wstecz
trylogia o tykczaku
Dla naszycvh ukochanych kolegow z klasy!
Wszystko zaczęło się pewnego wiosennego popołudnia kiedy (jeszcze) zakochany w kurze michałek bawił się z psami. Nagle zobaczył ogień i przerażony spojżał w stronę ulicy. - To Bóg. Nie to piorun. Boże! To tykczak na swoim komarku! Co ja bym dał żeby na mnie spojrzał... Ale jak ja to powiem kurowi?! Kur tymczasem bałamucił bezwstydnie niewinnego dominisia, miał już dosyć hultaja michałka i przy najbliższej okazji chciał powiedzieć mu, że pokochał go jako pedałka, a zoofil go nie ciągnie. Znudziły mu sie zabawy pod ławką, nawet kiedy patrzyła nauczycielka angielskiego nie było...cdn
