzny i wschodnich powiatów województwa warszawskiego,  województwo białostockie przecięto ,,linią Curzona” odcinając na korzyść ZSRR część powiatów Augustów, Sokółka, Bielsk Podlaski oraz całe prawie powiaty Grodno i Wołkowysk[362]. Tymczasem, ponieważ na podstawie postanowień w Jałcie:,, trzej przywódcy rządów uważają , że wschodnia granica Polski powinna biec wzdłuż linii Curzona z odstępstwami w niektórych rejonach od pięciu do ośmiu kilometrów na korzyść Polski.”[363] Stany Zjednoczone i Wielka Brytania  nie usankcjonowały tej nowej grabieży ziemi rodowodem z paktu Ribbentrop- Mołotow.

            Drugim złamaniem postanowień jałtańskich przez Moskwę stał się ,,proces” szesnastu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego. Według uchwał ,,wielkiej trójki” w Jałcie uzgodniono, ze komisja trzech złożona z Mołotowa, ambasadorów brytyjskiego i amerykańskiego będzie  przeprowadzać narady w sprawie utworzenia ,, Tymczasowego Rzadu Jedności Narodowej”, utworzonego obok reprezentantów emigracji politycznej i  działających pod szyldem PKWN w Moskwie komunistów, również z przywódców politycznych z samej Polski[364].

            Po ogłoszeniu uchwał jałtańskich, na początku marca 1945, oficerowie wyższej rangi Armii Czerwonej skontaktowali się z przywódcami Polskiego Państwa Podziemnego. Rosjanie zaproponowali  transport do Moskwy w celu sformowania ustalonego w Jałcie ,,rządu tymczasowego, mającego być złożonym w swej trzeciej części z przywódców partii demokratycznych z Polski”. Obiecano im pod słowem honoru generała NKWD Iwanowa-Sierowa[365], że będą mieli zapewnioną wolność osobistą w Rosji, a potem otrzymają pozwolenie na odlot do Londynu w celu przeprowadzenia rozmów z przedstawicielami polskich władz emigracyjnych i będą mogli powrócić do domów. 16-stu ujawniających się przywódców zostało uprowadzonych przez NKWD w dniach 27 i 28 marca z Pruszkowa do głównego sowieckiego więzienia dla więźniów politycznych na Łubiance w Moskwie. W dniu 6 kwietnia polska rozgłośnia w Londynie ogłosiła, że sowieckie przyrzeczenia nietykalności wysłanników władz krajowych zostały złamane i 16-stu przywódców czterech głównych partii politycznych zostało aresztowanych i uprowadzonych bez wieści. Dopiero 4 maja 1945r podczas międzynarodowej konferencji alianckiej w San Fransisco przedstawiciel ZSRR Mołotow przyznał, że Rosja zatrzymała tych ludzi. TASS ,,wyjaśnił”, że przywódcy ci byli winni dywersji na tyłach armii czerwonej i oczekują rozprawy sądowej[366] .

            Rozprawa ta, która miała miejsce od 18 do 21 czerwca 1945, była sama w sobie bezprawiem , łączącym w sobie gwałt z bolszewickim cynizmem. Każdy z ,,szesnastu” był obywatelem polskim . Każdy z nich podlegał legalnym władzom Państwa Polskiego i wykonywał swoje urzędowe czy obywatelskie obowiązki. Nikt w świetle prawa międzynarodowego nie miał prawa powoływać ich przed obcy sąd i zarzucać im przestępstw przewidywanych w obcym kodeksie i określać ich działalność wg ustaw obcego państwa[367]. W ten sposób przeprowadzenia ,,procesu szesnastu” postanowienia trzech aliantów dokonane w Jałcie: ,,że wszystkie demokratyczne partie polityczne mają brać udział w przedsięwzięciach prowadzących do utworzenia  Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej” zostały w tak bezczelny sposób pogwałcone przez Rosję[368].

            Trzecim, a tym samym ostatnim niedotrzymaniem wszystkich podjętych przez Rosję w Jałcie zobowiązań dotyczących Polski stanowił warunek:,, Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej, zobowiąże się do rozpisania skoro tylko to będzie możliwe wolnych i nieskrępowanych wyborów.”

            Od 1944r, gdy agenturalne ,,polskie” komitety w Moskwie szykowały się pod nadzorem sowieckim do objęcia Polski zachodniej, starały się stworzyć własne odpowiedniki polskich partii działających w Polsce, zwykle pod ich, taką samą nazwą . Takie stronnictwa- cienie, obsadzone mocno przez moskiewskich agentów, miały po usadowieniu w kraju spełniać wielorakie zadania. Przede wszystkim wyznaczono im rolę pozorowania szerokiej bazy politycznej popierającej PKWN. A to dla wywołania wrażenia, że moskiewscy komuniści są jedną z wielu równouprawnionych partii, na których opierać się będzie ,,polski komitet”. Po drugie liczono, że od razu, czyli już w okresie ,,Polski lubelskiej”, ściągną pod swoje szyldy sporo dawnych prawdziwych członków tych stronnictw . Po trzecie komuniści wiedzieli dobrze, że w Polsce podziemnej działają wszystkie autentyczne stronnictwa polityczne. Przez uaktywnienie swoich własnych atrap tych stronnictw spodziewali się wywołać dywersję polityczną. Liczyli, że społeczeństwo będzie zdezorientowane wobec istnienia dwóch ośrodków występujących  po szyldem tej samej partii, ale reprezentujących odmienną linię polityczną [369].

            W ten sposób od 15 lipca 1945r istniały dwa Stronnictwa Pracy- jedno autentyczne  pod prezesurą Popiela i drugie fałszywe spreparowane przez PPR pod przewodnictwem Felczaka. Pod koniec września 1944 z inicjatywy szefa polskiego wydziału sowieckiej bezpieki Nusbama vel R. Zambrowskiego odkomenderowano z armii Berlinga Leona Chajna i Jana Wende do zmontowania drugiego ,,Stronnictwa Demokratycznego”. Już 11 września moskiewscy komuniści powołują także atrapę Polskiej Partii Socjalistycznej. Przewodniczącym fałszywej PPS zostaje naznaczony przez NKWD Osóbka- Morawski. Przysłani z Moskwy Drobner i Matuszewski objęli stanowiska przewodniczącego Rady Naczelnej i Sekretarza Generalnego. Prawdziwa PPS, działająca w okresie hitlerowskiej okupacji po konspiracyjnym szyldem: Wolność- Równość- Niepodległość (PPS- WRN), została wyjęta spod prawa.Z kolei 17 września w oparciu o marginalne ugrupowanie zwące się ,,Wolą Ludu” sowiecka komuna zwołała masówkę, obwołującą  się bezpodstawnie  ,,zjazdem” Stronnictwa Ludowego. Prezesem tej atrapy został naznaczony St.Ko+tek- Agroszewski, dotychczasowy członek KRN, działający w Moskwie. Podobnie jak w przypadku koncesjonowanej atrapy PPS dużo członków prawdziwego Stronnictwa Ludowego zostało zwabionych do tej ,,partii” w przekonaniu, że była to stara partia Witosa i reprezentowana przez Mikołajczyka.

Już 4 listopada 1945ukazała się uchwała KRN (zamienna nazwa PKWN)  stanowiąca formalny zakaz tworzenia nowych partii politycznych (oprócz istniejących partii-atrap i mikołajczykowskiego PSL). Jak słusznie określił wtedy ten fakt biskup Sapiecha:,, Decyzja KRN stanowi przeszkodę w rozwoju demokratycznym działalności społeczeństwa. Owe ograniczenie do tworzenia stronnictw jest przyswojeniem przez rząd Osóbki (PKWN) metod faszystowskich, od których się tak głośno odcina”[370].

Istotę owego ustawowego koncesjonowania partii trafnie określił ambasador USA w Warszawie Bliss Lane: ,,ograniczenie ilości stronnictw jest korzystne dla PPR, gdyż wzmacnia pozycję fałszywej PPS, reżymowych ludowców i demokratów faktycznie kierowanych przez komunistów, którzy bez trudu będą mogli stworzyć fasadowy jednolity blok wyborczy”[371].

Sowiecką próbą generalną możliwości ,,zrobienia” wyborów miało być tzw. ,,referendum 3xTAK „. Jego cel stanowiło nie tylko odroczenie ustalonych w Jałcie nieskrępowanych wyborów, lecz głównie sprawdzian sowieckiego aparatu w Polsce do sfałszowania rzeczywistych wyników owych wyborów.

W dniu referendum 30 czerwca 1946r komuna dała jaskrawy przykład swoich sowieckich metod wyborczych. Komisje wyborcze, gdzie byli przedstawiciele prawdziwego PSL, podczas obliczania głosów terroryzowano bronią. W niektórych miejscach ubowcy rekwirowali urny wyborcze i niszczyli kartki, które zawierały odpowiedzi przeczące na pierwsze z trzech pytań. Znaleźli się jednak odważni członkowie komisji wyborczych, którzy potrafili uchronić skrzynie przed fałszowaniem w czternastu z pośród szesnastu polskich województw. Skrzynie te reprezentowały 2805 okręgów[372]. Odpowiedzi na pierwsze pytanie w tych okręgach były:

NIE – 83,54 % , TAK- 16,46%[373]

,,Rzad tymczasowy „ ogłosił wyniki oficjalne w dziesięć dni później. Spreparowane odpowiedzi na pytanie pierwsze, stanowiące w swej istocie referendum zaufania do narzuconej okrojonej Polsce komuny dały następujący wynik:

NIE- 32%, TAK- 68 %[374].

            PSL złożył udokumentowany protest w Głównej Komisji Wyborczej. Protest został zignorowany. Prawdziwy wynik referendum podany w ,,Gazecie  Ludowej „ został ocenzurowany[375].        

            Po tej próbie generalnej i dopracowaniu metod ,,zrobienia” wyborów, ogłoszono ich termin na 19 styczenia 1947. Formalnie wybór sprowadzał się do ,,bloku rządowego”, który tworzyły atrapy partii politycznych nadzorowane przez ludzi Moskwy oraz samotnego mikołajkczykowskiego PSL. Oprócz tego ograniczenia społeczeństwa do wybrania swoich przedstawicieli, już na kilka tygodni przed terminem wyborów, czy raczej wyboru sowiecki reżym w Polsce złamał zasadę nieskrępowanej elekcji aresztując więcej niż 100 tyś członków PSL, a zabijając stu trzydziestu. Stu czterdziestu dwóch kandydatów z listy PSL zamknięto w więzieniu przez cały okres kampanii wborczej. Spośród wszystkich 5200 lokali wyborczych PSL uzyskał zgodę na umieszcenie swych przedstawicieli w ...36-ciu [376]!

            Mimo tej jawnej  farsy demokracji, nadal niepewni swego protegowani kandydaci Rosji wydrukowali drugi zestaw kart wyborczych. Użyto je do podmienianych urn wyborczych w pozostałych 5164 lokalach wyborczych, gdzie nie dopuszczono do komisji żadnego członka PSL. Potwierdzili to nie tylko liczni świadkowie, lecz także przedstawione częściowe wyniki ,,wyborów”. Polskie Stronnictwo Ludowe uzyskało od 65 do 85 % poparcia w 36 lokalach wyborczych, w których jego przedstawiciele byli  dopuszczeni do liczenia głosów. Ogólna większość zdobytych głosów przez kandydatów PSL w całym kraju zamknęła się cyfrą 74 % [377].  Tymczasem urzędowe wyniki podane przez PKWN w dniu 22 stycznia były całkowicie odmienne. PPR-owskiemu  ,,blokowi rządowemu” przyznano 394 mandaty  w Sejmie. PSL otrzymał 28 mandatów. ,,Inni”, w tym fałszywa PSL, otrzymali 22 mandaty[378].

 PSL złożył udokumentowany protest w celu unieważnienia ,,wyborów” do tzw. Komisarza Generalnego. Ten, zamiast przedstawić go w ciągu siedmiu dni do Sądu Najwyższego, przekazał go do Urzędu Bezpieczeństwa. Ci, którzy doręczyli protesty lub je podpisali, zostali aresztowani, torturowani w celu wycofania swojego świadectwa, i uwięzieni w więzieniach lub obozach ciężkich robót[379] .

            W odpowiedzi na raporty ze swojej ambasady w Warszawie Stany Zjednoczone w nocie podpisanej przez sekretarza stanu George C. Marshalla  uznały, iż ,,w tych warunkach rząd USA nie może uważać, że postanowienia Jałty i Poczdamu dotyczące Polski zostały wykonane”[380] .Także Wielka Brytania złożyła w lutym protest, gdzie,, rząd brytyjski nie akceptował tych wyborów jako wykonania przyrzeczeń danych przez Polski Rząd Tymczasowy rządom Wielkiej Brytanii Stanów Zjednoczonych i Rosji, ponieważ wybory te nie odzwierciedlały woli narodu polskiego”[381].

Tym samym system władzy narzucony w Polsce zachodniej przez Moskwę nie tylko tracił wszelkie oficjalne uznanie jako ,,polski rząd” przez opinię międzynarodową, stając się w przyszłym swym bycie bezwzględnie zależny od ciągłej ,,opieki” wielkiego brata.  Co więcej, nie dotrzymując wszystkich krymskich zobowiązań, a sam określając się jako władza, odciął się nawet od jałtańskiego rodowodu. Stawał się przez to niczym więcej jak sukcesorem polityki sowieckiej opartej na pakcie Ribbentrop- Mołotow. Nie tylko przez uznanie sowieckiej aneksji czy nawrotu polityki eksterminacji Polaków w 1944r , prowadzonej na podstawie tego paktu  poprzednio we Wschodniej Polsce od 1939r. Także w przejętym przez Związek Sowiecki byłym zaborze niemieckim, prowadzona na podstawie tego paktu od 1939r zbrodnicza niemiecka polityka wyniszczania  narodu polskiego, nie uznawania wbrew prawu międzynarodowemu prawowitych władz Państwa Polskiego, czy prawa Polaków do samostanowienia była ( i jest dotąd !) przez władzę samozwańczą kontynuowana. W ten sposób chcąc nie chcąc komunistyczna władza okupacyjna wyznaczała z tego zbrodniczego paktu swój polityczny rodowód. Zaś zbrodniczy rodowód władzy tworzył nieuchronnie jej zbrodnicze oblicze.

Po 10 latach ten już znaczenie bardziej robudowany, wybitnie antypolski system PRL jako oparty na zbrodni, okupacji, zdradzie kraju i niewolnictwie został całkowicie skompromitowany na skalę międzynarodową za sprawą Izaaka Fleichfarba. Izaak Fleichfarb vel pułkownik Józef  Światło . Był on zastępcą dyrektora X Departamentu MBP, zajmującego się inwigilacją PRL- owskich decydentów. Po swojej ucieczce na zachód w grudniu 1953r, udzielił w latach 1954- 56 szeregu wywiadów dla Radia Wolna Europa , w których przedstawił w sposób niepodważalny nie tylko zbrodnicze mechanizmy działania sytemu ,,Polski Ludowej”, lecz także jego sztandarowe postacie jako renegatów obciążonych kryminalnymi zbrodniami, etatową agenturalną przeszłością i współpracą z Gestapo, a równocześnie prowadzących iście magnacki styl życia na koszt wyzyskiwanego społeczeństwa polskiego.  Z powodu tej politycznej kompromitacji ,,elity” PRL i całego tworzonego przez nią systemu sowieckiego, władze w Moskwie na użytek propagandy zarządziły w 1956 r. ,,odwilż” w Polsce. Skompromitowanego wywiadami Światły, głownego rezydenta PRL Bieruta nie wypuszczono już żywego z Moskwy. Z kolei jego  stanowisko: głównego polskiego figuranta sowieckiej władzy w Polsce, Moskwa powierzyła wyreklamowanemu dzięki audycjom pułkownika Światły , swojemu wieloletniemu agentowi: Władysławowi Gomułce. Gomułka zaś, który za zgodą Kremla przejął władzę , choć oficjalnie utożsamiał się z przemianami i zapowiadał demokratyzację kraju , faktycznie jako wieloletni sowiecki agent na Polskę, zobowiązany  był służyć dotychczasowej doktrynie swoich mocodawców . Tak też za sprawą W. Gomułki sama polityczna ,,odwilż” skończyła się nim się faktycznie zaczęła:

,,Nie zmieniając swych doktrynalnych poglądów, Gomułka , wkraczając na starą drogę, musiał zachować stary system rządzenia , a w nim nienaruszony aparat bezpieczeństwa, bez którego nie byłoby możliwe zachowanie sprawowania totalitarnych rządów Dlatego, poza kosmetyczną reformą aparatu bezpieczeństwa, nie pragnął ani jego osłabienia , ani tym bardziej jego likwidacji. Zachowanie tego aparatu , choć w nieco zmienionej formie strukturalnej i w metodach pracy, było widomym znakiem pogrzebania demokracji i zapowiadanych szerokich reform społecznych. Poza odrzuceniem jawnego łamania przez aparat, a narzuconego już społeczeństwu [bolszewickiego ] prawa, niczego nie zamierzał zmienić”[382].  

Tak też odbyte na intencję rozpropagowania ,,odwilży” VIII Plenum (w języku polskim :,,plenum”- zebranie zarządu- dop autora)  partii komunistycznej  sprzeciwiło się rozliczeniu zbrodni MBP i wszystkich funkcjonariuszy U.B., jak tego domagało się społeczeństwo. Pierwsza ,,transformacja ustrojowa „ obwołana ,,odwilżą”,   na podstawie  ustawy z 13 listopada 1956r  sprowadziła się do tego ,że ,, sprawy ochrony ustroju i interesów państwa włączono do zakresu działania ministra spraw wewnętrznych ( w terenie do zakresu działania wojewódzkich i powiatowych komend milicji). Ustawa ta ukonstytuowała w nowej formie dotychczasowe organy bezpieczeństwa publicznego ( nazwane odtąd Służą Bezpieczeństwa –SB) i sankcjonowała ich kompetencje rzeczowe, powierzając im, w myśl ustawy,, ochronę interesów ustroju ludowo-demokratycznego określonego w konstytucji PRL i interesów państwa przed działalnością szpiegowską i terrorystyczną”[383]. W składzie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych znalazły się faktycznie prawie wszystkie jednostki organizacyjne , które niegdyś wchodziły w skład Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego[tamże] . Na miejsce dotychczasowych jedenastu departamentów MBP utworzono cztery: Departament I – wywiad, Departament II- kontrwywiad, Departament III- walka z działalnością antypaństwową w kraju[384] [tamże]. Departament III był w MSW departamentem wiodącym w sensie organizacyjnym i operacyjnym oraz najbardziej rozbudowanym. Składał się aż z siedmiu wydziałów, które właściwie stanowiły zlikwidowane w czasie reorganizacji departamenty MBP, noszące numery od III do XI . Departament IV miał zwalczać Kościół katolicki i religię. Zatem zakres zainteresowań i z tym idących zadań Służby Bezpieczeństwa, mimo pewnej jej redukcji w stosunku do UBP, nie zmniejszyły się[385]. ,,Odwilż” - pierwsza ,,transformacja ustrojowa „ PRL okazała się jedynie mistyfikacją na rzecz ,,zalegalizowania” dalszego utrzymania tego samego skompromitowanego jako  zbrodniczego sytemu okupacyjnego- tzw. PRL-u                    


24.  KRYPTO- RASIZM JAKO ISTOTA SYTEMU POLITYCZNEGO PRL!

 

By łatwiej zrozumieć prawdziwą istotę tego obcego naszej tradycji i kulturze systemu politycznego (PRL), należy poznać rodowód jego utrwalaczy, a tym samym jego faktycznych beneficjentów.

Władzę administracyjną w tzw. ,,Polsce Ludowej „ zaraz po wojnie objęli głównie nieliczni przedwojenni komuniści, wśród których największe znaczenie mieli członkowie agenturalnych sowieckich struktur KPP i jej przybudówek: Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy (KPZU) , Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi (KPZB). Wśród nich zdecydowaną większość stanowili działacze pochodzenia żydowskiego[386].

Jednak o nikłym, wynikającym stąd, zapleczu politycznym nowej władzy[387] na przyznanych jej przez sowieckiego okupanta obszarach Polski, mówił referat W. Gomułki, wygłoszony na plenum KC PPR w maju 1945r:,,Kryzys polityczny wyrasta z trudności. Z Wojsk Wewnętrznych trzy bataliony odeszły do lasu. W ciągu kwietnia zdezerterowało 2000 ludzi. To są nasze trudności organizacyjne, nieopanowanie, nieudolność. Ale te nasze trudności wynikają z czegoś . Gdyby było oparcie w społeczeństwie, nie mielibyśmy tych faktów. (..) W stosunku do Rządu tymczasowego istnieje nieufność pogłębiona całym szeregiem faktów. Nie jesteśmy w stanie walki z reakcją przeprowadzać bez Armii Czerwonej. To coś mówi o bazie (..) Niesłusznym byłoby żądanie wycofania wojsk [sowieckich]. Nie mielibyśmy swoich sił aby postawić na ich miejscu.” [ Dokumenty do dziejów PRL. Zeszyt 1 s.42]

            By stworzyć zaplecze personalne tej importowanej ze wschodu obcej władzy, umyślono specjalną akcję zasiedlenia ,,Polski Ludowej” obcym elementem sprowadzonym pod szyldem tzw. ,,repatriacji”[388] w latach 1945-48 ,będącej w istocie ekspatriacją[389] . Owa niby- repatriacja objęła w istocie jedynie  263 413 osób[390] spośród około dwóch milionów Polaków wywiezionych w latach 1939-45 na zagładę w głąb Rosji. Ekspatriacja z zagarniętych obszarów Polski Wschodniej objęła oficjalnie 1 503 263 obywateli polskich [[391]]. W rzeczywistości nie chodziło bynajmniej o przesiedlenie wszystkich obywateli polskich z anektowanych gwałtem do ZSRR obszarów. Podobnie, jak faktyczna repatriacja objęła wybiórczo jedynie 12 % spośród wywiezionych na zagładę Polaków, tak i ,,repatriacja” urzędowa dotyczyła wybranego, wygodnego nowej władzy elementu:,,Tworzący się dopiero aparat władzy partyjnej i admnistrcyjnej potrzebował ludzi nie związanych z ugrupowaniami podziemnymi, co wypadku Żydów wracających z ZSRR było oczywiste”[392]. Po powtórnym wkroczeniu Armii Czerwonej na obszary Polski, na sprowadzenie do pozostającej pod sowiecki protektoratem ,,Polski Lubelskiej” oczekiwało 400 tyś Żydów[393]. Tak też ich imigracja została formalnie przypieczętowana za sprawą  tzw. umowy repatriacyjnej, zwartej 6 lipca 1945r, której warunki dotyczyć miały także osób narodowości żydowskiej , posiadających obywatelstwo polskie w dniu 17 września 1939r ( patrz załącznik nr 9(?) ) . Postanowienia jej, co ciekawe, równocześnie ,,nie stosują się do obywateli polskich z 17 września 1939 narodowości ukraińskiej, białoruskiej i litewskiej”.

Sprowadzenie w ramach ,,repatriacji” owych  400 tyś Żydów oznaczało równocześnie, iż objęła ona faktycznie jedynie najwyżej 1 100 tyś Polaków, stanowiących najwyżej około 44 %  spośród jeszcze przeszło 2,5 milionowej grupy ludności narodowośći polskiej, żyjącej za ,,żelazną kurtyną im. Curzona”[394]. Owo szczególne uhonorowanie żydów, w większości litwaków , przesiedleniem do ,,Polski Ludowej” nie było przypadkowe ,czy wynikające ze względów humanitarnych. To oni bowiem po najeździe Polski w 1939 zadeklarowali się świadomie jako obywatele sowieccy , to oni głosowali w przeprowadzonym bezprawnie przez okupanta referendum za wcieleniem obszarów Polski Wschodniej do Rosji. To oni wreszcie jako kolaboranci tworzyli sowiecki aparat okupacyjno- administracyjny na tych obszarach. To oni stanowili podstawę społeczną aparatu ludobójstwa prowadzonego wobec Polaków przez sowieckiego okupanta: jako terenowa sieć szpiclowską ,czy  zasilając personalnie wszystkie niższe szczeble lokalnych struktur milicji ludowej i NKWD . PRL miał zaś być faktycznie jedynie powtórką  ich ,,dokonań „ okresu 1939-41r., lecz już na obszarze Polski Zachodniej.

            Poza sprowadzonym ,,repatriacją” litwactwem, oligarchię nowej władzy miała uzupełnić sowiecka kadra Ludowego Wojska Polskiego. Warto w tym miejscu dodać, iż liczebnie była ona większa niż cała oficerska kadra zawodowa Wojska Polskiego w 1939r. [patrz rozdział ,,Aparat zbrodni PRL”]. Decyzją Stalina  już w  lipcu 1944r 19 000 sowiekich oficerów i 13000 podoficerów otrzymało obligatoryjnie ,,obywatelstwo polskie”[395], mając na stałe pozostać w ,,Polsce Ludowej”, jako gwarant zachowania  importowanej władzy [396].             

,,Elitę polityczną” PRL uzupełnili sowieccy funkcjonariusze NKWD przydzieleni do struktur Urzędu Bezpieczeństwa. Stało się to za sprawą rozkazu Stalina nakazującego im zmianę przynależności partyjnej z WKP(b) na PZPR , jak i zmianę obywatelstwa z sowieckiego na polskie[397].

Tak też, jak z powyższego widać, kadrę kierowniczą wyższego i średniego szczebla aparatu ,,Polski Lubelskiej”- późniejszego PRL ,stanowić miało sowieto- litwactwo.   

Charakterystykę ,,elity elit” tzw. Polski Ludowej przedstawił jak najbardziej fachowo Józef Światło[398] :,, Cały skład personalny bezpieczeństwa ( Urzędu Bezpieczeństwa ) to przede wszystkim oficerowie sowieccy , agenci sowieckiego wywiadu, a potem szabrownicy, spekulanci, zboczeńcy, których przeszłość partyjna , polityczna pozostawia wiele do życzenia.  Komunistyczna dyktatura boi się ludzi ideowych, ponieważ prędzej czy później muszą oni przejrzeć na oczy i zerwać z tym systemem. Komuniści dobierają wobec tego świadomie ludzi o nieczystych sumieniach , których trzymają w ręku strachem przed ujawnieniem ich przeszłości. W tym celu aparat bezpieki gromadzi nieustannie materiał obciążający czołowych funkcjonariuszy PZPR”[399], lub: ,,cały skład personalny centrali bezpieczeństwa – to przede wszystkim oficerowie sowieccy , agenci sowieckiego wywiady ,a potem szabrownicy, spekulanci, zboczeńcy jak Różański i moralne zera(..) Tylko takimi ludźmi można terroryzować naród. A tylko terrorem  trzyma się dziś ( tj. w PRL –dop autora) władzę”[400].

Tego też moralnego rodzaju, jak powyżej przedstawiony w relacji płk  Światły, dokooptowany do dołów owej ,,elity politycznej” polski element miał stanowić o rzekomo polskim jej charakterze. Tu potwierdzeniem tezy Światly  w przypadku polskich przedstawicieli ,,władzy ludowej” może być charakterystyczne zdarzenie:,, W 1953r . podczas remontu walącej się kamienicy, przy zbiegu ulic Kruczej i Pięknej w Warszawie robotnicy przypadkowo odkryli pod podłogą jednego z mieszkań część niezwykle bogatej kartoteki kontrwywiadu AK. Zarejestrowano w niej przede wszystkim nazwiska konfidentów , będących na usługach Niemców, konkretnie Gestapo i Abwhery. Kogóż pośród owych konfidentów nie było??! Przwijało się tam nawet nazwisko żony ówczesnego wicepremiera

(tj. Zimmermana vel J. Cyrankiewicza) , niegdysiejszej agentki osławionej ,,trzynastki” Gancwajcha, aktualnie chronionej przez zaufanego człowieka od Stanisława Radkiewicza , szefa Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Sprawą natychmiast zajął się UB. Dochodzenie przejęli specjaliści od Julii Brystygierowej z ówczesnego V Departamentu MBP. Robotników od remontu niezwłocznie odsunięto. Z mocy decyzji z najwyższego szczebla zaprzestano wszelkich działań operacyjnych. Dokumenty opieczętowano i skrupulatnie ukryto nie wyrażając zgody na udostępnienie ich komukolwiek. Kiedy w latach ,,odwilży” półoficjalnie dostęp do tych materiałów uzyskali ,,zaufani historycy”, okazało się , że z poufnych dokumentów pozostały jedynie mizerne szczątki. Te najbardziej kompromitujące wyparowały jak kamfora.”[401].

Tak więc w okresie, gdy największych polskich patriotów okresu okupacji niemieckiej mordowano oficjalnie pod zarzutem,, współpracy z hitlerowskim okupantem”, prawdziwi konfidenci Gestapo i hitlerowscy kolaboranci pod specjalną ochroną NKWD/MBP, firmowali ,,polski „ charakter ,,Polski Lubelskiej „.

Owa, pochodząca w swej większości z sowieckiego nadania, przyszła elita ,,Polski Ludowej”, osadzona ponad polskim prawem , polskim społeczeństwem przybrała  sobie dowolnie polskie imiona i nazwiska . Wyrazistym przykładem ,,spolszczenia” przedstawicieli  tej nowej ,,elity” jest przykład dwóch litwaków , braci Goldbergów, z których  Izaak  jako ,,Józef Rózański” nadzorował katownie UB maltretujące Polaków, drugi zaś  Aaron (?) jako  ,,Jerzy Borejsza” figurując jako ,,wyrocznia intelektualna PRL” faktycznie był wysokim prominentem aparatu propagandy prowadzonej na rzecz unicestwienia polskiej narodowej tożsamości. Tak też  bolszewicki rodowód tej sowieto- litwackiej ,,elity” politycznej i intelektualnej ,,Polski Ludowej” nadawał temu tworowi niby-państwowemu ,,Polski Lubelskiej” okupacyjny, a nie socjalistyczny, charakter.

 Otóż system tzw. PRL nigdy nie miał nic wspólnego z używanym notorycznie w jego propagandzie pojęciem ,,socjalizm”. Niezaprzeczalnym tego dowodem jest choćby fakt eksterminacji Polskiej Partii Socjalistycznej i jej członków przez aparat władzy tzw. .,,Polski Ludowej” . ( patrz rozdział: ,,Likwidacja polskiej lewicy” ). Kolejnym , równie nie podważalnym dowodem braku związku systemu PRL z socjalizmem jest sam program polityczny PPS. Program ten, jako spełniający zasady ustrojowe socjalizmu, został oficjalnie uznany przez  Zjazd Międzynarodówki Socjalistycznej. Także Polska Partia Socjalistyczna była pełnoprawnym członkiem tego gremium. Tymczasem praktyczne zasady funkcjonowania PRL nie tylko nie spełniały większości ( tj. 26 –ciu głównych , z 36-ciu wszystkich) postulatów programu PPS (patrz załącznik nr 1 ) , lecz były faktycznie ich zaprzeczeniem. Innym fundamentalnym argumentem świadczącym o braku związku sytemu politycznego PRL z socjalizmem, jest obligatoryjny zakaz działalności wolnych związków zawodowych . Tymczasem ich istnienie stanowiło podstawowy postulat każdej, należącej do Międzynarodówki, partii socjalistycznej. Ten specyficzny  sposób pojmowania i realizacji zasad  socjalizmu jaki reprzewntował system PRL wyjaśnił wiele lat na zaś Julian Unszlicht:

,, Do sposobów niszczenia tradycji narodowych Polski należy przedewszystkim obrzezany do potrzeb litwactwa marksizm, który wbrew jego twórcom , stara się dopasować rozmach rewolucyjny polskiej klasy robotniczej tylko do interesów litwactwa., radykalnie obcinając jej żądania o ile tylko wychodzi poza ramki ,,ogólnopaństwowe” (tj. rosyjskiego imperium – uw autora) tzn. ogólne interesy litwactwa”[402]. Lub dalej: ,, Socjal-litwactwo dlatego jest przeciwne niepodległości Polski , że wyzwolenie narodowe żydostwa mogłoby , według niego na tym ucierpieć , a nawet jedyna prawdopodobna możliwa sposobność owego wyzwolenia na tle ,,państwowości „ rosyjskiej w Polsce ( wskutek rzeczywistej autonomi) mogłaby się wymknąć mu z rąk. W tych warunkach musi ono z socjalizmu czynić prawdziwą karykaturę , starając się go pogodzić z najazdem i niewolą Polski.(..) Drobnomieszczański ,,socjalizm” żydowski i proletariacki socjalizm polski idą więc w zgoła odmienne strony, tak jak i narodowe interesy nakazują”[403].   

Tak z obcego polskiemu narodowi rodowodu aparatczyków PRL, wynikał politycznie nie tylko jego przedstawiony wcześniej kolonialny charakter tego niby- państwa. Za sprawą obcego pochodzenia cywilizacyjnego większości jego przedstawicieli wynikała urzędowa segregacja rasowa wcielana pod szyldem ,,socjalizmu”. Rasizm ten pochodził z głęboko zakorzenionej doktryny religijnej większości ,,elity” ,a dotyczącej podziału ludności świata na dwie rasy: uprzywilejowaną żydowską i nie posiadającą żadnych moralnych praw gojowską. Stąd wynikała nie tylko obligatoryjna, państwowa dyskryminacja rasowa, lecz nawet zbrodniczy ludobójczy charakter tego systemu.

Tak też w swoim sposobie działania i w swojej formie PRL była okupacją w charakterze zbliżona do wcześniejszej okupacji niemieckiej, realizowanej w Generalnej Guberni: okupacji również opartej o rasizm, lecz młodszy pochodzeniem- pangermański ,hitlerowski . Tak też na tym tle, podobnie jak ta pod szyldem GG, okupacja pod szyldem PRL również, przyjęła zbrodniczy, a nawet wręcz ludobójczy charakter. W  wypadku ,,Polski lubelskiej” realizowana fizyczna eliminacja jednostek wybitniejszych wśród społeczeństwa odbywała się pod hasłem unicestwienia ,,wrogów ludu” i ,,rodzimej reakcji”.

 Dostarczona przez Armię Czerwoną do Polski zachodniej nowa władza, oprócz potencjalnych wrogów klasowych-byłych ,,ziemian” (tj. tych posiadających od 40 do 180 ha ziemi- patrz rozdział ,, Polityka wywłaszczania Polaków z ziemi przez system PRL” )- do ,,wrogów ludu” zaliczała: ludzi całego podziemia niepodległościowego, przedsiębiorców,  a przede wszystkim ludzi związanych z działalnością państwową  w okresie niepodległości: byłych urzędników państwowych, działaczy politycznych, społecznych , funkcjonariuszy policji, sądownictwa, prokuratury, oficerów Wojska Polskiego itd. Cel podjętego już od początku ,,Polski lubelskiej” ( tj. PRL) działania, zawarł na bieżąco w swoich pamiętnikach” Zygmunt Berling: ,,Oto teraz renegatka, kryminalista półgłówek , nie okrzesany nieuk i cham tworzą parawan, za którym elita wybranego narodu : Breman, Zambrowski , Minc, Szyr, ujmują w swe ręce ster rządów w państwie.(...) Odszedłem z wojskiem na zachód(..) A tymczasem, gdy wojsko odeszło daleko, w Lublinie zrzuciło maskę i ukazało właściwe swoje oblicze kominternowskie sprzysiężenie. Ujawniło swój prawdziwy cel. Sięgnęło po władzę. Pod płaszczykiem walki z kontrrewolucją, rozpoczęło planowe wyniszczanie potencjalnej konkurencji, jaką mogła stanowić polska inteligencja . Zgodnie ze znaną dewizą- aresztować a powód znajdzie się później – zapełniano więzienia, opornych rozstrzeliwano w mieszkaniach, na ulicy, badania w śledztwie prowadzono z okrucieństwem przewyższającym metody Gestapo” [404].

            Nad całą ogromną masą ludzi urzędy bezpieczeństwa rozciągnęły tzw. ,,kontrolę operacyjną „ , uznanych za najbardziej niebezpiecznych dla trwałości okupacji represjonowano, wytaczano im ,,procesy” polityczne, skazywano na śmierć lub długoletnie więzienia. Tylko wg oficjalnych danych aparat PRL w okresie 1944- 56r zgładził ponad

100 000 ,,wrogów ludu”, czyli przedstawicieli najbardziej patriotycznej i wykształconej części polskiego społeczeństwa [405]. Jednak uzyskany tym ludobójstwem skutek, jakim jest widoczne dziś złamanie miedzypokoleniowego kręgosłupa narodowej tożsamości, na tle choćby innych poprzednich historycznych klęsk[406] wskazuje, że liczba dokonanych przez system mordów, jest co najmniej kilkakrotnie większa.

Po eksterminacji pierwszej grupy , w następnym etapie do rejestru ,,wrogów ludu „ wciągnięto:  całe duchowieństwo polskie, chłopów nie wywiązujących się z obowiązkowych dostaw, Polaków, którzy powrócili do kraju zza granicy, bogatych włościan, osoby, które np. nie podpisały tzw. Pokoju Sztokholmskiego, nie wzięły udziału w tzw. narodowej pożyczce, bądź które ,,uprawiały szeptaną propagandę” ,czyli w prywatnych rozmowach krytykowały system. Kartoteka ,,wrogów ludu” rozrastała się do monstrualnych rozmiarów. Oblicza się, że w latach 1944-56 do kartotek tych wciągnięto 10 milionów ludzi[407] , czyli blisko 50% całego ówczesnego społeczeństwa narodowości polskiej.

Po zakończonym etapie planowego ludobójstwa, system polityczny PRL przyjął formę ustabilizowaną, najbardziej zbliżoną do sytemu aparheidu, jaki funkcjonował w R.P.A . Sam Apartheid polityczny był wręcz wcieleniem zasad ,,demokracji ludowej”, gdzie ,,obywatele” PRL głosując nie mieli żadnego wpływu na wybór przedstawicieli władzy. Było to jakby wcielenie ,,ustawy o władzach Bantu” gdzie:,, Ludność Afrykańska faktycznie nie ma wpływu na skład władz plemiennych.(..) Wódz i jego rada są starannie izolowani od woli ludzi i co więcej, są oni podporządkowani kontroli rządu”[408]. Podobnie jak w RPA wszelkie stanowiska na etatach władzy państwowej bądź instytucjonalnej stały się domeną ,,elity”, niezależnie od wymaganych , czy wręcz w ogóle posiadanych kwalifikacji. Na tym też tle, tj. braku wymaganych kwalifikacji, oraz z braku innych legalnych możliwości zmiany władzy, rozgrywała się walka frakcji ,,elity” PRL o namiestniczy urząd. Wyniki owych międzyfrakcyjnych ,,walk o koryto” niezależnie od ich wyniku nie miały żadnego wpływu na los polskiego społeczeństwa, sprowadzonego w swej istocie do roli pariasów. Zaś dopchanie się ( z akceptacją Moskwy) nowego składu do koryta władzy PRL ,,legitymizowało” utrzymywanie dotychczasowego sytemu pod parawanem  odnowy personalnej. Mającą obowiązywać metodykę tych personalnych przetasowań, zredagował Adolf Berman już podczas I Zjazdu Centralnego Komitetu Żydów w Polsce, który odbył się w kwietniu 1946r w Wałbrzychu oświadczając, że,, Żydzi mają okazję do ujęcia w swe ręce całości życia państwowego w Polsce i roztoczenia nad nim swojej kontroli. Berman przestrzegał, aby Żydzi nie pchali się na stanowiska reprezentacyjne. Winni w ministerstwach  i urzędach tworzyć tzw. ,,drugi garnitur”. Należy wytwarzać i popularyzować wśród społeczeństwa przekonanie, że rządzą wysunięci na czoło Polacy, a Żydzi nie odgrywają w Państwie żadnej poważnej roli. W tym celu w rękach żydów musi znaleźć się w pierwszym rzędzie propaganda z filmem i radiem. W wojsku należy obsadzić Żydami funkcje polityczne , gospodarcze i wywiad. Należy mocno utwierdzić się w gospodarce narodowej . Przy obsadzaniu Żydami ministerstw na plan pierwszy wysuwać resorty spraw zagranicznych , przemysłu , skarbu, handlu zagranicznego i sprwiedliwośći. Z innych instytucji centralnych należy obsadzić zjednoczenia ,banki, państwowe centrale handlowe i spółdzielczość. W partii zastosować podobną metodę i siedzieć za plecami Polaków, lecz wszystkim kierować. Uznać antysemityzm za zdradę główną i tępić go na każdym kroku. Jeżeli się stwierdzi , że jakiś Polak jest antysemitą , natychmiast go likwidować przy pomocy władz bezpieczeństwa , bojówek PPR jako faszystę, nie wyjaśniając sedna sprawy”[409].

W kontekście  możliwości stosowania dotychczasowego tej dyrektywy warto wrócić do sprawy  opuszczenia PRL rzekomo przez niemal całą żydowską mniejszość wskutek ,,polskich prześladowań” w 1968r. Otóż wg udokumentowanych danych MSW w okresie po sześciodniowej wojnie izraelsko- arabskiej, w latach 1968- 69 PRL opuściło legalnie 11 185 osób pochodzenia żydowskiego [410], co wcale niekoniecznie oznacza osób pochodzenia litwako- żydowskiego[411]. Tymczasem biorąc samą liczbę 400 000, sprowadzonych ,,repatriacją” litwaków, szacując ich liczbę na podstawie wskaźnika przyrostu rocznego 10 promili rocznie ( taki wskaźnik przyrostu utrzymywała cała ludność wyznania mojżeszowego w okresie niepodległości Polski- patrz ,,Mały Rocznik Statystyczny” W-wa 1939r), liczba litwaków, proporcjonalnie do wzrostu ludności PRL przekroczyła w 1966r pół miliona osób. Jest to jednak liczba zaniżona, bo nie uwzględniająca ani warunków ich uprzywilejowania, ani prowadzonego przez 11 lat po wojnie ludobójstwa na ludności polskiej. Jak więc widać, ów wyjazd dotyczył najwyżej około 2% całej populacji żydowskiej żyjącej w PRL. Czy był to jedynie kolejny propagandowy majstersztyk na rzecz utrwalenia dotychczasowego systemu władzy, czy skutek przegranej walki jednej z frakcji o władzę, czy wreszcie jedynie chęć powrotu tych ludzi na łono Izraela, tego  do momentu odtajnienia wszystkich dokumentów MSW okresu PRL zapewne się nie dowiemy[412].

Tu w kontekście owego prpagandowego nagłośnionego ,,przepędzenia” trudno brać także na poważnie za jego przyczynę antysemityzm, tak jak trudno by ożeniony z córką litwaka-wysokiego sowieckiego dygnitarza Józefa Unszlichta[413], Gomłka mogący posiadać z nią tylko żydowskich potomków był any-semitą! Tak też ,,elita władzy” w PRL pozostała po 1968 ta sama , a dyrektywa Adolfa Bermana miała być nadal dla niej obowiązująca na dalsze lata.

PRL-owski apartheid dotyczył także możliwości piastowania kierowniczych stanowisk w jego instytucjach terenowych, na podstawie ogórnej nominacji kandydatów ,,przysyłanych w teczkach” z spreparowanej z gruzów ,zupełnie nowej ,,Warszawy”. Metodykę instalowania ,,elity” PRL w terenie może obrazowaćsprawozdanie PPR-owskiego aparatczyka urzędującego w Wojwódzkim Komitecie Żydowskim w Gdańsku w 1947r: ,,Ilość Żydów w terenie województwa nie przekracza 1200 , z których 90% pracuje w urzędach państwowych i samorządowych, służy w MO, WP,UB, często pod nazwiskami polskimi, w nieznacznym procencie (około 50 osób) pracuje w portach jako robotnicy fizyczni i rzemiośle.Przemytem i handlem nie trudnią się prawie wcale. W ten sposób nie ma na naszym terenie na szczęście zagadnienia mniejszości żydowskiej. Stara się ona uniknąć rejestrowania i statystyki, obawiając się w związku z tym pogorszenia status quo”[414].

Analogicznie do południowo- afrykańskiej, rasistowskiej ,,Ustawy o broni i amunicji”[415] zadekretowano te sprawy w PRL, gdzie niemal największą zbrodnią stało się samo nielegalne posiadanie broni palnej przez goja- Polaka[416]. Z kolei analogicznie do południowo- afrykańskiej ,,Ustawy o przepustkach” [417], w PRL wprowadzono dowody osobiste i obowiązek meldunkowy. Analogicznie do rasistowskiej ,,ustawy o przesiedleniach”[418]w PRL ustawowo wywłaszczano Polaków z ziemi, nieruchomości i własnych domostw. To ostanie stanowiło przykład szeroko prowadzonej dyskryminacji ekonomicznej. Dyskryminacji polegającej nie tylko na przejęciu wszystkich środków produkcyjnych pod hasłem nacjonalizacji, środków należących dotąd do członków społeczeństwa, lecz ograbienia całej ludności z wszelkich posiadanych dotąd wartościowych dóbr. Przekształceniu Polaków w najemnych nędzarzy służyła  obowiązkowa praca w systemie ,,ludowej państwowości”. Praca ta została obłożona przez system władzy lichwą zrealizowaną za pomocą talonu pieniężnego nie posiadającego żadnej realnej wartości. Powodowało to, że tzw. zwykły obywatel za swoją pracę miesięcznie otrzymywał równowartość towaru,  jaką w tym czasie zarabiał w wolnym europejskim kraju robotnik w ciągu dwóch godzin, a od lat siedemdziesiątych w ciągu jednej godziny pracy. PRL –owski talon pieniężny służył jednocześnie ,,ludowej” oligarchii do drenowania osobistych majątków i dóbr Polaków, czy to za pomocą urzędowej  ,,wymiany pieniądza”, czy przez politykę zwiększania kosztów obowiązkowych opłat wobec realnego zaniżania poziomu liczbowego dochodu ludności. Pozbawienie człowieka wszelkich owoców jego pracy ponad to, aby jedynie przetrwał następny miesiąc niewolniczego wyzysku, stanowiło nie tylko ekonomiczną postawę egzystencji tego systemu , ale także sam cel w sobie. Cel bynajmniej nie ideologiczny, ponieważ owa ,,elita” PRL sama żyła ponad stan, który przerastał wszystko to, na co mógł sobie pozwolić ówczesny największy kapitalista z wolnego świata [419].     

            Przedstawione powyżej ekonomiczne zasady działania systemu PRL wobec polskiego społeczeństwa, wpisują się wręcz w doktrynę sytemu kulturowego, z jakiego wywodzi się litwacka większość ,,elity” PRL-u. Doktrynę tę ujął zwięźle prof. Feliks Koneczny w swym naukowym opracowaniu ,,Cywilizacja żydowska”:,, Trzymano się drogowskazu zawartego w Talmudzie, w Orzeczeniach, jako wszystko co pozostaje w ręku gojów, stanowi ze stanowiska prawa żydowskiego ,,pustynię” lub ,,wolne jezioro”, na których wolno żydom urządzać się po swojemu , jak tego wymaga ich dobro. Liczą się tylko żydzi , a zatem wszystkie te ,,pustynie”  i ,,wolne jeziora” – to res nullus , a więc w konsekwencji res primi occupantis   tj. żyda , który pierwszy to gojowi zabierze . I tak cały świat należy  z woli Jehowy do żydów ,  a zatem majętność goja stanowi właściwie własność żydowską[420].[421]

Jeszcze dla większego podkreślenia analogii obu systemów RPA i PRL warto zacytować fragment z zakończenia przytaczanego tu opracowania o apartheidzie: ,,Jedną z cech charakterystycznych polityki apartheidu jest kamuflaż. Usiłuje się bronić faktów przez nadawanie im nowych określeń, skompromitowane słowo ,,apartheid” zastępuje się ,,polityką oddzielnego rozwoju” [ np. patrz w PRL: ,,demokracja ludowa”, ,,Urząd Bezpieczeństwa Publicznego” itd.] Znienawidzone przepustki otrzymują nazwę ,,książeczek dokumentacyjnych” [ w PRL ,,dowodów osobistych”] Dyskryminacyjne ustawy otrzymują nazwy jakby nadawały przywileje[,,ustawa o ochronie danych osobowych”, ,,ustawa o ochronie praw autorskich”] [422].

Podobnie też jak w przypadku całej historii PRL tak w przypadku RPA-skiego apartheidu: ,,utrzymywanie w XX w. państwa kastowego , w którym  1/5 części ludności korzysta w pełni praw, a reszta pozbawiona jest ich zupełnie , nie jest rzeczą łatwą . wymaga ono zgodności celów i działania rządzącej mniejszości , sytemu prawnego, przeciwdziałającego możliwości zorganizowanego oporu pozbawionej praw większości i potężnego aparatu ucisku”[423].

Analogi politycznych PRL do Apartheidu RPA było znacznie więcej. Były, co prawda, też różnice, lecz wynikały one w większości z odmiennego pochodzenia cywilizacyjnego, europejskich afrykanerów RPA i litwaków PRL. Jedyną istotną różnicą między obydwoma systemami: RPA a PRL było, iż ten pierwszy pozostawał państwem politycznie niepodległym, w tym drugim zaś obca oligarchia, realizując doktrynę kolonizacji kraju na rzecz drugiego państwa , utrzymywała się jako uprzywilejowana kasta władzy, dzięki wyłącznemu oparciu na obcej, największej armii świata: Armii Sowieckiej. Identyczną już niemal do RPA formę politycznego bytu PRL –owski krypto-aparheid przyjął pod szyldem III R.P.  , po wycofaniu rosyjskich sił zbrojnych z jego obszaru.          

Bezpośrednio z krypto-apartheidowskiego systemu PRL wynikała realizowana przez instytucje tego państwa dyskryminacja polityczna łącznie z ekstreminacją wszystkich polskich organizacji politycznych, społecznych z lewicowymi włącznie. Również zwalczanie Kościoła katolickiego, a tym samym religii wyznawanej przez blisko 90% polskiego społeczeństwa było także niczym innym jak objawem tego odgórnie realizowanego rasizmu. Całość owego rasistowskiego wizerunku PRL  uzupełniała dyskryminacja ekonomiczna dzieląca społeczeństwo na równych (w biedzie) wywłaszczanych Polaków i ,,równiejszych’’, (tj. żyjących na poziomie dawnej magnaterii) żyjących z grabieży społeczeństwa sowieckich aparatczyków.


25. ANTY-LEWICOWY CHARAKTER PRL.EKSTERMINACJE POLSKIEJ LEWICY W KRAJU. 

 

Eksterminacja Polskiej Partii Socjalistycznej przez aparat PRL[424].

 

            Już w 1934r w swojej dokumentalnej książce, dotyczącej dziłalności partii komunistycznej w Polsce, znawca tematu J.A. Reguła[425] trafnie, jakby ku przestrodze i niestety proroczo  przedstawił jej stosunek do polskiego ruchu socjalisycznego:,,Należy pamiętać , że w razie zwycięstwa komunizmu, pierwszymi ofiarami jego teroru byliby u nas ....pepeesowcy, których zlikwidowanoby najokrutniej. Zapewniam, że nie są to hipotezy , a najbardziej autentyczne plany i zamiary leaderów KPP. Los, który spotkał rosyjskich socjalistówpo rewolucji , może najlepiej o tym świadczyć”[426].   

            Niemal od początku swego powołania P.P.S była główną siłą polskiej lewicy. Liczebność jej szeregów była o dwa rzędy wielkości większa od najlepszego wyniku organizacji komunistycznych, złożonych w swej większości z Żydów. Jednak, jak w każdej innej grupie lewicowej, także wewnątrz PPS w okresie niepodległej Polski istniał agenturalny nurt komunistyczny. Choć daleki od istotnego wpływu na partię, to służący jej infiltracji, rozbijaniu partii od środka czy wciągania jej w akcje komuny. W okresie wojny PPS pod konspiracyjną nazwą ,,Wolność-Równość- Niepodległość” (WRN) współtworzyła legalny Polski Rząd  w Londynie, a w kraju uczestniczyła aktywnie w konspiracji ZWZ i AK. W 1944r w Lublinie grupa renegatów, jej niższych członków agenturalnego nurtu, spod szyldu PKWN, na polecenie NKWD przywłaszcza sobie nazwę działającej nieustannie także przez cały okres wojny PPS. 10 i 11 września 1944 doszło do konferencji grupki owych ,,działaczy socjalistycznych”, ogłoszonej następnie przez komunistyczną propagandę jako ,,XXV Kongres PPS”. Osóbka- Morawski został okrzyknięty przez nią przewopdniczącym CKW , a przybyli z Moskwy Drobner i S. Matuszewski przewodniczącym Rady Naczelnej i Sekretarzem Generalnym.  Celem tego kroku było pozbawienie narodu własnej niezależnej organizacji lewicowej jaką zawsze była PPS, aby agenci Moskwy mogli siebie przedstawiać jako zwieńczenie całego ruchu robotniczego.

Przedwojenni członkowie i dotychczasowi działacze socjalistyczni początkowo łudzeni są możliwością legalnego działania. Dostają nawet przejściowy wpływ na życie państwowe przez stanowiska w rządzie i administracji. Innych zmuszano do wstąpienia do koncesjonowanej PPS ubecką groźbą lub szantażem. Dla innych jeszcze działaczy dotychczasowej PPS, uwięzionych i zesłanych do Rosji, wstąpienie do nowej partii było sposobem ocalenia i powrotu do Polski. W ten sposób, mimo ogłoszonego oficjalnie przez podziemne kierownictwo PPS bojkotu koncesjonowanej ,,nowej PPS”, komuniści pozyskali pewną grupę byłych członków, porównywalną wielkością do oficjalnej liczby komunistów w PPR-ze[427]. Siłą rzeczy, tym razem nurt komunistyczny w ,,nowej PPS” był nie tylko bardzo silny, lecz całkowicie dominujący.Zresztą oficjanie 25 lutego 1945 odbyło się posiedzenie Rady Naczelnej ,,PPS”, na którym zgodnie z dyspozycjami szefa PPR-u, Gomułki postanowino nie dopuścić do ,,partii” przywódców konspiracyjnej WRN i wystrzegać się ich wszelkich wpływów na masy partyjne[428]. [429]

Prawdziwe PPS choć nadal w konspiracji jednak działało. 15 marca 1945 zebrała się w Krakowie przedwojenna Rada Naczelna PPS , w której obok przywódców konspiracyjnej WRN , brał udział m.in. Zygmunt Żuławski . Jej uchwała stwierdzała, że ,,pomimo jednostronnych postanowień w Jałcie należy- w sytuacji przymusowej- podjąć wysiłek w kierunku odbudowy ,,niezależnego życia państwowego „ w oparciu o solidne działanie wszystkich ugrupowań demokratycznych, które w latach wojny stanowiły ,,trzon Polski Podziemnej i Rządu Rzeczypospolitej „. Wolność słowa, prasy, ,radia oraz związków i stowarzyszeń , jak również bezpieczeństwo obywateli – to podstawowe warunki demokratycznego życia. Samorząd gminny, robotniczy samorząd w zakładach pracy to fundament wolnej społeczności”[430]    

Tymczasem, już po odprawieniu na użytek tzw. opinii światowej fikcyjnych wyborów do sejmu w 1947r  i uznaniu tej farsy przez powołane także w tym celu ,,nowe PPS”, usunięto z niej wszystkich, co bardziej niezależnych PPS-owskich działaczy. Jak na ironię z tych bardziej naiwnych polskich socjalistów, właśnie w dniu 1 maja 1947r, Gomułka ogłosił likwidację koncesjonowanej ,,PPS” i jej włączenie do partii komunistycznej[431]. Rozpoczęły się oddolne protesty jej członków. Po krótkim czasie ponad 30 tyś socjalistów znalazło się w więzieniach jako ,,skutek oczyszczenia partii z oportunistów i reakcjonistów”[432].W 1948r ,,nowa PPS” pod komendą Izaaka Zimmermana vel Józef Cyrankiewicz potępiła ,,własne” dziedzictwo i przyłączyła się do komunistycznej PPR, przyjmując nową nazwę PZPR.. Takim typowo bolszewickim przekrętem litwako-komuna ogłosiła się odtąd w Polsce monopolistą na ,,polską lewicowość”.

            Nie był to jednak bynamniej koniec polskiej lewicy w ogóle. ,,W marcu 1947r odbył się w Londynie Zjazd członków PPS w Wielkiej Brytanii, który wybrał Komitet Główny o powierzył mu troskę o organizowanie zycia partyjnego na Wyspach. Uczestnicy zjazdu postanowili , że do czasu utworzenia ogólnej reprezentacji PPS na wychodżstwie i powołania jej władz centralnych działalnością ruchu socjalistycznego na emigracji kierować będzie Komitet zagranmiczny PPS , w skład którego weszli m.in. Tomasz Arciszewski , Franciszek Białas,Adam Ciołkosz , Jan Kwapiński i Zygmunt Zremba”[433].

            W podobny sposób jak z PPS-em, rozprawiono się w kraju w 1947r z mikołajczykowskim PSL -em. Do dziś zresztą w parlamencie występuje pod tą zawłaszczoną nazwą jego komunistyczna atrapa.

 

 PRL-owski pucz wojskowy na robotniczym ruchu związkowym w grudniu 1981r.

 

W 1980r ówczesny minister MON gen. Wojciech Jaruzelski , zaczyna wchodzić w rolę komunistycznego dyktatora. Po robotniczej rewolucji sierpniowej 1980r, już 18 października zostaje wybrany I Sekretarzem KC PZPR. Następnie otrzymuje funkcję premiera rządu 11 lutego 1981r. Odtąd posiada wszystkie sznurki od władzy państwowej, militarnej i partyjnej w swoim ręku .

13 grudnia 1981sprzeniewierzając się konstytucji państwa, w którym  pełni główne role, wypowiada wojnę Narodowi Polskiemu i ustrojowi politycznemu łamiąc równocześnie art. 1, art. 5, art. 7, art. 8, art. 20 i art.31 Konstytucji PRL.   

Jako pretekst wojskowego puczu mają służyć przywołane w ogłoszonej tego dnia przez generała proklamacji przyczyny:

1.,,zapewnienia wykonywania i poszanowania legalnych władz i organów państwowych”,

2.,, przeciwstawienie wobec jawnie już przygotowywanego reakcyjnego zamachu, groźby terroru (...) przez siły pod szyldem NSZZ ,,Solidarność...”,

3. ,,Sojusz polsko- radziecki jest i pozostanie kamieniem węgielnym polskiej racji stanu.”

4.,,Nie ma odwrotu od socjalizmu. (...) Przyjęte kroki służą zachowaniu podstawowych przesłanek socjalistycznej odnowy.”[434]

Popatrzmy, jak absurdalne i wręcz kłamliwe były przytoczone w proklamacji generała ogłoszonej 13.grudnia 81 powody dokonanego puczu wojskowego:

Ad.1 Sam fakt równoczesnego złamania przeprowadzonym zamachem 6-ciu artykułów obowiązującej Konstytucji pokazuje, kto był stroną negującą istniejący wtedy –legalno- prawny  porządek PRL. Samym sprzeniewierzeniem  wobec konstytucji było ustanowienie WRON-y. Również wprowadzenie stanu wojennego na dwie i pół godziny przed decyzją podjętą przez zagonioną nocą karabinami Radę Państwa było nielegalną samowolą generała. ,,Smaczku” sprawie dodaje, że tego dnia Rada Państwa nie miała prawa podejmować decyzji o stanie wojennym, gdyż w tym okresie trwała sesja Sejmu i on stanowił jedyny organ władny jego ustanowienia[435](art.20, art.31 ust.1 Konstytucji PRL).       

            Ad.2 Zarzut o zamach reakcyjny ze strony nieazależnych związków zawodowych jest równie ,,wiarygodny” jak powód pierwszy: Już w czasie sierpniowych strajków gen.Jaruzelski przygotowuje wariant zdławienia protestu robotników za pomocą wojska[436], co już powidło się w grudniu 1970r.Akcja protestu w 1980r ma jednak znacznie większy zasięg niż 10 lat wcześniej, tym razem przyjmuje postać strajku powszechnego. Odtąd pod jego kierownictwem trwają prace planistyczne nad wprowadzeniem stanu wojennego, jeszcze zanim pojawiła się jakakolwiek obawa  zewnętrznej interwencji[437]. Ledwie 31 sierpnia podpisano porozumienia w Gdańsku, Szczecinie i Jastrzębiu a  22 października 1980r płk.

R. Kukliński zostaje mianowany członkiem i skierowany do już istniejącego  decyzją generała sztabu opracowującego przeprowadzenie stanu wojennego[438]. Już w listopadzie 1980r Komitetowi Obrony Kraju przedstawiono wstępny szkic realizacji stanu wojennego. Na prośbę PRL-owskich władz o ewentualne udzielenie wsparcia militarnego przygotowywanej akcji wojskowej, dowódca zjednoczonych sił Układu Warszawskiego marszałek Kulikow instaluje główną kwaterę U.W. w Legnicy[439] wiosną 1981r. 13 września 1981 na posiedzeniu KOK zwołanym przez gen. Jaruzelskiego ogłoszono gotowość wprowadzenia stanu wojennego[440]. Warunek: termin operacji musi się być przed 15 grudnia 81 tj. terminem zakończenia służby zasadniczej przez odbywający ją rocznik. Od października jest już gotowe tajne rezerwowe studio telewizyjne urządzone w koszarach lotnictwa przy alei Żwirki i Wigury[441]. Tu min. została nagrana przemowa generała- wypowiedzenie narodowi stanu wojny.

            Jak widać, to komunistyczna, a raczej nazywając po imieniu sowieto- litwacka władza dała najgorszy dowód swojej hańby, gdy w ciągu miesięcy pozorując negocjacje i zwierając porozumienia, sama przygotowywała od początku pucz wojskowy, wbrew podpisanym przez nią zobowiązaniom.

            Ad.3 Powód obrony sojuszu polsko-radzieckiego jako kamienia węgielnego ówczesnej i przyszłej polskiej racji stanu tak absurdalny już od przeszło dziesięciu lat, obecnie właściwie nie wymaga komentarza. Zresztą trzeba tu dodać, że jakakolwiek działalność związku zawodowego nie miała możliwości i nie uderzała w sojusze polityczne PRL.

Ad.4 Następnym absurdem był pretekst  obrony socjalizmu. W programie każdej międzynarodówki socjalistycznej był i jest zamieszczony punkt programowy będący żądaniem istnienia niezależnych związków zawodowych[442]. Tym samym wyprowadzenie wojska przeciw NSZZ Solidarność było samo w sobie działaniem reakcyjnym  przeciw podstawowemu postulatowi programowemu socjalizmu. Kolejnym dowodem reakcyjnego charakteru komunistycznego puczu było jego potępienie przez wszystkie partie socjalistyczne i niemal wszystkie partie komunistyczne  (oprócz Komunistycznej Partii Francji) Europy zachodniej .

            Nieoficjalnie, wobec pewnych kół zachodnich , głównie tych udzielających pożyczek komunie, za właściwą przyczynę wojskowego puczu podawano tak chętnie stosowany do dziś przez W. Jaruzelskiego powód,, o wyborze mniejszego zła”. Oznaczać to miało, iż Ludowe Wojsko Polskie rozprawiło się z robotnikami i ich niezależnym ruchem związkowym, by uniknąć agresji sąsiednich państw członków Układu Warszawskiego.

            Czy rzeczywiście inwazja wobec Polski była realna, tak jak miało oto miejsce wcześniej na Węgrzech, czy  w Czechosłowacji, gdzie zresztą jednym z odpowiedzialnych za tę agresję jest Wojciech Jaruzelski?

            Argumenty przemawiają całkowicie przeciw takiej ówczesnej możliwości. Nadają jej charakter przedsięwzięcia co najmniej ryzykownego i mało opłacalnego z punktu widzenia sowieckich interesów.

            Po pierwsze: Polska to nie była Czechosłowacja. Różnice są zasadnicze: tu było 36 milionów jednolitej narodowo ludności, podczas gdy tam 14,5 mln., w tym tylko 10 mln. Czechów. Odmienny charakter narodowy. Z jednej strony tradycja walki zbrojnej, a z drugiej tradycyjna ugodowość i szukanie kompromisu. Ważniejsza jeszcze różnica zachodzi w podłożu społecznym wydarzeń ,, Wiosny Praskiej” i ,,Polskiego Sierpnia”. Bunt Dubeczka” był przede wszystkim buntem inteligenckim. Czechosłowaccy robotnicy zachowali się wtedy raczej biernie. Natomiast ,,bunt 1980”zrodził się w polskiej klasie robotniczej i rozszerzył się na inne klasy społeczne.

            W tej sytuacji przywódcy sowieccy musieli zdawać sobie sprawę, że ich zbrojna interwencja nie byłaby tylko bezkrwawą zbrojną manifestacją, jak miało to miejsce w Czechosłowacji, ale mogłaby się stać prawdziwą wojną polsko- sowiecką, w której wzięłoby udział niemal całe społeczeństwo z klasą robotniczą na czele. A jak wtedy po dokonanym najeździe, zmusić robotników do bardziej wydajnej pracy, bez postawienia przy niemal każdym stanowisku sowieckiego żołnierza? 

            Po drugie: Działo się to w czasie, gdy prowadzona już od dwóch lat przez Rosję wojna w Afganistanie pożera kolejne środki i siły nie rokując widocznego końca, a przeciwnie, ulega dalszej, eskalacji. Więc wariant prowadzenia wojny na dwa fronty ? O nie ! Do tego ZSRS nigdy z własnego wyboru politycznego nie doprowadził.

            Po trzecie: równocześnie ujemnym skutkiem interwencji zbrojnej dla ZSRR byłaby konieczność przejęcia odpowiedzialności za wielomiliardowe długi polskie na zachodzie, wynoszące już wtedy 23 mld. dolarów.

            Po czwarte: Podczas przedłużającej się w okresie strajków demonstracji militarnej ,,Sojuz 80”państw U.W odbywających się na wokół granic oraz na terenie Polski nastąpiła ostra reakcja Stanów Zjednoczonych. 3 grudnia 1980 prezydent Carter przesłał pilną osobistą depeszę Breżniewowi, w której zwrócił się z żądaniem o umożliwienie rządowi i narodowi polskiemu samodzielnego rozwiązania własnych trudności i ostrzegł przed negatywnymi skutkami, gdyby ZSRR zdecydował się na użycie siły przeciwko Polsce. 4 grudnia tej samej treści  oświadczenie prezydent Carter złożył publicznie[443]. Wobec tak twardej postawy USA Wojska U.W ,,zabrały swoje niebezpieczne zabawki” i wróciły do swoich krajów.     

            Jak wynika z przytoczonych powyżej przyczyn, sam fakt powstania w PRL wolnych związków zawodowych, choć sprzeczny z ustrojem komunistycznym w wydaniu sowieckim,  był wygodniejszy do pogodzenia się z nim, niż pakowanie się Rosji w drugi równoległy konflikt i jego konsekwencje . Istnieje zresztą w tym zakresie precedens w postaci wydarzeń z  1956r, gdy Moskwa, wobec światowej kompromitacji aparatu PRL  przymknęła oczy na przywrócenie w Polsce prywatnych gospodarstw chłopskich, mimo że kolidowało to także z kołchozowym modelem sowieckim.

            Ostatecznie także generał Anatolij Gribkow ( Szef sztabu Zjednoczonych Sił Układu Warszawskiego w 1980), nie kryjąc byłych swoich PRL-owskich zauszników,  w swej późniejszej wypowiedzi publicznie negował możliwość interwencji w Polsce dla rozwiązanie ówczesnego kryzysu politycznego[444].

Jaki był więc faktyczny cel zniszczenia wolnych związków zawodowych poprzez wprowadzenie stanu wojennego ? Prawdziwy powód  jego wprowadzenia  w sposób niepodważalny najtrafniej podał Julian Unszlicht. Otóż wynika on jedynie z samego rodowodu, a tym samym z charakteru istniejącej w Polsce komuny. Świadectwo to, jest tym cenniejsze, iż nie powstało- zrobione przez wprawnego indoktrynera na doraźnie potrzeby publicystyczne po zaprowadzeniu  stanu wojennego, lecz zostało opublikowane na blisko 70 lat przed jego przeprowadzeniem. Jednak tak precyzyjne dotarcie do sedna zagadnienia, jakim jest np. stosunek komuny w Polsce do wolnych związków zawodowych stanowi, że spostrzeżenia autora pozostają w tym przypadku jak najbardziej trafne i aktualne.  Oto jak tę sprawę przedstawił Julian Unszlicht : ,,Socjal –litwactwo (obecnie określane potocznie słowem : żydo-komuna -dop. autora)   musi głosić partyjność związków zawodowych (tzn. ich podporządkowanie partii komuny –dop autora) , choćby z tego powodu miało walczyć z całym światem socjalistycznym. (...) Socjal-litwactwo pod pozorem klasowości zmierza do całkowitego oderwania naszych mas robotniczych od życia społecznego i narodowego Polski, wyrwania z nich wszelkich dążności patriotycznych i  niepodległościowych i uczynienia z mas tych biernego narzędzia w swym ręku , aby służyły jego celom. W jaki sposób może ono tego dokonać ? Tylko jako obrońca interesów ekonomicznych proletariatu polskiego, albowiem pod względem wolności narodowych, politycznych nie daje mu nic lub nędzne ochłapy w porównaniu z ofiarami, które ponosi on w krwawej walce z najazdem. Lecz prowadzenie walki ekonomicznej jest rzeczą związków zawodowych. Otóż wśród szerokich mas bezpartyjnych organizacji zawodowych wpływ litwactwa  z konieczności spadały do zera,  gdyż w nich charakter polski naszego proletariatu musiałby z żywiołową siłą wydobyć się na zewnątrz i doprowadzając go do zsolidaryzowania się i czynnego popierania walki o wyzwolenie narodowe Polski. Tym samym bodaj, że najważnieszy punkt oparcia dla władzy socjal-litwactwa usunąłby się mu spod nóg i cała SDKPiL[445] wyleciała by z mas robotniczych. To ona doskonale rozumie i dla tego można być pewnym, iż do końca z najzacieklejszym uporem bronić będzie tej pozycji. Tylko partyjność związków zawodowych   pozwala jej trzymać się, jako obca lecz uporczywa naleciałość, na ruchu robotniczym polskim i pasożytniczo go wyzyskiwać dla celów, z którymi nic wspólnego on nie ma.” [446].[447]

Tak było, tak miało pozostać! I tak ...pozostało! Najpierw  do istniejącej NSZZ Solidarność wprowadzono odpowiednią  ilość swoich ludzi, aby po jej unicestwieniu, dalej wg znanej, stosowanej wcześniej procedury na jej oryginalnych (patrz rozdział ,, Likwidacja polskiej lewicy w Polsce”) szczątkach zmumifikować swoją ,,nową koncesjonowaną Solidarność”. Przepchnięciu fortelu ,,odnowienia” kierownictwa politycznego zdelegalizowanego  związku służy jeden z kantów tzw. okrągłego stołu, wg którego zamiast unieważnienia nielegalnej decyzji Rady Państwa rozwiązującej związek, ,,Solidarność” musiała się od nowa zarejestrować w sądzie , co de facto oznaczało, że każdy z członków ,,S” z lat 1980-81 także musiał wstępować od nowa do zarejestrowanej w 1989r ,,nowej Solidarności.” Tym samym powoduje to , że ,,nowa Solidarność” liczy teraz zamiast dziesięciu  już tylko jeden milion członków oraz pozbawia ją dotychczasowych demokratycznie wybranych w 1981 związkowych struktur kierowniczych . A te już zostały dobrane bez udziału związku, do ogłoszenia jego ,,wskrzeszenia” w ubeckim ośrodku w podwarszawskiej Magdalence. Odtąd kosztami ,,reformy gospodarczej”, stanowiącej faktycznie przekreślenie Porozumień Gdańskich, polegającej na uwłaszczeniu się komuny można obciążyć ,,posłusznego chłopca do bicia”, czyli zmumifikowaną w 1989r na użytek władzy ,,nową Solidarność”( patrz rozdział  ,,Kanty okrągłego stołu”).

Czy patrząc ze stanowiska generała można było inaczej postąpić? Oczywiście, że można było. Nawet już wprowadzając stan wojenny i przekazując władzę wojsku można było wraz  z likwidacją struktur związku przynajmniej zlikwidować i zastąpić funkcjonujący do dziś korupcyjny, zdegenerowany i często niewykwalifikowany, dożywotni nomenklaturowy aparat patyjno- administracyjny, prawdziwym samorządem lokalnym i robotniczym, tworząc podstawy uzdrowienia państwa, zyskując uznanie i szacunek dzisiejszych i następnych polskich pokoleń.

            Reżym wojskowy sam w sobie wcale nie zawsze musi być pojęciem negatywnym , co nieraz potwierdzała historia. Przykładem może tu być wojskowy zamach stanu marszałka Piłsudskiego ( patrz rodział ,,rozwój ustroju politycznego w niepodległej Rzeczpospolitej”) czy dyktatura Josipa Broz-Tito.

 Mimo że tow. Titę  wyznaczył osobiście Stalin na szefa Komunistycznej Partii Jugosławii, mimo że po zwycięskiej wojnie w Jugosławii panował równie represyjny i stalinowski ustrój jak i w innych krajach zarządzanych przez komunę, jednak Tito i jego towarzysze z czasów partyzantki nie zaakceptowali pogardliwego traktowania ich kraju jako moskiewskiej kolonii i satelickiej karykatury  państwa. W 1948 Josip Broz-Tito zgodnie z zasadami międzynarodówki socjalistycznej ogłasza zasadę suwerenności każdej partii socjalistycznej i każdego kraju socjalistycznego. Moskwa podejmuje próby stłumienia tego ,, antysocjalistycznego” buntu usuwając partię jugosłowiańską ze wspólnoty komunistycznej i przeprowadzając bojkot gospodarczy Jugosławii przez cały blok komunistyczny. Kiedy jednak Jugosławia przetrzymała te naciski, następca Stalina, Chruszczow, zrobił woltę o 180 stopni i pojechał w 1955r do Belgradu. Publicznie przeprosił Titę za wyrządzone Jugosławii krzywdy, po czym podpisał tzw. Deklaracje Belgradzkie, które były formalnym przyjęciem tez Broz-Tity o równości, niezależności i suwerenności krajów socjalistycznych, ich prawie do własnej drogi socjalizmu i nieingerencji w ich sprawy wewnętrzne.  Najostrzejszy kryzys nastąpił w okresie inwazji na Czechosłowację w 1968r. Jugosławia nadal pod przewodnictwem Tity poczuła się zagrożona , ale i tym razem się nie ugięła. Odrzuciła doktrynę Breżniewa i zapowiedziała, że będzie się bronić do końca metodą wojny partyzanckiej . Ta twarda postawa spowodowała ustąpienie Rosji. Tito nie dał się już wcisnąć w żadne struktury bloku sowieckiego. Ustrój państwowy oparto na faktycznym samorządzie wybieranych przez ludność rad robotniczych.

            Tymczasem gen. Jaruzelski ,choć od 1981r, kiedy to łączył swoją osobą wszystkie najważniejsze wykonawcze funkcje w Państwie i posiadał władzę, jaką miał ongi Josip Broz-Tito, nie był człowiekiem nawet w części formatu , jakiego był przywódca Jugosławii. Nie tylko nie podjął próby zwiększenia czy tylko utrwalenia autonomii kraju ( nie mówiąc o niepodległości) , lecz wręcz przeciwnie. Niestety, dokonania Jakuba Bermana[448] były dla generała Jaruzelskiego bardziej właściwe naśladowania[449]. Stał się kontynuatorem  polityki całkowitego podporządkowania interesu Narodu Polskiego wobec rządzącej nim za pomocą Sowietów osadzonej w naszym kraju mniejszości.  W tym kontekście należy ocenić postępowanie generała. Z własnego wyboru, mając także przy tym nieograniczoną w kraju władzę, kolejny raz jak w 1945,1970 także  w 1981 przyjął rolę posłusznego narzędzia sowieckiej komuny, wykorzystując kolejny raz polskie wojsko przeciw polskiemu narodowi i interesowi kraju. Nawet stojąc samodzielnie na czele państwa i jako dowódca Wojska Polskiego, nie wahał się w obcym interesie spodlić jego honoru , postawić Polaka z karabinem przeciw Polakowi cywilowi, nawet  ryzykując utopienie społeczeństwa w morzu bratniej krwi po to, by wepchnąć go powtórnie w okowy niewoli i zapewnić ciągłość personalną osadzonego przez Moskwę  aparatu okupacyjnego.

Na dziś dzięki przedstawionym ,,dokonaniom” W. Jaruzelskiego, praca, dorobek drugiego i trzeciego powojennego pokolenia Polaków jest zmarnowany  stracony i sprzeniewierzany przez utrwalony przez generała aparat władzy .Także 800 tysięcy najbardziej patriotycznego i wykształconego elementu społeczeństwa zmuszone zostało do nielegalnego opuszczenia kraju. Zadłużenie zagraniczne przekraczające 37 mld dolarów w okresie jego władzy, postawiło PRL w czołówce światowych dłużników.


 

26.ZWALCZANIE POLSKIEGO KOŚCIOŁA I RELIGII CHRZEŚCIJAŃSKIEJ PRZEZ SYSTEM PRL.

 

Już w 1945r , komuniści choć godzili się na zajmowanie przez katolików kościołów poniemieckich na tzw. terenach odzyskanych, ale jednocześnie już od początku nie dopuszczali do przywracania wykorzystywanej nie bezpośrednio do celów kultowych własności, a odebranej poprzednio Kościołowi przez okupantów hitlerowskich. [450]

            Dążenie komunistów do przejęcia  przez tzw. Partię funkcji państwa, czyli też utożsamienia w opinii społecznej patriotyzmu państwowego z poddaniem się ideologii formacji bolszewickiej, a w końcu przejęcia  przez owe struktury,, państwowe” kontroli nad wszystkimi dziedzinami życia społecznego, musiało w konsekwencji prowadzić także do wojny  z Kościołem katolickim w Polsce. Już 13 X 1945r okulnik ministra oświaty znosił przymus nauczania religii w szkołach wbrew art. 12 Konstytucji Marcowej , do rzekomo  której nawiązywało powołanie samozwańczego systemu władzy sowieckiej w Polsce.  Na podstawie tego okulnika uczniowie, których rodzice lub opiekunowie nie życzyli sobie by ich dzieci uczęszczały nas naukę religii, były od tej nauki zwolnione.

            Jednak bezpośrednia walka z Kościołem i religią na obszarze tzw. ,,Polski Ludowej”  nie rozpoczęła  się z chwilą zajęcia kraju przez armię sowiecką.  Przywleczony z nią aparat komunistyczny miał przeciw sobie od początku  całe polskie społeczeństwo[451]. Z punktu widzenia  NKWD instalującego w  Polsce zachodniej swój aparat pod szyldem Partii, walkę z jej przeciwnikami lepiej było rozłożyć na etapy, w których mieli oni być niszczeni oddzielnie, przy równoczesnym tworzeniu pozorów perspektyw możliwej egzystencji wobec pozostałych. Gdy pierwsze dwa etapy   PRL-owskiej pacyfikacji polskiego społeczeństwa dotyczące likwidacji  potencjału Polski podziemnej  oraz zniszczenia ujawnionych działaniami Mikołajczyka przedstawicieli politycznej opozycji dobiegały końca w 1949r, podjęto  trzeci etap: zniszczenie Kościoła.

            Reżyserem działań mających na celu zlikwidowania odrębności Kościoła i zwalczania wpływu religii katolickiej był główny pełnomocnik NKWD na Polskę, gen. Sierow- Iwanow.:,, On ustalał zasadnicze wytyczne i metody działania reżymu Bieruta. (..) Wszystko co działo się w Polsce na odcinku walki komunistów z Kościołem katolickim, nie było w rzeczywistości niczym więcej, niż jak realizacją planu Sierowa przez Bieruta, Bermana  i Minca(..) Generał Sierow zdawał sobie sprawę, że NKWD działa po raz pierwszy w kraju, który jest w ogromnej większości katolicki. W związku z tym uważał on, że metody stosowane w Polsce powinny być powolniejsze, bardziej delikatne”[452].

            Tę wkrótce wprowadzoną w czyn doktrynę widać było wyraźnie na przykładzie memoriału przyjętego przez kierownictwo PPR już w listopadzie 1947r.:,, Kościół jest w Polsce wielką, materialną siłą hamującą, ponieważ koncentruje w sobie filozoficzne treści nadbudowy  ideologicznej reakcji i nieustannie przekłada je na masy.(..) Kościół więc, jako organizacja jest w świadomości mas- przede wszystkim inteligencji humanistycznej – bastionem tradycji i kultury polskiej, najpełniejszym wyrazicielem polskości (..) W związku z powyższym Państwo Ludowe musi działać aktywnie w kierunku wydatnej redukcji siły Kościoła”[453].

W ramach aktywizacji sił i środków przeznaczonych dla podjęcia polityki represyjnej wobec Kościoła, minister Bezpieczeństwa Publicznego Radkiewicz – w porozumieniu z Politbiurem  PPR rozbudował V Departament MBP, zajmujący się m. in. inwigilacją wśród duchowieństwa i stowarzyszeń katolickich. W sumie zmobilizował około 6 tysięcy  tajnych agentów i szpicli. Ich zadaniem miała być zarówno prowokacja jak i informowanie o nastrojach wśród duchowieństwa. Wyznaczono też nowe pola konfliktu z Kościołem : walka o młodzież i uderzenie w podstawy materialne parafii [454].

            Z  ramienia ,,polskiego” Politbiura, akcją antykościelną kierował Franciszek Mazur[455]. Do dyspozycji miał dwa instrumenty: Urząd do Spraw Wyznań przy prezydium Rady Ministrów i XI Departament MBP [456].

Podstawowym jednak instrumentem terroru politycznego i fizycznego wobec duchowieństwa stał się z czasem XI Departament MBP, na którego czele stał wybrany przez Sierowa oficer sowiecki pułkownik Więckowski. O charakterze działań sowieckiej bezpieki wobec Kościoła mówi wzmianka Józefa Swiatły[457]:,, Po pierwsze aparat bezpieczeństwa posiada dla każdej parafii osobną teczkę obserwacyjno –agencyjną. W teczce tej znajdują się szczegółowe dane o wszystkich duchownych, działających w danej parafii, informacje o ich przeszłości, powiązaniach rodzinnych i osobistych. W tej samej teczce znajdują się także teksty kazań, listów pasterskich i innych dyrektyw otrzymywanych przez księży od ich władz przełożonych. Taką samą teczkę zakłada się dla każdej organizacji katolickiej , czynnej w danej parafii, z informacjami o jej członkach i działalności. Celem tej olbrzymiej dokumentacji, która poprzez powiatowe i wojewódzkie urzędy bezpieczeństwa trafia w końcu do departamentu jedenastego jest w pierwszym rzędzie wytypowanie przyszłych agentów bezpieki i współpracowników. Tą drogą bezpieka usiłuje zdobyć szczegóły o proboszczach, działaczach katolickich lub członkach zakonów, aby później, za pomocą szantażu, skompromitować ich lub zmusić do współpracy z organami bezpieczeństwa”[458].

            Specyficzną rolę ,,Konia Trojańskiego” w próbach podporządkowania kościoła partii bolszewickiej PPR, miał odegrać Bolesław Piasecki i stworzona przez niego organizacja PAX-  popierana przez reżym. ,,Kontakt agenturalny z  ( pozyskanym jako agent NKWD przez Sierowa- dop autora) Piaseckim przejęła pułkownik Brystygierowa[459] , szef departamentu piątego MBP. Od niej otrzymywał Piasecki fundusze na akcję wydawniczą i organizacyjną postępowych katolików”[460].

            Po zakończeniu w / w. przygotowań, bezpośrednie uderzenie skierowane w Kościół katolicki podjęto uchwalając 5 sierpnia 1949r. dekret ,,o zmianie niektórych przepisów prawa o stowarzyszeniach”. W ciągu pierwszych lat powojennych młodzi katolicy oddolną inicjatywą spontanicznie odtwarzali stowarzyszenia katolickie jakie działały w okresie niepodległości. Owe stowarzyszenia były postrzegane przez aparat bezpieki jako przejaw poszerzenia bazy Kościoła , zaś za szczególnie niebezpieczne uznano wszelkie formy zorganizowanej działalności duszpasterskiej wśród młodzieży. Po wprowadzeniu tego dekretu wszystkie stowarzyszenia miały ulec likwidacji w wypadku nie zarejestrowania swojej działalności. W przypadku rejestracji, kierownictwo danego stowarzyszenia obowiązane było do przedłożenia pełnej listy członków organizacji, co w istocie stanowiło po prostu gotowy materiał operacyjny dla bezpieki. Równocześnie miała być to działalność na warunkach uznających prawo ingerencji w ich wewnętrzne  sprawy organizacyjne i likwidacji ich bezpośredniej podległości biskupom diecezjalnym przez organy reżymowych władz komunistycznych. W związku z tym Episkopat Polski decyzją z 31 listopada 1949 zmuszony był zawiesić działalność wszystkich tych organizacji[461].

Kolejne uderzenie sowieckiej komuny polegało na zawłaszczeniu dóbr ,,Caritasu” na obszarze całej ,,Polski lubelskiej” (od roku 1952 występującej pod szyldem PRL- uw. autora)

,,Pierwsze sygnały dotyczące likwidacji domów ,,Caritasu” nadchodziły z ziem zachodnich już w 1948r. W dniu 25 stycznia 1950r, kiedy też organy bezpieki dokonały licznych aresztowań  zakonników jezuickich, komuniści zajęli wszystkie domy ,,Caritasu” , przejmując całą ich  dokumentację. Ustanowiono nowy przymusowy zarząd ,w skład którego weszli tzw. księża- patrioci [462].

             ,,Caritas” był ogromnie wpływową organizacją charytatywną, kierowaną przez Episkopat Polski. Zajmował się prowadzeniem przedszkoli , domów dziecka, domów dla dzieci niedorozwiniętych, domów starców. Prowadził charytatywną pomoc otwartą, zarówno przydzielając fundusze ludziom potrzebującym pomocy jak również zaopatrując ich w dary od Polonii amerykańskiej, od różnych krajów europejskich. Istnienie stowarzyszenia ,,Caritas” mobilizowało rzesze katolików do niezależnej od władz aktywności na polu społecznym , podtrzymywało też więź z wychodźstwem”[463].

            Cel bezpośredni tego zawłaszczenia był oczywisty. Sprawa ,,Caritasu” miała na celu odcięcie Episkopatu od bazy charytatywnej dającej ścisły kontakt z katolickimi masami w Polsce. Sprawa ta miała także na celu materialne osłabienie Kościoła”[464].

Trzeba zaznaczyć iż ,,przejmowanie własności kościelnej było ( i dotąd wobec braku jej zwrotu –Jest!) elementem całościowego planu, wedle którego, jak to określono we wspomnianym memoriale PPR z września 1947r - ,,wyłączamy stopniowo z obszaru oddziaływania Kościoła wszystkie elementy zdrowe i żywotne. Pozostawiamy żebractwo zakrystyjne i ciemnotę podkościelną. W rezultacie włączmy Kościół w obszar dominującego  wpływu państwa i podporządkowanej działalności na rzecz Państwa Ludowego”[465].

 Wywłaszczenie ,,Caritasu” wykazało również prowokatorski charakter organizacji  tzw. ,, postępowych katolików”. W wyniku tego zawłaszczenia, agenturalne środowisko PAX –u dostało zarząd nad przejętym ,,Caritasem”. Kościołowi zaś, w ogóle zabroniono prowadzenia własnej scentralizowanej organizacji charytatywnej.  Ks. Biskup Stefan Wyszyński wybrany Prymasem Polski 16 listopada 1948r , potępił oficjalnie pro- reżymową służalczość paxowskiej grupy Piaseckiego: ,,Wyrażam swoje ubolewanie pod adresem pewnego odłamu prasy i skupionych przy niej ludzi, którzy nazywając się katolikami postępowymi , niepokoją nas brakiem zmysłu katolickiego , niedouczeniem teologicznym, a dziś chcą odegrać niezrozumiałą rolę nauczyciela i mentora biskupów(..) Musimy ostrzec przed anektowaniem biskupich urzędów charytatywnych, instytucji dobroczynnych kościelnych, których własności bronić musimy” [466]

            Wywłaszczenie ,,Caritasu” na rzecz PAX miało też inne fatalne skutki dla kościoła. Za pośrednictwem grupy Piseckiego organa sowieckiego reżymu mogły uzależnić od siebie, przede wszystkim materialnie – wielu księży i świeckich działaczy katolickich, pracujących w nowym zrzeszeniu ,,Caritas”. Zgodnie z wytycznymi Sierowa bezpieka dążyła do stworzenia grupy powolnych jej księży , którzy mieli być zalążkiem rozłamowego Kościoła. Owi zwebowani na tajnych współpracowników- szpicli, duchowni nosili nomenklaturowe szumnie brzmiąco określenie ,,księży- patriotów „.,,Zadaniem ich jest spenetrowanie kościoła od wewnątrz, podzielenie go w miarę możliwości na zwalczające się frakcje , jak to miał o miejsce  w Rosji przed 1929r i osłabienie autorytetu [ Kościoła] na zewnątrz”[467].

Także w podobnym celu, dla pełniejszej kontroli poczynań prześladowanego Kościoła polskojęzyczne ekspozytura NKWD : MBP, podjęła dodatkowe środki techniczne w celu przeniknięcia poza mury siedzib biskupich i klasztorów: Technicy UB założyli podsłuch m.in. w Kuriach biskupich w Olsztynie, w Tarnowie, we Wrocławiu. ,,Największą jednak operacją tego rodzaju było niewątpliwie zainstalowanie podsłuchu w siedzibie  Prymasa Wyszyńskiego w Warszawie”[Światło] Stało się to za sprawą ,,wspaniałomyślnie” zaproponowanego i przeprowadzonego remontu pałacu prymasowskiego przez komunistyczne władze[468].

            Mimo, a może właśnie, z powodu bezprawnego zawłaszczenia majątku ,,Caritasu” ,, a także po zajęciu majątków kościelnych ( w marcu 1950r.) , prymas Wyszyński zdecydował się na podpisanie porozumienia z władzą. Stało się to 14 kwietnia 1950r. W dokumencie tym strona  kościelna zobowiązała się mi. in. do poszanowania władzy państwowej a także do nieprzeciwstawiania się  akcji wywłaszczania  wsi, realizowanej pod szyldem kolektywizacji. Strona reżymowa zobowiązywała się natomiast m. in.  do nieusuwania religii ze szkól , jak również do swobody istnienia zakonów, seminariów i szkół katolickich, prasy i stowarzyszeń religijnych. Zgodnie z treścią porozumienia władze ,,Polski lubelskiej” przyjmowały do wiadomości, że,, Papież jest miarodajnym , najwyższym autorytetem Kościoła do spraw wiary, moralności i jurysdykcji kościelnej”[469].

            Ledwie podpisano porozumienie , a już kilka miesięcy  później urzędy bezpieczeństwa rozpoczęły zamykanie klasztorów zakonnych. Jeszcze w ciągu 1950r. kuratoria oświaty  zwolniły około 500 księży –katechetów na obszarze tworzonego PRL. Zaś wykorzystując 8-my punkt ,,porozumienia”, mówiący o ,,zbrodniczym podziemiu” ,nasyłani przez organy władzy prowokatorzy podrzucali do klasztorów różnego rodzaju trefne przedmioty. Za tym posypały się ,,odkrycia” składów broni, ulotek i nielegalnych pism[470].                      

Równocześnie do podjętego wielotorowo ataku na Kościół rozkręcono jazgotliwą i jak zawsze kłamliwą komunistyczną propagandę. I tak już ,,gdy Papież Pius XII wydał w lipcu 1949 dekret  zabraniający katolikom  pod karą ekskomuniki przynależności do partii komunistycznej”, wszechobecna w kraju propaganda komunistyczna, zarzucała biskupom polskim  trzymanie się ,,watykańskiej klamki” , wysługiwanie się niemieckim  imperialistom[471]. Przy tej okazji oskarżano po raz kolejny niektórych biskupów o współpracę w czasie wojny z hitlerowcami. Za propagandowym ,,wytłumaczeniem” poszły adekwatne działania organów.

Nastąpiła  kolejna fala aresztowań wśród duchowieństwa . Urzędy Beezpieczeństwa tylko w pierwszej połowie 1952r aresztowały 37 księży za ,,udział w nielegalnych organizacjach ,, , chociaż karę tę znosiła amnestia z 1947r[472] .Pozbawiano wolności księży, którzy odważyli się przeczytać protesty w sprawie zawłaszczenia przez reżym ,,Caritasu” i  majątków kościelnych ( marzec 1950r). 20 stycznia 1951 pułkownik UB, Izaak Fleichfarb vel Józef Światło dokonuje aresztowania Biskupa kieleckiego, Czesława Kaczmarka. ,,Na kilka miesięcy jego przed procesem ,,odbyła się w MBP specjalna konferencja, na której podsumowano sprawę Biskupa kieleckiego. Na konferencji tej ustalono tekst oskarżenia przeciw biskupowi. Ten spreparowany akt oskarżenia był wynikiem pracy zbiorowej. Opracowali go Henryk Chmielewski[473] , Roman Werfel[474], pułkownik Józef Rożański[475]  i Prokurator Zarako-Zarakowski[476]„.[477]

W kwietniu 1952 r Prymas Polski ks. Stefan Wyszyński wyjechał do Rzymu. Podczas audiencji u Papieża Piusa XII wyjednał decyzję, by mianować biskupami tytularnymi dotychczasowych administratorów, ustanowionych w sierpniu 1945r, a  bezprawnie zdjętych postępowaniem reżymowych władz ze swoich stanowisk. Dodatkowo, mimo podpisanego przez Episkopat w kwietniu ’50 r porozumienia z komunistyczną władzą, Papież Pius XII nie tylko potwierdził dotychczasowe, lecz oprócz nadania tytułu Kardynała  przyznał Prymasowi dodatkowe uprawnienia , umożliwiające mu podejmowanie decyzji zastrzeżonych normalnie głowie Kościoła Powszechnego. Słowa ,,Polonia fara da se” (,,Polska będzie działać w swoim imieniu”), najlepiej świadczyły zarówno o zaufaniu do ks. Kardynała Wyszyńskiego, jak i w dostrzeganiu przez Papieża istoty zagrożenia pacyfikacją Kościoła w Polsce przez reżym bolszewicki[478].

A ta zbliżała się wielkimi krokami. We wrześniu 1953r rozpoczął się ,,proces” Biskupa Czesława Kaczmarka. Zniszczony fizycznie i psychicznie Biskup złożył obciążające go ,a wymuszone na nim torturami zeznania, a więc ,że: był szpiegiem amerykańskim, a przedtem -w czasie wojny- wysługiwał się Hitlerowi. Proces odbywał się z całą finezją przewrotności , jeśli chodzi o bezwzględność metod w niszczeniu przeciwnika- oczywiście nie jako biskupa Kaczmarka i współoskarżonych ( ks. Jan Danielewski, siostra Waleria Niklewska). Włożono bowiem w usta oskarżonych kapłanów takie słowa, które mogły wyrwać z serc i sumień katolickiego społeczeństwa korzenie wiary, np. wymuszone zeznanie, że konfesjonału używali księża dla celów szpiegowskich oraz nadużywali przysiąg[479]. Wyrokujący Biskupa Czesława Kaczmarka Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie, skazał go na 12 lat więzienia. Pozostali oskarżeni skazani zostali na kary od 5-ciu do 10-ciu lat więzienia.

            W  tym okresie uwięzienia i propagandowego ,,procesu „ Biskupa Kieleckiego , na przedstawicieli Kościoła spadały dalsze represje m.in. wydalenie z granic diecezji katowickiej tamtejszych biskupów za udzielenie poparcia inicjatywie zbierania podpisów pod petycją do władz, domagającą się przywrócenia religii w szkołach; aresztowanie i skazanie pięciu księży Metropolitalnej Kurii krakowskiej oskarżonych o defraudację pieniędzy i szpiegowanie na rzecz obcych wywiadów[480].

             Mistyfikacji ,,procesów” wtórował opluwczy jazgot komunistycznej propagandy. Jednym z jej agitatorów był ówczesny ,,katolik postępowy”, wywodzący się z grupy Piaseckiego , późniejszy  tzw. ,,pierwszy niekomunistyczny  premier”, Tadeusz Mazowiecki: ,, Postawa polityczna biskupa czy kapłana podlega takiej samej ocenie jak postawa każdego innego obywatela. Dlatego więc nie tylko bolejemy, ale i odcinamy się od błędnych poglądów  ks. biskupa Kaczmarka, które doprowadziły go do akcji dywersyjnej wobec Polski Ludowej. (..) Wierzymy bowiem najgłębiej, że nawet najbardziej tragiczne nie mogą zmienić, iż przyszłość należy do ustroju , w którym żyjemy i że w tej przyszłości Kościół znajdzie właściwe swej misji religijnej miejsce, a ludzie wierzący na równi z ludźmi innych poglądów będą tej przyszłości współtwócami”[481].

Rozkręcenie decyzją Politbiura PZPR propagandy anty-kościelnej miało swoją polityczną wymowę. Przygotowywano się do uderzenia ostatecznego. Dnia 9 lutego 1953r władze PRL wydały dekret o ,,Tworzeniu, obsadzaniu i znoszeniu stanowisk kościelnych . Dziennik Ustaw z 10 lutego podał do publicznej wiadomości, że ,,tworzenie, przekształcanie i znoszenie stanowisk kościelnych oraz zmiana  zakresu ich działania wymaga uprzedniej zgody organów państwowych”. Artykuł szósty dekretu stanowił zaś, że uprawianie działalności sprzecznej z prawem przez osobę zajmującą stanowisko kościelne może powodować usunięcie tej osoby na żądanie organów państwowych. Dekret ten wszedł w życie 5 maja 1953r[482].

            Równocześnie jako narzędzie tuby propagandowej w tym temacie, miał służyć zgoniony zjazd ,,Komisji Intelektualistów” środowiska PAX-u. Zjazd ten, jako dodatkowa siła nacisku miał zmusić Episkopat do ,,kompromisu”, czyli akceptacji władz kościelnych wobec postanowień dekretu.

Komuniści, bazujący na swoim doświadczeniu sowieckim, postawili Episkopat w sytuacji bez wyjścia. Biorąc pod uwagę całą tradycję Kościoła, jego prawa i ideologiczne różnice między bolszewickim ,,marksizmem”, a chrześcijaństwem, podporządkowanie się decyzji władz PRL było niemożliwe. Zgoda burzyła bowiem istotę Kościoła powszechnego, związek jego z Rzymem i samodzielność instytucjonalną Kościoła. Z drugiej strony istniało  ryzyko, iż brak tej zgody mógł pozbawić katolików świątyń, możliwości przystępowania do sakramentów i w ogóle całej działalności duszpasterskiej, podobnie jak miało to miejsce na obszarach Polski za ,,kurtyną Curzona”,  zagarniętych przez Związek Sowiecki.

Jednak akceptacja stosowania dekretu stawiałaby reżym w uprzywilejowanej wobec Episkopatu pozycji dotyczącej wewnętrznych spraw Kościoła. Dawałaby możność przejęcia pełnej kontroli nad doborem przedstawicieli kościelnej hierarchii, a tym samym w krótkim czasie pełne jej obsadzenie swoją agenturą. Tym samym Kościół katolicki stałby się kolejną atrapą instytucjonalną, jedynie służącą utrwalaniu dyktatury sowieckiego reżymu nad Polakami.

Niemal jednocześnie do tych działań, 12 lipca reżym zajął ostatni katolicki tygodnik – krakowski organ Kurii Metropolitalnej ,,Tygodnik Powszechny”. Tym krokiem jeszcze bardziej ograniczył  społeczeństwu i tak już skąpy dostęp do rzetelnej  informacji prezentującej stanowisko Kościoła. Odtąd, zawłaszczony na rzecz tzw. ,,katolików postępowych”, Tygodnik Powszechny miał się stać głównym prasowym organem służącym rozbijaniu jedności Kościoła Katolickiego w Polsce

Wobec rozpętanych prześladowań oraz politycznego ultimatum w formie dekretu,  gdy Prymas Polski  podczas swej ostatniej w 1953r konferencji plenarnej na Jasnej Górze mówił: ,, Wolę więzienie niż przywileje , gdyż cierpiąc w więzieniu , będę po stronie tych najbardziej umęczonych”, to zdecydował się i był przygotowany na najgorsze.

Po uroczystym proteście Kardynała Wyszyńskiego przeciw ,,procesowi”

biskupa Kaczmarka, 25 września 1953r , wieczorem , do rezydencji prymasowskiej wtargnęli

funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa. Prymas Polski ks. Kardynał Stefan Wyszyński został uwięziony. Tego samego dnia aresztowano biskupa archidiecezji gnieźnieńskiej, ks. Antoniego Bratniaka, szefa kancelarii prymasa Polski.

            Swoje oficjalne, pokrętnie przedstawione stanowisko władze PRL zamieściły w prasie:,,Na skutek uporczywego , mimo wielokrotnych ostrzeżeń, nadużywania przez księdza arcybiskupa Stefana Wyszyńskiego piastowanych przez niego funkcji kościelnych dla łamania zasad porozumienia ( z 14 kwietnia 1950r- dop autora), prowadzenia akcji podburzającej , jak to również wykazał proces biskupa Kaczmarka- wrogiej działalności , co jest szczególnie szkodliwe w obliczu zakusów na nienaruszalność granic PRL, Prezydium Rządu w oparciu o swe uprawnienia ustawowe i w trosce o pełną normalizację stosunków między Rządem a hierarchią kościelną zakazało bisupowi Stefanowi Wyszyńskiem u wykonywania funkcji związanych z dotychczasowymi jego stanowiskami kościelnymi”[483].

            Na marginesie warto wspomnieć , w tym okresie eskalacji terroru w 1953r, obarczany za jego wszystkie zbrodnie Józef Stalin, nie żył już od ponad pół roku. Jednak nie stanowiło to przeszkody by osobnicy stanowiący kadrę aparatu PRL kontynuowali bez zmian swoją zbrodniczą działalność wobec polskiego społeczeństwa, w tym i Kościoła Katolickiego w Polsce przez następne lata!

            Wobec braku przykładnej postawy teraz uwięzinego Prymasa, wszyscy biskupi pod silną presją sowieckiego reżymu składają nader hołdownicze ślubowanie na wierność władzom PRL. Bolszewicki reżym, jak się wydaje, jest o krok od sukcesu, jakim ma być podporządkowanie swoim celom Kościoła katolickiego w Polsce. Tu następuje jakby cud!

Za sprawą ucieczki z PRL-u wicedyrektora X Departamentu MBP, płk Józefa Światły i jego publicznych relacji o istocie systemu władzy w ,,Polsce Ludowej” nadawanych w Radiu Wolna Europa następuje  kompromitacja na arenie międzynarodowej całej siły przewodniej PRL: MBP i PZPR, ujawnionych w swej istocie, jako zbrodniczy aparat okupacyjny.Władze na Kremlu zmuszone są zarządzić tymczasowa polityczną ,,odwilż” na rzecz utrzymania dotychczasowego Status Quo w Polsce.          

            ,,Nowa” władza PRL- w ramach zarządzonej ,,odwilży”- zmuszona była zwolnić więzionego bez wyroku, nawet bez aktu oskarżenia ponad 3 lata ks. karydnała Wyszyńskiego. Stało się to 29 października 1956r. ,,Amnestia” obejmuje pozostałych więzionych księży., w tym także ks. biskupa Kaczmarka, któremu uchylono wyrok 27 grudnia 1956r. W ramach uwiarygodnienia owej ,,odwilży” do września 1958r. wydano także 190 zezwoleń na budowę nowych  kościołów. Ingerencję PRL w nominacje kościelne ograniczono do obowiązku zatwierdzenia przez reżym wysuwanych przez kościół kandydatów na nowych biskupów- ordynariuszy. Korzystając z bieżącej sytuacji, Prymas, który po uwolnieniu objął znów kierownictwo Episkopatu, uporządkował sprawy wielu już opanowanych przez podstawionych ludzi instytucji kościelnych. Także dla ogólno- społecznego uwiarygodnienia ,,odwilży” do szkół powróciła religia.

            ,,Odwilż” jednak skończyła się szybciej, niż się zaczęła. Po spacyfikowaniu narodu węgierskiego, także w PRL należało ustawić kościół katolicki na przypisanym mu przez okupanta miejscu. Wskutek 12 lat zbrodniczego, opartego na ludobójstwie terroru, mającego utrwalić ,,pa wsie cziasy” rosyjskie zwierzchnictwo w Polsce, jedyną niezniszczoną instytucją krajową mogącą rywalizować o wpływy społeczne z tzw. Partią pozostawał Kościół katolicki. Kościół miał nadal własną organizację, hierarchię, własne środki masowego oddziaływania, własne informacje, własne kontakty zagraniczne i co najważniejsze, własną ideologię antymaterialistyczną, znajdującą szeroki odzew w polskim, wciąż katolickim społeczeństwie. Po uspokojeniu ,,odwilżą” nastroju w sowieckim obozie aparat PRL podjął działania w wytyczonym poprzednio przez Sierowa kierunku.

Już w drugiej połowie 1957r dał się zauważyć generalny odwrót Gomułki od polityki października ,czyli reform społeczno- politycznych , które rzekomo miały być w PRL-u przeprowadzone. Następował nawrót do starych metod rządzenia. Przyspieszyło to także pogorszenie stosunków władzy z Kościołem. Rosnący zaś autorytet tego drugiego wśród społeczeństwa wzbudził co najmniej  zaniepokojenie władzy komunistycznej. Zaczęła się więc tradycyjnie wycofywać z podjętych przez siebie wobec Kościoła zobowiązań.

W miejsce zajmujących się zwalczaniem Kościoła  V i XI Departamentów MBP w ramach  ,,owilży” powołano IV Departament MSW , kontynuujący ich dotychczasową działaność. Był on reprezentowany w terenie przez Wydziały IV –te istniejące przy komendach wojewódzkich MO. Departament IV MSW założył kartotekę kleru , która z czasem objęła wszystkich księży. Oprócz tego, na na szczeblu województwa i powiatu sprawami zwalczania Kościoła zajmowały się tzw. ,,trójki” złożone z I sekretarza PZPR, przewodniczącego prezydium rady narodowej i zastępcy komendanta MO ds. Bezpieczeństwa[484]. Warto tu dodać, iż w skład takiego faktycznie wojewódzkiego ubeckiego sztabu do walki z kościołem ( tzw. ,,trójki”)  w Katowicach wchodzili: I sekretarz KW PZPR Edward Gierek, przewodniczący WRN J. Ziętek oraz z-ca komendanta wojewódzkiego MO ds. bezpieczeństwa płk. F. Szlachcic.     

Wł. Wicha, nowy minister bezpieki, na pierwszym spotkaniu z funkcjonariuszami SB już w dniu 14 lutego 1957 oświadczył , że nowa polityka w stosunkach między państwem i Kościołem nie zmieniła ani zakresu, ani kierunku zadań SB w walce z wrogą działalnością reakcyjnego kleru.(..) Dotychczasowa działalność operacyjna Służby Bezpieczeństwa miała więc być w stosunku do Kościoła nie zmieniona w treści i metodach, miał być on traktowany nadal jako wrogi obóz, z którym należało walczyć, także wykorzystując do tego niezadowolenie księży i wiernych[485]. ,,Agenci otrzymali zadania rozpracowania otoczenia biskupów i prowincjonałów zakonnych, w tym dozorców, adwokatów, lekarzy a nawet ich przyjaciół. Polecono ustalić wielkość i źródła dochodów kościoła oraz ustalić osoby nie zadowolone z polityki Episkopatu i Prymasa Wyszyńskiego. Do ludzi tych funkcjonariusze SB docierali osobiście namawiając, aby za pieniądze lub inne dobra podjęli się działalności dywersyjnej wobec hierarchii kościelnej, przez pogłębienie tarć, siania plotek , intryg, oczerniania itd. Działania te były obliczone na osłabienie spoistości Kościoła[486].

Także przywrócona do szkół nauka religii zaczęła być likwidowana po pół roku ze szkół, aby w niedługim czasie zniknąć. Okazało się, że  Gomułka jako,,jedynie” wieloletni agent sowieckiego Kominternu  w swoich prześladowczych maniach na punkcie Kościoła w Polsce szedł w wielu przypadkach jeszcze dalej, niż miało to miejsce w okresie władzy etatowego enkawudzisty Bieruta. W ciągu bowiem niespełna 5-ciu lat (1957-1961) doprowadził do likwidacji naucznia religii we wszystkich podstawowych i średnich szkołach w całej PRL [487], która w niektórych szkołach zachowała się nawet w tzw. ,,okresie stalinowskim”. Nie miało dla niego znaczenia ,że ,,nie było nie tylko województwa ,ale także powiatu i gminy w Polsce, gdzie katolickie rodziny nie tylko nie wyrażały zgody na wyprowadzenie nauczania religii ze szkół, lecz czynnie protestowały. Władze zignorowały te protesty , a na tych rodziców i nauczycieli , którzy najbardziej czynnie przeciwstawili się procesowi laicyzacji, posypały się kary włącznie ze zwolnieniami z pracy. Zignorowały także protest Episkopatu stwierdzający , że postępowanie władz stanowi pogwałcenie obowiązującej konstytucji i narusza podstawowe prawa obywatelskie”[488].

Co jest charakterystyczne dla sytemu tzw. ,,demokracji ludowej”, także zasiadające wskutek ,,odwilży” jako opozycja w Sejmie PRL grupy ,,katolików postępowych”  nie oponowały ustawowej likwidacji religii ze szkół w 1961r. Grupy sejmowe PAX-u i Frankowskiego bez przysłowiowego zająknięcia oddały swoje głosy za likwidacją religii w szkołach. Co równie charakterystyczne dla owej ,,opozycyjności” pochodzącej z nominacji władzy, że ,,także grupa ,,Znaku” [rzekomo] najbardziej zbliżona do Kościoła w liczbie pięciu posłów : S. Kisielewski, K. Łubieński , T. Mazowiecki, S. Stomma , J. Zawiejski , nie zdobyła się na manifestacyjne głosowanie przeciw antyreligijnej ustawie, likwidacji religii w szkołach i tylko zaledwie wstrzymała się od akceptacji tej ustawy, nie oddając na nią głosu[489].

Uzupełnieniem tej akcji likwidacji religii był okulnik Ministerstwa Oświaty z 4 sierpnia 1958r wprowadzający zakaz dekoracji izb szkolnych emblematami religijnymi oraz odmawiania modlitw. Zarządzenie to zapoczątkowało w szeroką skalę usuwanie krzyży znajdujących się w szkołach, nawet w tych, gdzie jeszcze nauczano religii[490]. 

            ,,Przestano udzielać zezwoleń na budowę  nowych kościołów Władza uznała za bardzo niebezpieczne , aby wbrew zakazom realizowano budowy obiektów sakralnych przy czynnym zaangażowaniu społeczeństwa .( ..) Władze nazywały rozbiórki wybudowanych obiektów , konfiskatę zebranych pieniędzy i materiałów budowlanych . Bardzo często powodowało to  ostre konflikty ze społeczeństwem, przeradzając się niejednokrotnie w zaburzenia i starcia z milicją”[491]. Ograniczenie siłą budownictwa sakralnego mającego na celu niedopuszczenie do rozszerzenia bazy Kościoła , wiązało się z działaniem utrudniającym duchowieństwu nabór kandydatów do seminariów duchownych oraz prowadzenia pracy destrukcyjnej wewnątrz seminariów w celu doprowadzenia do rezygnacji ze studiów części alumnów[492]. Począwszy od 1960 r władze powtórnie rozpoczęły likwidację niższych seminariów duchownych, rozpędzając alumnów do domów, rekwirując mienie z budynkami. Największe natężenie likwidacji tych seminariów przypadło na rok 1962.

            Pielgrzymki i wszelkie inne uroczystości zaliczane były przez sowiecki reżym PRL do ,,działalności politycznej Kościoła skierowanej przeciw państwu socjalistycznemu”.

Od początku lat sześćdziesiątych starano się dezorganizować pielgrzymki nie tylko przez zakazy używania do nich środków transportu publicznego, lecz także uniemożliwiając ich organizację , nakładając kary na organizatorów, a także na biorących w nich udział uczestników przez różnorakie szykany, ze zwolnieniem z pracy państwowej włącznie[493].

            Kolejną szykanę stanowił system fiskalny PRL. Jego ustawodawstwo podatkowe objęło swoimi przepisami całe duchowieństwo, kościoły i związki wyznaniowe. Duchowieństwo w sposób iście lichwiarski obowiązane zostało do płacenia podatku dochodowego i równocześnie obrotowego, podatku od nieruchomości, od lokali ,a na ziemiach zachodnich nawet podatku od kościołów i kaplic. Jednocześnie na duchownych rzymsko-ka